Bren,
nie ma mnie dzisiaj w pracy, miałam wczoraj pewien wypadek i nie nadaje się do wyjścia do ludzi. Jak dobrze pójdzie to do biura wrócę jutro.
Ale w związku z tym mam czas żeby uporządkować i uzupełnić informacje, też pod kątem tego, co może nas czekać w Samhain… raczej nikt z nas nie ma czasu czytać raportów ze spraw, jeszcze przy tym nie wiedząc, czego się dokładnie szuka. I tak wracamy do sprawy widm. One ciągle są w Kniei i to, zgodzimy się chyba obie, największy z problemów.
W sierpniu rozmawiałam, chociaż chyba lepsze słowo to przesłuchiwałam, osobę, która stanęła z nimi twarzą w twarz, oko w oko i mogła powtórzyć to, co wtedy widziała. Nie wiem kiedy dokładnie jej spotkanie miało z nimi miejsce, ale wygląda na to że na wschód od Polany Ognisk istnieje jakaś polana z kręgiem kamieni, których te zasrańce nie były w stanie przekroczyć. To może się przydać. Ta osoba mówiła też oczywiście o strachu, smutku i o tym, że czuła się, jakby już nic dobrego miało jej nie spotkać w życiu. Oraz o tym, że te widma najwyraźniej wyhodowały sobie wielkie, czarne ślepia – nie pytaj, bo sama tego nie rozumiem. Tak jak tego, że potrafią mówić (?), bo najwyraźniej brzmią jak ludzie i potrafią być bardzo przekonujący…
Nie wiem nic ponad to, co sama do mnie pisałaś i co mówił mi Atreus, ale w tej sytuacji, skoro prawdopodobnie skończy się to wejściem do tego przeklętego lasu, to chyba dobrze uporządkować wszystko co wiemy.