• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
1 2 3 4 5 … 11 Dalej »
[2.10.72] Zabić perkusistę

[2.10.72] Zabić perkusistę
Syn czarnoksiężnika
wiek
35
sława
IV
krew
czysta
genetyka
dziedzic Slytherina
zawód
Archeolog
Cathal wdał się w dużej mierze w matkę z Gauntów: po niej ma dość jasne włosy i jasne oczy. Mężczyzna bardzo wysoki, około 192 cm wzrostu, któremu wyraźnie nie był w życiu obcy wysiłek fizyczny. Gdzieś pomiędzy trzydziestką a czterdziestką.

Cathal Shafiq
#11
12.02.2026, 10:57  ✶  
Miał ochotę rozbić ten bęben w drobny mak.
Powstrzymał się jednak. To nie był po prostu jakiś nawiedzony bębniarz, domorosły muzyk czy nawet faktycznie czarodziej z Afryki, próbujący tu przywoływać duchy. Cathal znajdował podobieństwa tego całego ołtarzyku do paru rzeczy w swojej pamięci, i choć nigdzie nie było przeniesienie jeden do jednego, to każde porównanie wypadało niepokojąco. Myśl o czarnej magii, oślizgła, wędrowała gdzieś po jego umyśle. Shafiqowi zdarzyło się też użyć – nieczęsto, nigdy bez potrzeby – ale właśnie dlatego wiedział, jak jest groźna i jak dużą ostrożność z tą trzeba zachowywać.
Ktokolwiek stworzył… to coś… tej ostrożności nie zachowywał.
– Wydaje mi się, że krew jest na tym bębnie – powiedział sucho, kalkulując, jak duże problemy będzie miał z powodu tej piwnicy, i czy powinien spalić to wszystko w cholerę i udawać, że niczego nie znalazł, zgłosić to czy może zbadać na własną rękę. – Ktoś tu był niedawno… ale raczej nie dzisiaj. Ten dźwięk bębnów mógł być zaklęciem.
Po co?
Miało go tu zwabić?
Wkurzyć?
Zadziałało przypadkiem?
Shafiq odetchnął, raz i drugi. Opanował frustrację. Mieli tu coś do zbadania i należało się zabrać do tego metodycznie. Najpierw więc ostrożnie zbliżył się do ołtarza, niczego nie dotykając, i najpierw oglądając starannie podłogę. Szukał jakichś napisów, run, symboli, pozwalających skojarzyć to wszystko z określonym kręgiem kulturowym.
– Wygląda jak te z konkretnego kraju w Afryce? – spytał kobiety, różdżką wskazując na bęben. Znał się na historii. Niekoniecznie na instrumentach. Może coś takiego kiedyś widziała w ojczyźnie… – Trzeba iść na górę i wziąć sprzęt, wprawdzie jest pokryty tą cholerną sadzą, ale coś znajdzie się na górze.
Aparat, rękawiczki, pędzle, narzędzia pomiarowe, coś na próbki. Może to było po prostu dzieło jakiegoś szaleńca, może nie: w każdym razie Cathal najpierw zamierzał zbadać to wszystko sam i dopiero gdy wyciągną jakieś wnioski, zastanowić się, co zrobić z tym dalej.
Róża Pustyni
Wszystkie przyzwoite przepowiednie są do rymu.
wiek
32
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
uzdrowicielka w grupie archeologicznej, wróżbitka
Ginevra rzuca się w oczy. To szczupła i dość wysoka kobieta, sięgająca 177 cm. Ma owalną twarz, opaloną skórę i jasnobrązowe oczy; włosy długie do pasa, ciemnobrązowe, proste i grube. Ubiera się raczej schludnie niż byle jak. Jej usta często zdobi psotliwy uśmieszek. Mówi z akcentem, słychać, że nie jest z Anglii. Otacza ją mgiełka orientalnych perfum - klasycznej egipskiej mieszanki cytrusów, jaśminu i słodkiego ananasa.

