- Pewnie tak, ale czy to zmieni coś poza ich stanem fizycznym? - Zdecydowanie nie byli w najlepszej formie przez to, że kręcili się po ulicach, jednak nie to było ich głównym problemem. Mężczyźni, których znaleźli mieli coś z głową. To znaczy, no ktoś namieszał im w nich, nie panowali nad tym co mówili, wyrzucali z siebie te dziwne ciągi cyfr, to z tym wypadałoby coś zrobić.
Przeniosła na nich spojrzenie. Nie miała pojęcia, czego właściwie powinni się spodziewać. Trzeba było ich jakoś obezwładnić, chociaż niezbyt brutalnie. Nie wyglądali jakby mieli ochotę tak po prostu za nimi ruszyć, nie wyglądali jakby cokolwiek do nich docierało, a to nieco utrudniało całą sprawę.
- Jestem ciekawa, jak to zrobisz, nie wyglądają na takich, którzy rozumieją co się wokół nich dzieje. - Odpowiedziała Brennie w myślach. Nie do końca wydawało jej się, że przejęliby się tym, o czym rozmawiały, ale warto było chuchać na zimne.
- Jasne, będę niańką, nie ma problemu. - Skoro Brenna chciała, aby się nimi zajęła, to nie widziała wobec tego żadnych przeciwwskazań. Heather przecież była odważna, naprawdę trudno było ją wystraszyć, nie obawiała się jakichś dwóch typów, którzy postradali umysł.
- Może moglibyśmy sobie jakiegoś kupić? - Pomyślała jeszcze na odchodne, co miała usłyszeć i Brenna. Ruda uważała, że pieniądze mogą zdziałać wiele, być może jeśli komuś dobrze zapłacą to będzie trzymał gębę na kłódkę i służył im swoją pomocą.
Oparła się o jedną ze ścian i bardzo uważnie przyglądała się mężczyznom, kiedy Longbottomówna się oddaliła. Nie było to najciekawsze z zadań jakie mogła dostać, ale musiała je wykonać, na tym polegało wspieranie organizacji.
//przewagi: odwaga, fale, bogacz
zawady: lojalność organizacji, poza schematem