22.03.2023, 22:00 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.03.2023, 22:04 przez Elliott Malfoy.)
Ironicznie, on też poczuł się zazdrosny. Nie mógł wiedzieć, że w Norze kotłowała się ta sama emocja. U niego była spowodowana widokiem szczęśliwego objęcia, uniesienia w powietrze - on nigdy nie będzie mógł sobie pozwolić na taką wylewność w uczuciach do kogoś, kogo faktycznie kocha. Jego zazdrość nie była skierowana bezpośrednio w stronę Figg, a raczej w eter, wszechświat i jego niesprawiedliwość. W końcu wiedział, że ona i Erik są tylko przyjaciółmi.
Wino przyjął z ulgą i wypił je w paru szybkich łykach, zaraz dobierając kolejną porcję. Z alkoholem miał relację... cóż, charakterystyczną.
Słysząc swoich towarzyszy, automatycznie rozejrzał się w tłumie za znajomym odcieniem blond włosów. Wcześniej widział przy straganach Eunice, a przy słupach Eden, co było zaskoczeniem, ale stała obok męża, moze faktycznie starała się naprawić swoje małżeństwo? Cóż za dziwne czasy.
Słowa o czujności i o 'obecnej sytuacji' wychodzące od rozmówców nieco go zmartwiły, potrafił czytać między wierszami, a uniesienie, którym wypełnił go rytuał być może wciąż się tliło, ale chłodna i szorstka natura Elliotta bardzo szybko wzięła górę.
Erik nie należał do osób, które siałyby panikę ani powtarzały takie słowa bez pokrycia... przecież ojciec by im powiedział, gdyby na Beltane miało stać się coś złego, prawda? Chyba nie postradał zmysłów, jego zdrowy rozsądek był ostatnim, co Elliott w nim szanował.
- Jakby było zbyt niebezpiecznie, to nikt by tego wydarzenia nie zatwierdził - odparł, chociaż wyglądał jakby sam nie wierzył w swoje słowa, jakby probował się nimi pocieszyć.
Skupił spojrzenie na Longbottomie, jakby chciał się o coś zapytać, ale zaraz dołączył do nich Perseus z bardzo, ale to bardzo upojoną Vesperą Rookwood. Elliott uniosł brwi, przenosząc spojrzenie niebieskich oczu na tęczówki Blacka.
- Widzę, że jesteś niesamowicie podniecony cała tą sytuacją, skorzystaj więc i pognieć swoje własne szaty podwójnie, w naszym imieniu - uśmiechnął się zawadiacko i wyciągnął zza pazuchy piersiowkę wciskając ją Blackowi.
Jednocześnie spojrzał an Erika, bo przekazywanie sobie niezidentyfikowanych trunkow przy policjancie mogło się źle skonczyć. Przyłożył palec do ust, wciąż będąc w szampańskim nastroju, tak na wszelki wypadek jakby jednak chciał ich aresztować za posiadanie nielegalnych substancji.
Wino przyjął z ulgą i wypił je w paru szybkich łykach, zaraz dobierając kolejną porcję. Z alkoholem miał relację... cóż, charakterystyczną.
Słysząc swoich towarzyszy, automatycznie rozejrzał się w tłumie za znajomym odcieniem blond włosów. Wcześniej widział przy straganach Eunice, a przy słupach Eden, co było zaskoczeniem, ale stała obok męża, moze faktycznie starała się naprawić swoje małżeństwo? Cóż za dziwne czasy.
Słowa o czujności i o 'obecnej sytuacji' wychodzące od rozmówców nieco go zmartwiły, potrafił czytać między wierszami, a uniesienie, którym wypełnił go rytuał być może wciąż się tliło, ale chłodna i szorstka natura Elliotta bardzo szybko wzięła górę.
Erik nie należał do osób, które siałyby panikę ani powtarzały takie słowa bez pokrycia... przecież ojciec by im powiedział, gdyby na Beltane miało stać się coś złego, prawda? Chyba nie postradał zmysłów, jego zdrowy rozsądek był ostatnim, co Elliott w nim szanował.
- Jakby było zbyt niebezpiecznie, to nikt by tego wydarzenia nie zatwierdził - odparł, chociaż wyglądał jakby sam nie wierzył w swoje słowa, jakby probował się nimi pocieszyć.
Skupił spojrzenie na Longbottomie, jakby chciał się o coś zapytać, ale zaraz dołączył do nich Perseus z bardzo, ale to bardzo upojoną Vesperą Rookwood. Elliott uniosł brwi, przenosząc spojrzenie niebieskich oczu na tęczówki Blacka.
- Widzę, że jesteś niesamowicie podniecony cała tą sytuacją, skorzystaj więc i pognieć swoje własne szaty podwójnie, w naszym imieniu - uśmiechnął się zawadiacko i wyciągnął zza pazuchy piersiowkę wciskając ją Blackowi.
Jednocześnie spojrzał an Erika, bo przekazywanie sobie niezidentyfikowanych trunkow przy policjancie mogło się źle skonczyć. Przyłożył palec do ust, wciąż będąc w szampańskim nastroju, tak na wszelki wypadek jakby jednak chciał ich aresztować za posiadanie nielegalnych substancji.
“An immense pressure is on me
I cannot move without dislodging the weight of centuries”
♦♦♦