21.03.2023, 18:26 ✶
Jackie wydała cichy pisk, kiedy nagle poczuła jak ktoś zarzuca na nią swoje ramiona. Była tak przejęta obecną sytuacją, że zupełnie zapomniała o Samie i Dani. Dopiero kiedy poczuła znajomy zapach i otoczyła ją burza ciemnobrązowych włosów, zrozumiała kto ją przytula i z radością odwzajemniła uścisk. Już jest dobrze, ona mi pomoże. pomyślała, chociaż Danielle zaraz później nie wykazała przesadnego zmartwienia jej sytuacją. Rudowłosa dziewczyna nie musiała jednak długo czekać, gdy jak spod ziemi, tuż obok nich wyrósł również jej brat. “Jaqueline, kto to jest?” - ton głosu brata nie był zadowolony. Czyżby był na mnie zły? Może nie podoba mu się, że przerwałam im zabawę? Ale przecież Sam nigdy się na mnie nie złości! Więc pewnie jest zły na tego typa. Powinnam mu coś odpowiedzieć. - jak zwykle w tego typu sytuacjach monolog wewnętrzny Jackie uniemożliwił jej odpowiednią reakcję, więc na pytanie brata nic nie odpowiedziała, zamiast tego robiąc najpierw wystraszoną, potem zmartwioną a w końcu błagalną minę.
Kiedy Borgin przemówił po raz drugi, spojrzała na niego, a jej strach i złość zastąpiło współczucie. Teraz mężczyzna zachowywał się prawie jak zranione zwierzę, niepewny i proszący.
- Spokojnie Sam, pan…- zerknęła na Stanleya czekając aż ten się przedstawi. -... pan oferował mi tylko przekąskę, biorąc mnie najwyraźniej za inną osobę, o imieniu Lucy. - wyjaśniła, zupełnie ignorując fakt, że Stanley próbował osłonić ją swoim ciałem przed jej własnym bratem.
Kiedy Borgin przemówił po raz drugi, spojrzała na niego, a jej strach i złość zastąpiło współczucie. Teraz mężczyzna zachowywał się prawie jak zranione zwierzę, niepewny i proszący.
- Spokojnie Sam, pan…- zerknęła na Stanleya czekając aż ten się przedstawi. -... pan oferował mi tylko przekąskę, biorąc mnie najwyraźniej za inną osobę, o imieniu Lucy. - wyjaśniła, zupełnie ignorując fakt, że Stanley próbował osłonić ją swoim ciałem przed jej własnym bratem.