• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
1 2 3 4 5 … 7 Dalej »
[24-31/10/72] Corp Criadh; or, The Morbid Prometheus

[24-31/10/72] Corp Criadh; or, The Morbid Prometheus
szamanka
Kochajcie mnie, kochajcie, wy
—
 gęstwy zieleni
I wy, senne gromady powikłanych cieni
wiek
33
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
zielarka, twórczyni eliksirów i sztuki w drewnie
Tchnie czymś dzikim, nosi na sobie okruchy lasu: czasem we włosy zaplącze się uschnięta gałązka, czasem w materiał szaty wczepią nasiona czy wkleją niteczki pajęczyn, a czasem sama czarownica dokłada intencjonalnie atrybuty natury: ozdoby z ptasich piór, polnych kwiatów czy zwierzęcych kłów. Ciągnie się za nią woń suszonych ziół i palonych kadzideł. Kobieta szczupła i przeciętnego wzrostu (164 cm), niebieskie oczy. Długie blond włosy o średnim skręcie, rzadko ułożone i wystylizowane, zwykle znajdzie się wśród nich kołtun. Spódnice szat Helloise są długie i mają głębokie kieszenie, w których zawsze znajdzie się nieco ziarna dla ptaków. Lubi mięsiste tkaniny, warstwy, ubrania swobodnie płynące za sylwetką, nie boi się wzorów ani koloru, choć wybiera głównie barwy głębokie i niezbyt nasycone lub bliskie ziemi: zielenie, brązy, zgaszone pomarańcze. Stawia przede wszystkim na praktyczność: materiały solidne, które posłużą długie lata i nie zaszkodzi im praca w ogrodzie. Zamiast sakwy często nosi pas na wzór dawnych châtelaine, do którego na skórzanych rzemykach przymocowane są drobne przedmioty: różdżka, futeralik z nożem, woreczek soli czy miniaturowe buteleczki eliksirów, w tym zawsze jedna z solami trzeźwiącymi. Helloise nie nosi klasycznej biżuterii. Posiada jedynie ozdoby z drewnianych koralików i elementów zwierzęcych.

Helloise Rowle
#3
10 godzin(y) temu ✶  
Kolejne noce…

Kolejne noce upłynęły czarownicy na rzeźbieniu. Mieszaniu ziemi i gliny z wodą. Formowaniu na drewnianym podeście golema wedle przepisu dostarczonego jej przez Voldemorta. Wznosiła go od samych podstaw, od stóp, przez nogi, i wyżej. Kończyny potwora były chude, co zagrażało stabilności całej figury. Helloise oczekiwała kogoś postawniejszego, a tymczasem kobietka, której wizerunek miała oddać, była taka wątła. Malutka, drobna.
Helloise nie miała wiele doświadczenia w rzeźbieniu figur z gliny, szczególnie figur tak wielkich. Sytuacja była odwrotna do tej, z jaką miała zwykle do czynienia w swojej pracy. Z drewnianych form wykrawała porcje materiału, aby uzyskać pożądany kształt; tutaj musiała materiału dokładać warstwa po warstwie. Czyniło to medium nieco bardziej wybaczającym. Dopóki golem nie zasychał, dopóty ona mogła go poprawiać, i nawet gdy coś przyschło jej nie tak, jak należy, wystarczyło zwilżyć to wodą, aby odzyskać plastyczność. Na rękach masa zasychała jeszcze szybciej i chwila przerwy potrafiła poskutkować sztywną skorupą na dłoniach. Wiedźma potrzebowała obmywać je często, bo gdy warstwa zaczynała się robić zbyt gruba, ona traciła czucie i precyzję w palcach, którymi posługiwała się przez większość czasu.
W pracy z glinianą rzeźbą wszystko jednak mogło być narzędziem. Korzystała więc Helloise z przeróżnego przeznaczenia szpatułek, sztućców, noży, szpikulców — jakikolwiek rys potrzebowała w danej chwili nadać golemowi. Praca była brudna. Na całym tym zużytym chałupniczym instrumentarium pozostawała szarawa, ziemista skorupa.
Mimo to Helloise miała wrażenie, że wnętrze lalki nigdy nie zaschnie. Pod stwardniałą warstwą zdawały się czaić wilgotne błotniste wnętrzności. Pewnego razu czarownica przebiła bok kukły drutem. Wyszedł z niej rzeczywiście mokry. Skoro jednak stwór i tak trafi wkrótce do wody, wilgoć nie powinna mu szkodzić.
Gliniany wizerunek kobiety urastał każdej nocy o kolejne części ciała. Coraz więcej przypominał osobę. Helloise przypatrywała się jej przed zaśnięciem, jako że to bluźniercze dziecię powiła we własnej sypialni, obok własnego łóżka.
Dużo uwagi poświęciła twarzy figury. Trudno o bardziej fascynujący element ludzkiej anatomii niż twarze. Przez to jak świetnie umysł je rozpoznaje, najwięcej wymagają precyzji, najmniej wybaczają błędów. Długimi godzinami stała więc wiedźma naprzeciw swojego niemal ukończonego dzieła przy świetle kilkunastu świec rozstawionych po sypialni. Kciukami wygładzała poliki ulepione z błotnistej brei. Sunęła palcami wzdłuż grzbietu nosa, wysmuklając go, zaokrąglając czubek. Z satysfakcją podarowała golemowi kształtne usta. Twarz miał ładną, mimo że brudną.


dotknij trawy
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Helloise Rowle (1388)




Wiadomości w tym wątku
[24-31/10/72] Corp Criadh; or, The Morbid Prometheus - przez Helloise Rowle - 09.09.2026, 17:38
RE: [24-31/10/72] Corp Criadh; or, The Morbid Prometheus - przez Helloise Rowle - 14.09.2026, 16:14
RE: [24-31/10/72] Corp Criadh; or, The Morbid Prometheus - przez Helloise Rowle - 10 godzin(y) temu

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa