20.03.2023, 00:43 ✶
Po raz pierwszy od roku czuł się szczęśliwy. Naprawdę szczęśliwy i wolny, bez ciężaru kojarzonego przez ojców małżeństwa zalegającego na jego barkach, coraz bardziej wprawiającego w stan melancholii. Uznał za całkiem zabawne to, jak wystarczyło pozbyć się obrączki zalegającej na palcu, aby poczuć się lekko. Jeszcze zabawniejszym było to, że w ogóle nie rozpaczał - nie tak, jak za Deborah, czy Elliottem.
Widział szkarłat pożądania przebijającego się przez aurę Vespery, obserwował go z przyjemnością i dumą, że samą swoją bliskością rozpalił jej duszę do tego odcienia. Och tak, jakże mile łechtało to jego ego. Pochylił się nad nią i pocałował ją kolejny raz, tym razem w czoło.
— Myślę, że akurat temu związkowi byliby przychylni — rzucił, nie zdając sobie jeszcze sprawy z tego, że w niedługiej przyszłości rzeczywiście będzie musiał odbyć taką rozmowę z nestorem rodu. Teraz jednak nie myślał o tym, co będzie - był pijany Oddechem Bazyliszka, bliskością Vespery i pradawną magią, którą nasiąknięta była polana.
— O świcie otrzymam kolejny rozwód — roześmiał się serdecznie, a jego dłoń ponownie powędrowała na jej lico. Kciukiem gładził jej policzek. — O ile nie okażesz się modliszką, lecz taka śmierć to dla mnie sama rozkosz.
Ponownie zerknął w stronę lasu. Chyba już zrobiło się wystarczająco ciemno...
— Masz ochotę na krótki spacer? — zaproponował.
Widział szkarłat pożądania przebijającego się przez aurę Vespery, obserwował go z przyjemnością i dumą, że samą swoją bliskością rozpalił jej duszę do tego odcienia. Och tak, jakże mile łechtało to jego ego. Pochylił się nad nią i pocałował ją kolejny raz, tym razem w czoło.
— Myślę, że akurat temu związkowi byliby przychylni — rzucił, nie zdając sobie jeszcze sprawy z tego, że w niedługiej przyszłości rzeczywiście będzie musiał odbyć taką rozmowę z nestorem rodu. Teraz jednak nie myślał o tym, co będzie - był pijany Oddechem Bazyliszka, bliskością Vespery i pradawną magią, którą nasiąknięta była polana.
— O świcie otrzymam kolejny rozwód — roześmiał się serdecznie, a jego dłoń ponownie powędrowała na jej lico. Kciukiem gładził jej policzek. — O ile nie okażesz się modliszką, lecz taka śmierć to dla mnie sama rozkosz.
Ponownie zerknął w stronę lasu. Chyba już zrobiło się wystarczająco ciemno...
— Masz ochotę na krótki spacer? — zaproponował.
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)
if i can't find peace, give me a bitter glory