Uśmiech nie schodził jej z twarzy, a gdy przedstawił się jako założyciel domu w Hogwarcie wybuchła cichym, ale wesołym śmiechem.
— Miło pana poznać! – odpowiedziała szybciutko.
Beltane było naprawdę magiczne, miejsce to pozwalało ludziom czuć się sobą, udawać, bawić się i dziewczyna absolutnie nie miała mu za złe tego, że nie przedstawił się prawdziwym imieniem i nazwiskiem. Nie po to tu przyszła. Powinna się bawić i czerpać z tej magii jak najwięcej.
— Dziękuję i będę starać się być dobrym talizmanem. – odpowiedziała szybciutko ruszając z nim w stronę pali. Pokazała mu kciuk w górę, a potem schowała je w piąstkach, aby pokazać, że trzyma za niego kciuki. Rozejrzała się po okolicy wyłapując Trevora, który się wspinał, ale szybko zniknął jej z pola widzenia, więc skupiła się na swoim nowym towarzyszu.
Widząc jak chłopakowi sprawnie wychodzi wspinaczka ucieszyła się ogromnie. Przynajmniej nie musiała się martwić, że przynosi pecha. Avelina podskoczyła z radości w miejscu, a gdy chłopak opadł na ziemię w zgrabny sposób szybko podeszła do niego i złożyła na jego policzku pocałunek w ramach podziękowania. Spojrzała mu w oczy posyłając największy i najpiękniejszy uśmiech na jaki było ją stać. Nie, mimo wieku nie była doświadczona w sprawach damsko męskich. Nigdy nie starała się w nawiązywać bliższych relacji z mężczyznami, zawsze tylko się przyjaźniła.
— Byłeś wspaniały, Godryku! – powiedziała.