• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
1 2 3 4 5 … 11 Dalej »
[18.09, Horyzontalna] Smutna historia braci Bumfuzzle

[18.09, Horyzontalna] Smutna historia braci Bumfuzzle
Czarodziej
Some legends are told
Some turn to dust or to gold
But you will remember me
Remember me for centuries
wiek
43
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
Zastępca szefa OMSHM-u
Wysoki (191 cm), szczupły i zawsze zadbany brunet, który ewidentnie poświęca dużo czasu na to, by wyglądać najlepiej jak tylko się da. Najczęściej stroi się w wysokiej jakości szaty, garnitury i koszule. Niemal zawsze uśmiechnięty.

Jonathan Selwyn
#11
13.10.2025, 00:44  ✶  
Nigdy w życiu Jonathan nis poczuł się tak urażony przez jakąś staruszkę, jak właśnie w tej chwili.
– W życiu bym się nie parał czymś takim jak uliczna sprzedaż czegokolwiek – burknął obrażony, sam nie wiedział czy bardziej na starszą kobietę, sugestie że mógłby być jakimś ulicznym handlarzem, czy że jego urok osobisty nie zadziałał na kobietę. To z pewnością wina tej twarzy. Przeklęta charakteryzacja robiła z niego kogoś mniej urokliwego i to najwyraźniej jeszcze bardziej niż zakładał.

Tamując swój wewnętrzny monolog który zaczynał się gdzieś od sformułowania myśli w słowa ty stara kuropatwo, a kończył na zakazie wchodzenia do wszystkich teatrów Londynu, Jonathan po prostu zawrócił i spróbował dołączyć do Brenny.

Tutaj czarownica oczywiście usłyszała nie aż tak krótkie wyjaśnienie dlaczego nic mu nie wyszło, a winnymi była nowa twarz, niewątpliwa ślepota starszej pani, niewątpliwa głuchota starszej pani, niewątpliwa głupota starszej pani, a także to że jego uśmiech pewnie zbyt dobrze jej się kojarzył i to wydało jej się z jakiegoś powodu szalenie niepokojące. Obecne czasy przecież sprzyjały paranoi.

Dalej Jonathan po prostu śladem Brenny zajął się po pierwsze przyglądaniem czy przypadkiem nie wypatrzy czegoś podejrzanego, a po drugie próbą zerknięcia na nici mężczyzny którego śledzili i osób z którymi wejdzie w interakcje.


Rzut na Percepcje III, rozglądanie się
Rzut Z 1d100 - 54
Sukces!


Rzut na nici, Percepcja III
Rzut Z 1d100 - 15
Akcja nieudana
Czarodziejska legenda
O! from what power hast thou this powerful might,
With insufficiency my heart to sway?
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Przed dwoma tysiącami lat niewielkie irlandzkie miasteczko Waterford spłynęło krwią okrutnego męża i bezdusznego ojca kobiety, która zbyt wiele wycierpiała z ich rąk. Upiorzyca gnana nienawiścią i pragnieniem zemsty, przez lata dotkliwie karała wiarołomnych kochanków i mężów, aż zasnęła w swym rodzinnym grobowcu. Mieszkańcy co roku w rocznicę jej zgonu kładą na ciężkiej marmurowej płycie krypty rytualny kamień, który ma zapewnić im bezpieczeństwo. Ze szczątkowych zapisków etnologów i lokalnych pieśni, można wywnioskować, że kobieta była użytkowniczką magii. Czy znajdzie się śmiałek, który zdecyduje się zdjąć kamień i pocałunkiem obudzić bladolicą śniącą o ustach czerwonych jak krew?

Dearg Dur
#12
13.10.2025, 15:06  ✶  
Zarówno Brenna jak i Jonathan mogli zauważyć, że mniej więcej w połowie ich pracy mężczyzna zaczął zachowywać się nerwowo. Podejrzliwie. Czujnie. Teoretycznie, jego działania nie odbiegały za bardzo od tego, co robili normalnie ludzie w jego wieku próbujący poradzić sobie z trudnościami życia w zrujnowanym pożogą mieście. Zakupy, sprawunki, przypadkowe spotkania ze - zdawało się zdziwionymi na jego widok - osobami. Życzliwości. Ale też... podejrzliwość. Ściągnięta napięciem twarz, gdy nie rozmawiał z kimś kogo znał. Oglądanie się przez ramie. A pod koniec wręcz gwałtowne zmiany kierunku, choć oczywiście mógł sobie przypomnieć, że chciał kupić coś jeszcze.

