02.10.2026, 08:17 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.10.2026, 08:17 przez Robert Albert Crouch.)
Robert, jak wielu czarodziejów, za wizytami w Lecznicy Dusz co najmniej nie przepadał. Najlepiej, gdy odbywały się w celach służbowych. Załatwić dokumentację można było, jednocześnie przymykając oko na wszechobecne cierpienie. Gorzej, gdy bywał tu w sprawach osobistych. Pamiętał czas, gdy odwiedzał tu swojego przyjaciela, Lazarusa. Ba! Na początku września sam myślał, że będzie musiał skorzystać z usług tutejszych uzdrowicieli. Te wszystkie przypadki z duchami, wyrzutami sumienia… Teraz wydawało się to kompletnie nieistotne. Patrzcie, ile człowiekowi w życiu może dać cel.
Na szczęście tym razem Crouch miał do załatwienia kwestię zakrawającą o służbową. Trzeba było pomóc Juliánowi Bletchleyowi w zorientowaniu się w dokumentacji niejakiego Falco Ketteridge'a, Śmierciożercy schwytanego po ostatnim Beltane. Sprawa Robertowi śmierdziała na kilometr. Swego czasu zresztą nie był w nią zaangażowany. Szybkie utajenie, dopuszczenie do informacji bardzo niewielu osób, nawet w kręgach Wizengamotu… tak jakby to Ministerstwo chciało coś ukryć. Albo inaczej – jakby to jacyś konkretni ludzie w kręgach ministerialnych starali się to uczynić. Dopiero niedawno Robert dowiedział się o odciętej głowie. Pamiętał, że po usłyszeniu wyjca od Bonesa potrzebował chwili, by opanować mdłości. Nie mógł opowiedzieć o jego treści nikomu z departamentu, przez co następnej nocy śniła mu się odcięta głowa na aurorskim biurku.
Wylądował z Bletchleyem w jednym pokoiku, a przed nimi postawiono pudło z dokumentami. Robert przejrzał podstawowe akta osobowe.
– Psychoza ze schizofrenią. Obsesja na punkcie Voldemorta. Myślisz, że ten gość bierze takie jednostki i pogłębia ich choroby? Wiesz, manipuluje osobami już chorymi? A może oni nabawiają się schorzeń psychicznych przez samo branie udziału w jego chorym przedsięwzięciu? – W gruncie rzeczy pytanie było retoryczne. Robert nie oczekiwał, że Julián będzie znał odpowiedź. Robert chwycił za dziennik terapii prowadzonej przez głównego specjalistę zajmującego się Falco. – Powinniśmy przyjrzeć się temu, co Ketteridge miał do powiedzenia o wydarzeniach z Beltane. Przecież przez jego szaleństwo może przedzierać się jakaś prawda.
Percepcja (II) – przyglądam się dokumentom pod kątem tego, co Falco mówił o wydarzeniach w Beltane. + Zawód: sędzia Wizengamotu (umiem w papierologię).
Na szczęście tym razem Crouch miał do załatwienia kwestię zakrawającą o służbową. Trzeba było pomóc Juliánowi Bletchleyowi w zorientowaniu się w dokumentacji niejakiego Falco Ketteridge'a, Śmierciożercy schwytanego po ostatnim Beltane. Sprawa Robertowi śmierdziała na kilometr. Swego czasu zresztą nie był w nią zaangażowany. Szybkie utajenie, dopuszczenie do informacji bardzo niewielu osób, nawet w kręgach Wizengamotu… tak jakby to Ministerstwo chciało coś ukryć. Albo inaczej – jakby to jacyś konkretni ludzie w kręgach ministerialnych starali się to uczynić. Dopiero niedawno Robert dowiedział się o odciętej głowie. Pamiętał, że po usłyszeniu wyjca od Bonesa potrzebował chwili, by opanować mdłości. Nie mógł opowiedzieć o jego treści nikomu z departamentu, przez co następnej nocy śniła mu się odcięta głowa na aurorskim biurku.
Wylądował z Bletchleyem w jednym pokoiku, a przed nimi postawiono pudło z dokumentami. Robert przejrzał podstawowe akta osobowe.
– Psychoza ze schizofrenią. Obsesja na punkcie Voldemorta. Myślisz, że ten gość bierze takie jednostki i pogłębia ich choroby? Wiesz, manipuluje osobami już chorymi? A może oni nabawiają się schorzeń psychicznych przez samo branie udziału w jego chorym przedsięwzięciu? – W gruncie rzeczy pytanie było retoryczne. Robert nie oczekiwał, że Julián będzie znał odpowiedź. Robert chwycił za dziennik terapii prowadzonej przez głównego specjalistę zajmującego się Falco. – Powinniśmy przyjrzeć się temu, co Ketteridge miał do powiedzenia o wydarzeniach z Beltane. Przecież przez jego szaleństwo może przedzierać się jakaś prawda.
Percepcja (II) – przyglądam się dokumentom pod kątem tego, co Falco mówił o wydarzeniach w Beltane. + Zawód: sędzia Wizengamotu (umiem w papierologię).
Rzut N 1d100 - 100
Krytyczny sukces!
Krytyczny sukces!
Vox populi
Królami świata rządzi dziś strach
Bo gubią się we własnych sidłach i grach
W walce o to, by wciąż zajmować sam szczyt
Budują mur, by ukryć ból swój i wstyd.
Królami świata rządzi dziś strach
Bo gubią się we własnych sidłach i grach
W walce o to, by wciąż zajmować sam szczyt
Budują mur, by ukryć ból swój i wstyd.