Bren,
wzięłam wczoraj rano Atreusa ze sobą do Towarzystwa Herbologicznego, żeby się rozejrzeć i popytać ludzi o to i owo.
Nam również nie udało się przepytać Ólafura Urquarta ani Aoife O’Sullivan. Jeśli chodzi o panią O’Sullivan, podobno jej dom spłonął i wyjechała do krewnych do Szwajcarii. Natomiast podobno w dniu zaginięcia mandragor, miała ona dyżur w Towarzystwie i to ona zwykle się mandragorą opiekowała. Dowiedzieliśmy się też, że mandragory były początkowo odseparowane, a na początku września planowano je przenieść do sali, w której prowadziliśmy badania w lipcu i był to pomysł Urquarta.
Co do Urquarta… Jest to zastępca przewodniczącej w Towarzystwie. Usłyszeliśmy od jednego z członków, że pan Urquart zawłaszczył dla siebie całe badania nad mandragorami, tutaj cytat „ta gnida położyła łapę na wszystkich badaniach i zarządza nimi od czasu Spalonej Nocy”. To on decyduje o tym, kto ma do nich dostęp, badania są na wczesnym stadium i nawet pani Abbott nie ma do nich dostępu, bo ufa swojemu zastępcy (tutaj pieszczotliwie nazwanego przez jedną z przepytywanych osób „pupilkiem przewodniczącej”). Nie złapaliśmy go w Towarzystwie, bo dostał pozwolenie na pracę w terenie, a Mirabella twierdzi, że załamał się nerwowo po zniknięciu roślin…
To taki skrót. Dołączam ci kopię raportu, jaki sporządziłam po wczorajszej wizycie w Towarzystwie. Jeśli o mnie chodzi, to Urquart mi śmierdział już w lipcu. Znaczy nie dosłownie, ale podczas spotkania zachowywał się bardzo dziwacznie i zamiast współpracować z ludźmi, widać było, że ma swoją własną agendę – to się spina z tym, czego się dowiedzieliśmy o tym, że zawłaszczył dla siebie całe badania. Jak na moje, to jest tą mandragorą jakoś wręcz chorobliwie zafascynowany, ale może jestem uprzedzona. A skoro i ty uważasz, że jest podejrzany, to tym bardziej coś musi być na rzeczy.
Jeszcze raz dzięki za pomoc, Bren… Jak będę się mogła odwdzięczyć, to wal jak w dym. Czy coś.
do wiadomości dołączono wspomnianą kopię raportu z dnia poprzedniego