23.03.2023, 02:50 ✶
Cynthia nie interesowała się światem zewnętrznym zupełnie, pogrążona we własnych myślach, pnąc się ku kolejnemu awansowi. Nie udzielała się w polityce, a podczas wydarzeń towarzyskich czy balów charytatywnych, zwykle milczała lub przytakiwała, jeśli zyskanie czyjegoś uznania było przydatne. Miała swoje trupy, swoje sekcje i eliksiry, nekromancje, trucizny i spokojny dom, bo Castiel mieszkał na tym nieszczęsnym jachcie, a ojciec ciągle podróżował w związku z handlem oliwą. Lycoris dziś nie było, wezwali ją do konsultacji w Mungu, a później miała jakieś sprawy, więc Pan Leonard był jej dzisiejszą randką. Nie miała pojęcia, na którą godzinę życzą sobie raportu, bo w aktach tego nie było, dzięki czemu chciała wykorzystać sytuację, aby przyjrzeć się trupowi dokładniej. Nie tylko w celu sprawdzenia rzeczy związanych z przyczyną śmierci. I już nawet zanuciła coś pod nosem, gdy pojawił się Rookwood. Nieco zdziwiona, przybrała jednak odpowiedni wyraz twarzy oraz oczu, nie odchodząc jednak znad swojego partnera, który już miał otworzoną klatkę piersiową i czekał, aż Cyna zaciśnie palce na sercu. Taki piękny organ.
-Oh, proszę mi wybaczyć, nie było w aktach terminu oddania raportu i dopiero zajmuje się Panem Leonardem. - odpowiedziała tonem, który nijak pasował do jej bladej cery i chłodnych oczu, chociaż sprawiał, że trudno było się na nią gniewać. Zerknęła na zegar wiszący na ścianie. - Podejrzenie zatrucia i rana w brzuchu, tak? Mogę skończyć w godzinę lub półtorej, Panie Rookwood, jeśli Panu zależy na czasie.
Wyjaśniła jeszcze, łapiąc w międzyczasie za narzędzia i wsuwając dłonie w zwłoki, poczęła odcinać wszystkie drogi, które łączyły serce z narządami oraz resztą ciała, czemu towarzyszyło charakterystyczne pstryknięcie. - Jeśli ma Pan ochotę, proszę usiąść, mogę przygotować kawę, jak sprawdzę serce.
Nie patrzyła na niego, gdy mówiła, zbyt zajęta swoimi obowiązkami. Ostrożnie wysunęła ręce do góry, przyglądając się delikatnemu, chociaż odrobinę wysłużonemu organowi. W dziwnym świecie jasnowłosej organ ten u czysto krwistych, jak i u szlam lub nawet pół krwi, znacznie się różnił. - Piękny mięsień, bez wad i uszkodzeń. - mruknęła pod nosem, odkładając je ostrożnie na wagę, aby następnie machnąć dłonią na zaczarowane pióro, które wpisało podane przez nią dane w arkusz. Zrobiłaby to ręcznie, ale ciągłe ściąganie rękawiczek i mycie rąk zajęłoby znacznie więcej czasu, niż sekcja zwłok. Wbiła spojrzenie w mężczyznę, bo przez chwilę zapomniała, że jej towarzyszył.
-Oh, proszę mi wybaczyć, nie było w aktach terminu oddania raportu i dopiero zajmuje się Panem Leonardem. - odpowiedziała tonem, który nijak pasował do jej bladej cery i chłodnych oczu, chociaż sprawiał, że trudno było się na nią gniewać. Zerknęła na zegar wiszący na ścianie. - Podejrzenie zatrucia i rana w brzuchu, tak? Mogę skończyć w godzinę lub półtorej, Panie Rookwood, jeśli Panu zależy na czasie.
Wyjaśniła jeszcze, łapiąc w międzyczasie za narzędzia i wsuwając dłonie w zwłoki, poczęła odcinać wszystkie drogi, które łączyły serce z narządami oraz resztą ciała, czemu towarzyszyło charakterystyczne pstryknięcie. - Jeśli ma Pan ochotę, proszę usiąść, mogę przygotować kawę, jak sprawdzę serce.
Nie patrzyła na niego, gdy mówiła, zbyt zajęta swoimi obowiązkami. Ostrożnie wysunęła ręce do góry, przyglądając się delikatnemu, chociaż odrobinę wysłużonemu organowi. W dziwnym świecie jasnowłosej organ ten u czysto krwistych, jak i u szlam lub nawet pół krwi, znacznie się różnił. - Piękny mięsień, bez wad i uszkodzeń. - mruknęła pod nosem, odkładając je ostrożnie na wagę, aby następnie machnąć dłonią na zaczarowane pióro, które wpisało podane przez nią dane w arkusz. Zrobiłaby to ręcznie, ale ciągłe ściąganie rękawiczek i mycie rąk zajęłoby znacznie więcej czasu, niż sekcja zwłok. Wbiła spojrzenie w mężczyznę, bo przez chwilę zapomniała, że jej towarzyszył.