20.03.2023, 03:36 ✶
- O – wymruczała ze zdziwieniem Daisy. Nie spodziewała się, że Eden mogła być kuzynką Martina. Posłała mu rozbawione spojrzenie. – Całe szczęście, że nie powiedziałam o niej nic złego.
Młoda dziennikarka nie tylko mówiła o wianku, ale też całkiem zgrabnie zaczęła go splatać. Ale czy kierowała się jakimś konkretnym wyborem przy owym splataniu? Ciężko było stwierdzić, a gdyby ją zapytać, powiedziałaby, że wybierała te kwiaty, które jej się zwyczajnie podobały, kompletnie nie przejmując się znaczeniem, które za sobą niosły. Ostatecznie wianek stworzony przez nią prezentował się bardzo dobrze.
Kiwnęła uroczyście głową, wręczając Martinowi swoje dzieło.
- Pewnie, że jestem pewna. Ale nie przejmuj się, nie musisz wspinać się na żaden pal – zapewniła go szybko. A co za tym szło, nie musieli później ani tańczyć, ani nic więcej. Po prostu wzięli udział we fragmencie większej tradycji.
Potem popatrzyła na towarzysza dłużej, jakby zastanawiając się nad czymś, wreszcie wzruszyła beztrosko ramionami. Sięgnęła po aparat fotograficzny.
- Idę zrobić tu jeszcze parę zdjęć a potem będę się już zbierać – wyjaśniła.
Kiedy Crouch robił wianek, Daisy krążyła między bawiącymi się i fotografowała to, co wydawało jej się ciekawsze. Przystanęła, gdy Brenna Longbottom wspinała się na pal i zawołała: „Pokaż im, Psujo!”. A potem, zdając sobie sprawę, że mogła zostać źle zrozumiana, schowała się w tłumie i wróciła do Martina.
Młoda dziennikarka nie tylko mówiła o wianku, ale też całkiem zgrabnie zaczęła go splatać. Ale czy kierowała się jakimś konkretnym wyborem przy owym splataniu? Ciężko było stwierdzić, a gdyby ją zapytać, powiedziałaby, że wybierała te kwiaty, które jej się zwyczajnie podobały, kompletnie nie przejmując się znaczeniem, które za sobą niosły. Ostatecznie wianek stworzony przez nią prezentował się bardzo dobrze.
Kiwnęła uroczyście głową, wręczając Martinowi swoje dzieło.
- Pewnie, że jestem pewna. Ale nie przejmuj się, nie musisz wspinać się na żaden pal – zapewniła go szybko. A co za tym szło, nie musieli później ani tańczyć, ani nic więcej. Po prostu wzięli udział we fragmencie większej tradycji.
Potem popatrzyła na towarzysza dłużej, jakby zastanawiając się nad czymś, wreszcie wzruszyła beztrosko ramionami. Sięgnęła po aparat fotograficzny.
- Idę zrobić tu jeszcze parę zdjęć a potem będę się już zbierać – wyjaśniła.
Kiedy Crouch robił wianek, Daisy krążyła między bawiącymi się i fotografowała to, co wydawało jej się ciekawsze. Przystanęła, gdy Brenna Longbottom wspinała się na pal i zawołała: „Pokaż im, Psujo!”. A potem, zdając sobie sprawę, że mogła zostać źle zrozumiana, schowała się w tłumie i wróciła do Martina.