Guinevere McGonagall
#12
13.02.2026, 01:18  ✶  

Obserwowała ołtarz, lecz gdy Cathal powiedział jej o krwi na bębnie, odwróciła głowę najpierw na mężczyznę, by po kilku sekundach pauzy wychylić się i przyjrzeć instrumentowi. Plamy faktyczne tam były, a czy krwi? Egipcjanka zrobiła jeden krok, potem drugi, by następnie pochylić się i zatrzymać tak w bezruchu nad bębnem. Ciągle ściskała w dłoni różdżkę i Cathal był właśnie świadkiem czegoś, co robiła akurat niezwykle rzadko (to jest pomijając częstą zamianę oczu w kocie) – bo jej rysy twarzy zmieniły się, skóra zmieniła odcień z kawy z mlekiem w brązoworudy, jak futro kota, w którego się zmieniała, lekko porosło krótkim meszkiem, ale to, co najbardziej się zmieniało, to jej twarz – była teraz czymś pomiędzy ludzką głową, a kocią, nadal wielkości człowieka i wciąż o długich włosach. Guinevere chodziło o to, by zmienić swój nos i zmysł węchu na ten koci, by móc wyczuć wyraźnie zapach przy bębnie, ale nie przemieniać się w całości. Tkwiła tak przez chwilę w tej dość groteskowej postaci, przywodzącej na myśl egipskich bogów, aż się wyprostowała i chwilę później jej twarz wróciła do normalnego, ludzkiego wyglądu.

– Taaak… To jest krew – potwierdziła. – Myślisz, że zaklęcie utrzymywałoby się tak długo? Mówiłeś, że słyszałeś to kilka dni temu, tak? No i dzisiaj – przeznaczenie tej piwniczki, ołtarza i poplamionego krwią bębna było absolutną zagadką, która – wiedziała, że tak będzie – nie da jej w najbliższym czasie spokoju.

– Hmm, na pewno nie z Egiptu – ale to było dość jasne, to zupełnie nie był tego typu krąg kulturowy. Ale Afryka była ogromna, zwłaszcza w porównaniu do takiej Anglii. – Może coś z Kenii, tam jest trochę różnych plemion. Mieliśmy trochę o takich rytualnych bębnach na zajęciach z wiedzy o duchach, ale wiesz, to było dwadzieścia lat temu. Jamil mógłby ci tu powiedzieć znacznie więcej niż ja – w końcu to tym zarabiał na życie: wywoływaniem duchów. Ale prawdą było, że w Uagadou na pierwszych dwóch latach nauki kładziono nacisk na te wszystkie spirytystyczne rzeczy i Ginny też się tego uczyła, tyle, ze jej pamięć była niestety zawodna. – Czekaj, może coś mam ze sobą – sięgnęła dłonią do paska, do którego przywiązany miała mały, bardzo niepozorny woreczek, który wylosowała z tej dziwnej loterii podczas Lammas. Ale woreczek wykonany ze skóry wsiąkiewki okazywał się być niezwykle wręcz przydatny, bo mogła tam pomieścić nieco rzeczy, a i tak tylko ona mogła je wyciągnąć. Nie była jednak pewna tego, czy przypadkiem nie wyciągnęła tych przyborów. Była pewna, że ma tam ołówek i notes – bo z nimi się ostatnio nie rozstawała, ale czy coś jeszcze? Wsadziła rękę do woreczka i po chwili macania w nim mogła tylko wzruszyć ramionami. – Mam notes, ołówek i pędzel, ale to by było na tyle – czyli niewiele i samo w sobie nie bardzo przydatne Znaczy mogli pomierzyć rzeczy ołówkiem czy notesem – zapisać ilość długości tych przedmiotów i potem to odnieść do bardziej precyzyjnych narzędzi, notes mógł posłużyć też do tego, żeby przenieść jakieś próbki, ale skoro mogli wziąć z góry lepsze narzędzia…

Syn czarnoksiężnika
wiek
35
sława
IV
krew
czysta
genetyka
dziedzic Slytherina
zawód
Archeolog
Cathal wdał się w dużej mierze w matkę z Gauntów: po niej ma dość jasne włosy i jasne oczy. Mężczyzna bardzo wysoki, około 192 cm wzrostu, któremu wyraźnie nie był w życiu obcy wysiłek fizyczny. Gdzieś pomiędzy trzydziestką a czterdziestką.

