• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu v
1 2 3 4 Dalej »
[Jesień, 2 X 1972, Rejwach] but the Thyme is Cumin

[Jesień, 2 X 1972, Rejwach] but the Thyme is Cumin
she who hunts alone
Enduring things is what you do best
Gritting your teeth and bearing them.
wiek
34
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
wilkołak
zawód
Rejwach
Stosunkowo wysoka [175] kobieta o szczupłej, nieco wychudłej sylwetce. Ma długie, brązowe włosy i zwykle nosi je rozpuszczone, a na świat patrzy dużymi, zielonymi oczami.

Asena Greyback
#11
23.01.2026, 06:01  ✶  

- Sprawdź. Weź sobie jedną - zachęciła Keyleth do drobnej kradzieży, wierząc że i tak nikomu tutaj nie przyda się aż tyle gruszek. Z resztą, sama miała nadzieję że nieco ich potem zostanie, tak na potem, bo miała ochotę ale nie teraz.

- Mesjasz. Śmieszne słowo - mruknęła, przyglądając się jednak Flynowi uważnie znad cząstki pomarańczy w którą się właśnie wgryzła, sadowiąc się na blacie w kącie kuchni. Wyglądał trochę, jakby właśnie zobaczył ducha, albo miał zwyczajnie atak paniki. Kuchenne zapachy, zaduch i ścisk, skutecznie pewnie przykrywały zapach który musiał się teraz za nim ciągnąć, ale Sena i tak kontrolnie spojrzała na drugą dziewczynę w towarzystwie, bo w końcu to ona miała tutaj najwrażliwszy nosek.

Ludzie znali Edge'a pod wieloma imionami. Dla jednych był Flynnem Bellem, dla innych był niesamowitym The Edge, który zawsze trafiał nożami do celu, a dla innych nosił miano Crowa, które sprawiało że człowiekowi przechodziły po plecach ciarki. Senka natomiast nigdy nie kwestionowała, dlaczego Tarp w ogóle postanowił wcielić go do swojej ferajny, głównie dlatego że wtedy musiałaby zacząć kwestionować swoje własne miejsce tutaj, ale swego czasu znała Podziemne Ścieżki. Nigdy nie rozumiała dlaczego ktoś zostawał w miejscu, które go nie miało mu nic do zaoferowania, a tylko brało. Wiedziała że tak robiono, oczywiście, w końcu jej rodzeństwo wciąż roiło się w dobrych łaskach Fenrisa, ale to było co innego. Crow był cieniem i morowym powietrzem, które roztaczała dookoła siebie Fontaine.

Dlatego odchyliła się do tyłu i otworzyła okno, wpuszczając nieco świeżego, Nokturńskiego powietrza.

- Oddychaj, Edge - rzuciła spokojnie, kiwając na niego palcem w geście by się zbliżył, a następnie klepiąc miejsce obok siebie. Koło źródła powietrza powinno mu być lepiej.



Open hand or closed fist would be fine
Blood is rare and sweet as cherry wine
Robin Hood
You died? Walk it off.
wiek
25
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Kucharz w Rejwachu
Brązowe, przetykane słońcem włosy, brązowe oczy i czasami zarost. Kolczyk w uchu i szeroki uśmiech. Pachnie jak tania woda kolońska oraz frytura, której nigdy do końca nie może zmyć. Drobna budowa ciała (172cm), żylaste mięśnie i pewny siebie krok. Zazwyczaj ma na sobie fartuch kucharza. W pracy spina włosy w ciasny koczek.

Lewis McKinnon
#12
25.01.2026, 14:30  ✶  

— Kto? Aaaaa... Mugolski mesjasz. Mam wrażenie, że co tydzień na rogu poznaję kolejnego, ciekawe co myśli sobie teraz ten dziadyga, co stał na drugim narożniku, tam przy sklepie Borginów i Burke'ów, co dzwonił co środę tym swoim dzwonkiem i mówił o końcu świata. Nie widziałem go od Spalonej, ciekawe co się z nim stało — Lewis wzruszył ramionami, bo miał gdzieś całą religię, utrzymywał zwyczaje dla społeczności, którą pomagały utrzymać, a nie dla pierdolenia babuszek i przymusu ze strony zmarłych. Już wystarczyło, że go czasami dręczyła ciotka Magyrlla, która pomyliła się w ilości możliwych zmartwychwstań i kopnęła w kalendarz niemal na stałe. Z tym, że miała takie samozaparcie, aby wstać, że została duchem. Niektórzy lubią, jak im się obciąga w tych limbowym chłodku, chociaż nie chciał tego wiedzieć, to wiedział. Nie, nie poda nazwisk. Co dzieje się w Kościanym Zamtuzie, zostaje w Kościanym Zamtuzie.

— Siadaj, Crow, zrób sobie herbatę, albo wiesz co... Tylko siadaj — Lewis zakręcił się zgrabnie koło kuchenki, machnął różdżką, zalał kubek herbaty i postawił gdzieś w okolicy z wolnym miejscem. Lewis znał ciasnotę ścieżek i tragiczną przestępczość tamtych miejsc. Smutna rzeczywistość, gdy nie wszystkie prostytutki dało się wskrzeszać. — Chyba zaczęło się robić zimno, co? Jeszcze chwilę i będzie śnieżyć...

Zatrzymał się w połowie kroku.

— Julek, czy ja już gadam jak stary dziad?

fretka
wiek
21
sława
I
krew
półkrwi
genetyka
metamorfomag
zawód
kieszonkowiec
uwaga - metamorfomag na gigancie! dość wysoka mulatka, 175 cm, 83 kg, kręcone czarne włosy, intensywnie zielone oczy

Keyleth Nico Yako
#13
27.01.2026, 09:26  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.01.2026, 09:31 przez Keyleth Nico Yako.)  
- A to nie był Jezusmaria? To jest ten sam co się rodzi co rok w grudniu prawda? Ten z czerwoną czapką i w ogóle? - dopytywała, bo choć wiedziała wiele, to przecież nie wszytko i zdecydowanie lepiej czuła się w kręgu kulturowym osadzonym na ciepłym i wilgotnym równiku. - Mesjasz… to trochę brzmi jak ta przyprawa… Mesala? Czy to ma ze sobą jakiś związek? Jak te zakrętki błogosławione przez Hermesa? - zmarszczyła nosek, przywołując ostatnią rozmowę z Lewisem o greckich bogach i wekach, i prawie, prawie zatopiła zęby w gruszce, gdy zobaczyła stan ich gościa.

onieonieonionieonieonieonie

Owoce szybko powędrowały do kosza, który drastycznie pozbył się zawartości. Keyleth była w emocjach, bo przecież chłopak, który do nich zagościł STANĄŁ NA PROGU! Nic dziwnego, że potem tak wyglądał. Nim ktokolwiek cokolwiek, chwyciła za kubek z chłodną wodą, wsypała doń odrobinę soli i w przygarbieniu dotarła do zdenerwowanych duchów.

Z zewnątrz wyglądało to tak, jakby coś jej upadło i było na tyle malutkie, że trzeba było w kucki szukać zguby. Do czasu, aż nie włożyła całej dłoni do kubeczka, a następnie strzepując wilgoć z palców, skrapiała próg mało profesjonalnie za to z wielkim zapałem. Do tej aktywności dołączyła szept, który nie był wcale jakoś wybitnie cichy, który uprzejmie prosił:
- On na prawdę nie chciał duchy, już cichutko, już spokojnie, przyjmijcie ten chłód, niech sól zabierze z Was ogień. Pilnuję Was jak mogę najlepiej, ale same rozumiecie, że potrzeba czasu, aby domownicy zrozumieli. Proszę nie gniewajcie się - zamarła na moment, po czym z determinacją uznała, że krople nie wystarczą, więc po prostu wylała to co zostało na wystający kawałek podłogi oddzielający kuchnię od reszty świata, by zmyć może nie grzechy świata, ale na pewno grzechy Crowa deptającego jej usilne starania, żeby duchy przestały być obrażone na pana Woodyego i pozostałych.

To nie była jego wina, poznała już Anglików na tyle, by wiedzieć, że część miko przetrwała w tym smutnym narodzie. O części zapomnieli i przez to ich dusze… cóż, wyglądały tak jak wyglądały.

Gdy odłożyła kubek z powrotem na blat, bardzo poważnie podeszła do kucharza.

- Myślę, że potrzebuję oleju, żeby uszczelnić jego ducha. W której tykwie go chowasz? Znaczy w słoiku? - zapytała z przejęciem łapiąc go za rękaw.

poza schematem na pełnej Szeroki uśmiech
Architekt Ścieżek
my life would be so much easier if i wasn’t a piece of shit
wiek
32
sława
IV
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
akrobata cyrkowy, wynalazca
Wyzywająco ubrany mugolak, od razu sprawiający wrażenie ekscentrycznego (w wyraźnie prowokatywny sposób) lub wywodzącego się z nizin społecznych. Ma 176 centymetrów wzrostu. Ciemnobrązowe oczy. Włosy czarne, kręcone - w gorsze dni chodzi roztrzepany i skołtuniony, w lepsze, po zastosowaniu Ulizanny na mokre strąki, wygląda tak bajecznie, że masz ochotę zatopić palce w puszystych loczkach. Ma przebite uszy i wiele tatuaży. Najbardziej charakterystyczne z nich znajdują się na plecach (wielkie, anielskie skrzydła) i kroczu (długi, chiński smok oplatający jego przyrodzenie i uda). Do tego ma wiele blizn od ran kłutych i zaklęć, a także samookaleczeń. Sporo z nich to ślady po przypalaniu papierosami. Ze względu na daltonizm monochromatyczny ubiera się wyłącznie na czarno. Przy pasku nosi sznurki, łańcuchy, noże, czasami kombinerki i inne narzędzia, których używa do pracy. Jest człowiekiem bardzo wysportowanym, jego ciało jest wyrzeźbione, ale nigdy nie skupiał się na budowaniu masy i siły mięśniowej. Ma 32 lata, ale uzależnienie od substancji odurzających i alkoholu sprawia, że jest wizualnie o kilka lat starszy.

The Edge
#14
21.02.2026, 01:45  ✶  
Flynn zamrugał, spoglądając na Asenę z trudnym do odczytania wyrazem twarzy. Jemu samemu słowo mesjasz było wyjątkowo obojętne, ale gdyby był tu Jim, zalałby ją teraz potokiem niewybrednych słów, być może nawet buchnął w kierunku wilkołaczki ogniem. Ale nie było go tutaj – echo głosu brata rozchodzące mu się po głowie nie było realne.

Nabrał powietrza. Asena była kobietą w jego typie urody – a to znaczyło, że była wyjątkowo podobna do Fontaine. Słyszenie cyrkowego imienia z jej ust wywołało na plecach byłego szczura dziwny dreszcz. Smród Nokturnu wydawał mu się zapachem domu, ale on sam, wbrew założeniom Aseny, nie śmierdział. Pachniał dokładnie tak, jak powinna pachnieć nowa ukochana osoba Laurenta Prewetta zastanawiająca się, czy uczucie jej okazane jest prawdziwe, czy jednak okazana mu miłość pęknie zaraz jak bańka mydlana. W ogóle by go to nie zdziwiło, bo przecież w swoich oczach w ogóle na delikatność i troskę nie zasługiwał.

– Rzy... Rzymianie go ukrzyżowali, Po-Poncjusz Piłat, i o-od t-tegoo d-dnia l-liczy sięę kalendarz – powiedział już nieco głośniej, ale wciąż bardzo niewyraźnie. Ciekawostka wydawała mu się istotna – bo to przecież ważne dlaczego rok pierwszy był rokiem pierwszym, tak? Czarodzieje korzystali z tego samego kalendarza co mugole, bo Kodeks Tajności pojawił się później. To było ważne i demaskowało ignorancję i niewiedzę otaczających go magów. Jezus Chrystus, czy tego chcieli czy nie, ustalił porządek ich europejskiego świata. To było dopuszczalne przeoczenie, kiedy byłeś Chińczykiem, ale nie kiedy byłeś Anglikiem. To była tak ważna miara upływu czasu... Tak ważna dla każdego, kto nie rozumiał zawiłości fizyki, a o to nikogo oprócz Lewisa z tego towarzystwa nie podejrzewał. Oczywiście – mógłby te przemyślenia zawrzeć w wypowiedzi, ale tego nie zrobił. Wybierał milczenie bardzo świadomie. Cisza zapewniała mu bezpieczeństwo. Wydusił z siebie jedno zdanie i już wiedział, że każdy wokół zadał sobie pytanie, czy chodziło mu o Piłata czy Pirata.

Usiadł więc, jak grzeczne dziecko, we wskazanym miejscu. Obok kobiety, której się bał. Z kubkiem herbaty, którą zalał mu ktoś inny. Gdyby ktokolwiek widząc podkuloną pod brodę nogę i smutne spojrzenie skryte za czarnymi jak smoła lokami, odgadł teraz jego prawdziwy wiek, pewnie zasmuciłby się tym, jak kończą dzieci, o które nikt nie dbał. Edge wyglądał jak ktoś, komu życie nigdy nie pozwoliło całkowicie dorosnąć.

Spojrzał jeszcze raz na Keyleth. Jim jednak... znajdował się w pokoju. Kolejny religijny świr. Nie odpowiedział na żadne zadane przez nią pytanie. Mówiła zdecydowanie za szybko i zdążył zapomnieć już połowę.

@Asena Greyback @Lewis McKinnon @Keyleth Nico Yako @Julien Fitzpatrick


Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.

My mind is a hall of mirrors.
she who hunts alone
Enduring things is what you do best
Gritting your teeth and bearing them.
wiek
34
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
wilkołak
zawód
Rejwach
Stosunkowo wysoka [175] kobieta o szczupłej, nieco wychudłej sylwetce. Ma długie, brązowe włosy i zwykle nosi je rozpuszczone, a na świat patrzy dużymi, zielonymi oczami.

Asena Greyback
#15
27.05.2026, 21:16  ✶  

— Zawsze mi się wydawało że to jest Jezus Ma Ryja — przekrzywiła lekko głowę z zastanowieniem, pochylając się nieco nad tym co powiedziała Kayleth. — Jakie zakrętki? — zmrużyła jeszcze oczy, zanim zadała sama sobie pytanie, czy faktycznie chciała znać odpowiedź na to pytanie. Z resztą, działy się zaraz rzeczy o wiele ważniejsze i bardziej interesujące, bo Nico zerwała się nagle, jakby opętana. Senka przyglądała jej się z jakimś uważnym zaciekawieniem, zastanawiając się jakieś to duchy mogły się im zalęgnąć w Rejwachu, oprócz oczywiście naczelnego barda. Jeśli jakieś tu były, to nie pokazywały się nikomu, ani też nawet nie psociły tak jak czasem potrafiły. Całość rytuału zdawała się więc trochę na wyrost i nie potrzebna, ale kto wie, może właśnie zostali ochronieni przed faktycznym gniewem.

— Nie no, co ty — prychnęła rozbawiona w odpowiedzi na pytanie Lewisa. — Tylko jakbyś miał więcej żyć na karku niż chcesz się przyznać. — w sumie to nawet nie była pewna, ile żyć McKinnonowie byli w stanie przeżyć, ale chyba nie była jej ta informacja do niczego potrzebna. Ważne, że Lewis miał jeszcze smak i robił dzięki niemu tak przepyszne potrawy.
Edge usiadł niej i wyglądał trochę jak pajacyk, który znalazł się na swoim miejscu tylko dlatego, że ktoś mu kazał. Był to obraz zwyczajnie przykry, tym bardziej że nikt z osób, które właśnie znajdowały się w pomieszczeniu, nie miał co do niego żadnych złych intencji.

— Tam masz, słoneczko, na tamtej półce jest — wskazała palcem Nico, gdzie mogła znaleźć olej. — Ale możesz mi powiedzieć, co właściwie za duchy straszysz?



Open hand or closed fist would be fine
Blood is rare and sweet as cherry wine
Robin Hood
You died? Walk it off.
wiek
25
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Kucharz w Rejwachu
Brązowe, przetykane słońcem włosy, brązowe oczy i czasami zarost. Kolczyk w uchu i szeroki uśmiech. Pachnie jak tania woda kolońska oraz frytura, której nigdy do końca nie może zmyć. Drobna budowa ciała (172cm), żylaste mięśnie i pewny siebie krok. Zazwyczaj ma na sobie fartuch kucharza. W pracy spina włosy w ciasny koczek.

Lewis McKinnon
#16
14.06.2026, 17:29  ✶  

— Zostaw jego ducha w spokoju… — powiedział Lewis, zerkając na Crowa, który wyglądał jakby żałował całym sobą, że się znajduje w tym samym pomieszczeniu, co reszta Rejwachowej hałastry. Wyglądał bardzo, bardzo smutno, a przecież miał być super szczęśliwy, nowy chłopak i te sprawy. Szkoda, że nie było tutaj Zenka, może by coś poradził, bo Lewis odczuwał poczucie winy, że musi się skupić na swojej pracy. Za którą Woody mu płacił.

Lewis postanowił podzielić się z relatywnie nową na Nokturnie Nico swoją mądrością dotyczącą życia w tym miejscu:

— Nie pomaga się ludziom, jeśli o to nie poproszą, bo zamiast dziękuję możesz załapać kosę pod żebra. Taka gatka przechodzi tylko u dziwek i wszyscy wiedzą, że to kłamstwo. One leczą tylko portfel z pieniędzy.

Obejrzał gruszki.

— Obierzesz je? Zrobię kompot — podał kilka gruszek na powrót Edge'owi, razem z krótkim nożem i miską, chcąc dać mu zajęcie dla rąk. Przy okazji Crow znał się na posługiwaniu nożem i pewnie sam miał przy sobie kozik podobnych rozmiarów, ale Lewis miał tamten i tak pod ręką. Przyjaciel mógł niekoniecznie chcieć się chwalić swoim zestawem ostrzy. Podchodząc do niego, wyczuł burżujskie mydło. Chyba. Na pewno jakieś mydło, takie mocniej wyczuwalne niż normalne, szare, którego używał przeciętny mieszkaniec Nokturnu i inne osoby, które szanowały swój budżet. Zapyta później czy to osoba od sałatki.



STOP PROPOSING INDIVIDUAL SOLUTIONS
TO COLLECTIVE PROBLEMS
Architekt Ścieżek
my life would be so much easier if i wasn’t a piece of shit
wiek
32
sława
IV
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
akrobata cyrkowy, wynalazca
Wyzywająco ubrany mugolak, od razu sprawiający wrażenie ekscentrycznego (w wyraźnie prowokatywny sposób) lub wywodzącego się z nizin społecznych. Ma 176 centymetrów wzrostu. Ciemnobrązowe oczy. Włosy czarne, kręcone - w gorsze dni chodzi roztrzepany i skołtuniony, w lepsze, po zastosowaniu Ulizanny na mokre strąki, wygląda tak bajecznie, że masz ochotę zatopić palce w puszystych loczkach. Ma przebite uszy i wiele tatuaży. Najbardziej charakterystyczne z nich znajdują się na plecach (wielkie, anielskie skrzydła) i kroczu (długi, chiński smok oplatający jego przyrodzenie i uda). Do tego ma wiele blizn od ran kłutych i zaklęć, a także samookaleczeń. Sporo z nich to ślady po przypalaniu papierosami. Ze względu na daltonizm monochromatyczny ubiera się wyłącznie na czarno. Przy pasku nosi sznurki, łańcuchy, noże, czasami kombinerki i inne narzędzia, których używa do pracy. Jest człowiekiem bardzo wysportowanym, jego ciało jest wyrzeźbione, ale nigdy nie skupiał się na budowaniu masy i siły mięśniowej. Ma 32 lata, ale uzależnienie od substancji odurzających i alkoholu sprawia, że jest wizualnie o kilka lat starszy.

The Edge
#17
22.06.2026, 15:21  ✶  
W rzeczywistości jedynie część Crowa żałowała przyjścia tego dnia do Rejwachu. Pozostałe elementy wchodzące w skład jego jestestwa żałowały całokształtu własnej egzystencji – nie było w tym więc nic szczególnie personalnego. Nienawidził tej wesołej, skaczącej jak piłka czarnulki o wiele mniej, niż nienawidził samego siebie. Tarp przygarnął tu jakieś dzieciaki… To nie był jego problem, ani nie byli to jego ludzie. Siedział więc taki spięty i planował powoli motyw nagłej ucieczki z miejsca zdarzenia.

To, co powiedział Lewis, było całkiem dobrym powodem wyjścia z pomieszczenia. Chłop pewnie zauważył, jak Crow mierzy go spojrzeniem niespokojnie. Dziwka. Jakież to było ciekawe słowo – używał go wiele razy pozując na kogoś innego, przybierając tak dobrze leżącą maskę nokturnowego oprycha, ale w głębi duszy go raniło. Fontaine, Sandie, Laurent i… on sam. Nie podobało mu się obejmowanie tematu w taki sposób, jakby nie było w tym uczuć, jakby te relacje stawały się pozbawione prawdy tylko dlatego, że w grę wchodziły pieniądze. Chciał więc ten temat drążyć, ale nie zrobił tego – stchórzył – zamiast tego chwycił przekazane mu owoce i spuścił głowę, pogrążając się w ciszy. Cisza musiała być tutaj czymś kompletnie nieznanym, abstrakcyjną koncepcją godna opowieści o świecie zewnętrznym – nie przynależała do wesołych, absurdalnych i tętniących życiem miejsc takich jak to. Na szczęście zadomowiła się w nim, więc mogła przetrwać nawet i w Rejwachu, skryta w tafli zmrużonych oczu nożownika skupionego na danym mu zadaniu.

Crow miał bardzo pokaleczone dłonie jak na kogoś, kto obierał skórę z owoców z taką precyzją. Robiło się strasznie oczywiste, że nie skaleczył się przypadkiem, a liczne znamiona przykryte gdzieniegdzie czarnym tuszem były efektem czegoś innego niż wypadki przy pracy. No… chyba, że przypadkiem przy pracy mieliby nazwać sytuację, w której pokonuje kogoś wolniej niż powinien to zrobić.


Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.

My mind is a hall of mirrors.
fretka
wiek
21
sława
I
krew
półkrwi
genetyka
metamorfomag
zawód
kieszonkowiec
uwaga - metamorfomag na gigancie! dość wysoka mulatka, 175 cm, 83 kg, kręcone czarne włosy, intensywnie zielone oczy

Keyleth Nico Yako
#18
28.06.2026, 16:01  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.06.2026, 16:14 przez Keyleth Nico Yako.)  
– Och dzięki Senka, to powinno być idealnie wystarczające! – rozpromieniła się na wskazówkę od Aseny i po kilku chwilach szczerzyła ząbki przyciskając do piersi czując w sobie pęd obowiązku i szerzenia duchowej równowagi, gdy Lewis powiedział to co powiedział.

Keyleth nie była mistrzynią taktu, nie czytała dobrze też pokoju, nie na tyle by domyślić się samemu że zrobiła coś nie tak. Ale potrafiła rozpoznać ton przygany w głosie i to skutecznie zatrzymało ją w miejscu. Spojrzała na Lewisa, potem na tego smutnego najwidoczniej człowieka, który siedział z gruszkami w kącie, potem znowu na Lewisa.

– Ach – westchnęła tylko cicho i odkorkowała zbiornik. Zwilżyła palce tłustą cieczą, ale nie ruszyła się z miejsca, zamiast tego samemu rozmazując sobie duchowy impregnat na zmarszczonym obecnie czole.

– To ja pójdę zobaczyć co u mojego pufka – dodała, próbując skupić się na tyle, by jej twarz pasowała do wycieczki poza kuchnię.

Transmutacja ◉◉◉○○, Złodziej tożsamości III

Rzut Z 1d100 - 7
Akcja nieudana

Rzut Z 1d100 - 2
Akcja nieudana


Raz. Drugi. Olej nie działał. Trudno. Nie to żeby ludzie na zewnątrz nie widzieli Keyleth która była bardziej Keyleth niż Nico. Odłożyła zbiornik z olejem na miejsce i bogatsza o nową wiedzę wyszła z kuchni tak, aby nie nadepnąć progu.

Postać opuszcza sesję
she who hunts alone
Enduring things is what you do best
Gritting your teeth and bearing them.
wiek
34
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
wilkołak
zawód
Rejwach
Stosunkowo wysoka [175] kobieta o szczupłej, nieco wychudłej sylwetce. Ma długie, brązowe włosy i zwykle nosi je rozpuszczone, a na świat patrzy dużymi, zielonymi oczami.

Asena Greyback
#19
19.07.2026, 04:31  ✶  

Niesamowicie ciekawe to było zjawisko, kiedy mogło się obserwować, jak Nico robi zupełnie niespotykane rzeczy i pozbawione jakiegokolwiek sensu. Przynajmniej dla takiego anglika, a Asena niestety nie posiadała jakiegokolwiek głębszego rozeznania w kulturze obcych krajów. No, może jakichś pokrewnych, sąsiadujących blisko z Anglią. Może czegoś, co leżało na kontynencie, ale dalej? To już była dla niej kompletna abstrakcja, która umykała jej pojmowaniu.

W sumie to była nawet zainteresowana tym, do czego miał doprowadzić cały rytuał. Ba, miała zamiar dowiedzieć się wszystkiego czego mogła, na temat tego, dlaczego w ogóle Nico robiła co robiła. Od wiedzy jeszcze przecież nikt nie umarł, ale Lewis musiał gadać. Gadać i kłapać jadaczką, jakby pozjadał wszystkie rozumy, a na jego ton Keyleth zwiędła niczym niepodlewany kwiatuszek.

Przykry to był widok. Taki, którego Senka wcale oglądać nie chciała, bo przecież zdążyła te dziewczynę bardzo polubić, nie mówiąc o tym że chyba obie domyślały się na swój temat niektórych rzeczy. Żadna z nich nie naciskała, nie dążyła, ale obie czuły to w kościach i z pewnym przekąsem Greyback stwierdziła w myślach, że faceci zawsze muszą coś spierdolić. Nie ważne jak fajni czasami bywają, zawsze wreszcie przychodzi moment, kiedy wszyscy są tacy sami.

— Musiałeś zacząć kłapać ozorem, co nie Lewis? — zapytała z wyraźnym zniesmaczeniem, kiedy już Nico wyszła z kuchni. Przez moment spoglądała za nią przez framugę drzwi, która oprawiała okropnie wręcz jej nieobecność. — W niczym ci, kurwa, nie przeszkadzała, tymi swoimi czarami. Te swoje dobre rady możesz zachować dla siebie, albo swoich koleżków — zsunęła się z blatu, spoglądając na Edge'a mimowolnie. Niewiele w niej było teraz dobroci, którą i tak coś zdawało się w nim wzgardzać. A pewnie gdyby nie on, to cała ta sytuacja w ogóle nie miałaby miejsca. — A to też JEJ dom, gdybyś zapomniał — fuknęła na pożegnanie, trzaskając za sobą drzwiami do kuchni i idąc za Keyleth.


Postać opuszcza sesję


Open hand or closed fist would be fine
Blood is rare and sweet as cherry wine
Loverboy
'It gets better!!!'
stfu It got worse-
wiek
22
sława
II
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
Brak
Ciemne długie i niesfornie wywijające się włosy, gęste brwi i szeroki uśmiech. Charles to wysoki na 188 centymetrów młody mężczyzna. Nie wyróżnia się imponującą muskulaturą, ale nie jest też chuderlawy. Do życia ma tyle samo dystansu, co do siebie, więc bardzo często można usłyszeć jak się śmieje. Ciemne oczy to zwierciadła jego duszy, a te już nie tak często wyrażają pozytywne emocje. Ubiera się luźno, stawia na swetry, golfy, czasami nawet bluzy czy mugolskie (!) trampki. Przy pierwszym spotkaniu często wydaje się czarujący, momentami szarmancki. Rodzice próbowali wyuczyć go bardziej wyrafinowanego akcentu, ale Charlie do dzisiaj nie pozbył się pozostałości dewońskiego zaciągania, co uwydatnia się w momentach ekscytacji i upojenia alkoholowego.

Julien Fitzpatrick
#20
05.09.2026, 23:54  ✶  
Skupił się … na czymś. Na pewno coś robił, tak na dziewięćdziesiąt dziewięć procent. Mógł też po prostu zapomnieć, że istnieje i gapić się w ścianę i choć prawdopodobieństwo takiej kolejności rzeczy było w wypadku Julka większe niż jeden procent, to on sam wolał dla spokoju psychicznego zakładać, że wcale nie.

W Hong Kongu, chociaż nie przebywał tam wcale tak długo, nabrał nawyku robienia rzeczy automatycznie, ignorowania rozmów dookoła, bo połowy i tak nie rozumiał. Dopiero jak trochę mieszkańcow Rejwachu wyszło z niewielkiej kuchni, poczuł jak kanaliki uszne wypełnia rozrywająca, krępująca cisza wypełniana co chwilę spokojniejszą konwersacją pozostałych.

- Stary? - obudził się, jakoby niedźwiedź ze snu zimowego - To co w takim wypadku ja mam powiedzieć, gdy wyłączam się w połowie rozmowy? Może to jakaś taka twoja atmosfera starego człowieka, zaraźliwa - podsumował.

- Chcecie se pogadać o czymś sami, a ja nie doslyszałem? Powiedzcie mi jak tak, bo wszyscy wyszli, a ja em. No stałem. Miewam takie momenty, że stoje i jestem, ale mnie nie ma - skrzywił się lekko, był dobitnie szczery.


I won't deny I've got in my mind now all the things we'd do
So I'll try to talk refined for fear that you find out how I'm imaginin' you
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Asena Greyback (1040), Julien Fitzpatrick (817), Keyleth Nico Yako (1119), Lewis McKinnon (1520), The Edge (1643)


Strony (3): « Wstecz 1 2 3 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa