31.07.2023, 12:39 ✶
- Ale... ale... - zaczął Darcy nieszczęśliwym tonem, kurczowo zaciskając palce na kołnierzu. Bodaj pierwszy raz od wielu lat dosłownie zabrakło mu słów: historyjek, które mógłby wygłosić, sprytnych kłamstw, słów mających odwrócić uwagę. Wywijałby się jeszcze, może nawet uciekłby z gabinetu - chociaż wcale nie chciał uciekać, chciał siedzieć tutaj, obok Eunice, najlepiej tak przez następne od pięciu do pięćdziesięciu lat - ale kobieta sięgnęła po broń ciężkiego kalibru.
To był wstrętny szantaż!!!
Lockhart nie miałby oporów wobec stosowania szantażu. Ba, używał go wielokrotnie, chociaż zawsze starał się ubierać to w ładne słowa, aby w razie czego mógł z niewinną powiedzieć, że przecież to tylko propozycja, on wcale nikogo nie szantażuje! Teraz jednak spojrzał na Eunice tak, jakby wyrządzała mu wielką krzywdę, raniła do głębi serca swoim postępowaniem. Ale ostatecznie nie miał wyboru, skoro postawiła sprawę w ten sposób, bo przecież chciał iść z nią na tę nieszczęsną herbatę. Nawet poświęci się i pójdzie do herbaciarni, chociaż sam żył praktycznie dzięki kofeinie!
- No dobrze - powiedział ze zbolałą miną. Odpiął górne guziki i odciągnął kołnierz, pokazując ramię. Wyglądało to tak, że wysypka z szyi rozprzestrzeniała się niejako także na ramię - najbardziej widoczna i mocno czerwona na górze, blednąca niżej. Nie różniła się raczej od tej z ręki i szyi, przynajmniej nie pochodzeniem. - Widzisz? Wygląda tak samo. I na pewno wiesz, jaką maść zaaplikować? Prawda? - upewnił się jeszcze, jakby na moment sam zapomniał, że nawet jeżeli to zostanie, to i tak z czasem zniknie... inna sprawa, że jednak wolałby pozbyć się wysypki od razu. Swędziała. I była mało estetyczna.
Zaraz jednak zbolała mina znikła, bo Darcy uświadomił sobie, że Eunice obiecała mu herbatę! Byli umówieni! I teraz nie miało żadnego znaczenia, że spotykali się w kawiarniach od czasu do czasu, ot po znajomości, i że pewnie w oczach Malfoyówny to było jedna z dokładnie takich spotkań - niczym nie różniące się od innych. W świecie według Darcy'ego to była randka.
To był wstrętny szantaż!!!
Lockhart nie miałby oporów wobec stosowania szantażu. Ba, używał go wielokrotnie, chociaż zawsze starał się ubierać to w ładne słowa, aby w razie czego mógł z niewinną powiedzieć, że przecież to tylko propozycja, on wcale nikogo nie szantażuje! Teraz jednak spojrzał na Eunice tak, jakby wyrządzała mu wielką krzywdę, raniła do głębi serca swoim postępowaniem. Ale ostatecznie nie miał wyboru, skoro postawiła sprawę w ten sposób, bo przecież chciał iść z nią na tę nieszczęsną herbatę. Nawet poświęci się i pójdzie do herbaciarni, chociaż sam żył praktycznie dzięki kofeinie!
- No dobrze - powiedział ze zbolałą miną. Odpiął górne guziki i odciągnął kołnierz, pokazując ramię. Wyglądało to tak, że wysypka z szyi rozprzestrzeniała się niejako także na ramię - najbardziej widoczna i mocno czerwona na górze, blednąca niżej. Nie różniła się raczej od tej z ręki i szyi, przynajmniej nie pochodzeniem. - Widzisz? Wygląda tak samo. I na pewno wiesz, jaką maść zaaplikować? Prawda? - upewnił się jeszcze, jakby na moment sam zapomniał, że nawet jeżeli to zostanie, to i tak z czasem zniknie... inna sprawa, że jednak wolałby pozbyć się wysypki od razu. Swędziała. I była mało estetyczna.
Zaraz jednak zbolała mina znikła, bo Darcy uświadomił sobie, że Eunice obiecała mu herbatę! Byli umówieni! I teraz nie miało żadnego znaczenia, że spotykali się w kawiarniach od czasu do czasu, ot po znajomości, i że pewnie w oczach Malfoyówny to było jedna z dokładnie takich spotkań - niczym nie różniące się od innych. W świecie według Darcy'ego to była randka.