19.03.2023, 23:28 ✶
Gorączka. Afekt. Poddanie się chwili. Brakowało mu tego w małżeństwie, które przypominało bardziej ostrożnie podchodzenie do najeżonego zwierza, aniżeli związek, dlatego kiedy opadły wszelkie skrupuły, czerpał garściami z tego, co dawała mu Vespera. Jakiś czas temu pisał w liście do Elliotta, że chyba nie umie zbudować relacji z kobietą; teraz był pewien, że to nieprawda. Potrafił, tylko na swoje nieszczęście trafił na kogoś zimnego i wyniosłego, podczas gdy potrzebował istoty równie namiętnej, co on.
— Doskonale! Zatem najpierw sprawię, że... — pochylił się nad jej uchem i wyszeptał rzeczy tak bezwstydne w swej bezpośredniości, że dla komfortu psychicznego lepiej ich nie przytaczać. Och, jakże cudownie było móc wyrazić swe najskrytsze pragnienia bez obawy przed osądzającym spojrzeniem!
Wyczuł, jak drżała, a rozchylone wargi sprawiły, że trudniej było mu nad sobą zapanować. Zerknął w stronę ciemnej ściany lasu; gdy mrok całkowicie spowije polanę i skryje ich przed ciekawskimi oczami, na pewno ją tam zabierze. Wiedział, że ona też tego chce, nie trzeba było do tego specjalnych zdolności.
— Czy mogę sprawdzić? — zapytał, choć przecież mógł użyć daru Aurowidzenia bez jej zgody. Chciał jednak, żeby się nie opierała, aby obnażyła przed nim swoje myśli, tak jak obnażała ciało.
— A jakie umiejętności ci imponują, mon cheri? — nie czekał na jej odpowiedź; kiedy poczuł jej drobną dłoń na swym karku, pochylił się i pocałował ją w usta. Na początku ostrożnie, jakby badawczo, zaraz potem wpił się w nią z całą żarliwością, jaka płonęła w jego ciele. Niechętnie pozwolił jej od siebie oderwać.
— Po ślubie, tak? — cwany uśmieszek wpełzł na jego wargi. Sięgnął do kieszeni po pierścionek z czerwonym oczkiem, który wylosował wcześniej przy jednym ze stoisk i upadł przed czarownicą na zdrowe kolano. — Vespero Rookwood, czy uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz moją żoną?
— Doskonale! Zatem najpierw sprawię, że... — pochylił się nad jej uchem i wyszeptał rzeczy tak bezwstydne w swej bezpośredniości, że dla komfortu psychicznego lepiej ich nie przytaczać. Och, jakże cudownie było móc wyrazić swe najskrytsze pragnienia bez obawy przed osądzającym spojrzeniem!
Wyczuł, jak drżała, a rozchylone wargi sprawiły, że trudniej było mu nad sobą zapanować. Zerknął w stronę ciemnej ściany lasu; gdy mrok całkowicie spowije polanę i skryje ich przed ciekawskimi oczami, na pewno ją tam zabierze. Wiedział, że ona też tego chce, nie trzeba było do tego specjalnych zdolności.
— Czy mogę sprawdzić? — zapytał, choć przecież mógł użyć daru Aurowidzenia bez jej zgody. Chciał jednak, żeby się nie opierała, aby obnażyła przed nim swoje myśli, tak jak obnażała ciało.
— A jakie umiejętności ci imponują, mon cheri? — nie czekał na jej odpowiedź; kiedy poczuł jej drobną dłoń na swym karku, pochylił się i pocałował ją w usta. Na początku ostrożnie, jakby badawczo, zaraz potem wpił się w nią z całą żarliwością, jaka płonęła w jego ciele. Niechętnie pozwolił jej od siebie oderwać.
— Po ślubie, tak? — cwany uśmieszek wpełzł na jego wargi. Sięgnął do kieszeni po pierścionek z czerwonym oczkiem, który wylosował wcześniej przy jednym ze stoisk i upadł przed czarownicą na zdrowe kolano. — Vespero Rookwood, czy uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz moją żoną?
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)
if i can't find peace, give me a bitter glory