• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn Klinika magicznych chorób i urazów v
1 2 Dalej »
[09.09.72] Brenna & Basilius

[09.09.72] Brenna & Basilius
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#11
23.07.2025, 12:53  ✶  
– No przecież mówię, że nie mogłabym… – powiedziała Brenna, bardzo nie pasującym do niej, niemalże marudnym tonem małego dziecka, którego rzadko używała nawet kiedy tym dzieckiem faktycznie była. Przecież się zreflektowała! – Nie mogę mówić ludziom, jak kogoś mordować, bo to niewłaściwe – sprostowała, wszak robiła rzeczy, które Detektyw Brygady niekoniecznie przystały, nawet tej konkretnej nocy, gdy z informacjami pobiegła najpierw do Zakonu Feniksa, a dopiero potem, starannie przefiltrowane przekazała Ministerstwu.
– Nie jesteś? Myślałam, że jesteś – zdziwiła się. W jej umyśle, wciąż zaćmionym mieszanką leków, pozostawało perfekcyjnie logiczne mówienie teraz o klubie książki, przecież mówiła, że chciałaby, żeby Basilius im pomagał. Millie chciała z nim o tym porozmawiać osobiście i mówiła, że się zgodził… – Bo jesteś lekarzem, a lekarz zawsze się przyda na spotkaniach – dodała jeszcze, dalej wiedziona tą samą logiką, która dla niej była zupełnie prosta, a dla kogoś innego pewnie przypominała nie linię prostą, a jakiś szalony wykres, ze strzałkami biegnącymi we wszystkie strony i dużą ilością krzywych w różnych kolorach.
Nie pociągnęła jednak tematu, bo najwyraźniej ten chochlik, zabierający mu różdżkę, był ostatnią kroplą przepełniającą czarę tej paskudnej nocy. I Brenna nie pomyślała teraz, że mogłaby spróbować kogoś zawołać. Albo poprosić Atreusa przez fale, żeby kogoś po nich przysłał. Nie. Widziała w tej chwili jedynie zmęczonego, załamanego uzdrowiciela, który miał za sobą wiele godzin ratowania ludzi i oglądania zniszczonego miasta. I jakoś w jej głowie układało się to znowu bardzo prosto: nie mogła pomóc tej nocy tak wielu ludziom, tyle osób zawiodła na więcej niż jeden sposób, ale mogła dla niego złapać tego cholernego chochlika!
– Nie martw się, zaraz go dorwę – przyrzekła, książki wylądowały na podłodze i Brenna moment później już znalazła się na najbliższym krześle, jakby zupełnie zapomniała, że jej noga i żebra nie mają się w tej chwili najlepiej, a do łapania chochlika musi wykorzystać tylko jedną rękę.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Czarodziej
*sigh*
wiek
30
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Uzdrowiciel
Szczupły i dość wysoki (183 cm) mężczyzna o czarnych lokach i brązowych oczach. Często wydaje się być blady i zmęczony, a jego dłonie są niemal zawsze zimne. Na codzień stara się ubierać w miarę elegancko.

Basilius Prewett
#12
28.07.2025, 19:12  ✶  
– Bo co? Ktoś aż tak mdleje od nadmiaru emocji, gdy czyta te książki? Czy kłótnie na temat postaci są, aż tak brutalne? – spytał, próbując podążyć jakoś za logikę Brenny, ale jeśli miał być szczery było to obecnie szalenie trudne zadanie. I może gdyby mieli więcej czasu na te rozważania to Basiilius albo skojarzyłby o co jej chodziło, albo doszedłby do tych wniosków na drodze zadawania kolejnych pytań, ale... Ale niestety coś zupełnie innego odwróciło ich uwagę.

