19.03.2023, 23:29 ✶
Przełknął ślinę.
- Oh nie, ja... - chciał wyjaśnić sprawę wianka, ale nie dość, że mierzący go wzrokiem Erik nagle wydał się niesamowicie onieśmielający to jeszcze podeszła do nich jakaś natchniona czarownica. Elliott zamrugał i z wyrazu jego twarzy było widać, że chciał jej pokazać palcem kierunek, w którym miała sobie pójść, aby ich zostawić. Miał teraz ważniejsze sprawy na głowie niż wysłuchiwanie pijackich banialuków.
Szybko się zorientował, że słowa kobiety mają więcej znaczenia, więc zmarszczone brwi wróciły do neutralnego wyrazu twarzy, a Malfoy poczuł jak robi mu się gorąco. Wszystko dookoła jakby na chwilę ucichło, słyszał tylko rozszalałe bicie swojego serca. Fakt, że czarownica patrzyła na niego nawet, gdy mówiła do Longbottoma przysporzył go... o pewną satysfakcję, ale tez strach. Bał się kolejnych kroków, mimo coraz silniejszych uczuć, które miał do drugiego mężczyzny.
Zerknął kątem oka na Norę, bo ta również ucichła. Chciał coś powiedzieć, ale gula w gardle powodowała, że nawet oddychanie przyszło z trudnością.
Co się robiło w takich momentach? Figg wykazała niemą inicjatywę, pomogła mu, mimo że nie musiała, chciał jej okazać swoje wsparcie. W skrępowaniu poklepał ją po ramieniu, trochę obejmując, było to może odrobinę sztywne, ale trzeba mu dać troche kredytu, jest nowy w takich sprawach. Kobieta pachniała wypiekami i wiosennymi kwiatami, Elliott, natomiast dość mocnymi perfumami i świeżym, ciepłym powietrzem.
- Kto to w ogóle był? Sprawiała ci... - spojrzał na Erika - wam jakieś problemy? - dopytał.
- Ah, jak będziesz się wspinał mogę ci potrzymać marynarkę od munduru, szkoda by było aby się przetarła, ale w razie czego mam jedną na zmianę - odparł enigmatycznie i mimo przedziwnych emocji, ktore przez niego przechodzily zdołał przywołać na twarz filuterny uśmiech.
- Oh nie, ja... - chciał wyjaśnić sprawę wianka, ale nie dość, że mierzący go wzrokiem Erik nagle wydał się niesamowicie onieśmielający to jeszcze podeszła do nich jakaś natchniona czarownica. Elliott zamrugał i z wyrazu jego twarzy było widać, że chciał jej pokazać palcem kierunek, w którym miała sobie pójść, aby ich zostawić. Miał teraz ważniejsze sprawy na głowie niż wysłuchiwanie pijackich banialuków.
Szybko się zorientował, że słowa kobiety mają więcej znaczenia, więc zmarszczone brwi wróciły do neutralnego wyrazu twarzy, a Malfoy poczuł jak robi mu się gorąco. Wszystko dookoła jakby na chwilę ucichło, słyszał tylko rozszalałe bicie swojego serca. Fakt, że czarownica patrzyła na niego nawet, gdy mówiła do Longbottoma przysporzył go... o pewną satysfakcję, ale tez strach. Bał się kolejnych kroków, mimo coraz silniejszych uczuć, które miał do drugiego mężczyzny.
Zerknął kątem oka na Norę, bo ta również ucichła. Chciał coś powiedzieć, ale gula w gardle powodowała, że nawet oddychanie przyszło z trudnością.
Co się robiło w takich momentach? Figg wykazała niemą inicjatywę, pomogła mu, mimo że nie musiała, chciał jej okazać swoje wsparcie. W skrępowaniu poklepał ją po ramieniu, trochę obejmując, było to może odrobinę sztywne, ale trzeba mu dać troche kredytu, jest nowy w takich sprawach. Kobieta pachniała wypiekami i wiosennymi kwiatami, Elliott, natomiast dość mocnymi perfumami i świeżym, ciepłym powietrzem.
- Kto to w ogóle był? Sprawiała ci... - spojrzał na Erika - wam jakieś problemy? - dopytał.
- Ah, jak będziesz się wspinał mogę ci potrzymać marynarkę od munduru, szkoda by było aby się przetarła, ale w razie czego mam jedną na zmianę - odparł enigmatycznie i mimo przedziwnych emocji, ktore przez niego przechodzily zdołał przywołać na twarz filuterny uśmiech.
“An immense pressure is on me
I cannot move without dislodging the weight of centuries”
♦♦♦