• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
1 2 3 4 5 … 7 Dalej »
[24.10.72] Puk, puk, czy ktoś mnie słyszy? Ściana jak mur, drzwi jak zły sen...

[24.10.72] Puk, puk, czy ktoś mnie słyszy? Ściana jak mur, drzwi jak zły sen...
szamanka
Kochajcie mnie, kochajcie, wy
—
 gęstwy zieleni
I wy, senne gromady powikłanych cieni
wiek
33
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
zielarka, twórczyni eliksirów i sztuki w drewnie
Tchnie czymś dzikim, nosi na sobie okruchy lasu: czasem we włosy zaplącze się uschnięta gałązka, czasem w materiał szaty wczepią nasiona czy wkleją niteczki pajęczyn, a czasem sama czarownica dokłada intencjonalnie atrybuty natury: ozdoby z ptasich piór, polnych kwiatów czy zwierzęcych kłów. Ciągnie się za nią woń suszonych ziół i palonych kadzideł. Kobieta szczupła i przeciętnego wzrostu (164 cm), niebieskie oczy. Długie blond włosy o średnim skręcie, rzadko ułożone i wystylizowane, zwykle znajdzie się wśród nich kołtun. Spódnice szat Helloise są długie i mają głębokie kieszenie, w których zawsze znajdzie się nieco ziarna dla ptaków. Lubi mięsiste tkaniny, warstwy, ubrania swobodnie płynące za sylwetką, nie boi się wzorów ani koloru, choć wybiera głównie barwy głębokie i niezbyt nasycone lub bliskie ziemi: zielenie, brązy, zgaszone pomarańcze. Stawia przede wszystkim na praktyczność: materiały solidne, które posłużą długie lata i nie zaszkodzi im praca w ogrodzie. Zamiast sakwy często nosi pas na wzór dawnych châtelaine, do którego na skórzanych rzemykach przymocowane są drobne przedmioty: różdżka, futeralik z nożem, woreczek soli czy miniaturowe buteleczki eliksirów, w tym zawsze jedna z solami trzeźwiącymi. Helloise nie nosi klasycznej biżuterii. Posiada jedynie ozdoby z drewnianych koralików i elementów zwierzęcych.

Helloise Rowle
#6
19.10.2026, 12:17  ✶  
— Tych samych ludzi, którzy ci opowiadają o czarnych panterach spacerujących po walijskich dolinach? — zapytała uszczypliwie.
Zgraję nazywaną przez Garetha ludźmi, których zna Helloise wyobrażała sobie w najordynarniejszym kształcie. W dzieciństwie patrzyła na pijaków i prostaków ze wstrętem. Bała się jako dziewczynka takich samych typów, do jakich teraz zaliczał się jej brat. Gdy podrosła, został lekki wstręt dla mętów i ciche pobłażanie dla Garetha, który w zabawowym towarzystwie tylko się obracał, prawda? I było to pobłażanie ciche nie dlatego, że sama obróciła się swego czasu w towarzystwie jeszcze gorszym, co wkładało mu w ręce ostrą kontrę. Z pewnością nie dlatego.

— Lis — wysiliła się na najbardziej chamski walijski akcent, aby go przedrzeźnić w odpowiedzi. — Będziesz to słyszeć do grobowej deski. — Uśmiechnęła się pod nosem, zorientowawszy się, że to jest to, czego jej brakowało, aby się upewnić, że nic w niej nie zostało fundamentalnie zmienione. Wiele rzeczy w pozach czarownicy było wyuczonych, lecz przekora i zaczepki między rodzeństwem były naturalne jak oddychanie. Przekonała się więc, że wciąż oddycha. — A czym miał być? Nie jestem na tyle dobra w transmutacji, żeby kury w króliki pośmiertnie zamieniać.

Była bardziej do Garetha podobna, niż chciałaby to przyznać. Zapewne bardziej niż do Seisylla, mimo że była z Seisyllem jak papużki-nierozłączki. Gary w przeciwieństwie do Helloise nigdy nie zdradził paktu przegrywów, jakim oboje żyli w dzieciństwie, nienawidząc napuszonego, głupiego świata, bardziej niż ten świat nienawidził ich. Brat siedział tu przed nią, wciąż mając pozornie wszystko w poważaniu, i czasami siostra czuła się jak zdrajca, że nie wtórowała mu w ogólnym zniechęceniu, a zamiast tego stanęła po drugiej stronie i wyświęciła się na świętszą od papieża.
Nie potrafiła już wielu wartości ignorancko odtrącać. Dopóki trzymała się ideałów i spełniała je sumiennie, miała moralną wyższość i mogła występować z pozycji pouczenia, tak jak kiedyś pouczano ją. Trzymała się ich kurczowo, zamiast stanąć obok Garetha i chichotać. Stawała się surowa i nieubłagana jak kat przy szubienicy, gdy temat był ważnym i niegodnym żartu. Dźwigała przecież teraz na swoich barkach ciężar prawd objawionych w liściach oraz prawidła przedwiecznego kosmicznego porządku zapisanego w trzewiach ziemi. A Gary wciąż był tylko Garym.
Gdyby Helloise nie oddaliła się od domu rodzinnego, pewnie skończyłaby tak jak on. Żadne z nich nie było dziedzicem, więc tyrałaby z nim albo została wypchana jakiemuś trzeciorzędnemu kuzynowi z bocznej linii zaprzyjaźnionego rodu. Bo kim niby była ta jego Celina Slughorn? Symptomów słabości charakteru również nie trzeba było u Helloise daleko szukać. Wystarczyło ją najść, gdy tonęła akurat w opium, mamrocząca bez ładu, rozwleczona po kanapie z oddechem lichym jak u aspirującego trupa. Łajdaczyła się i każdą sytuację potrafiła zmienić w obrzydliwe zaproszenie do łóżka, wiecznie niezaspokojona, kładąca łapy na ślicznych dziewczęcych buźkach, przeczesująca brudnymi palcami z żałobą pod pazurem ich skręcone na papilotach złociste loczki. Uchodziło jej to płazem częściej niż Garethowi tylko dlatego, że była kobietą.
Urzeczywistnienie jej dziecięcego snu o pozostaniu do końca życia w rezerwacie siedziało teraz okrakiem na stołku w jej kuchni: Gareth nie miał nic własnego, gotów był śmignąć do najgorszej roboty na komendę Lazarusa.
Helloise nie chciała być jak Gareth, mimo że byli nieodrodnym rodzeństwem.

On zareagował nerwowo. Ona też.
— Coś jest z tobą nie tak? — wyrzuciła z siebie przestraszona na jednym tchu. Zaplątała się w zbyt wielką paranoję, żeby w pierwszej chwili zauważyć u niego ironię.
Zrobiło jej się słabo. Dobra Matko, czy u niego też był Czarny Pan? Czy u Seisylla…? Czy on im wszystkim poprzedniego dnia przeszedł przez głowę?
Wtedy zobaczyła, gdzie brat patrzy. Schowała ręce jak oparzona. Rypnął krzesło na ziemię i nagle nie patrzyła już na niego z góry, a musiała patrzeć w górę. Trzask upadającego mebla eksplodował w głowie czarownicy. Rozjątrzył ją. Nabrała czujności osaczonego zwierza.
— Co? Nie możesz tak zmieniać zdania — sapnęła oburzona, jakby od zatrzymania go teraz w miejscu zależał jej honor. — Albo jemy, albo idziemy. Gdzie chcesz teraz iść, jak już wyjęłam?
Zatelepały drzwi szafek. Czarownica zrywała z kuchennych półek słoiczki przypraw. Jeden po drugim waliły o twardy blat szklane spody. Łup, łup, łup. Uderzały z pogłosem jak stemple pocztowe, siła odrzutu szła jej w nadgarstek. Poderwał się rój muszek znad jabłek gnijących w koszyczku na stole.
Nie mogła znaleźć rozmarynu. Straciła rytm, lecz nie impet. Miotała się chwilę przed szafą, po czym jej złość zmieniła wektor. Spódnica szaty w pędzie zawirowała, gdy Helloise sadziła w podłogę ciężkie jak na drobną kobietę kroki. Zatrzymała się przed nosem Garetha.
— Nienawidzę ich, Gary — syknęła gorączkowo. — Wszystkich ich bym pozarzynała. — Zżerała ją frustracja, bo nic nie mogła i nic by nie zrobiła. — Ty i ja wpadliśmy przez nich w to chore bagno. Przez Lazarusa, przez Leviathana, przez… — Oskarżenie kochanego Seisylla przychodziło jej z trudnością, ale oboje wiedzieli, kogo Helloise przemilczała. — Voldemort tu był. Mam na myśli tu. Był tu w chacie i był w… — Zacisnęła pięści. — Kurwa mać!


dotknij trawy
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Gareth Rowle (2285), Helloise Rowle (2294)




Wiadomości w tym wątku
[24.10.72] Puk, puk, czy ktoś mnie słyszy? Ściana jak mur, drzwi jak zły sen... - przez Gareth Rowle - 14.08.2026, 15:34
RE: [24.10.72] Puk, puk, czy ktoś mnie słyszy? Ściana jak mur, drzwi jak zły sen... - przez Helloise Rowle - 18.08.2026, 20:27
RE: [24.10.72] Puk, puk, czy ktoś mnie słyszy? Ściana jak mur, drzwi jak zły sen... - przez Gareth Rowle - 25.08.2026, 22:36
RE: [24.10.72] Puk, puk, czy ktoś mnie słyszy? Ściana jak mur, drzwi jak zły sen... - przez Helloise Rowle - 12.09.2026, 21:02
RE: [24.10.72] Puk, puk, czy ktoś mnie słyszy? Ściana jak mur, drzwi jak zły sen... - przez Gareth Rowle - 06.10.2026, 21:13
RE: [24.10.72] Puk, puk, czy ktoś mnie słyszy? Ściana jak mur, drzwi jak zły sen... - przez Helloise Rowle - 19.10.2026, 12:17

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa