11 godzin(y) temu ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 3 godzin(y) temu przez Helloise Rowle.)
27 października
Pudło na prochy dla Lydii
Język przemocy nigdy nie wzdrygał Helloise. Było w przemocowych skłonnościach coś inherentnie naturalnego, czego nie myślała wykrzewiać z siebie bądź kogokolwiek innego. Nie poczytywała również tego buntu organizowanego w Dolinie za świętokradztwo. Jeśli ktoś kogoś obrażał, to nie Matkę, a Kowen, który — jakkolwiek Helloise szanowała i aktywnie uczestniczyła w jego życiu — świętością dla niej nie był.
Idea odzyskania Polany Ognisk nie była taka zła. Wręcz przeciwnie: odzyskanie miejsca świętego było obowiązkiem. Intencja stojąca za tym ruszeniem, sposób organizowania się, taktyka… Ach, wszystko to pozostałe było godne pożałowania i nawet w jej ocenie straczeńcze. A o porywaniu się na straczeńcze kroki Helloise wiedziała wiele.
Jeśli ktoś kogoś obrażał, to ci anonimowi ludzie obrażali Helloise — wołając ją i licząc, że pójdzie za byle kim. Siebie samą obrażała tym, że zamierzała wziąć w tym udział. Nie miała lepszego wyboru.
Nie ma lepszego wyboru, powiedziała sobie również, przyjmując Voldemorta.
Jeśli mam wybierać między złem a złem, wolę nie wybierać wcale, powiedział kiedyś, jak się zdaje, Gerard Yaxley. Helloise gotowa była wiele odrzucić, aby nie obierać drogi wbrew sobie, lecz kończyły się już rzeczy, które mogła odrzucać. Zdecydowała się więc odrzucić bierną ideowość na rzecz złych wyborów. Bierność nigdy nie leżała w jej naturze. Najpierwotniejszym fundamentem jej osobowości był gniew, a on wypychał do działania.
Miała wiele czasu, aby myśleć o liście Lydii, gdy przygotowywała dla niej pudełko na proch. Był to jeden z tych przedmiotów, w które włożyła najwięcej intencji — co poprzednim razem nie skończyło się dla niej dobrze, a jednak nie mogła nic na to poradzić, skoro Black zasugerowała, że szkatuła mogłaby pewnego dnia nosić jej prochy.
Niech ją licho porwie z podobnymi sugestiami.
Nie była to klasyczna szkatuła prostopadłościenna. Dla Lydii Helloise zaprojektowała pojemnik na planie pięciokąta, aby na pokrywie wyryć pentagram. Postarała się o drewno wiśni, dlatego pracy nie zaczęła od razu, szukając przez kilka dni materiału. Znała różdżkę Black, a kobieta wydawała się z niej zadowolona — wiśnia do niej pasowała. Po polakierowaniu drewna kolor nabrał dodatkowej głębi.
// rzemiosło na pudło dla Lydii
Rzut Z 1d100 - 73
Sukces!
Sukces!
Był to jeden z lepszych pojemników na proch, jakie Helloise stworzyła w tamtym czasie. Jedno z niewielu dzieł, na które spojrzała bez zniechęcenia. Wyprawiała je w drogę do domu Lydii z przyjemnością.
dotknij trawy