Basilius może i był zmęczony. Może i bolała go głowa i może sam nie powinien robić niczego co wymagałoby od niego większej ilości energii, ale pomimo tego wszystkiego rzucił się do przodu i ostrożnie chwycił Brennę za ramiona, aby odciągnąć ją od regałów, które wyglądały tak, jakby tylko czekały, aby wywrócić się na ich dwójkę, gdy tylko Longbottom zacznie się po nich wspinać.
– Brenno, nie, to jest głupi pomysł. Zrobisz sobie krzywdę. Po prostu... Usiądź tutaj, a ja pomyślę dobrze? Zaraz stąd wyjdziemy.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#13
29.07.2025, 15:55  ✶  
Ze względu na całą akcję chochlika Brenna nie miała okazji odpowiedzieć Basiliusowi - może i dobrze, bo istniała całkiem spora szansa na to, że gdyby już wdała się w wyjaśnianie zawiłości klubu książki i potrzeby medyka, Prewett uznałby, że bardzo mocno uderzyła się w głowę, trzeba ją przebadać i jeszcze podać jakieś specyfiki, co tylko pogorszyłoby sytuację.
Trochę źle, że wpadła na pomysł wskakiwania na krzesło. Bo Basilius miał rację, mogła zrobić coś dużo rozsądniejszego, na przykład spróbować uderzyć w drzwi albo poprosić o pomoc falami, ewentualnie usiąść i poczekać aż ktoś ich wypuści.
Równie źle, że nawet jeżeli ogólne samopoczucie ją trochę spowalniało, to wciąż poruszała się dość szybko, a Basilius musiał wstać z podłogi, w konsekwencji więc złapał Brennę już wtedy, kiedy wskakiwała na krzesło. Dla niej zaś normalnie nie byłby to absolutnie żaden problem, ot pewnie zeskoczyłaby na podłogę bez większych problemów: tym razem jednak prawa noga zwyczajnie się pod nią załamała.
Najwyraźniej naprawdę miała słabość do chłopców z rodu Prewettów, bo zwyczajnie poleciała prosto na Basiliusa.
W odruchu próbowała jednak upaść tak, aby nawet jeśli zwaliłaby go z nóg, nie walnąć na niego całym ciężarem, i w efekcie to ona ucierpiała bardziej. Coś trzasnęło - krzesło, jakaś kość...? - a chochlik sfrunął z góry z szaleńczym śmiechem, by zacząć szarpać Brennę za włosy.


Rzuty na wypierdolenie się i krzywdę


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Czarodziej
*sigh*
wiek
30
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Uzdrowiciel
Szczupły i dość wysoki (183 cm) mężczyzna o czarnych lokach i brązowych oczach. Często wydaje się być blady i zmęczony, a jego dłonie są niemal zawsze zimne. Na codzień stara się ubierać w miarę elegancko.