W końcu, późnym popołudniem zdecydowali się do niego zapukać. Po dłuższej chwili drzwi otworzyły się, ale nie do końca. Między chłopakiem a nimi lśnił łańcuch, który mimo wszystko dla maga nie powinien być żadną przeszkodą. Mężczyzna zdawał się być w dużym stresie, nie patrzył na nich, a wzrok miał wbity w podłogę, gdy zduszonym głosem zaczął mówić:

– Błagam... zostawcie mnie. Dotrzymałem swojej części umowy i dotrzymam. Chciałem wrócić tylko na chwilę, dopilnować spraw rodziców i niani po tym strasznym pożarze. Nie myślałem... Przecież i tak nikt o zdrowych zmysłach nie zajmowałby się jakimś głupim przyjęciem skoro spłonął cały Londyn... proszę... jutro rano zniknę. Dzisiaj wieczorem nawet! Wsiądę na ostatni prom, dajcie mi tylko pożegnać się z nianią... – niemal skamlał. Łzy ciekły jak grochy po twarzy.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#13
16.10.2025, 08:58  ✶  
Brenna spodziewała się różnych rzeczy. Brała nawet pod uwagę, że chłopak mógł zorientować się, że ktoś za nim idzie – między innymi dlatego pod koniec, gdy stał się nazbyt nerwowy, po prostu odpuściła, na rzecz przyjścia tu z inną twarzą i innym płaszczem. Słowa o wyjeździe do Paryża, na które zwróciła uwagę wcześniej gdy rozmawiali z Selwynem sugerowały, że doszło do tego przekupstwa.
Ale to co się stało ją zaskoczyło. Wszystkie plany zostały niemal natychmiast odrzucone i pozostawało im improwizować.
– Gdybyśmy chcieli cię teraz skrzywdzić, nie przychodzilibyśmy w biały dzień – powiedziała, jeszcze zanim zdecydowała, jak wyglądać będzie ta improwizacja, bo przecież faktycznie nie planowała go krzywdzić, a gdyby chciała, raczej nie pukałaby ot tak do jego drzwi. Powstrzymała odruch uspokajania go dalej, zapewniania, że nie są tymi, za których ich brał: do licha, nawet jeśli zrobił coś paskudnego Raphaeli, nie mogła powstrzymać ukłucia współczucia, widząc jego łzy. Zerknęła na Jonathana, robiąc krótką pauzę – po trochu dlatego, że dawała czas, gdyby on wpadł na coś, i chciał odezwać się pierwszy, a po trochu, bo sama potrzebowała paru sekund, by zdecydować… którym nazwiskiem rzucić?
Brała pod uwagę, że odpowiedzialny mógł być młody Brygadzista, ale on nie wywołałby w chłopcu takiego strachu i na pewno nie zapłaciłby za zagraniczny wyjazd. Była podejrzliwa wobec wampira, on jednak dopiero przybył do Anglii. Gdyby miała strzelać, kto mógł pokryć koszty, to wskazałaby na Malfoya: opierając się tutaj głównie na wizji Morpheusa. Ale Fortynbras był stale na widoku, i on nie dokonał napaści. Młody Malfoy albo Burke…
Dłoń trzymała przy różdżce, ale nie sięgała po nią: nie, póki chłopak nie próbował unieść swojej.
– Po tym jak Londyn spłonął Ministerstwo szuka kozłów ofiarnych – stwierdziła bardzo cicho, niemal szeptem, jeśli Selwyn nie wkroczył pierwszy, wracając spojrzeniem do chłopaka, znowu prawda, chociaż z gatunku tych brzydkich, bo przecież ktoś zadbał, by tymi kozłami nie został przypadkiem Malfoy. – Zdaje się, że ten i ów zainteresował się paniczem Burke. Obiecuję, że dziś nikomu nie stanie się tu krzywda. Póki co zależy nam jedynie na przedyskutowaniu paru rzeczy. Czy na pewno chcesz omawiać to na korytarzu? Nie chcemy, żeby twoja niania coś usłyszała.
Naprawdę nie chciała tutaj staruszki krzyczącej na nich, że jacyś akwizytorzy doprowadzają jej chłopca do łez.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Czarodziej
Some legends are told
Some turn to dust or to gold
But you will remember me
Remember me for centuries
wiek
43
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
Zastępca szefa OMSHM-u
Wysoki (191 cm), szczupły i zawsze zadbany brunet, który ewidentnie poświęca dużo czasu na to, by wyglądać najlepiej jak tylko się da. Najczęściej stroi się w wysokiej jakości szaty, garnitury i koszule. Niemal zawsze uśmiechnięty.

Jonathan Selwyn
#14
25.10.2025, 14:46  ✶  
Jonathan, który do tego momentu przychylał się raczej do teorii, że bracia są jedynie przypadkowymi świadkami tego zamieszania i może co najwyżej ktoś ukradł ich maskę, zmarszczył brwi widząc reakcję młodego mężczyzny.
Oh... A więc to tak. Oj... Na Merlina! Czemu ta rodzina miała w swoim życiu takie... Nieszczęście?
Najpierw pozwolił mówić Brennie nie wtracając się w słowa kobiety, jedynie przytakując głową w taktycznych momentach, bo no cóż... Miała racje. Nie przychodziliby tak otwarcie gdyby chcieli aby zniknął na zawsze. To znaczy... Oczywiście czytał kilka książek i ogladał parę sztuk, w których ciche morderstwa działy się za dnia, ale nie było to zbytnio istotne.
— Porozmawiajmy na spokojnie w środku – zasugerował, przyglądając się mężczyźnie uważnie, lecz z uśmiechem na twarzy. — Nie ma potrzeby jeszcze bardziej martwić twoją nianę, a my naprawdę chcemy zadać kilka pytań i porozmawiać, a po tym co nam właśnie powiedziałeś. Przypuszczam że osoby, które chcą tylko porozmawiać, są dla ciebie miłą odmianą.
Prawdę mówiąc do głowy Jonathana próbowała wedrzeć się ciche uczucie irytacji, że to właśnie ten chłopak przyczynił się w jakis sposób do ataku na młodą Avery, ale... Ciężko było dać się rozwinąć tej irytacji, gdy widział w jakim stanie był Bumfuzzle. A ten stan spróbował sprawdzić oczywiście jeszcze bardziej, próbując zajrzeć do aury mężczyzny.

Rzut na percpecję III, aurowidzenie
Rzut Z 1d100 - 89
Sukces!
Czarodziejska legenda
O! from what power hast thou this powerful might,
With insufficiency my heart to sway?
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Przed dwoma tysiącami lat niewielkie irlandzkie miasteczko Waterford spłynęło krwią okrutnego męża i bezdusznego ojca kobiety, która zbyt wiele wycierpiała z ich rąk. Upiorzyca gnana nienawiścią i pragnieniem zemsty, przez lata dotkliwie karała wiarołomnych kochanków i mężów, aż zasnęła w swym rodzinnym grobowcu. Mieszkańcy co roku w rocznicę jej zgonu kładą na ciężkiej marmurowej płycie krypty rytualny kamień, który ma zapewnić im bezpieczeństwo. Ze szczątkowych zapisków etnologów i lokalnych pieśni, można wywnioskować, że kobieta była użytkowniczką magii. Czy znajdzie się śmiałek, który zdecyduje się zdjąć kamień i pocałunkiem obudzić bladolicą śniącą o ustach czerwonych jak krew?

Dearg Dur
#15
01.11.2025, 15:43  ✶  
– Ale ja już powiedziałem wszystko co wiem... – umilkł. Ostatecznie argument kobiety o tym, że lepiej było nie prowadzić tej rozmowy na korytarzu zdawał się mieć bardzo dużo sensu. Chłopaczek jeszcze raz kilkukrotnie rozejrzał się po jeszcze pustej przestrzeni, po czym przymknął drzwi by zdjąć łańcuch i wpuścił zakonowych śledczych do środka.

