9 godzin(y) temu ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 9 godzin(y) temu przez Helloise Rowle.)
26 października
Lampion dla Ambrosii
Licząc na moment spokojniejszego zajęcia, Helloise przeszła do lampionu. Drążenie w dniach było najbardzej chyba relaksującą ze wszystkich prac. Wiedźma mogła zaszyć się w zacisznym kącie i nożem wykrawać w warzywach kształty, które jej podpowiadało serce bądź intuicja. Bez konieczności konstruowania niczego, dźwigania kotłów pilnowania temperatur, forem, wosków zasychających lepką skorupą na palcach. Nie musiała też do drążenia wstawać. Niekiedy trudno jej było zebrać się do tego, żeby wstać.
Siedziała więc kobieta pochylona nisko nad stołem, rzeźbiąc w egzemplarzu dyni przeznaczonym dla Ambrosii. Zamierzała wyciąć w skórce kocie kształty, aby wróżbitce odesłać Flądrę przechadzającą się po lampionie.
// rzemiosło na lampion dla Ambrosii
Rzut Z 1d100 - 22
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Im dłużej drążyła, tym głośniej odzywało się w niej niezadowolenie. Nadając kształt ogonowi, już wiedziała, że popełniła błąd, a jednak długo wierzyła, że go naprawi. Docinała więc wciąż. Poszerzała kontur. Korygowała w trakcie proporcję. Poprawiała błędy, popełniając rozpaczliwie kolejne błędy. W desperacji wiedźma ryła i ryła pomarańczową skórkę nożem, nie dając za wygraną.
W lampionie ziała wkrótce wyrwa o nierównych konturach. Zapadły się kocie kształty. Wewnątrz dyni leżały podziobane resztki, ale Helloise nie skończyła. Nie skończyła jeszcze. Przemęczona, wytrącona z równowagi porażką, wbiła wściekle nóż w drugą stronę warzywa. I jeszcze raz. I jeszcze raz. Dźgała ją, dopóki nie poczuła, że pęka w niej balonik złości.
Drżącą ręką odłożyła wtedy nóż.
Wystarczy.
Zdjęła zmasakrowane warzywo ze stołu i wrzuciła do wiadra na odpady.
Spojrzała na drzwi pracowni. Poprosi Samuela później.
dotknij trawy