20.10.2026, 21:03 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.10.2026, 21:03 przez Henry Lockhart.)
Cały dzień Henia wprost rozpierała duma. Zbywał złośliwości Aristy z grzecznym uśmiechem, przyjmował gratulacje i pochwały reszty redakcji. Tego dnia nawet sam Bacon przyszedł i złożył mu gratulacje. A ten wieczór miał chłopak spędzić na pogaduchach z przyjaciółką, co zawsze było miłą rzeczą, szczególnie gdy mieszkało się samemu. Henio zabrał ze sobą zdjęcia z wyprawy do Lamezia Terme, a w mugolskim sklepie kupił paczkę chipsów. Swojego jednego codziennego szluga zapalił w przerwie od pracy, a na następne zbytnio nie miał ochoty. Znaczyło to, że wszystko układało się dobrze.
Gdy przyszedł do Electry, na wejściu powitał go radośnie skaczący pudel. Henry znał Cerbera, więc od razu przykucnął i wygłaskał psa porządnie. Piesio przypominał mu starego labradora dziadków, Deacona. Chłopak wychowywał się z nim przez kilka lat. Mimo że pies był nawet wtedy dość sędziwy, zawsze entuzjastycznie witał gości, podobnie jak pupil rodziny Prewettów.
– Ella! Ciao! – Henry przywitał się z nią z uśmiechem. W reakcji na komplement nie mógł zrobić nic innego jak lekko się skłonić. Pomyśleć, że dawniej by rzucał banałami typu „A to nic takiego”. Bo to w gruncie rzeczy było coś takiego. Wielka rzecz. – Cieszę się, że ci się podobało. Dzięki.
Jakie były pikantne szczegóły? Że widział Hannibala w kąpieli? Że nie do końca wiadomo, kto zamknął Leviathana w grocie solnej? Cóż, trochę było do opowiadania. Gorzej, że zdradliwe myśli Henia od razu powędrowały w kierunku Hesi. Nie było w ich spotkaniu w sadzie nic pikantnego. Wspomnienie to pozostało raczej słodkie, przyjemne, wywołujące w brzuchu trzepotanie motyli. Mógł o tym opowiedzieć Electrze. Zapytać się, czy na pewno to było takie, a nie inne uczucie? Że tak to wszystko wyglądało?
Policzki Henia mimowolnie przykryły się rumieńcem. Po chwili jednak postanowił nie adresować tego, tylko przejść razem z Ellie do salonu.
– Musisz się zapisać do Cutty Sark. Koniecznie. Basil przyjmuje praktycznie każdego, kto chce dołączyć. Wiesz, on ma trochę fioła na punkcie podróżowania i przygód. Jeśli dasz mu znać, że jesteś chętna, nie będzie żadnego problemu – odparł, siadając na kanapie. – Mam trochę zdjęć, masz ochotę popatrzeć? – zaproponował. Położył fotografie na stoliku i dopiero zauważył, że poza widokówkami, miał sporo fotek z sadu. Jeszcze kilka podejść do kolażu, no i rzeczy z powrotu. Hestia z drzewkiem pomarańczowym. Hestia patrząca w horyzont. Hestia na ławeczce. Hestia śmiejąca się z jakiegoś głupiego żartu. Pomyślał, że powinien podesłać Bletchley te fotki, żeby miała na pamiątkę. Choć sam nie chciał się rozstawać ze wspomnieniem tamtych chwil.
Gdy przyszedł do Electry, na wejściu powitał go radośnie skaczący pudel. Henry znał Cerbera, więc od razu przykucnął i wygłaskał psa porządnie. Piesio przypominał mu starego labradora dziadków, Deacona. Chłopak wychowywał się z nim przez kilka lat. Mimo że pies był nawet wtedy dość sędziwy, zawsze entuzjastycznie witał gości, podobnie jak pupil rodziny Prewettów.
– Ella! Ciao! – Henry przywitał się z nią z uśmiechem. W reakcji na komplement nie mógł zrobić nic innego jak lekko się skłonić. Pomyśleć, że dawniej by rzucał banałami typu „A to nic takiego”. Bo to w gruncie rzeczy było coś takiego. Wielka rzecz. – Cieszę się, że ci się podobało. Dzięki.
Jakie były pikantne szczegóły? Że widział Hannibala w kąpieli? Że nie do końca wiadomo, kto zamknął Leviathana w grocie solnej? Cóż, trochę było do opowiadania. Gorzej, że zdradliwe myśli Henia od razu powędrowały w kierunku Hesi. Nie było w ich spotkaniu w sadzie nic pikantnego. Wspomnienie to pozostało raczej słodkie, przyjemne, wywołujące w brzuchu trzepotanie motyli. Mógł o tym opowiedzieć Electrze. Zapytać się, czy na pewno to było takie, a nie inne uczucie? Że tak to wszystko wyglądało?
Policzki Henia mimowolnie przykryły się rumieńcem. Po chwili jednak postanowił nie adresować tego, tylko przejść razem z Ellie do salonu.
– Musisz się zapisać do Cutty Sark. Koniecznie. Basil przyjmuje praktycznie każdego, kto chce dołączyć. Wiesz, on ma trochę fioła na punkcie podróżowania i przygód. Jeśli dasz mu znać, że jesteś chętna, nie będzie żadnego problemu – odparł, siadając na kanapie. – Mam trochę zdjęć, masz ochotę popatrzeć? – zaproponował. Położył fotografie na stoliku i dopiero zauważył, że poza widokówkami, miał sporo fotek z sadu. Jeszcze kilka podejść do kolażu, no i rzeczy z powrotu. Hestia z drzewkiem pomarańczowym. Hestia patrząca w horyzont. Hestia na ławeczce. Hestia śmiejąca się z jakiegoś głupiego żartu. Pomyślał, że powinien podesłać Bletchley te fotki, żeby miała na pamiątkę. Choć sam nie chciał się rozstawać ze wspomnieniem tamtych chwil.
Złoty chłopiec
Przymruż złociste światełka,
Ukryj się pod matki rąbek,
Nim cię zgubi śronu ząbek
Lub chłodnej rosy perełka.
Przymruż złociste światełka,
Ukryj się pod matki rąbek,
Nim cię zgubi śronu ząbek
Lub chłodnej rosy perełka.