20.03.2023, 14:57 ✶
Lyssa sama chyba nie wiedziała co sobie myślała. Na pewno do tej pory nic mądrego, pomyślała gorzko, widząc jak Alastorowi rzednie mina, kiedy zaprezentowała mu wianek. Ciepłe uczucie wdzięczności które do tej pory radośnie kwitło i rozrastało się w niej, nie pozwalając całkowicie stłamsić onieśmieleniu czy wstydowi, teraz powoli zaczęło stygnąć. Uniosła więc brodę nieco wyżej, z pewnością siebie zaglądając mu w oczy.
- Nie o dopełnianie czaru mi chodziło - powiedziała, uśmiechając się do niego miło, jednak tonem w którym czaiła się nagana. Jakby to on powinien czuć się winny temu, że w ogóle coś takiego sugerował, bo przecież ona przyszła do niego z tylko niewinnym prezentem. I nawet nie napomknęła nic o wspinaniu się na sam pal. Młode serduszko Lyssy jednak pękało właśnie, w odpowiedzi na to jawne odrzucenie jej uwagi. Jakaś część niej często zdawała się zapominać, że w oczach niektórych wciąż była dzieckiem. Mogła skończyć szkołę, przeprowadzić się do innego kraju, ale tak naprawdę nie było to nic warte. Patrzyła na niego, chcąc jeszcze dodać coś, ale głos wiązł jej w gardle.
Powinna znaleźć sobie nie tyle kogoś w swoim wieku do obdarzania wiankami i odprawiania magicznych rytuałów, co po prostu rówieśników, z którymi mogłaby spędzać czas na tego typu wydarzeniach. Nie wiedziała jednak gdzie szukać. Jak szukać. Wszystkie znajomości i przyjaźnie które zawarła w szkole, zostały daleko, za wielką wodą.
- Nie o dopełnianie czaru mi chodziło - powiedziała, uśmiechając się do niego miło, jednak tonem w którym czaiła się nagana. Jakby to on powinien czuć się winny temu, że w ogóle coś takiego sugerował, bo przecież ona przyszła do niego z tylko niewinnym prezentem. I nawet nie napomknęła nic o wspinaniu się na sam pal. Młode serduszko Lyssy jednak pękało właśnie, w odpowiedzi na to jawne odrzucenie jej uwagi. Jakaś część niej często zdawała się zapominać, że w oczach niektórych wciąż była dzieckiem. Mogła skończyć szkołę, przeprowadzić się do innego kraju, ale tak naprawdę nie było to nic warte. Patrzyła na niego, chcąc jeszcze dodać coś, ale głos wiązł jej w gardle.
Powinna znaleźć sobie nie tyle kogoś w swoim wieku do obdarzania wiankami i odprawiania magicznych rytuałów, co po prostu rówieśników, z którymi mogłaby spędzać czas na tego typu wydarzeniach. Nie wiedziała jednak gdzie szukać. Jak szukać. Wszystkie znajomości i przyjaźnie które zawarła w szkole, zostały daleko, za wielką wodą.