• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 11 Dalej »
[28/08/1972] Metodyka oceny rigor mortis w praktyce tarocisty

[28/08/1972] Metodyka oceny rigor mortis w praktyce tarocisty
nerd and proud
jednym okiem w przyszłość, drugim w zaświaty
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
Asystent, "Prawa Czasu"
Nadchodzi spowity smrodem dymu papierosowego. Na pierwszy rzut wygląda porządnie, codzienna elegancja w neutralnych kolorach… niekiedy może nieco wymięta. To zależy, ile spał, a cienie pod zielononiebieskimi oczami odznaczające się na cerze bladej jak prześcieradło podpowiadają, że niewiele. Palce poznaczone tu i tam rozmazanym atramentem, ugina się pod ciężarem ulubionej skórzanej torby, w której jest… wszystko. Średniego wzrostu (179 cm) postać młodego mężczyzny koronuje imponująca burza czarnych loków, które niewątpliwie są jego największą ozdobą.

Peregrinus Trelawney
#11
15.01.2025, 15:04  ✶  
Peregrinus nie kłamał, gdy mówił, że Charles sprawia wrażenie sympatycznego chłopaka. Mulciber wydał mu się… pełen entuzjazmu, nadziei, energii… wszystkich rzeczy, którymi Trelawney nie był i na które patrzył ze skrzętnie skrywaną protekcjonalnością. Rzadko czuł się dobrze w towarzystwie takich osób — dynamicznych lekkoduchów czy jakkolwiek nazwać to, co reprezentował sobą nowy bywalec kamienicy. Peregrinusowy temperament za nimi po prostu nie nadążał.
— Nie jestem pewien, czy to tutaj pasuje. Mam wrażenie, że trochę ci jednak zależy na tym, żeby Charles o tobie mówił i myślał pozytywnie — zauważył, co nie było trudne do wydedukowania, biorąc pod uwagę jej oczy, rumieńce i sposób, w jaki krążyła wokół jego tematu.
Słowa o deptaniu słabszych przypomniały za to Peregrinusowi, że Scylla oprócz hipnotyzującego proroczego spojrzenia miała jeszcze nazwisko i dom: Greyback. Nazwisko, które nie kojarzyło się najlepiej i choć deklaratywnie Peregrinus stronił od uprzedzeń, to i on na ogół spoglądał na przedstawicieli tego rodu z rezerwą. Z tego powodu nazwisko Scylli na aplikacji początkowo nie wróżyło dobrze, lecz okazała się najlepszą spośród kandydatów i wróżbita bardzo szybko nabrał przekonania, że podjęli dobrą decyzję. Równie szybko zapomniał, skąd tak naprawdę przyszła i jakie ma korzenie. Wydawała się taka znajoma. Gdyby powiedziała, że nazywa się Trelawney i jest jego kuzynką z jakiejś bocznej linii, uwierzyłby bez mrugnięcia okiem. Być może zapomnienie o jej nazwisku było błędem. Pozwolił się zachwycić urokiem dziwacznej wróżbitki i nie dopatrywał się w niej już niczego poza nim.
Pogodny uśmiech na jego twarzy nieco przybladł, gdy dziewczyna snuła analogię o owadach. Po raz pierwszy udało jej się wprowadzić na jego twarz cień zaniepokojenia. Nie podobały mu się implikacje tego wywodu.
— Zatem znalazłaś się we właściwym miejscu. Tutaj osobliwe robaczki nie wywołują trwogi i zdziwienia, a nieznane jest zaletą — zaczął bezpiecznie, zastanawiając się w międzyczasie, czy rozsądnym będzie wchodzić głębiej w temat. Odebrał już jednak w ostatnim czasie lekcję na temat wartości zadawania pytań i konsekwencji zostawiania nadmiaru przestrzeni na niedomówienia. Nie zamierzał drugi raz wchodzić w tę pułapkę. — Kto chce cię rozgnieść, Scyllo?
W pierwszej chwili jego myśli powędrowały w stronę jakichś nieznanych mu greybackowych problemów, które mogły się za nią ciągnąć. Później — bardziej przyziemnie — kłopoty z rówieśnikami; parę minut wcześniej mówiła w końcu, że nie ma zbyt wielu przyjaciół. Tak czy inaczej Trelawney był przekonany, że część o zdeptaniu — choć wypowiedziana tak swobodnie i beztrosko — musiała mieć gdzieś swoje źródło.


źródło?
objawiono mi to we śnie
nefelibata
oh, how can we atone
for the secrets
we've been shown?
wiek
23
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
uczę się
Specyficzna, nieco dziwna, filigranowa panienka z jeszcze ciekawszą fryzurą - z przodu, po obu stronach twarzy, dwa dłuższe pasma opadają na wysokość obojczyków, natomiast reszta brązowych włosów sięga nieco dalej niż broda. Mierzy niewiele ponad metr sześćdziesiąt, co najwyżej parę centymetrów, czym bardzo kontrastuje z resztą rodzeństwa. Posiada duże sarnie oczy, patrzące na świat z naiwnością dziecka - tak jakby wzrok uciekał gdzieś dalej, hen poza horyzont. Ubiera się dziewczęco, próbuje być elegancka, ale żyje skromnie - zwykle można spotkać ją we wszelakich sweterkach, spódnicach i sukienkach w kratę, które utrzymuje w palecie wszelakich odcieni brązu i beżu. Uwielbia motywy nawiązujące do natury, nadruki z kwiatkami, grzybami i liśćmi.

Scylla Greyback
#12
06.11.2025, 00:30  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.11.2025, 15:07 przez Scylla Greyback.)  
Powietrze pomiędzy nimi zgęstniało na moment - nie groźnie, ale dziwnie, jakby coś niewidzialnego zatrzymało się pośrodku i zawisło pomiędzy słowami. Scylla nie drgnęła od razu, nie odpowiedziała natychmiast; wydawała się słuchać czegoś innego niż jego głosu. Szmeru kurzu w powietrzu, może cichego trzasku drewna w ścianie kamienicy.

- Nie wiem, czy właściwe dla mnie miejsce tak naprawdę istnieje. Czasem wydaje mi się, że wszędzie jestem tylko chwilowo, w odwiedzinach. Jak ćma, która przez przypadek wleciała do pokoju, ale finalnie zostanie z jakiegoś powodu wyproszona. - Na ułamek sekundy uniosła kąciki ust, nie w uśmiechu, raczej w czymś, co mogło być jego cieniem. Potem jej wzrok przesunął się na Peregrinusa - uważnie, z tą dziwną, niemal dziecięcą powagą, która potrafiła być bardziej niepokojąca niż gniew. - Ale przyznam, że jest to miejsce, z którego uciekłabym najmniej chętnie. - Skinęła głową, jakby chcąc jeszcze gestem potwierdzić, że nie rzuca słów na wiatr.

- I widzisz, nie każdy, kto rozgniata, robi to celowo - powiedziała jeszcze cicho. - Czasem wystarczy, że jest cięższy. Silniejszy. Że idzie tamtędy, gdzie ktoś już leży. To nie zawsze jest zło, czasem tylko nieuwaga. Ale to nie zmienia skutku. - Jej dłonie, które dotąd spoczywały na kolanach, przesunęły się na krawędź stolika. Paznokcie drapnęły lekko drewno, nie w nerwowym geście, raczej zamyślonym. Zapatrzyła się w ten niewidoczny już poza wspomnieniami ślad, jakby próbowała dostrzec w nim coś, czego nikt inny nie widział.

Myśl o intencjach rozgrzała w niej ciche współczucie. Nie wobec siebie, nie wobec Charliego, ani nawet wobec Peregrinusa - raczej wobec wszystkiego, co kruszało pod cudzym ciężarem. Miała wrażenie, że rozumie ich wszystkich: owady, drzewa, kurz w powietrzu. To oni byli jej równi, nie ludzie, którzy szukali sensu i nadawali imiona rzeczom, zamiast po prostu pozwolić im istnieć. Świat, który znała, zawsze był pełen dźwięków, które inni ignorowali - trzasku łamanych gałęzi, cichego syknięcia świecy, tego drżenia w powietrzu, które zapowiadało deszcz. Czuła, że to właśnie tam, pomiędzy tymi dźwiękami, mieszkała prawda o wszystkim. Nie w rozmowach, nie w imionach, a w drobiazgach. I może tam też było to właściwe miejsce.

Zerknęła jeszcze raz na Peregrinusa. Był inny; ostrożny, jakby świadomy, że można coś zepsuć samym oddechem. To ją ujęło. Nie wszyscy mieli w sobie taką delikatność, nawet jeśli ukrytą.
Na moment zamknęła oczy, jakby chciała zapamiętać tę chwilę, nim się rozsypie. Myśli jeszcze przez chwilę miała łagodne; nie każdy, kto patrzy, chce rozdeptać. Ale każdy, kto stoi zbyt blisko, może to zrobić przypadkiem. To nie był wyrzut - raczej przypomnienie, którego udziela się cicho, żeby nie przestraszyć motyla.
- Co zrobiłbyś, gdym to ja kogoś rozgniotła? - Uniosła spojrzenie na twarz Trelawneya, ale ich oczy się nie spotkały. - Mniej lub bardziej celowo? -


i poklękli spóźnieni u niedoli swej proga
by się modlić o wszystko, lecz nie było już Boga
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Peregrinus Trelawney (2986), Scylla Greyback (3121)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa