• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
1 2 3 4 5 … 10 Dalej »
[Spalona Noc] Everything In Its Right Place

[Spalona Noc] Everything In Its Right Place
Czarodziejska legenda
Żyw czy martwy tu zagości,
będzie mąka z jego kości
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Średniowieczny olbrzym żyjący w zamczysku na szczycie łodygi zaczarowanej fasoli. Lubował się w przerabianiu kości swoich ofiar na mączkę, z której wypiekano dla niego chleb. Smakołyk popijał krwią angielskich mężczyzn. Właściciel wielu cennych artefaktów, między innymi kury znoszącej złote jajka czy magicznej harfy.

Bran Krwiopijca
#2
30.10.2026, 00:46  ✶  
W londyńskie niebo wystrzeliwały jeden za drugim snopy zielonego światła tam, gdzie przejść już zdążyli Śmierciożercy, gdzie pozostawili runy i klątwy, gdzie rujnowali domy, gdzie podsycali ogień. Ptaki pocztowe ścieliły się trupem na ulicach, buty uciekających w panice ludzi rozsmarowywały flaki po bruku, krew mieszała się z popiołem.
On szedł, oni pierzchali. Rozbiegali się chmarami jak insekty. Mało kto chciał stawać twarzą w twarz ze stalową maską odbijającą płomienie Spalonej Nocy.
Raz trafił w niego kamień. To jakiś chłystek dawał upust swojej bezsilności.
Przez szalejący w Londynie pożar Śmierciożerca nie poczuł na sobie nic ze swądu przeżerającej go czarnej magii, gdy z chłopakiem wreszcie skończył. Odszedł od ciała targany złością, że oto musiał opóźnić swój pochód przez boczne uliczki odchodzące od Pokątnej — lecz znów już maszerował nieubłaganie przed siebie. Z kroku tego czarnoksiężnika skrytego pod dymiącym, czarnym płaszczem nie sposób było wyczytać, do których drzwi zapuka kolejnych, aby kryjących się za nimi wrogów pogrzebać pod zgliszczami ich własnych domostw. A jeśli kto uciec zdążał przed wyrokiem, nie miał po co w mury nawiedzone przez Śmierciożercę wracać. Tak wielka była tej nocy jego moc, takiego dzieła dopełniał…
W jednej chwili uciął się przemarsz. Wśród huku walących się w oddali budynków, nie usłyszał nic, kiedy za jego plecami czyjeś zaklęcie poderwało z ruin warstwę gruzów. Zawierucha cegieł i elementów konstrukcyjnych posłała Śmierciożercę na bruk. Ostry kawałek blachy rozerwał mu bok tuż pod żebrami, blacha wdarła się w ciało piekącym, ostrym bólem. Pozostała po niej brocząca krwią rana.
Szlachetnemu śmiałkowi występującemu przeciwko rebelii Voldemorta brakło odwagi, gdy ujrzał, że Śmierciożerca podnosi się upiornie powoli, a co miało go zgnieść, obsypuje się z jego pleców. Śmiałek uciekł. Śmierciożerca wstał, lecz nie zdołał się już wyprostować, pozostał zgięty w pół bólem. Nie zdołałby w tamtej chwili bronić się — był w szoku. Nie do końca uświadamiał sobie, że się podnosi, że wciąż ściska różdżkę, że wciąż wzbudza strach, i że tylko to go uratowało.
Tak dobiegł kres jego misji. Był w tym stanie bezużyteczny.
Docisnął rękę do zranionego boku, próbując tamować krawienie. Nie było na czarnych rękawicach widać, że życie ucieka mu przez palce, tak jak nie było na nich widać wcześniej, ile żyć zabrał tej nocy. Był zbyt oszołomiony, żeby się deportować. Jak zranione zwierzę poczołgał się do najbliższej kryjówki, aby nie zamierzając czekać, aż ktoś zajdzie w ten zaułek i przypieczętuje jego los.
Dokuśtykał do niewielkiego, zrujnowanego warsztatu rzemieślniczego. Szyld ogłaszał sklep z zabawkami, rodzinny biznes. Pękły szyby witryny, za którą siedziały osmolone pluszowe hipogryfy i smoki oprószone okruchami szkła jak brokatem. Wystarczyło lekko pchnąć ramieniem drzwi opuszczonego w pośpiechu zakładu. Niedomknięte ustąpiły od razu, a Śmierciożerca prawie wpadł do środka. Zdołał chwycić się regału i uchronić w ten sposób przed upadkiem. Czarnomagiczny dym od dawna już snuł się w środku. Ktoś zdążył zostawić przeklęte runy. Mimo to wiszące pod sufitem drewniane kukły wciąż niestrudzenie machały zaklętymi łapkami, w tle zgrzytały mechanizmy niemych, magicznych pozytywek. Śmierciożerca osunął się ciężko na ziemię, oparł plecy o półkę pełną tęczowych, nakręcanych elfików. Oddychał ciężko.
Mimo bólu unosił się kilka razy, aby wyjrzeć dyskretnie na zewnątrz, gdy przechodzili ludzie. Nasłuchiwał, kto mija sklep z zewnątrz, gotów wołać pomocy, jeśli by swój szedł.
Być może Gareth Rowle miał ciężki krok kogoś, kto nie uciekał, a może przeszedł za blisko witryny, może zrobił to za wolno. Coś sprawiło, że gdy Gareth przechodził, skryty wewnątrz zakładu czarnoksiężnik podniósł się ze swojego zacienionego miejsca, aby lepiej się czarodziejowi przyjrzeć. Musiał ocenić Garetha jako wystarczająco swojego. Gdzie widział tę piegowatą mordę? Minęli się, gdy Gareth warował gdzieś za Lazarusem czy Śmierciożerca sam grał z nim raz czy dwa w karty i zapamiętał nazwisko przyklejone do tej dłużnej mu kasę gęby? Nigdy nie miał się podzielić odpowiedzią na to pytanie.
Okryty czarnym płaszczem Śmierciożerca, szurając buciorami o klepki podłogi, podszedł do wytłuczonej witryny, oparł się o nią z trudem i zawołał do Rowle'a zniekształconym przez zaklętą maskę głosem:
— Pomożesz mi.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Bran Krwiopijca (647), Gareth Rowle (696)




Wiadomości w tym wątku
[Spalona Noc] Everything In Its Right Place - przez Gareth Rowle - 20.09.2026, 01:31
RE: [Spalona Noc] Everything In Its Right Place - przez Bran Krwiopijca - 30.10.2026, 00:46

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa