-To są stare wydania Proroka. Wypożyczyłem je z archiwum i mam zamiar przeczytać. Muszę nadrobić jedenaście lat nieobecności. Chcę wiedzieć, jaki świat kształtowała czytelnikom najważniejsza gazeta w kraju. Więc owszem, jestem fanatykiem. Zostało mi jeszcze sporo do nadrobienia, ale raczej jestem bliżej końca. - Wyjaśniał krojąc chleb i uśmiechając się kącikiem ust. Nie wiedział ile Laurentowi zajmie kąpiel, więc dopiero teraz zaczął smażyć jajka. Kuchnia była nieduża, jednak najpierw trzeba było przejść przez równie niewielką jadalnię żeby się do niej dostać.
-Twoja kawa jest na stole. - Isaac wyglądał jakby wcale nie zauważył, że Laurent spojrzał na jego dłoń. Tak jakby nigdy nie było tematu. Nadal widniały na niej tylko czarne plamy od tuszu.
- Tak więc tym głównie zajmuje się na co dzień. Jeszcze nudna praca w Ministerstwie, czasami napiszę coś do gazety, jednak nic pasjonującego. Nawet cieszę się, że wróciłem. - Mówił i teraz to Prewett mógł poczuć się przez Isaaca zaatakowany. Jego gadulstwem.
- Mam trochę innych planów, ale najpierw muszę przebić się przez Proroka. Interesuje mnie również temat Beltane, Czarnego Pana, tego jak radzi sobie z nim Ministerstwo i co sądzą ludzie. Mnóstwo rodzin jest zastraszonych, to bardzo przykre. Tak jak podczas wojen - pierwszej i drugiej. Przez kilka lat badałem wpływ nazizmu na świat czarodziejów w Europie, i ideologia czystości krwi bardzo mi się z tym kojarzy. Nie chciałbym, żebyśmy musieli przechodzić przez COŚ takiego. Ale mam wrażenie, że będzie coraz gorzej. Chciałbym spisać to wszystko co się teraz dzieje, dla przyszłych pokoleń, jednak musiałbym schować swoje obiektywne opinie głęboko do kieszeni. Sam nie wiem, czy był…- Już miał dodać szczypiorek do jajecznicy, jednak zawahał się i spojrzał na swojego gościa.-Lubisz szczypiorek? A może chcesz coś zimnego do picia? Mam mugolaską cole. To mugolaska dzielnica, więc czasami chodzę do ich sklepu. Jak coś to jest w lodówce. - Przynajmniej na chwilę zatrzymał się w swoim słowotoku.