20.03.2023, 22:22 ✶
Była świadkiem naprawdę przedziwnej sytuacji. Oświadczyny na Beltane – same w sobie tak nie dziwiły, ale też forma, jaką obrał Steward, nie wydawała się być… przemyślana? Choć to nawet nie było dobre słowo, a lepsze nie chciało się nasunąć.
Niemniej naprawdę, całość wyglądała iście absurdalnie, a i sama Florence… Eunice przenosiła spojrzenie pomiędzy aurorem a uzdrowicielką, coraz poważniej rozważając wycofanie się. Wszelkie dylematy ucięła Bulstrode, odciągając mężczyznę gdzieś na bok.
Cóż, nie było co się pchać pomiędzy tych dwoje.
Stąd też włożyła wianek i lekkim, tanecznym wręcz krokiem podążyła w tłum – najwyraźniej doszła do wniosku, że odrobina takiej rozrywki nie zaszkodzi. W końcu była wolna.
Wolna.
A wśród tych wszystkich czarodziei…?
- Daaarcy! – wyhaczyła znajomą twarz, dopadła chłopaka, całkiem zadowolona, że udało się do znaleźć. W końcu całkiem lubiła Lockharta! - Nie bierzesz udziału w wieszaniu wianków? – zagadnęła lekkim tonem, nadal lśniąc łuskami wywołanymi przez pierścionek. Właściwie… to nie tak, że wciskała chłopakowi swoją plecionkę na siłę, skądże znowu, ale i też nie miała najmniejszych oporów przed tym, jeśli uznał, że podejmie wyzwanie, by wspiąć się na majowy pal.
W końcu nic ją przed tym nie powstrzymywało.
Już nie.
Niemniej naprawdę, całość wyglądała iście absurdalnie, a i sama Florence… Eunice przenosiła spojrzenie pomiędzy aurorem a uzdrowicielką, coraz poważniej rozważając wycofanie się. Wszelkie dylematy ucięła Bulstrode, odciągając mężczyznę gdzieś na bok.
Cóż, nie było co się pchać pomiędzy tych dwoje.
Stąd też włożyła wianek i lekkim, tanecznym wręcz krokiem podążyła w tłum – najwyraźniej doszła do wniosku, że odrobina takiej rozrywki nie zaszkodzi. W końcu była wolna.
Wolna.
A wśród tych wszystkich czarodziei…?
- Daaarcy! – wyhaczyła znajomą twarz, dopadła chłopaka, całkiem zadowolona, że udało się do znaleźć. W końcu całkiem lubiła Lockharta! - Nie bierzesz udziału w wieszaniu wianków? – zagadnęła lekkim tonem, nadal lśniąc łuskami wywołanymi przez pierścionek. Właściwie… to nie tak, że wciskała chłopakowi swoją plecionkę na siłę, skądże znowu, ale i też nie miała najmniejszych oporów przed tym, jeśli uznał, że podejmie wyzwanie, by wspiąć się na majowy pal.
W końcu nic ją przed tym nie powstrzymywało.
Już nie.