21.03.2023, 23:11 ✶
Herbatka brzmiała dobrze, albo raczej brzmiałaby, gdyby gardło nie zaciskało się, kiedy powstrzymywała rozrzewnienie. Nie byłaby też w stanie nic przegryźć, bo żołądek związał się w supeł, ściskany emocjami. Miała wrażenie, że gdyby napełniłaby go czymś treściwszym, to zaraz by się skręcił. Pokręciła wręcz niemrawo głową, ale kiedy Ula wspomniała tylko o medyku, wzdrygnęła się, łapiąc ją za rękaw, jakby chcąc ją przed ewentualnym poszukiwaniem go powstrzymać.
- Nie. - powiedziała nieco zbyt stanowczo i nieco zbyt szybko. Odchrząknęła, uciekając spojrzeniem i natychmiast ją puszczając. - Medyk... medyk mi z niczym nie pomoże... - powiedziała, uśmiechając się słabo. Jak bardzo nikt by nie próbował, kiedy przychodziła mgła, pozostawało jej tylko to przeczekać. Tak to nazywała, mgłą. Która otulała miękko jej zmysły, przyćmiewała to, co działo na zewnątrz, sprawiając że pociąg myśli ruszał w nieznane, całkiem nie zważając na wszystko inne. I faktycznie, Lyssa wyglądała na nieco nieobecną, skuloną wokół czegoś, co działo się wewnątrz niej, ale kolejne słowa Uli wyraźnie ją nieco otrzeźwiły. Spojrzała na nią znowu, ciemnymi oczami, które znowu się zaszkliły. Dziewczyna przygryzła wargi, patrząc na wspomniany wianek i odsuwając go nieco od siebie. Wyglądał okropnie.
- Tak. Sama - przytaknęła, a łza powoli spłynęła po policzku, bo Lynna z całych sił próbowała powstrzymać się, by nie poleciały potokiem. - A ty? Uplotłaś dzisiaj jakiś? - zapytała, siląc się na uśmiech i starając się wyglądać tak, jakby wszystko było w jak najlepszym porządku. Kiedy mrugała jednak, powieki zdradziecko wypychały kolejne łzy, które powoli znaczyły znowu policzki.
- Nie. - powiedziała nieco zbyt stanowczo i nieco zbyt szybko. Odchrząknęła, uciekając spojrzeniem i natychmiast ją puszczając. - Medyk... medyk mi z niczym nie pomoże... - powiedziała, uśmiechając się słabo. Jak bardzo nikt by nie próbował, kiedy przychodziła mgła, pozostawało jej tylko to przeczekać. Tak to nazywała, mgłą. Która otulała miękko jej zmysły, przyćmiewała to, co działo na zewnątrz, sprawiając że pociąg myśli ruszał w nieznane, całkiem nie zważając na wszystko inne. I faktycznie, Lyssa wyglądała na nieco nieobecną, skuloną wokół czegoś, co działo się wewnątrz niej, ale kolejne słowa Uli wyraźnie ją nieco otrzeźwiły. Spojrzała na nią znowu, ciemnymi oczami, które znowu się zaszkliły. Dziewczyna przygryzła wargi, patrząc na wspomniany wianek i odsuwając go nieco od siebie. Wyglądał okropnie.
- Tak. Sama - przytaknęła, a łza powoli spłynęła po policzku, bo Lynna z całych sił próbowała powstrzymać się, by nie poleciały potokiem. - A ty? Uplotłaś dzisiaj jakiś? - zapytała, siląc się na uśmiech i starając się wyglądać tak, jakby wszystko było w jak najlepszym porządku. Kiedy mrugała jednak, powieki zdradziecko wypychały kolejne łzy, które powoli znaczyły znowu policzki.
la douleur exquise
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.