Na moment zapomniała o tym, że była tutaj dzisiaj w pracy. Zapomniała, bo zatonęła w błogim szczęściu, którego ostatnio czuła… Nie pamiętała kiedy. Ale to nie było ważne. Nie, kiedy w końcu mogła poczuć chłodną bliskość Rookwoda – a choć często przy niej ogrzewał swoje ciało zaklęciami, bo w tych małych gestach myślał o niej i o jej komforcie, to prawda była taka, że doskonale zdawała sobie sprawę kim był i jej to absolutnie nie przeszkadzało. I nie był to akurat wpływ żadnych czarów. To przytulenie się teraz było pierwszym tak bliskim pomiędzy nimi kontaktem odkąd się znali, bliskim i na pewien sposób intymnym, kiedy dłonie ciągle trzymał na jej biodrach i nie wyglądało na to, by miał je zabrać. A jej wcale na tym nie zależało. A… wręcz przeciwnie.
- Co ty opowiadasz! Niektórzy musieli próbować dwa albo trzy razy – roześmiała się dźwięcznie, bo Sauriel tak był skupiony na swoim zadaniu, że najwyraźniej nie widział, co działo się wokół niego. Więc czy to nie było duże wyzwanie? Ach, nieprawda. I tak jak Sauriel sobie umniejszał, tak Victoria… zdecydowanie patrzyła na to inaczej. Ucieszyła się za to, że poprawił mu się humor – choć trochę. Z cichym westchnięciem dała się złapać za dłoń i całkiem chętnie zrobiła kilka większych kroków, by nadążyć za Saurielem. - Chętnie – rzuciła jeszcze, a chwilę później już go obejmowała, dając się prowadzić do tańca. Zabawne było to, że Sauriel na takiego w ogóle nie wyglądał, ale to był drugi raz, kiedy razem tańczyli i drugi raz to on to proponował. A tańczył naprawdę dobrze. Lestrange to lubiła; na nudnych spotkaniach i balach rodzin czystokrwistych to była często jedyna sensowna rozrywka, a teraz mogła się jej w pełni szczerze oddać z narzeczonym. Zupełnie zapomniała, że nie jest w pięknej sukience, a ma na sobie spodnie i koszulę, i marynarkę i wysokie buty; że nie ma rozwianych i dziewczęco spiętych z boku głowy spinką włosów – bo była w końcu w pracy, w mundurze aurora. Ale to nic. Śmiała się, jakby miało nie być jutra, pomiędzy jednym obrotem a kolejnym wpadnięciem w ramiona jej partnera.
I bardzo się cieszyła, że to Beltane, ten tak bardzo ich dzień, mieli okazję choć przez chwilę spędzić razem.