- Jasne - wzruszył ramionami, bo w sumie mu było wszystko jedno. To oni tutaj mieli różdżki, prawda? Rach ciach, jak coś pójdzie nie tak i po sprawie. Chociaż jeszcze nie przemyślał, czym dokładnie by to rach ciach miało być.
- O! - samogłoska, która wyrwała się spomiędzy ust Atreusa, należała do tych z natury raczej radosnych i absolutnie przekonanych do słuszności pomysłu. Albo raczej tego, że nie mógł przegrać. Nie miał nic przeciwko zastawieniu względów Lestrange w tym zjebanym konkursie, bo przecież nie mogło dojść do tego, że będzie zmuszona robić tutaj cokolwiek. Zainteresowana jednak musiała skomentować cały ten pomysł. Niestety. - Oooo... nieee - samotne O, pełne hazardowego uniesienia, szybko zmieniło się na takie bardziej poważne, dostosowując swoja temperaturę im dłużej trwało. Na samym końcu pokręcił jeszcze głową, jakby ganiąc ten pomysł. No bo jak oni tak mogli, myśląc o czymś takim. - Pani ma tutaj rację, że to trochę przerost formy nad treścią. Nie możecie sobie wzajemnie dać po buziaku?