Mieszkanie było... opustoszałe. Małe, dwupokojowe lokum zdawało się świecić pustkami. Tu i ówdzie wisiały zdjęcia, choć przetrzebione - najwidoczniej zabrano te które były dla właścicieli najważniejsze. Przy sofie na której leżał pojedynczy koc stała niewielka walizka.

Mężczyzna zamknął za wami drzwi, nie był w stanie patrzeć w Waszą stronę i ogólnie widać było że czuje się bardzo, bardzo, bardzo niekomfortowo z tą sytuacją.

– Ja nic nie wiem. Nic nie pamiętam. Nic nie wiedziałem. Nie chcę nawet wiedzieć o kogo chodzi a w Spaloną Noc nie było mnie w ogóle w Londynie. Ani mnie, ani mojego brata. – wymamrotał.

[+]aura
Aura jest zielona, świadcząca o życiowej zaradności, choć teraz ta zieleń jest przygaszona okolicznościami, szarość zaniepokojenia odbiera jej żywotność i soczystość. Z kolei przy ciele wibruje emocja głębokiego strachu, poczucie bycia zaszczutym, w potrzasku.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#16
02.11.2025, 11:31  ✶  
Brenna miała wrażenie, że brał ich za wysłanników śmierciożerców albo innych ludzi, którzy dali mu pieniądze na wyjazd i zmusili do milczenia. I chociaż ani razu nie skłamała, nie próbowała wyprowadzać go z błędu ani wyjaśniać, kim dokładnie są i po co się tu pojawili. Czy czuła się z tym dobrze? Nie. Czy zamierzała go uspokoić? Też nie. Nie każdy był bohaterem, i nie mogła wymagać bohaterstwa od tego chłopca, ale nie dało się walczyć na wojnie, jeśli czasem nie byłeś trochę bezlitosny. A podejście, o jakim myślała wcześniej, straciło sens w chwili, w której zapłakany otworzył im drzwi.
Weszła do środka, nie spuszczając z niego oka. Wzrok bardziej niż na twarzy skupiała po prawdzie na rękach. Nie wątpiła, że nagłe zmiany emocji Jonathan doskonale odnotuje, za to ona chciała zareagować wcześniej, gdyby chłopak próbował złapać za różdżkę.
– Wszyscy wiemy, że to nie do końca prawda – powiedziała, niemalże łagodnie. – Wiedziałeś, że ktoś widział w pobliżu namiotu artystów człowieka w masce sępa?
Ona. W wizji widmowidza.
Ale to był jeden z tych szczegółów, którymi nie miała zamiaru się dzielić. Teraz zresztą stąpali po grząskim gruncie. Każde słowo padało na szalę i mogło przechylić ją w jedną lub w drugą stronę. Musieli spróbować wyciągnąć informację, kto zabrał tę maskę: a jednocześnie obawiała się, że jeśli popchną chłopaka za mocno, ten się złamie w sposób, którego nie chcieli.
– Przepraszam, ale nie jestem pewna, z którym z braci mam przyjemność. Jesteście podobni – dodała, przekrzywiając lekko głowę. Postać z wizji nie miała na sobie ubrania kelnera i zakładała, że raczej to nie on dopuścił się napaści, a tylko oddał maskę, ale nie mogła mieć stu procentowej pewności… – To ty obsługiwałeś wtedy gości jako sęp czy to ty…
Urwała. „Czy to ty oddałeś maskę?” – słowa, niewypowiedziane, zawisły w powietrzu.
– Wspomniałeś komuś o tamtej rozmowie? – strzeliła jeszcze po chwili, absolutnie celowo nie precyzując, o jaką rozmowę chodzi, pozwalając, by chłopak sam sobie wybrał. Wciąż niby spokojna, wciąż mówiąca bez śladu groźby w głosie, i wciąż czujna.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Czarodziej
Some legends are told
Some turn to dust or to gold
But you will remember me
Remember me for centuries
wiek
43
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
Zastępca szefa OMSHM-u
Wysoki (191 cm), szczupły i zawsze zadbany brunet, który ewidentnie poświęca dużo czasu na to, by wyglądać najlepiej jak tylko się da. Najczęściej stroi się w wysokiej jakości szaty, garnitury i koszule. Niemal zawsze uśmiechnięty.

