28.09.2026, 18:38 ✶
Rodolphus wypuścił ciche, niemal niesłyszalne westchnienie. W jego piersi wytworzyła się i ukłuła serce gorzka irytacja na fakt, że jego własna kuzynka po prostu niczego nie pamiętała — jakby cały ten chaotyczny potok słów i emocji rozpłynął się w powietrzu bez śladu. Zawsze była rozpuszczona i roztrzepana, lecz ten wyjec brzmiał na tyle poważnie, że myślał iż tym razem będzie inaczej.
W środku w głowie zaczął powoli odliczać. Jeden, dwa, trzy, cztery, pięć, sześć, siedem, osiem, dziewięć, dziesięć.
Dopiero gdy dotarł do końca, zmuszając rosnący chłód do odwrotu, przywlókł na twarz wyćwiczony, sztucznie uprzejmy uśmiech. Maska idealnego przedstawiciela szlachetnego rodu błyskawicznie wskoczyła na swoje miejsce, przesłaniając wszelkie prawdziwe myśli. Prim nie było w Anglii na tyle długo, żeby rozpoznała tę grę.
Lestrange pokręcił przecząco głową, zachowując ten sam nienaganny, gładki ton.
— Nie, Primrose. Nie nabroiłaś — odparł spokojnie, zawieszając na niej spojrzenie. — Zastanawiam się po prostu, co dalej. Chcesz zostać u Victorii? Jeśli tak, to czy dotarły już twoje nowe ubrania?
Pauzował na sekundę, taksując ją wzrokiem z opanowaną, niemal chłodną troską.
— Bo jeśli jeszcze nie przyszły, możemy zawsze przejść się do Rosiera i załatwić wszystko od ręki. - z wyjczych krzyków pamiętał głównie biadolenie o spalonych sukniach i prezentach.
@Primrose Lestrange
W środku w głowie zaczął powoli odliczać. Jeden, dwa, trzy, cztery, pięć, sześć, siedem, osiem, dziewięć, dziesięć.
Dopiero gdy dotarł do końca, zmuszając rosnący chłód do odwrotu, przywlókł na twarz wyćwiczony, sztucznie uprzejmy uśmiech. Maska idealnego przedstawiciela szlachetnego rodu błyskawicznie wskoczyła na swoje miejsce, przesłaniając wszelkie prawdziwe myśli. Prim nie było w Anglii na tyle długo, żeby rozpoznała tę grę.
Lestrange pokręcił przecząco głową, zachowując ten sam nienaganny, gładki ton.
— Nie, Primrose. Nie nabroiłaś — odparł spokojnie, zawieszając na niej spojrzenie. — Zastanawiam się po prostu, co dalej. Chcesz zostać u Victorii? Jeśli tak, to czy dotarły już twoje nowe ubrania?
Pauzował na sekundę, taksując ją wzrokiem z opanowaną, niemal chłodną troską.
— Bo jeśli jeszcze nie przyszły, możemy zawsze przejść się do Rosiera i załatwić wszystko od ręki. - z wyjczych krzyków pamiętał głównie biadolenie o spalonych sukniach i prezentach.
@Primrose Lestrange