• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
1 2 3 4 5 … 7 Dalej »
[29-30/10/72] malleus widmoficarum

[29-30/10/72] malleus widmoficarum
szamanka
Kochajcie mnie, kochajcie, wy
—
 gęstwy zieleni
I wy, senne gromady powikłanych cieni
wiek
33
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
zielarka, twórczyni eliksirów i sztuki w drewnie
Tchnie czymś dzikim, nosi na sobie okruchy lasu: czasem we włosy zaplącze się uschnięta gałązka, czasem w materiał szaty wczepią nasiona czy wkleją niteczki pajęczyn, a czasem sama czarownica dokłada intencjonalnie atrybuty natury: ozdoby z ptasich piór, polnych kwiatów czy zwierzęcych kłów. Ciągnie się za nią woń suszonych ziół i palonych kadzideł. Kobieta szczupła i przeciętnego wzrostu (164 cm), niebieskie oczy. Długie blond włosy o średnim skręcie, rzadko ułożone i wystylizowane, zwykle znajdzie się wśród nich kołtun. Spódnice szat Helloise są długie i mają głębokie kieszenie, w których zawsze znajdzie się nieco ziarna dla ptaków. Lubi mięsiste tkaniny, warstwy, ubrania swobodnie płynące za sylwetką, nie boi się wzorów ani koloru, choć wybiera głównie barwy głębokie i niezbyt nasycone lub bliskie ziemi: zielenie, brązy, zgaszone pomarańcze. Stawia przede wszystkim na praktyczność: materiały solidne, które posłużą długie lata i nie zaszkodzi im praca w ogrodzie. Zamiast sakwy często nosi pas na wzór dawnych châtelaine, do którego na skórzanych rzemykach przymocowane są drobne przedmioty: różdżka, futeralik z nożem, woreczek soli czy miniaturowe buteleczki eliksirów, w tym zawsze jedna z solami trzeźwiącymi. Helloise nie nosi klasycznej biżuterii. Posiada jedynie ozdoby z drewnianych koralików i elementów zwierzęcych.

Helloise Rowle
#1
09.10.2026, 18:32  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09.10.2026, 18:35 przez Helloise Rowle.)  
29 października
AMULETY

Nie było w ostatnich dniach Helloise wiele poza monotonią. W bezkształtne pasmo pracy, snu i opium zlały się bezkształtne dni. W sypialni lęgł się gliniany golem, którego nie do końca wiedźma rozumiała. Wciąż spływały nowe zlecenia. Dniom brakowało granic, gdy jedna robota płynnie przechodziła w drugą. Ledwie czarownica otwarła każdego ranka oczy, od razu podejmowała wątki dnia poprzedniego. Nie było przestrzeni, aby odciąć się na chwilę. Droga prowadziła ku wypaleniu. Niewypoczęty umysł zaczynał odrywać się od rzeczywistości. Odizolowana w swojej chacie wiedźma myślała tylko o jednym: o Samhain. Straciła z oczu wszystko inne.
Helloise powinna była dotknąć trawy, lecz nie było na to czasu.
Chata przeobraziła się w ciągu minionego tygodnia w rzemieślniczy plac boju. Resztki rozgrzebanych prac walały się na niewielkiej, ścieśnionej powierzchni drewnianego domku. Gniły w niewyniesionych na kompost miednicach zwołki zniszczonych lampionów. Ścinki drewniane zrzucono w kąt, aby później z nich przebrać, co się nada jeszcze do ponownego wykorzystania, a co winno być zutylizowane. Z podłogi pod stołem w kuchni nie miał kto zdrapać zaschniętych plam wosku po wypadkach przy laniu świec.
Gdy Helloise zbudziła się tego ranka, pracy wciąż było w bród. Natłok zadań zaczynał ją przerastać, lecz jakżeby mogła przejść obojętnie obok szansy, choćby wątłej szansy na to, że wyjdzie z Kniei żywa? Ona, Gareth, Maddox, Lydia.
To miał być pracowity dzień. Przed wieczorem jeszcze uda się na zwiad ku wejściu na Polanę Ognisk, nocą wykończy golema dla Voldemorta, a tymczasem musiała zadbać o co innego. Amulety.
Helloise nie znała run, lecz tej jednej — Aegishjalmur — nauczyła się na pamięć. Osiem ramion, każde trzykroć przecięte, półkole na końcu każdego. Gdy wyrysowywała ją raz po raz, myślała o tych półkolach, że przypominają kosze, w które wpada wszystko, co z zewnątrz przychodzi, i tak zatrzymują się złe energie, nie mając dostępu do serca runy. Helloise chciała wierzyć, że w takim właśnie chronionym sercu znajduje się w tamtej chwili, gdy wyglądała z okien swojej chaty w mglisty poranek pod lasem.
Umieściła chatę w sercu runy.

Przysiadła w pracowni do jednej ze swoich prac ostatnich. Głowę miała pełną napięcia; jej myśli krępowało nerwowe oczekiwanie dnia Samhain. Zadanie jednak nie należało do tych, które by wymagały od niej przebłysku geniuszu. Wymagało tylko sprawnych rąk, schematycznego odcinania form w drewnie, odrysowania od wzoru. Były to rzeczy nieskomplikowane.
Z bloczku drewna dębowego wycięła czarownica osiem płaskich elementów. Na każdym odrysowała od szklanki okrąg — metody chałupnicze i przedmioty użytku codziennego stawały się nie pierwszy raz narzędziem jej pracy. Ostrugała każdy element tak, że wkrótce miała przed sobą osiem drewnianych krążków. Gdy bazy amuletów były gotowe, na każdym wykreśliła szkic runy, siląc się na uważność przy przenoszeniu wzoru. Była to bowiem część kluczowa.
Wyrzeźbienie nożem narysowanego uprzednio kształtu należało już do formalności raczej, jako że podążała po gotowych liniach.

// percepcja — jak uważna była Helloise przy przerysowywaniu Aegishjalmur na poszczególne amulety?
Rzut Z 1d100 - 64
Sukces!

Rzut Z 1d100 - 16
Akcja nieudana

Rzut Z 1d100 - 1
Krytyczna porażka

Rzut Z 1d100 - 21
Akcja nieudana

Rzut Z 1d100 - 42
Słaby sukces...

Rzut Z 1d100 - 10
Akcja nieudana

Rzut Z 1d100 - 21
Akcja nieudana

Rzut Z 1d100 - 89
Sukces!


Nie czuła się w runach pewnie. Nim jeszcze przeszła do wykańczania amuletów — przygotowywania otworów na przeciągnięcie rzemyków, opracowywania krawędzi, lakierowania — zamierzała pokazać je Dægberhtowi, aby jej pracę ocenił.


dotknij trawy
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Helloise Rowle (499)




Wiadomości w tym wątku
[29-30/10/72] malleus widmoficarum - przez Helloise Rowle - 09.10.2026, 18:32

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa