Znalazł się w gronie najszybszych uczestników zabawy, nie wątpił, że tak właśnie będzie, poradził sobie z umieszczeniem wianka na właściwym miejscu. Ta odrobina wysiłku zapewniła mu nieco adrenaliny, a ta wpłynęła na wszystko, co wydarzyło się w ciągu kilku kolejnych chwil. Dał się porwać nastrojowi Beltane. Magii tego święta.
Kiedy Stella wpadła w jego ramiona, a następnie zdecydowała się go pocałować, nie uciekł od niej w podskokach. Obejmując blondynkę, odpowiedział jej tym samym.
- Czyżbym okazał się tak nudny, że kolejny raz użyłaś uroku? – zapytał, odsuwając się nieznacznie, po czym raz jeszcze złożył pocałunek na jej ustach. Dał się ponieść chwili.
Wreszcie bierze Stellę za rękę i ciągnie w kierunku stoiska, z którego udaje im się zgarnąć wino.
- Nie tak wyobrażałem sobie ten dzień, ale nie powiem, żebym się zawiódł. – wybiera jedno z drzew, opiera się o nie plecami, siadając na trawie. Jeszcze przez chwilę może sobie pozwolić na zabawę. Zamierza z tego korzystać. Upija kilka łyków wina, podaje alkohol Stelli.