25.10.2022, 21:08 ✶
- Wiesz, przecież nie wykupisz całej restauracji. – zażartował. – Nie wykupisz, prawda? – dodał z udawaną zgrozą w głosie. Miał ochotę poczochrać ja po głowie, ale dostałby za to przez swój kręcony łeb. Szarmancko zaoferował jej ramię, pamiętając jak żartował sobie lekko z reakcji jej rodziny na to, że Geraldine zadaje się z jakimś szemranym typem półkrwi.
Miał bardzo mieszane uczucia do jej rodziców, braci i tego całego otoczenia. Tak mieszane, jak jego krew, która mogłaby mieć jakiekolwiek znaczenie jakim był człowiekiem. Nieidealnym, taka była prawda. Pół zgrai, ach przecież to byłby żart, więcej znacznie osób z tego ich pełno i czysto krwistego światka, było gorsza niż niejeden mugolak. Czy nienawidził więc ich podejścia, tak jak oni nienawidzili jego ubrudzonych rąk?
Restauracja, do której wstąpili nazywała się „Różany Labirynt”. Podawali tam całkiem niezłą herbatę. Różaną, oczywiście. Oprócz regularnych śniadań, obiadów i kolacji, słynęli ze wspaniałych słodkości - pączków o wielu nadzieniach, ciast i innych deserów.
- Co chciałabyś robić, gdyby nic cię nie powstrzymywało? – zapytał. I było to pytanie intencyjne. Wiedzieli o sobie dużo, ale wielu rzeczy do siebie nie dopuszczali. Była między nimi nić porozumienia, która przechodziła przez materiały ich dusz, ale co innego przynosił język na usta.
Miał bardzo mieszane uczucia do jej rodziców, braci i tego całego otoczenia. Tak mieszane, jak jego krew, która mogłaby mieć jakiekolwiek znaczenie jakim był człowiekiem. Nieidealnym, taka była prawda. Pół zgrai, ach przecież to byłby żart, więcej znacznie osób z tego ich pełno i czysto krwistego światka, było gorsza niż niejeden mugolak. Czy nienawidził więc ich podejścia, tak jak oni nienawidzili jego ubrudzonych rąk?
Restauracja, do której wstąpili nazywała się „Różany Labirynt”. Podawali tam całkiem niezłą herbatę. Różaną, oczywiście. Oprócz regularnych śniadań, obiadów i kolacji, słynęli ze wspaniałych słodkości - pączków o wielu nadzieniach, ciast i innych deserów.
- Co chciałabyś robić, gdyby nic cię nie powstrzymywało? – zapytał. I było to pytanie intencyjne. Wiedzieli o sobie dużo, ale wielu rzeczy do siebie nie dopuszczali. Była między nimi nić porozumienia, która przechodziła przez materiały ich dusz, ale co innego przynosił język na usta.