3 godzin(y) temu ✶
Skinął niespiesznie głową.
— Na pewno dobrze by było zaznaczać przed Yule, że kowen dalej spełnia swoją funkcję i wspiera wiernych w najcięższych momentach — stwierdził. — Wielu szuka tutaj pomocy po Spalonej Nocy, ale równie wiele osób zerka na nas podejrzliwie po tym, co próbowała zrobić Isobell w ostatnie lato… Takie doniesienia nie wypadają łatwo z głowy.
Afery związane z lokalnymi celebrytami i politykami Wizengamotu pojawiały się i znikały, jednak czy kontrowersje dotyczące kowenu też mogły tak łatwo zniknąć z wokandy? Trzeba było przyznać, że Percival zadbał o to, aby relacja ich społeczności z Ministerstwem Magii nie pogorszyła się jeszcze bardziej. Bądź co bądź, dzięki temu udało się zorganizować w miarę sensowne obchody Lammas w magicznej dzielnicy miasta.
— Niektórzy lubią takie rozrywki — zauważył Sebastian. — Dla tych wszystkich brygadzistów, aurorów i niewymownych taka wycieczka do mauzoleum to musi być pikuś w porównaniu z tym, co zdarza im się widywać w pracy.
Longbottomowie chodzą do takich miejsc dla zabawy, pomyślał przelotnie. Czyż większość tej familii nie ulokowała się na przestrzeni lat w szeregach Departamentu Przestrzegania Prawa Czarodziejów? Taka ilość adrenaliny, przechodząca z pokolenia na pokolenia, musiała wywołać jakiś dysbalans w tym, jak członkowie tego rodu odczuwali strach i tanią podnietę. Huh. Będzie musiał kiedyś o to wypytać pannę Longbottom. Z drugiej strony… Czy na pewno byłaby w tej kwestii odpowiednio obiektywna?
— Wolę myśleć, że jeśli ktoś faktycznie planuje wejść do Kniei, to zrobi to z figurą Przenajświętszej w dłoniach i pieśnią na ustach — mruknął Macmillan. Czyż istniała lepsza forma wsparcia w starciu z Widmami i panoszącymi się na Polanie Ognisk pracownikami Ministerstwa Magii? — W przeciwnym wypadku obawiam się, że mogą przedwcześnie wylądować po drugiej strony Zaświatów u boku naszej Mateczki.
Przenajświętsza może i wymagała nieraz poświęceń i stosownych ofiar, jednak Sebastianowi trudno było uwierzyć, że ich bogini naprawdę ucieszyłaby śmierć większej ilości wiernych. Zwłaszcza, biorąc pod uwagę okoliczności całego zamieszania. Wyznawcy nie powinni padać trupem w miejscu, w którym panoszą się zjawy z Widmo i przeklęty odwrócony dąb uzurpujący miejsce kultu Matki.
— W rzeczy samej — potwierdził łagodnym głosem Sebastian, po czym westchnął cicho. — Mam tylko nadzieję, że moje modły na cokolwiek się zdadzą przed nadchodzącym dniem. Matka niewątpliwie chce otoczyć swoje dzieci opiekuńczym ramieniem, pytanie tylko, czy uda jej się objąć nas wszystkich na raz.
— Na pewno dobrze by było zaznaczać przed Yule, że kowen dalej spełnia swoją funkcję i wspiera wiernych w najcięższych momentach — stwierdził. — Wielu szuka tutaj pomocy po Spalonej Nocy, ale równie wiele osób zerka na nas podejrzliwie po tym, co próbowała zrobić Isobell w ostatnie lato… Takie doniesienia nie wypadają łatwo z głowy.
Afery związane z lokalnymi celebrytami i politykami Wizengamotu pojawiały się i znikały, jednak czy kontrowersje dotyczące kowenu też mogły tak łatwo zniknąć z wokandy? Trzeba było przyznać, że Percival zadbał o to, aby relacja ich społeczności z Ministerstwem Magii nie pogorszyła się jeszcze bardziej. Bądź co bądź, dzięki temu udało się zorganizować w miarę sensowne obchody Lammas w magicznej dzielnicy miasta.
— Niektórzy lubią takie rozrywki — zauważył Sebastian. — Dla tych wszystkich brygadzistów, aurorów i niewymownych taka wycieczka do mauzoleum to musi być pikuś w porównaniu z tym, co zdarza im się widywać w pracy.
Longbottomowie chodzą do takich miejsc dla zabawy, pomyślał przelotnie. Czyż większość tej familii nie ulokowała się na przestrzeni lat w szeregach Departamentu Przestrzegania Prawa Czarodziejów? Taka ilość adrenaliny, przechodząca z pokolenia na pokolenia, musiała wywołać jakiś dysbalans w tym, jak członkowie tego rodu odczuwali strach i tanią podnietę. Huh. Będzie musiał kiedyś o to wypytać pannę Longbottom. Z drugiej strony… Czy na pewno byłaby w tej kwestii odpowiednio obiektywna?
— Wolę myśleć, że jeśli ktoś faktycznie planuje wejść do Kniei, to zrobi to z figurą Przenajświętszej w dłoniach i pieśnią na ustach — mruknął Macmillan. Czyż istniała lepsza forma wsparcia w starciu z Widmami i panoszącymi się na Polanie Ognisk pracownikami Ministerstwa Magii? — W przeciwnym wypadku obawiam się, że mogą przedwcześnie wylądować po drugiej strony Zaświatów u boku naszej Mateczki.
Przenajświętsza może i wymagała nieraz poświęceń i stosownych ofiar, jednak Sebastianowi trudno było uwierzyć, że ich bogini naprawdę ucieszyłaby śmierć większej ilości wiernych. Zwłaszcza, biorąc pod uwagę okoliczności całego zamieszania. Wyznawcy nie powinni padać trupem w miejscu, w którym panoszą się zjawy z Widmo i przeklęty odwrócony dąb uzurpujący miejsce kultu Matki.
— W rzeczy samej — potwierdził łagodnym głosem Sebastian, po czym westchnął cicho. — Mam tylko nadzieję, że moje modły na cokolwiek się zdadzą przed nadchodzącym dniem. Matka niewątpliwie chce otoczyć swoje dzieci opiekuńczym ramieniem, pytanie tylko, czy uda jej się objąć nas wszystkich na raz.