21.03.2023, 02:20 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 21.03.2023, 03:10 przez Lyssa Dolohov.)
Jej spojrzenie przeniosło się powoli na Mavelle, która znalazła się przy nich. Nawet jeśli kobieta do tej pory nie była elementem ich konwersacji, to w pewien sposób poczuła się urażona tym, że w ogóle nie zwróciła na nią uwagi. Stała się... niewidzialna. Opuściła spojrzenie, które zaczęło przesuwać się po splecionych przez nią gałązkach, które teraz trzymał w dłoniach Alastor. I poczuła się naprawdę głupio, jakby wszystkie jego słowa trafiły do niej na raz, wreszcie przebijając się przez młodzieńczą dumę i buzię ułożoną na pokaz.
- Ja... - zawahała się, kiedy dał jej, i sobie, ostatnią szansę. - Ja naprawdę chciałam tylko... - głos załamał się lekko, a potem uwiązł w gardle, kiedy przymknęła na moment oczy, wstrzymując wzbierające łzy. Nie widziała nic złego w tym, że w ten sposób chciała mu podziękować, a jednocześnie też nakarmić się zwyczajną satysfakcją tego, że ten wianek przyjął. Skoro czar miał nie zadziałać, to czemu była ku temu aż taka szkoda? Czemu aż tak musiał się opierać? Podniosła na niego zaszklone spojrzenie, w którym kryły się te pytania, ale nie wypowiedziała na głos ani ich, ani nic więcej, gwałtownie sięgając po wieniec i wyszarpując z jego dłoni. Jakkolwiek nie na miejscu mogły być jej intencje, jakkolwiek pstre i głupie, podszyte były zwyczajną, młodzieńczą naiwnością i chęcią poczucia się kimś ważnym. Nie pasją, nie pożądaniem; jej uczucia były silne, ale przecież była tylko zagubioną dziewczyną. Dlatego więc uciekła.
- Ja... - zawahała się, kiedy dał jej, i sobie, ostatnią szansę. - Ja naprawdę chciałam tylko... - głos załamał się lekko, a potem uwiązł w gardle, kiedy przymknęła na moment oczy, wstrzymując wzbierające łzy. Nie widziała nic złego w tym, że w ten sposób chciała mu podziękować, a jednocześnie też nakarmić się zwyczajną satysfakcją tego, że ten wianek przyjął. Skoro czar miał nie zadziałać, to czemu była ku temu aż taka szkoda? Czemu aż tak musiał się opierać? Podniosła na niego zaszklone spojrzenie, w którym kryły się te pytania, ale nie wypowiedziała na głos ani ich, ani nic więcej, gwałtownie sięgając po wieniec i wyszarpując z jego dłoni. Jakkolwiek nie na miejscu mogły być jej intencje, jakkolwiek pstre i głupie, podszyte były zwyczajną, młodzieńczą naiwnością i chęcią poczucia się kimś ważnym. Nie pasją, nie pożądaniem; jej uczucia były silne, ale przecież była tylko zagubioną dziewczyną. Dlatego więc uciekła.
la douleur exquise
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.