Basilius Prewett
#14
31.07.2025, 19:01  ✶  
Z Longbottomami naprawdę było coś nie tak i Basilius dopiero teraz zdał sobie sprawę, że w całej, długiej historii swojej relacji z tą rodziną popełnił kilka błędów. No może nie kilka, ale jeden i bardzo znaczący – Nigdy nie skonsultował się z kimś jeszcze, jak bardzo tak naprawdę szalona była Brenna i jej krewniacy i czy inni nie mieli przypadkiem jakiś sprawdzonych sposobów na radzenie sobie z nimi.
Będzie musiał wypytać się o to Millie lub Thomasa. I wszystkich innych dopóki nie było za późno.
To znaczy jeśli w ogóle wyjdzie dzisiaj z tego wszystkiego żywy, bo możliwie, że na to się nie zanosiło.
Coś trzasnęło.
Miał tylko nadzieję, że było to krzesło, a nie Brenna, która poleciała na niego najwyraźniej ignorując to, że Basiliusowi chodziło jedynie o to aby po prostu na spokojnie usiadła na podłodze, a nie...
Bam.
On leżał na ziemi. Ona leżała ma ziemi. A chochlik się śmiał, najwyraźniej na tyle znudzony aby jeszcze w tym wszystkim dokuczać Brennie, ale na tyle czujny, że gdy Basilius próbował go złapać ponownie odleciał.
– Nic ci się nie stało? – wymamrotał, siadając tak, aby móc się przyjrzeć czarownicy z całych sił próbując powstrzymać się przed komentarzami w stylu Kiedy nie jesteś naćpana robisz głupie rzeczy, ale kiedy jesteś naćpana robisz głupie rzeczy, czy kiedyś ich nie robisz? lub Zaraz napiszę ci oświadczenie, że nigdy więcej nie będę cię leczyć, a potem wyjaśnię trzeźwej Brennie dlaczego.
Nie musiał nawet szczególnie ze sobą walczyć, aby tego z siebie nie powiedzieć, bo oto drzwi otworzyły się i...
Octavian stanął w progu, zamrugał oczami, zamrugał jeszcze raz, zbladł, poczerwieniał i na końcu upuścił swój notes z zapiskami.
– Nic nie widziałem. Ja nic nie wiem. Nie było mnie tutaj. Powodzenia. Przepraszam. – wymamrotał, zbierając gorączkowo porozrzucane kartki, a potem, nawet nie biorąc tego po co tu przyszedł, po prostu wyszedł z pomieszczenia.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#15
01.08.2025, 15:11  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 01.08.2025, 15:15 przez Brenna Longbottom.)  
Zabolało, ale nie aż tak bardzo – może nie uszkodziła się mocno, a może po prostu leki przeciwbólowe sprawiały, że jeszcze nie dotarło do niej w pełni, jakie skutki miał ten niemiły upadek. Nieco oszołomiona zaczęła zbierać się z podłogi, i nawet nie zdążyła ani odsunąć się od Basiliusa, ani mu odpowiedzieć, bo oto drzwi do schowka się otworzyły.
A ich wybawca zinterpretował sytuację po swojemu.
Gdyby to był dowolny inny dzień, Brenna pewnie wybuchłaby śmiechem, na cały ten absurd. Zamknięte drzwi, chochlik, upadek z krzesła i Octavian na dodatek. Nie roześmiała się histerycznie tylko dlatego, że nawet jeśli jej umysł był spowity oparami eliksirów, wciąż pamiętała, co działo się tej nocy: płonące budynki, dym nad Londynem, rannych i martwych.
Zamiast się śmiać westchnęła więc tylko, ostrożnie siadając.
– Nie, nic mi nie jest – zapewniła, a potem ostrożnie poruszyła rękami i nogami, upewniając się, że to „nic” nie odebrało jej mobilności. Sama była sobie winna, prawda? Nie musiała wchodzić na to krzesło ani w ogóle wstawać z łóżka. – A ty? Nic ci nie jest? Poza tym, że chyba Octavian będzie miał teraz bardzo złe zdanie o twoim guście. Jak życzył tego powodzenia, to brzmiało jak… jakby życzył powodzenia komuś, kto robi bardzo głupie rzeczy i podejmuje bardzo głupie wybory – stwierdziła, uśmiechając się, jak miała nadzieję pocieszająco, zanim powoli wstała. Nogi nie załamały się pod nią, nawet jeżeli jedna bolała, ale Brenna uznała, że ból mieści się w granicach znośności. – Ewentualnie eee… sądził, że próbuję cię zamordować i bał się, że wezmę na cel i jego? – zastanowiła się jeszcze, bo przecież Octavian poza tym powodzeniem jeszcze zapewniał, że go tutaj nie było.
Podeszła do drzwi i nacisnęła klamkę: i tym razem otworzyły się przed nią bez żadnych protestów.
– Chyba musisz znaleźć kogoś, kto pomoże ci odzyskać różdżkę – rzuciła, pochylając się jeszcze, aby zebrać książki, czekające na dostarczenie.

Koniec sesji


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Basilius Prewett (2055), Brenna Longbottom (2673), Pan Losu (40)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa