Piwo kremowe i ciasto brzmiałyby dobrze, gdyby potrafiła piec. A że do gotowania oraz wypieków miała dwie lewe ręce, to niestety mało prawdopodobnym było to, aby udało jej się takim sposobem dogadać z typami działającymi na Nokturnie. Ale może mogła to zrobić inaczej? W jaki sposób zareagowaliby gdyby wręczyła im na dzień dobry drobne prezenty, które wpływały pozytywnie na nastrój? Mogła sobie pozwolić w tym przypadku jedynie na rozważania czysto akademickie. Wykonanie każdego przedmiotu wiązało się ze zużyciem materiałów, które nie były darmowe. Kosztowały.
A jej na te dodatkowe koszty nie było stać.
- Byłoby dobrze, gdyby udało Ci się ustalić coś więcej. - powiedziała. Pozornie spokojna. W rzeczywistości obawiająca się tego, że cała jej ciężka praca pójdzie w cholerę. Ostatnim czego chciała, był powrót do rodzinnego domu. Widziała to jako przyznania się do porażki. Do tego, że jej bliscy mieli racje.
Kiwnęła głową, nie mając ochoty na sprzeczanie się. Na wskazywanie tego, co jej się nie podobało. Po prostu puściła te całe powinnaś pomimo uszu. Nie było to dla niej typowe. Pokazywało jak bardzo tym wszystkim się przyjęła. Jak bardzo była teraz nieswoja. Nie mogło to umknąć komuś kto ją znał. Kto widział jaka była.
Obserwował.
- Nie mam pojęcia. - przyznała zgodnie z prawdą. Bo żadnego pomysłu nie miała. Choćby jednego konceptu na to, w jaki sposób zająć się tym problemem. - Na pewno nie zamierzam się pchać prosto w paszcze smoka, bez obaw. Nie jestem przecież aż tak głupia.
Tylko czy na pewno? Penny bywała lekkomyślna. Zdarzało jej się popełniać błędy. Głupstwa. Zawędrować do tych miejsc, w których nie powinna się znaleźć dla własnego dobra. Zawsze jednak udawało jej się wyjść z tego wszystkiego obronną ręką. Jakoś sobie poradzić. Jak długo jednak szczęście miało jej dopisywać? Towarzyszyć? Można było się nad tym zastanawiać. Można było mieć w tym aspekcie pewne wątpliwości.