26.09.2026, 07:50 ✶
Dłonie w harmonii z ruchem Urd objęły ją w pełnym uścisku. Czuła jak się uspokaja. Mimo dzielących ich warstw odzienia miała wrażenie, że pod falowaniem oddechu wyczuwa jeszcze uderzenia jej serca.
Psychicznie bardziej stabilna niż fizycznie odsunęła za siebie kawałek nogę by stanowić mocniejszy punkt podparcia dla słodkiego załzawionego ciężaru jaki teraz do niej przylgnął. Prawe ramię, którym jeszcze przed chwilą mocno dociskała do siebie kobiety rozluźniło się nieco i przesunęło po łopatce. Zahaczając palcami o rozwiane pasma jasnych włosów dłoń pogładziła plecy. Powolnym ruchem, po łuku delikatnie dociskając gładziła plecy towarzyszki od łopatki do krzyża. Lewe ramię otulało obręcz barkową. Pilikiem przylgnęła do wtulonej w siebie jasnej główki. Zerknęła jeszcze kątem oka w stronę plaży. Nie tak dawno razem z Brynją i Henrym leżała wyczerpana na nabrzeżu. Zziębnięci i ledwo żywi.
"Serek doskonale sobie radzi". Usłyszała mamrotanie Urd przy uchu. Wydawała się uspokojona i nieco odprężona. Tym razem łuk prawej ręki był odrobine dłuższy, i ześliznął się po boku Urd by na chwilę trafić do kieszeni szaty Ceolsige. Tam natrafił na rękojeść różdżki. Delikatnie obróciła głowę głaszcząc polikiem włosy kobiety. W oddali dostrzegła jakiegoś mężczyznę, który przyglądał im się. Zbyt rozbawiony.
Po gwiździe pojawiło się gniewne i zaskoczone "Au. Do czorta! Kto to rzucił?!". W tej samej chwili dłoń powróciła do gładzenia pleców. - Doskonale sobie poradziła. - Odparła spokojnie. Powinna mieć na twarzy złośliwy uśmieszek ale rozpłynął się w ciepłym wyrazie jakby otaczający ich świat był tylko nudnym rozpraszaczem. Ona natomiast odruchowa skupiła się na najważniejszym skarbie. - Nic jej nie będzie ale oczywiście nie będę wstrzymywać twojej potrzeby owinięcia jej ochronnym, siostrzanym kocykiem. - Widząc, że Urd uzyskały bezpieczna stabilność pozwoliła sobie na żartobliwy ton. Nie zauważyła kiedy ale między słowa jej krótkiej wypowiedzi wkradł się mały pocałunek jaki złożyła na głowie kobiety. Urd jeszcze całkiem niedawno raziła je obie pijackimi gromami w pełnoprawnej pozie rozgniewanej bogini sztormów świata. Ceolsige doskonale pamiętała długie wywody choć teraz sobie uświadomiła, że nie do końca pamięta treść. Z pewnością Urd była dotknięta, wzburzona, zdenerwowana i trochę wstawiona.
- Jeszcze raz przepraszam, że nie dałam Ci znać ale zdawała się wiedzieć co robi i ten młodzieniec wydawał się kompetentny w martwieniu się o nią. - powiedziała miękko. Miała wrażenie, że zostało to już kilkukrotnie powiedziane ale nie zaszkodzi przypomnieć starszej siostrze, że ktoś poważnie traktuje jej troskę o małą foczkę. - Liczę, że jak zostaniesz dłużej to zyska w twoich oczach na … Cheddar na przykład. - Drobny żarcik, na koniec. Nie poluźniła objęcia, mimo, że miała ochotę posłuchać ciszy płynącej z ich złączonych warg. Ale jak tylko się chociaż odchyli…
!BINGO C5
Psychicznie bardziej stabilna niż fizycznie odsunęła za siebie kawałek nogę by stanowić mocniejszy punkt podparcia dla słodkiego załzawionego ciężaru jaki teraz do niej przylgnął. Prawe ramię, którym jeszcze przed chwilą mocno dociskała do siebie kobiety rozluźniło się nieco i przesunęło po łopatce. Zahaczając palcami o rozwiane pasma jasnych włosów dłoń pogładziła plecy. Powolnym ruchem, po łuku delikatnie dociskając gładziła plecy towarzyszki od łopatki do krzyża. Lewe ramię otulało obręcz barkową. Pilikiem przylgnęła do wtulonej w siebie jasnej główki. Zerknęła jeszcze kątem oka w stronę plaży. Nie tak dawno razem z Brynją i Henrym leżała wyczerpana na nabrzeżu. Zziębnięci i ledwo żywi.
"Serek doskonale sobie radzi". Usłyszała mamrotanie Urd przy uchu. Wydawała się uspokojona i nieco odprężona. Tym razem łuk prawej ręki był odrobine dłuższy, i ześliznął się po boku Urd by na chwilę trafić do kieszeni szaty Ceolsige. Tam natrafił na rękojeść różdżki. Delikatnie obróciła głowę głaszcząc polikiem włosy kobiety. W oddali dostrzegła jakiegoś mężczyznę, który przyglądał im się. Zbyt rozbawiony.
Po gwiździe pojawiło się gniewne i zaskoczone "Au. Do czorta! Kto to rzucił?!". W tej samej chwili dłoń powróciła do gładzenia pleców. - Doskonale sobie poradziła. - Odparła spokojnie. Powinna mieć na twarzy złośliwy uśmieszek ale rozpłynął się w ciepłym wyrazie jakby otaczający ich świat był tylko nudnym rozpraszaczem. Ona natomiast odruchowa skupiła się na najważniejszym skarbie. - Nic jej nie będzie ale oczywiście nie będę wstrzymywać twojej potrzeby owinięcia jej ochronnym, siostrzanym kocykiem. - Widząc, że Urd uzyskały bezpieczna stabilność pozwoliła sobie na żartobliwy ton. Nie zauważyła kiedy ale między słowa jej krótkiej wypowiedzi wkradł się mały pocałunek jaki złożyła na głowie kobiety. Urd jeszcze całkiem niedawno raziła je obie pijackimi gromami w pełnoprawnej pozie rozgniewanej bogini sztormów świata. Ceolsige doskonale pamiętała długie wywody choć teraz sobie uświadomiła, że nie do końca pamięta treść. Z pewnością Urd była dotknięta, wzburzona, zdenerwowana i trochę wstawiona.
- Jeszcze raz przepraszam, że nie dałam Ci znać ale zdawała się wiedzieć co robi i ten młodzieniec wydawał się kompetentny w martwieniu się o nią. - powiedziała miękko. Miała wrażenie, że zostało to już kilkukrotnie powiedziane ale nie zaszkodzi przypomnieć starszej siostrze, że ktoś poważnie traktuje jej troskę o małą foczkę. - Liczę, że jak zostaniesz dłużej to zyska w twoich oczach na … Cheddar na przykład. - Drobny żarcik, na koniec. Nie poluźniła objęcia, mimo, że miała ochotę posłuchać ciszy płynącej z ich złączonych warg. Ale jak tylko się chociaż odchyli…
!BINGO C5