Razem z pakunkiem dziewczynka przekazała małą, butelkowo zieloną kopertę z purpurowym, okrągłym lakiem.
Drogi Peregrinusie,
Oczywiście chętnie podjęłam się zadania ciekawa efektu. Niestety podejrzewam, że zastosowane eksperymentalne zamienniki w miejsce niedostępnych obecnie surowców wywołały nioczekiwane magiczne sprzężenie. W efekcie odkształciły znacząco estetykę pojemnika mimo, że po kilku poprawkach udało się odratować jego funkcjonalność.
W normalnych warunkach przystąpiłabym do napraw i poprawek ale wcześniejsze doświadczenia z wyrobami przeznaczonymi na Samhain oraz pogłoski od innych rzemieślników oraz ich klientów sugerują, że wszelkie poprawki spełzną na niczym. Nie wiem na ile wieści o trudnościach z wytwarzaniem są Ci znane. Pewne oznaki wskazują na to, że określone pary klient - wytwórca są skazane na jeden efekt pracy w przypadku niepowodzenia. Porażka skończy się kolejną porażką.
Gdybyś miał dodatkowe obserwacje odnośnie tego potencjalnego fatum to jestem nimi wielce zaciekawiona. Możliwe, że to tylko zbieg okoliczności powiązany z nadmiarem zamówień i brakami surowców. Dostrzegam jednak pewną prawidłowość lecz brakuje mi eksperckiej wiedzy i umiejętności by ją potwierdzić.
Wybacz, że dostawa odbywa się przez gońców. W innych okolicznościach przybyłabym osobiście. Mimo to pojemnik funkcjonuje zgodnie z planem. Nagrzewająca siatka zapobiega zbrylaniu, wieko zabezpieczone jest zamkiem. Energii powinno wystarczyć na kilka miesięcy. Po jej wyczerpaniu dzień w umiarkowanym żarze węgielnym przywraca ja do stanu początkowego. Niestety wskaźnik wraz z dekoracjami uległ zniszczeniu.
W opakowaniu znajdował się pojemnik na popiół.