Jonathan Selwyn
#17
10.11.2025, 17:47  ✶  
Weszli do środka, Jonathan jako ostatni, niby od niechcenia zamykając drzwi na klamkę, aby upewnić się że nikt nie usłyszy ich przez klatkę schodową. Nie wpatrywał się zbyt długo w aurę mężczyzny, nie chcąc wywołać u niego podejrzeń, ale to co zobaczył i tak mu wystarczyło.
– Nie mówimy na razie o Spalonej Nocy – powiedział spokojnie, posyłając mężczyźnie uśmiech, chcąc chociaż spróbować go w ten sposób uspokoić. Miał jednak pewne wątpliwości, czy mu się to uda, zważywszy na to jak bardzo zastraszony wydawał się mężczyzna. – Po prostu odpowiedź na pytania, a jeśli myślisz, że powiedziałeś o wszystkim i nie wiesz, jak mógłbyś na nie odpowiedzieć, to najlepiej będzie abyś opowiedział wszystko od początku, tak aby zweryfikować czy przypadkiem czegoś nie pominąłeś. To wszystko zaczęło się już na koncercie, czy ktoś zaczepił cię jeszcze przed nim? Pamiętaj proszę że zaatakowano młodą kobietę.
Czarodziejska legenda
O! from what power hast thou this powerful might,
With insufficiency my heart to sway?
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Przed dwoma tysiącami lat niewielkie irlandzkie miasteczko Waterford spłynęło krwią okrutnego męża i bezdusznego ojca kobiety, która zbyt wiele wycierpiała z ich rąk. Upiorzyca gnana nienawiścią i pragnieniem zemsty, przez lata dotkliwie karała wiarołomnych kochanków i mężów, aż zasnęła w swym rodzinnym grobowcu. Mieszkańcy co roku w rocznicę jej zgonu kładą na ciężkiej marmurowej płycie krypty rytualny kamień, który ma zapewnić im bezpieczeństwo. Ze szczątkowych zapisków etnologów i lokalnych pieśni, można wywnioskować, że kobieta była użytkowniczką magii. Czy znajdzie się śmiałek, który zdecyduje się zdjąć kamień i pocałunkiem obudzić bladolicą śniącą o ustach czerwonych jak krew?

Dearg Dur
#18
12.12.2025, 21:55  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.12.2025, 21:58 przez Dearg Dur.)  
Sytuacja w której znalazł się chłopak była nieciekawa. Był już zastraszony, jego wyobraźnia dopowiadała mu wiele. Z drugiej strony, para rzeczywiście zachowywała się tak, jakby nie chciała mu zrobić krzywdy. Czego więc chcieli? Oblizał nerwowo usta, zaszczuty, niepewny i bardzo, bardzo niechętny do rozmowy. Pojawiła się w nim jednak nadzieja, że to nie jest test tamtych. Może dziennikarze?

– Jestem Cormac. Jestem cukiernikiem i nie mam z tą sprawą nic wspólnego. – Odpowiedział nieco pewniej, próbując się wyprostować, zapanować nad galopującym sercem i spoconymi dłońmi. Wychodziło mu to nieudolnie. Ociekał wręcz stresem. – To... to mój brat zostawił maskę, było mu w niej duszno i poszedł na moment nad jezioro odetchnąć świeżym powietrzem, kiedy ja obskakiwałem gości. To była dobra robota, dobrze płata, często je braliśmy. Jesteśmy do siebie podobni, ponoć wygląda to profesjonalnie. No i ja szkolę się w gastronomii. Cillian jest silniejszy – westchnął ciężko, złączył dłoni i nerwowo zaczął pocierać kciukiem o skórę. – Więc wszystko było normalnie, pracowaliśmy. Ludzie rozmawiali. Potem Cillian poszedł nad jezioro, ja robiłem wśród ludzi. Jak wróciłem na zaplecze mój brat szukał maski, mówił, że nigdzie nie może jej znaleźć. Wtedy śmiałem się, że pewnie celowo ją gdzieś zgubił, bo narzekał bardzo, że trudno się w niej oddycha i myślałem, że chce całą robotę zwalić na mnie. Teraz nie jest mi do śmiechu. – Sięgnął do kieszeni i wyciągnął wymiętą paczkę papierosów. Chwilę potem podniósł wzrok patrząc to na Brennę, to na Jonathana, w niemym pytaniu czy może. – Niedługo później bariera opadła i cała impreza zakończyła się kilka godzin szybciej. Zwinęliśmy wszystko i... i tyle. Dostaliśmy informacje, że ktoś nas przesłucha ale...– zawahał się. Bardzo się zawahał. – Przyszli ludzie, dali nam bardzo dużo pieniędzy i kazali wypierdalać z kraju. I z nikim nie rozmawiać o tym. O tym co się stało. Ja też nie jestem ok z tym, że ta dziewczyna oberwała. Kojarzyłem ją ze szkoły i... No... to na pewno nie był mój brat. Ale co mieliśmy zrobić? Ci faceci od ręki załatwili nam stały pobyt za granicą, to byli jacyś... nie wiem... to byli ważni ludzi. A ja nie chcę mieć problemów. Ani ja, ani mój brat. I mój wujek on... on pracuje w Ministerstwie i... też mógłby mieć przez to problemy. Oddaliśmy im swoje maski, spakowaliśmy się i wyjechaliśmy następnego dnia. A potem Londyn zapłonął i... No nie mogłem nie wrócić i nie zobaczyć, czy Niania żyje, czy wszyscy jakoś sobie radzą. – Głos miał słaby. Drżący. Jak u skazańca. W połowie tej opowieści zdał sobie sprawę, że może przestrzelił z zaufaniem i jeśli to jednak są ludzie od tamtych to pewnie jest już martwy. Być może dlatego dodał – Ale mój brat o niczym nie wie i no. Bał się nawet że on zostanie oskarżony o tą całą imbę, więc ten wyjazd był mu na rękę. Bo nikt go nie widział nad tym jeziorem, no zasadniczo ludzie nie chcą żeby oglądać im siura podczas odlewania się co nie?

Obie postaci mogą zadać po jednym pytaniu i sesja będzie podsumowana
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#19
14.12.2025, 08:59  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.12.2025, 09:01 przez Brenna Longbottom.)  
Z jednej strony można było powiedzieć, że wyciągnęli z chłopaka sporo. Jeśli ich nie oszukiwał – a wierzyła, że aurowidzenie Jonathana mogłoby pomóc wychwycić kłamstwo, historia zaś w wielu sprawach zdawała się prawdopodobna – to powiedział im sporo i potwierdził podejrzenia o tym, że ktoś bogaty i wpływowy chciał sprawę zatuszować.
Może Malfoyowie, może Burke, a może… może sami Avery. Nie było sensu dopytywać, kto dokładnie z nim rozmawiał, bo prawdopodobnie posłali po prostu kogoś mało istotnego. Wątpliwe, by narażali się sami i na wykrycie, i na kontakt z chłopcem, który miał mugolskich dziadków.
- Panicz Fergus odniósł wam maskę, skoro do was wróciła? - spytała, przekrzywiając lekko głowę. Drobny blef, ale w tej historii właśnie to jedno się jej nie składało. Tak, mogli przegapić moment, w którym ten zabrał maskę, skoro jeden był nad jeziorem, a drugi obsługiwał gości. Ale… potem oddali tym ludziom d w i e maski. Więc napastnik jej nie zniszczył, nie wrzucił do wody, a podrzucił z powrotem, a wtedy przecież już ten drugi kelner musiał tej szukać…
Poczekała na odpowiedź, zanim wydobyła z kieszeni sakiewkę. Nową, nie tak dawno zamówioną poza Londynem, i niczym się nie wyróżniającą. Nie była to może kwota oszałamiająco wielka, ale i powinna wystarczyć na parę tygodni, a obaj i dostali kasę od "tajemniczych panów", i mieli zatrudnienie. Brenna więc niekoniecznie chciała go przekupić albo dać szansę na zupełnie nowe życie... a raczej na zmianę miejsca zamieszkania, gdyby ktoś planował odwiedzić ich nocą.
– Zmieńcie adres. I nie podawajcie go nikomu z Anglii – powiedziała krótko, sucho, rzucając sakiewkę na stół. - Jeśli będziesz potrzebował pomocy, zostaw w Rejwachu u barmana wiadomość do Annie. Zapłacę, by je odbierał.
Dobrym słowem i uśmiechem, bo jeśli dawała Woodyemu pieniądze, to by mógł pomagać innym, ale lepiej było, aby nikt nie wiedział, że właściciel tam robi coś altruistycznie. Zapłata za przekazanie jakiegoś tam liściku była raczej normą w lokalach na Nokturnie, i zwykle nie wiedzieli niczego o zleceniodawcach – lepiej by chłopak wierzył, że tak było i w tym wypadku.
- Dla własnego dobra zabierz się stąd jeszcze dziś i faktycznie nie wspominaj o tym nikomu więcej. O koncercie, o tych ludziach i o nas - poradziła i zerknęła na Jonathana, bo może chciał o coś spytać, zanim się teleportują.

