21.05.2026, 20:43 ✶
Basilius uśmiechnął się nieznacznie i rozbawiony pokręcił głową.
– Myślę, że jeśli chcesz się zakładać o coś związanego ze mną, to tylko o to kiedy ktoś doprowadzi mnie do jakiejś migreny. Ale wiesz, że ludzie naprawdę się o to zakładają? Nie o mnie oczywiście, na Matkę mam nadzieję że nie, ale o to kto szybciej zdejmie jakąś klątwę, skończona głupota. – On sam wolał jednak po prostu grać w pokera. Nie że nie lubił też od czasu do czasu o coś się założyć, ale były to raczej kwestie takie jak kto wygra zawody abraksanów, lub kogo wybiorą na nowego Ministra Magii. Możliwe nawet, że stracił trochę pieniędzy gdy uznał, że nie będzie to Jenkins i zyskał nieco, gdy zaryzykował i postawił na Nobby'ego Leacha, ale jednak jakiekolwiek zakłady dotyczące klątw, lub też samej Spalonej Nocy były zdecydowanie nie na miejscu.
Basilius westchnął cicho, bo mimo wszystko trochę się przejmował. Przejmował się, że ludzi nękał jeszcze kolejny problem, którego najwyraźniej nie dało się tak łatwo rozwiązać. Przejmował się, bo lubił Ceolsige i chciał jej pomóc. Przejmował się, bo to oznaczało, że problem który miał w rodzinnej kamienicy też nie był łatwy do rozwiązania i przejmował się, bo razem z Millie i Thomasem skakali po różnych domach próbując pomóc komu się dało, a on będzie musiał tłumaczyć kolejnym rodzinom że ich mieszkanie jest tak jakby nawiedzone.
Ale przynajmniej zaczynali rozumieć co to było, a to mimo wszystko był jakiś plus.
– Może i dobrze – mruknął na wzmiankę i zjawach. – Chyba nie chciałbym aby przy tym wszystkim jeszcze wzrosła ilość nawiedzonych miejsc w tym kraju. Anglia już i tak ma ich zdecydowanie za dużo.
Wysłuchał jej uważnie i zmarszczył brwi. No cóż, przynajmniej tak był jej w stanie pomóc.
– Czyli to już oficjalne – Skwitował z nutką ironii w głosie. – Angielskie domy poza stronymi schodami, na których można się zabić i zwiększoną podatnoścją na pleśń teraz mają jeszcze szanse na zacieki z Zaświatów. Ale to… Dobrze, że przynajmniej coś wiemy. Cieszę się, że przynajmniej tak mogłem ci pomóc. Proszę jeśli tutaj kogoś sprowadzisz poinformuj mnie o postępach. Jestem naprawdę ciekawy co się da z tym zrobić.
Spojrzał na nię zaskoczony i przytaknął.
– Lovegood? Tak, znamy się z różnych konferencji naukowych, ale to tyle. Skąd to pytanie? – Czy Lazarus był egzorcystą? Nie mógł sobie w tej chwili przypomnieć. Na pewno był naprawdę dobrym klątwołamaczem. To z nim rozmawiała Ceolsige? – Nie mam już chyba żadnych planów, ale… – Rozejrzał się po pomieszczeniu, chociaż jego największego problemu, to znaczy smrodu, nie było widać gołym okiem. – Ale może pogadamy gdzieś indziej? Co powiesz na kasyno? Znam takie gdzie nie powinno być dzisiaj zbyt gorąco. Chyba że wolisz się po prosru czegoś napić.
– Myślę, że jeśli chcesz się zakładać o coś związanego ze mną, to tylko o to kiedy ktoś doprowadzi mnie do jakiejś migreny. Ale wiesz, że ludzie naprawdę się o to zakładają? Nie o mnie oczywiście, na Matkę mam nadzieję że nie, ale o to kto szybciej zdejmie jakąś klątwę, skończona głupota. – On sam wolał jednak po prostu grać w pokera. Nie że nie lubił też od czasu do czasu o coś się założyć, ale były to raczej kwestie takie jak kto wygra zawody abraksanów, lub kogo wybiorą na nowego Ministra Magii. Możliwe nawet, że stracił trochę pieniędzy gdy uznał, że nie będzie to Jenkins i zyskał nieco, gdy zaryzykował i postawił na Nobby'ego Leacha, ale jednak jakiekolwiek zakłady dotyczące klątw, lub też samej Spalonej Nocy były zdecydowanie nie na miejscu.
Basilius westchnął cicho, bo mimo wszystko trochę się przejmował. Przejmował się, że ludzi nękał jeszcze kolejny problem, którego najwyraźniej nie dało się tak łatwo rozwiązać. Przejmował się, bo lubił Ceolsige i chciał jej pomóc. Przejmował się, bo to oznaczało, że problem który miał w rodzinnej kamienicy też nie był łatwy do rozwiązania i przejmował się, bo razem z Millie i Thomasem skakali po różnych domach próbując pomóc komu się dało, a on będzie musiał tłumaczyć kolejnym rodzinom że ich mieszkanie jest tak jakby nawiedzone.
Ale przynajmniej zaczynali rozumieć co to było, a to mimo wszystko był jakiś plus.
– Może i dobrze – mruknął na wzmiankę i zjawach. – Chyba nie chciałbym aby przy tym wszystkim jeszcze wzrosła ilość nawiedzonych miejsc w tym kraju. Anglia już i tak ma ich zdecydowanie za dużo.
Wysłuchał jej uważnie i zmarszczył brwi. No cóż, przynajmniej tak był jej w stanie pomóc.
– Czyli to już oficjalne – Skwitował z nutką ironii w głosie. – Angielskie domy poza stronymi schodami, na których można się zabić i zwiększoną podatnoścją na pleśń teraz mają jeszcze szanse na zacieki z Zaświatów. Ale to… Dobrze, że przynajmniej coś wiemy. Cieszę się, że przynajmniej tak mogłem ci pomóc. Proszę jeśli tutaj kogoś sprowadzisz poinformuj mnie o postępach. Jestem naprawdę ciekawy co się da z tym zrobić.
Spojrzał na nię zaskoczony i przytaknął.
– Lovegood? Tak, znamy się z różnych konferencji naukowych, ale to tyle. Skąd to pytanie? – Czy Lazarus był egzorcystą? Nie mógł sobie w tej chwili przypomnieć. Na pewno był naprawdę dobrym klątwołamaczem. To z nim rozmawiała Ceolsige? – Nie mam już chyba żadnych planów, ale… – Rozejrzał się po pomieszczeniu, chociaż jego największego problemu, to znaczy smrodu, nie było widać gołym okiem. – Ale może pogadamy gdzieś indziej? Co powiesz na kasyno? Znam takie gdzie nie powinno być dzisiaj zbyt gorąco. Chyba że wolisz się po prosru czegoś napić.