Wczoraj, 10:58 ✶
Przysłuchiwał się elokwentnej Ceolsige z rosnącą aprobatą. Jej naturalny czar podbijał tylko przekazywane treści, naturalnym przepływem sprawiając, że przyjmował jej argumenty za swoje. Basil w myśli zrobił naturalną notę, że dobrze byłoby panią Burke mieć obok siebie na spotkaniach najstarszych członków klubu, aby przekonywać ich do jedynej słusznej drogi zarządzania klubowym majątkiem.
– Lokalna policja ze mną raczej podzieli się absolutnie niczym, ale postaram się utrzymać kontakt z dyrektorem. I owszem, rzeczywiście pozostaje w głębokim szoku, jedyne co udało mi się wychwycić, to to, że Donna Anna raczej była dla niego kimś więcej niż tylko pracownicą. W jednej chwili z urażonego człowieka pewnego, że zwyczajnie kobieta uciekła z ośrodka, stał się przygniecionym poczuciem winy mężczyzną, który jeszcze tej samej nocy pojechał z nią do kliniki zamiast doglądać hotelu – zdradził Skamander, choć wcześniej nie chciał o tym za bardzo mówić, bo zdawało mu się to podpadać pod plotkarski ton, ale skoro Ceolsige prosiła, na prawdę ciężko było jej odmówić.
– Ach ten Lockhart, to być może najlepsza nasza inwestycja. Jego entuzjazm jest do prawdy bardzo inspirujący, a nie da się ukryć, że przyda się nam dobra reklama w rodzinnych stronach. Wojna nie sprzyja podróżom, część osób wycofuje swoje aktywa, ale kto wie, jeśli przeczytają w Proroku, jak taki wyjazd potrafi ukształtować charakter, jak przydaje honoru i sławy nazwisku… Może wtedy zmienią zdanie. – Basil zamyślił się na moment, chcąc odsunąć od siebie własną niechęć do myślenia w tych kategoriach. Liczyli się ludzie, liczyły się odkrycia, liczyła się przygoda i przekraczanie ludzkich granic. Tymczasem stanowisko kierownicze wyraźnie ciążyło mu na - było nie było - młodej głowie. Przez twarz przemknął grymas niezadowolenia, który szybko spłukał resztką pomarańczowego soku.
– Mniejsza o to. Co ważniejsze, to kierunek naszej następnej wyprawy. Bardzo chciałbym Cię poprosić… was poprosić – poprawił się szybko, spoglądając na milczącego Leviathana, który w rozmowie pełnił raczej pasywną rolę – O podsunięcie mi miejsca, do którego moglibyśmy pojechać z początkiem grudnia. Bez względu na to jaki finalny był powód tego zawalenia, o wiele łatwiej będzie mi uzasadnić azymut, jeśli będzie on wynikał z inicjatywy oddolnej. Możecie przekazać to pozostałym. Będę wypatrywał Waszych sugestii do końca miesiąca, tak aby listopadową porą dopełnić formalności. Przyznaję, że wolałbym bardziej chodzone i eksploracyjne wyprawy, aniżeli hotele i leżakowanie, niemniej jak nauczyło nas doświadczenie, i takie miejsca potrafią być mocno zaskakujące. – Jeszcze nie był pewien, czy to wspomnienie zapisze pośród tych pozytywnych, czy negatywnych, jak finalnie będzie obracał w pamięci własne doświadczenia i wybory, które podjął. Z pewnością jednak widok zawalonego w połowie wzgórza i chaosu, który temu towarzyszył wyryje mu się w pamięci. W czasie Spalonej Nocy był poza krajem, toteż ogrom zniszczeń wyrył mu się teraz w pamięci. Nie miał dobrej skali.
– Dobrze, zajrzę jeszcze do dyrektora, a potem będziemy ruszać. Nie ma co zwlekać, gdy obowiązku w kraju czekają – ciężko było nie usłyszeć goryczy w jego głosie, jednoznacznej sugestii, że Basil chciał być wszędzie tylko nie w Anglii. – Nie zasiedźcie się tutaj proszę. Chciałbym, żeby chociaż teleportacja powrotna odbyła się bez zakłóceń. – To powiedziawszy wstał i ukłonił się obojgu, po czym odszedł w stronę części administracyjnej luksusowego kurortu, który teraz niewątpliwie będzie miał inne problemy, niż te z którymi go zastali. Tajemnice w większości zostały rozwiązane. Teraz trzeba było tylko posprzątać.
– Lokalna policja ze mną raczej podzieli się absolutnie niczym, ale postaram się utrzymać kontakt z dyrektorem. I owszem, rzeczywiście pozostaje w głębokim szoku, jedyne co udało mi się wychwycić, to to, że Donna Anna raczej była dla niego kimś więcej niż tylko pracownicą. W jednej chwili z urażonego człowieka pewnego, że zwyczajnie kobieta uciekła z ośrodka, stał się przygniecionym poczuciem winy mężczyzną, który jeszcze tej samej nocy pojechał z nią do kliniki zamiast doglądać hotelu – zdradził Skamander, choć wcześniej nie chciał o tym za bardzo mówić, bo zdawało mu się to podpadać pod plotkarski ton, ale skoro Ceolsige prosiła, na prawdę ciężko było jej odmówić.
– Ach ten Lockhart, to być może najlepsza nasza inwestycja. Jego entuzjazm jest do prawdy bardzo inspirujący, a nie da się ukryć, że przyda się nam dobra reklama w rodzinnych stronach. Wojna nie sprzyja podróżom, część osób wycofuje swoje aktywa, ale kto wie, jeśli przeczytają w Proroku, jak taki wyjazd potrafi ukształtować charakter, jak przydaje honoru i sławy nazwisku… Może wtedy zmienią zdanie. – Basil zamyślił się na moment, chcąc odsunąć od siebie własną niechęć do myślenia w tych kategoriach. Liczyli się ludzie, liczyły się odkrycia, liczyła się przygoda i przekraczanie ludzkich granic. Tymczasem stanowisko kierownicze wyraźnie ciążyło mu na - było nie było - młodej głowie. Przez twarz przemknął grymas niezadowolenia, który szybko spłukał resztką pomarańczowego soku.
– Mniejsza o to. Co ważniejsze, to kierunek naszej następnej wyprawy. Bardzo chciałbym Cię poprosić… was poprosić – poprawił się szybko, spoglądając na milczącego Leviathana, który w rozmowie pełnił raczej pasywną rolę – O podsunięcie mi miejsca, do którego moglibyśmy pojechać z początkiem grudnia. Bez względu na to jaki finalny był powód tego zawalenia, o wiele łatwiej będzie mi uzasadnić azymut, jeśli będzie on wynikał z inicjatywy oddolnej. Możecie przekazać to pozostałym. Będę wypatrywał Waszych sugestii do końca miesiąca, tak aby listopadową porą dopełnić formalności. Przyznaję, że wolałbym bardziej chodzone i eksploracyjne wyprawy, aniżeli hotele i leżakowanie, niemniej jak nauczyło nas doświadczenie, i takie miejsca potrafią być mocno zaskakujące. – Jeszcze nie był pewien, czy to wspomnienie zapisze pośród tych pozytywnych, czy negatywnych, jak finalnie będzie obracał w pamięci własne doświadczenia i wybory, które podjął. Z pewnością jednak widok zawalonego w połowie wzgórza i chaosu, który temu towarzyszył wyryje mu się w pamięci. W czasie Spalonej Nocy był poza krajem, toteż ogrom zniszczeń wyrył mu się teraz w pamięci. Nie miał dobrej skali.
– Dobrze, zajrzę jeszcze do dyrektora, a potem będziemy ruszać. Nie ma co zwlekać, gdy obowiązku w kraju czekają – ciężko było nie usłyszeć goryczy w jego głosie, jednoznacznej sugestii, że Basil chciał być wszędzie tylko nie w Anglii. – Nie zasiedźcie się tutaj proszę. Chciałbym, żeby chociaż teleportacja powrotna odbyła się bez zakłóceń. – To powiedziawszy wstał i ukłonił się obojgu, po czym odszedł w stronę części administracyjnej luksusowego kurortu, który teraz niewątpliwie będzie miał inne problemy, niż te z którymi go zastali. Tajemnice w większości zostały rozwiązane. Teraz trzeba było tylko posprzątać.
Postać opuszcza sesję
Dziękuję za udział w epilogu przygody Problemy w raju.
Basil do końca fabularnego października czeka na listowne propozycje celu kolejnej wyprawy klubu.
Członkowie klubu uczestniczący w sesjach przygodowych mogą uzupełnić opis relacji ze Skamandrem, biorąc pod uwagę swoje działania przyczyniające się do uratowania kurortu oraz ewentualne interakcje z nim. W razie pytań proszę o kontakt przez PW.
Basil do końca fabularnego października czeka na listowne propozycje celu kolejnej wyprawy klubu.
Członkowie klubu uczestniczący w sesjach przygodowych mogą uzupełnić opis relacji ze Skamandrem, biorąc pod uwagę swoje działania przyczyniające się do uratowania kurortu oraz ewentualne interakcje z nim. W razie pytań proszę o kontakt przez PW.