/Dopisałam zdanie na końcu, bo wysłałam wyślij zamiast podgląd/


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Czarodziej
Some legends are told
Some turn to dust or to gold
But you will remember me
Remember me for centuries
wiek
43
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
Zastępca szefa OMSHM-u
Wysoki (191 cm), szczupły i zawsze zadbany brunet, który ewidentnie poświęca dużo czasu na to, by wyglądać najlepiej jak tylko się da. Najczęściej stroi się w wysokiej jakości szaty, garnitury i koszule. Niemal zawsze uśmiechnięty.

Jonathan Selwyn
#20
17.01.2026, 22:02  ✶  
Kiedy dane mu było obserwować nerwowość chłopaka i słuchać o części umowy, którą miał wypełnić Cormac, Jonathan spodziewał się, że z ust mężczyzny padnie... Historia znacznie bardziej dramatyczna, niż to co właśnie usłyszał. Powstrzymał się, aby nie zerknąć wymownie na Brennę i sprawdzić czy ona też nie do końca wierzyła w tę historię. No bo... Na bogów! Co za biedny chłopak jeśli musiał uciekać z kraju za coś ta antyklimatycznego, jak właśnie to!

Po prostu nie do końca rozumiał działania tych sprawców. Ukradli braciom maski i najwyraźniej chcieli upewnić się, że bracia i tym nie wspomną, ale... Po co? Czemu ktoś ryzykował zdradzeniem się? Czemu przyszli do braci, wymusili na nich milczenie i nawet opłacili im pobyt za granicą, skoro ryzykowali, że mężczyzni spanikują ich wydają. Czemu zdradzać cokolwiek o sobie, gdy mogli po prostu zostać dla każdego tajemniczymi napastnikami, którzy ukradli maskę przypadkowymi kelnerą?
– Czyli dostaliście tę pracę, twój brat zgubił maskę, potem ją odnalazł, ale wtedy przyszli do was jacyś ludzie, kazali oddać wam maski, wyjechać z kraju i nie wspominać o... Tej rozmowie? Tym że zgubiliście maski? Było coś jeszcze w tej umowie? – Ehh... Biedny Harold... Zapewne teraz w biurze będzie przeżywać nie tylko rozwód, ale również wyjazd dwóch krewniaków, no ale lepiej tak, niż gdyby coś im się stało.
Przytaknął na wszystkie słowa i porady Brenny odnośnie bezpieczeństwa braci.
– To że chciałeś zobaczyć się z Nianią na pewno się tobie chwali – powiedział tylko jeszcze, aby chłopak nie obwiniał się że za bardzo ryzykował przy trosce o tę starą kobietę. – Ale wydaje mi się, że ona na pewno sobie poradzi, kiedy ty będziesz na spokojnie rozwijał swoje pasje cukiernicze.
W końcu odgoniła go całkiem skutecznie.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (2679), Dearg Dur (1705), Jonathan Selwyn (1575), Pan Losu (40)


Strony (3): « Wstecz 1 2 3 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa