23.03.2023, 18:48 ✶
- Wiem gdzie to jest - kiwnęła głową. Nie wiedziała na jakim poziomie stała edukacja Anglików, ale coś czuła że na niezbyt imponującym, skoro dziewczyna postanowiła na wszelki wypadek uświadomić jej, gdzie ten kraj w ogóle leżał.
Jej dotyk przyjęła nieco sztywno, przez moment nawet nie śmiąc się poruszyć, wyraźnie zaskoczona tym gestem i nie spodziewając się go, po części też bojąc się, że znowu przejdzie przez nią prąd. Tak się jednak nie stało i po chwili jednak rozluźniła się, ale mimo tego - nie oddała go. Stała niczym ten słup, niezdecydowana, co właściwie powinna w tej sytuacji zrobić.
- Z tego co zrozumiałam, taka jest tradycja. - przytaknęła. - Jedna osoba plecie wianek i oddaje go innej, by ta mogła wspiąć się na jeden z tych pali. Nie sądziłam jednak, że to są aż tak... sztywne zasady. - skrzywiła się lekko. Mimo wszystko jednak czuła się nieco lepiej. Chyba faktycznie Ula miała rację i zwyczajne porozmawianie, czy to dla rozproszenia, czy to dla chociaż częściowego ulania żali, pomogło na płacz.
- Nie... nie trzeba. Z tego co widziałam, na pale wspinają się sami mężczyźni. Chyba źle byłoby widziane, gdyby zrobiła to kobieta... - zawahała się nieco, bo chyba w całym tym tłumie spoconych typów, którzy ślizgali się po słupach, chyba przewinęła się z jedna kobieca sylwetka, ale nie była pewna. Z resztą... upewniało to ją tylko w przekonaniu, że nie było to coś normalnego. - Nie zależało mi na tym, żeby ktoś ten wianek tam wrzucił, tylko... - spojrzała na swoje dzieło. Na nieco połamane gałązki, wymięte listki i wygięte płatki. Nie zależało jej na dopełnieniu czaru, ale... - Może chciałabyś go założyć? W zamian za ten, który zgubiłaś? - zapytała, może nieco nieśmiało, kiedy wyciągnęła wieniec bardziej w kierunku Uli.
Jej dotyk przyjęła nieco sztywno, przez moment nawet nie śmiąc się poruszyć, wyraźnie zaskoczona tym gestem i nie spodziewając się go, po części też bojąc się, że znowu przejdzie przez nią prąd. Tak się jednak nie stało i po chwili jednak rozluźniła się, ale mimo tego - nie oddała go. Stała niczym ten słup, niezdecydowana, co właściwie powinna w tej sytuacji zrobić.
- Z tego co zrozumiałam, taka jest tradycja. - przytaknęła. - Jedna osoba plecie wianek i oddaje go innej, by ta mogła wspiąć się na jeden z tych pali. Nie sądziłam jednak, że to są aż tak... sztywne zasady. - skrzywiła się lekko. Mimo wszystko jednak czuła się nieco lepiej. Chyba faktycznie Ula miała rację i zwyczajne porozmawianie, czy to dla rozproszenia, czy to dla chociaż częściowego ulania żali, pomogło na płacz.
- Nie... nie trzeba. Z tego co widziałam, na pale wspinają się sami mężczyźni. Chyba źle byłoby widziane, gdyby zrobiła to kobieta... - zawahała się nieco, bo chyba w całym tym tłumie spoconych typów, którzy ślizgali się po słupach, chyba przewinęła się z jedna kobieca sylwetka, ale nie była pewna. Z resztą... upewniało to ją tylko w przekonaniu, że nie było to coś normalnego. - Nie zależało mi na tym, żeby ktoś ten wianek tam wrzucił, tylko... - spojrzała na swoje dzieło. Na nieco połamane gałązki, wymięte listki i wygięte płatki. Nie zależało jej na dopełnieniu czaru, ale... - Może chciałabyś go założyć? W zamian za ten, który zgubiłaś? - zapytała, może nieco nieśmiało, kiedy wyciągnęła wieniec bardziej w kierunku Uli.
la douleur exquise
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.