Cathal Shafiq
#13
13.02.2026, 12:19  ✶  
– Tak, jeśli zaklęto ten bęben. Być może jakimś rytuałem.
Proste zaklęcia nie były trwałe, ale niektórzy rzemieślnicy potrafili sprawiać, że magia nie przemijała, i być może któryś z nich stworzył ten bęben. Albo świece i dziwnie wyglądający ołtarz pomogły przeprowadzić jakiś dziwaczny rytuał. Jaki? Cathal na razie nie umiał stwierdzić, chociaż był rozkojarzony, bo myślał o wszystkich możliwościach, przetwarzając sobie w głowie te, które znał, a które wymagały świec czy bębnów.
– Może trzeba będzie przyprowadzić tutaj jego albo Sebastiana.
Pomyślał o Macmillanie głównie ze względu na fakt, że jeśli skojarzenia kobiety były słuszne i ktoś tutaj naprawdę próbował wywoływać duchy, to jakieś złośliwe widmo było ostatnią rzeczą, jakiej potrzebował w swojej piwnicy. Może jeżeli to były praktyki religijne, Macmillan zresztą będzie wiedział więcej?
– W najgorszym razie jeśli Jamil mnie wkurzy, można go tutaj zamknąć – dodał jeszcze, jakby odrobinę się rozpogadzając, chociaż wciąż wpatrywał się w bęben, pokryty, zdaje się, krwią. Ludzką, zwierzęcą? Nie był może specjalistą w każdej dziedzinie, ale nie wydawało mu się, aby istniały rytuały i zaklęcia, które używały krwi i były nieszkodliwe.
W jego kieszeni też skrywał się woreczek ze skóry wsiąkiewki, zaskakująco przydatny przedmiot, zdobyty na Lammas, nie miał jednak przy sobie rękawiczek, które wyjął jakiś czas temu ani aparatu fotograficznego, nie wspominając już o fiolkach.
– Dobrze będzie zdrapać trochę tej krwi i wziąć świecę. Powinienem mieć jakiś pojemnik w którejś z szuflad – ocenił, bo może ktoś znający się na produkcji tych ostatnich, a Anwar sobie z tym radził i co nieco wiedziała Nell, mogliby ocenić, z czego je wykonano – i czy były przeznaczone do jakiegoś konkretnego celu. Zaś Cathal mimo całej złości na bębniarza, miał w głowie zakorzenione pewne procedury. Póki nie był pewny, z czym mają do czynienia, nie zamierzał brać tej świecy do kieszeni. (To znaczy: procedury dotyczące nie naruszania stanowiska, bo gdyby kierował się tymi prawnymi, to pewnie teraz zawiadamiałby Brygadę, a nie planował zbadać, co takiego pojawiło się w jego piwnicy.)
Machnął różdżką, by wyczarować drabinkę, po której będą mogli się wydostać i machnął ręką, by Ginny wyszła pierwsza, a potem też wdrapał się na górę. Nie zamykał klapy absolutnie celowo, w końcu wcześniej była w jakiś sposób zamaskowana.
Róża Pustyni
Wszystkie przyzwoite przepowiednie są do rymu.
wiek
32
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
uzdrowicielka w grupie archeologicznej, wróżbitka
Ginevra rzuca się w oczy. To szczupła i dość wysoka kobieta, sięgająca 177 cm. Ma owalną twarz, opaloną skórę i jasnobrązowe oczy; włosy długie do pasa, ciemnobrązowe, proste i grube. Ubiera się raczej schludnie niż byle jak. Jej usta często zdobi psotliwy uśmieszek. Mówi z akcentem, słychać, że nie jest z Anglii. Otacza ją mgiełka orientalnych perfum - klasycznej egipskiej mieszanki cytrusów, jaśminu i słodkiego ananasa.

Guinevere McGonagall
#14
14.02.2026, 13:57  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.02.2026, 13:58 przez Guinevere McGonagall.)  

– Przede wszystkim trzeba by ustalić jak to coś się tutaj w ogóle znalazło… Bo rytuał rytuałem, może się okazać, że to się może powtórzyć. Tylko… No to nie wygląda na świeże – druga sprawa to to, co to miało na celu i jaki miałby być tego efekt? Raczej nie za dobry, tutaj oboje chyba się zgadzali, że obecność krwi nie zwiastowała niczego dobrego i nie chodziło o przyzwanie motylków (tych zresztą nigdzie nie było). – Gdy byłeś tu jeszcze wcześniej, to nic nie słyszałeś? – no i czas, przedział czasu też mógł się tu okazać istotny.

– Albo obu – jeden wywoływał duchy, a drugi je egzorcyzmował, więc tak po prawdzie ekspertyza jednego jak i drugiego mogłaby się tutaj przydać. To znaczy o ile to wszystko miało jakiś związek z duchami, a Guinevere wydawało się, że owszem, mogło. Ale mogło to być też okropne pudło. – Żeby zaprzyjaźnił się z duchami z twojej piwnicy i doprowadziły cię do bólu głowy przy najbliższej okazji? – podchwyciła, ale choć uśmiechnęła się, to nie patrzyła teraz na Cathala, tylko ciągle obserwowała bęben, jak i ołtarz, by w końcu odwrócić się i popatrzeć po podłodze, ścianach i suficie – czy tam nie ma czegoś oczywistego, co pominęli, gapiąc się na te bardziej rzucające się w oczy rzeczy.

W końcu jednak w odruchu zaczesała kosmyk długich włosów za ucho.

– Widziałam już różne dziwne rzeczy, łącznie z nawiedzoną ruiną pośrodku niczego, która przez całą deszczową noc przypominała zupełnie sprawny dom, ale nie dziwne ołtarzyki w ukrytej piwniczce w domu w sercu Londynu – cóż, być może wpływ na to miał fakt, że nieczęsto w Londynie bywała, czuła się tutaj odrobinę nieswojo, pośród tych dziwnych ulic i uliczek, gdzie zawsze potrzebowała znacznie więcej czasu by odnaleźć właściwą drogę (ale za każdym razem było odrobinę lepiej). Zgadzała się co do tego, że dobrze będzie wziąć jakieś próbki, cokolwiek – i że procedury są ważne, żadne z nich przecież nie chciało nagle się zorientować, że zostali obłożeni klątwą, bo dotknęli gołymi rękoma czegoś, czego nie powinni.

Z westchnieniem wyszła pierwsza drabinką i poczekała, aż Shafiq też się wygramoli.

– Masz tu jakiś zapasowy aparat? – zapytała, odwróciwszy się plecami do otworzonej ciągle klapy, by wejść zaraz na schody prowadzące na górę. Zdążyło już wylecieć jej z głowy, że porobiła te piękne rysuneczki w sadzy w mieszkaniu Cathala. – Bo rękawice to nie problem, zawsze mogę transmutować cokolwiek innego. Ale aparatu tak nie zrobię.

Syn czarnoksiężnika
wiek
35
sława
IV
krew
czysta
genetyka
dziedzic Slytherina
zawód
Archeolog
Cathal wdał się w dużej mierze w matkę z Gauntów: po niej ma dość jasne włosy i jasne oczy. Mężczyzna bardzo wysoki, około 192 cm wzrostu, któremu wyraźnie nie był w życiu obcy wysiłek fizyczny. Gdzieś pomiędzy trzydziestką a czterdziestką.

Cathal Shafiq
#15
15.02.2026, 20:02  ✶  
– Masz rację – zgodził się Cathal, bez choćby chwili zastanowienia czy upierania przy swoim. Dlaczego? Bo widok tej czerwieni, świec i ołtarza, rzeczy, jakie przywykł badać, nawet jeśli w innych okolicznościach, go rozproszył, a Guinevere przypomniała mu, że przecież chciał bębniarza zamordować. A jeżeli nie zamordować, to przynajmniej porządnie obić mu gębę lub teleportować gdzieś na pustynię i zabrać różdżkę. Nie mógł tego zrobić, póki nie ustalą tożsamości właściciela tego wszystkiego. – Może kiedy przyjrzymy się temu wszystkiemu, uda się coś ustalić.
Na pytanie kobiety odpowiedział dopiero po kilkunastu sekundach, podczas których zawiesił się na odtwarzaniu swoich wizyt w tym miejscu. Odgłos bębnów znów rozbrzmiał wyraźnie w jego głowie, i znów wraz z nim powróciła chęć mordu.
– Przed Spaloną Nocą nic się nie działo. Dzień po niej, kiedy zabierałem rzeczy, nic nie słyszałem, a potem nie byłem tutaj ładne dwa tygodnie. Pierwszy raz usłyszałem je pod koniec września i to powtórzyło się przy kolejnej wizycie. Sąsiad twierdził, że on niczego nie słyszy – stwierdził, wpatrując się w znienawidzony bęben, i z pewnym trudem powstrzymując chęć jego rozwalenia. Skrzywił się na wzmiankę o Jamilu, zaprzyjaźniającym się z duchami, co, niestety, było całkiem możliwe, ale nie odpowiedział, bo jego uwagę przyciągnęły bardziej kolejne słowa kobiety. Oderwał spojrzenie od ołtarzyka, by utkwić je w McGonagall.
– Binnsowie? – spytał, tknięty nagłym przeczuciem, bo przecież brzmiało to trochę jak opis czegoś, czego sam doświadczył, ledwo kilka dni temu. Złośliwe sztuczki duchów, przez które spędził noc w bardzo zimnym, i bardzo brudnym pomieszczeniu, nieświadom zupełnie, gdzie śpi. A przynajmniej zakładał, że tak było, bo niezbyt wierzył, że przeniósł się w czasie, w przeszłość. Szybko jednak uznał, że było to dziwne zjawisko, które mogli omówić, kiedy zajmą się tym innym dziwnym zjawiskiem, bardziej problematycznym, bo znajdującym się w jego piwnicy… czy raczej pod jego piwnicą. – Mam, stary, ale powinien wystarczyć na początek. Część sprzętu zabrałem albo uszkodził go ten pył, ale w skrzyni znajdziecie się kilka rzeczy – skwitował i ruszył na górę. Bo pozostawało zabrać się do pracy.
A przynajmniej tak sądził.
Bo kiedy wrócili z powrotem – nie zajęło im to dłużej niż dwie minuty, wprawdzie w kamienicy mało kto teraz mieszkał, ale Shafiq nie chciał ryzykować, że ktoś wejdzie na dół – po klapie nie pozostał nawet ślad.
Róża Pustyni
Wszystkie przyzwoite przepowiednie są do rymu.
wiek
32
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
uzdrowicielka w grupie archeologicznej, wróżbitka
Ginevra rzuca się w oczy. To szczupła i dość wysoka kobieta, sięgająca 177 cm. Ma owalną twarz, opaloną skórę i jasnobrązowe oczy; włosy długie do pasa, ciemnobrązowe, proste i grube. Ubiera się raczej schludnie niż byle jak. Jej usta często zdobi psotliwy uśmieszek. Mówi z akcentem, słychać, że nie jest z Anglii. Otacza ją mgiełka orientalnych perfum - klasycznej egipskiej mieszanki cytrusów, jaśminu i słodkiego ananasa.

Guinevere McGonagall
#16
16.02.2026, 02:23  ✶  

– Tak, może… No zbadanie tego jest na pewno kluczowe – zgodziła się z nim, już dawno porzucając swój zwykły, nieco przekorny ton, którym lubiła się przekomarzać z ludźmi, których lubiła, którzy byli jej bliscy. Może i momentami przypominała kota, który lubi sobie coś pacnąć łapką, a potem już tylko patrzeć z zadowoleniem jak świat płonie, bo kamyczek poruszył lawinę, ale potrafiła oddzielić zabawę od spraw ważnych i poważnych. A to właśnie była ta druga kategoria i nie było tutaj miejsca na jej zwyczajowe żarty.

Guinevere należała raczej do tych cierpliwych ludzi i nie miała w zwyczaju denerwować się na to, że Cathal czasami się zawieszał i potrzebował chwili, zanim odpowie na zadane mu pytanie.

– Czyli możemy założyć, że jednak dzieje się to od niedawna? – to było pytanie retoryczne, po którym, znowu spojrzała na piwniczkę i… cóż. To nie miało sensu. Ale właściwie nic tu go nie miało i może jednak był to głupi kawał cholernych duchów – i na tę myśl skrzywiła się lekko, bo z duchami zawsze był problem. – Wiesz co, jeśli to duchy to mamy szczęście, że jest tak blisko do Samhain – bo tyle akurat pamiętała ze szkoły: że to w okolicy końca października i początku listopada najlepiej było się pozbyć duchów, które schwytało się do pojemnika.

– Taaak, Binnsowie… – zmarszczyła przy tym brwi i zapatrzyła się na niego przez moment, już zresztą otworzyła buzię, by go zapytać o to, czy coś wie na temat Binnsów, ale wtedy i jej przyszło do głowy, że to nie jest najlepszy moment, bo są ważniejsze rzeczy w tej chwili i zaraz ją zamknęła. A potem kiwnęła głową.

Zgoda, ta pieprzona klapa pojawiła się nagle, jak akurat nikt nie patrzył, ale jakoś nie przyszło jej do głowy, że kiedy nie będzie pilnowana, to tak samo sobie zniknie. Głośno wypuściła powietrze przez usta, gdy z powrotem byli na dole, a po klapie nie było ani widu, ani słychu. Były tylko odciski butów Cathala i kocich łap na długo niesprzątanej posadzce. Aż musiała się podrapać po czole, jakby ten gest miał sprawić, że wpadnie nagle na coś błyskotliwego.

– Głowa mnie boli od myślenia – stwierdziła sucho, bo jeśli klapa była tylko iluzją, to czym było pomieszczenie, do którego zeszli? Innym wymiarem? Jakąś chorą magią transmutacyjną? – Nic już nie rozumiem. To ciągle było działające zaklęcie? Albo jakiś poltergeist się właśnie świetnie bawi? Tylko coś za długo jest cicho – bo te cholerne istoty miały to do siebie, że lubiły wydawać dźwięki. Tak jak to bębnienie.

Syn czarnoksiężnika
wiek
35
sława
IV
krew
czysta
genetyka
dziedzic Slytherina
zawód
Archeolog
Cathal wdał się w dużej mierze w matkę z Gauntów: po niej ma dość jasne włosy i jasne oczy. Mężczyzna bardzo wysoki, około 192 cm wzrostu, któremu wyraźnie nie był w życiu obcy wysiłek fizyczny. Gdzieś pomiędzy trzydziestką a czterdziestką.

Cathal Shafiq
#17
17.02.2026, 11:44  ✶  
– Nie ma pewności, co do dokładnej daty, bo spędzałem tu zbyt mało czasu, ale tak, sądzę, że musiało zacząć się po Spalonej Nocy.
I w jego ton wkradła się jakaś nowa nuta, ni to namysłu, ni to napięcia. Nie spotkał się z poltergeistami wycinającymi taki sztuczki, a jednak od Spalonej Nocy jego mieszkanie było wyraźnie przeklęte. Czy to mogło mieć jakiś związek z atakiem śmierciożerców? Ale dlaczego mieliby tworzyć jakaś piwnicę w tej kamienicy akurat? Czy była tu już wcześniej i ją wykorzystali? To miało jakoś mało sensu, ale zbieżność terminów mogła coś znaczyć.
*

Kilka minut później kręcił się po piwnicy, oglądając ją jeszcze uważniej niż wcześniej. Oświetlał różdżką wszystkie kąty. Opukał podłogę. Rzucił kilka czarów rozpraszających, najsilniejszych, jakie znał – a w magii rozpraszania był dobry, i choć może nie łamał klątw jak Leta, w starożytnych grobowcach przyszło mu ściągać niejedno potężne zaklęcie. Tkał jeden po drugim, ale żaden nie ujawnił tego, co ukryte. Przesuwał palcami po brudnej podłodze, szukając śladów po klapie, którą wcześniej dało się przecież podważyć.
Wiedział, że tu była.
Mógł wskazać dokładne położenie, pamiętał każdy jej szczegół, i biorąc pod uwagę, że widzieli ją oboje, nie sądził, że myliły go zmysły.
Czy to była kolejna sztuczka duchów, jak tamta Binnsów? Nie mógł tego wykluczyć, biorąc pod uwagę, jak realny zdawał się tamten dworek, jego mieszkańcy, a później okazało się, że wszystko było zaledwie iluzją, snem. Ale wciąż czuł zapach wypalonych świec, resztek dymu, stearyny, które wgryzły się wręcz w ściany tamtego pomieszczenia. I sama myśl, że ono wciąż tam było, niemożliwe do sięgnięcia, doprowadzała go niemal do szaleństwo.
– Guinevere, bądź tak miła, i poczekaj na korytarzu – poprosił w końcu, nietypowo wręcz dla siebie grzecznie. Nie mógł w końcu rozwalić podłogi pod jej nogami, a w tej chwili właśnie taki miał plan: spróbować wybić dziurę w podłodze, ledwo McGonagall się trochę odsunie.

tak rzucam dla rezultatu prób przebicia się przez podłogę, jakby Gin się wycofała, ale jak tego nie zrobi, to nieXD
Rzut Z 1d100 - 5
Akcja nieudana
Róża Pustyni
Wszystkie przyzwoite przepowiednie są do rymu.
wiek
32
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
uzdrowicielka w grupie archeologicznej, wróżbitka
Ginevra rzuca się w oczy. To szczupła i dość wysoka kobieta, sięgająca 177 cm. Ma owalną twarz, opaloną skórę i jasnobrązowe oczy; włosy długie do pasa, ciemnobrązowe, proste i grube. Ubiera się raczej schludnie niż byle jak. Jej usta często zdobi psotliwy uśmieszek. Mówi z akcentem, słychać, że nie jest z Anglii. Otacza ją mgiełka orientalnych perfum - klasycznej egipskiej mieszanki cytrusów, jaśminu i słodkiego ananasa.

Guinevere McGonagall
#18
17.02.2026, 22:20  ✶  

W czasie, gdy Cathal się kręcił, ona stała w miejscu i po prostu obserwowała – i ruchy blondyna, i całe pomieszczenie, a w którymś momencie odwróciła się nawet, jakby klapa miała się pojawić w korytarzykach prowadzących do innych drzwi, a nie tylko tych wysadzonych. Im dłużej jednak tak obserwowała, tym bardziej była przekonana, że nic tu się nie pojawi, ale niestety dokładnie tak samo myślała wcześniej, gdy to ona pod postacią kota tak się kręciła po piwnicy. A potem nagle pojawiła się ta klapa. Co wtedy zrobili takiego, czego nie robili teraz, że raz jej nie było, raz była, a raz znowu nic? Shafiq rzucał zaklęcie za zaklęciem i nic, nie wierzyła, że żadne z nich nie wychodziło. Cathal musiał już przynajmniej kilka razy rozproszyć magię, jaka się tu kręciła (o ile w ogóle jakaś była).

– Może trzeba dokładnie odtworzyć to co robiliśmy w momencie jak się ta klapa wtedy pojawiła? – podsunęła po drodze, chociaż czuła w kościach, że to jest strasznie głupie, bo nie robili nic szczególnego, ot – zamienili się teraz miejscami, ale to tyle. Jedyne, co miało w jej głowie jakikolwiek sens, to właśnie te duchy. Poltergeisty. Widziadła, które płatały ludziom kawał. Może zastawiały pułapkę, która działała tak długo, aż ktoś ją w końcu odkryje, a ich już dawno tutaj nie było? Może szukali czegoś, czego już tutaj nie ma? Pogrążona w tych rozmyślaniach zrobiła ciche „hmm?”, gdy usłyszała swoje imię i nieco nieprzytomnie wycofała się na korytarz, zanim do niej dotarło, że Cathal wcale nie porzucił pomysłu zrzucenia sobie na głowę sufitu, ale wtedy było już za późno, bo mężczyzna już machnął różdżką, a Nefret poczuła jak na drobną chwilę zamiera jej serce.

Na szczęście nic się nie wydarzyło – choć raczej nie dlatego, że Cathal nie chciał rzucić zaklęcia, bo inaczej nie kazałby jej się wycofać na korytarz… tak? I nie celowałby przy tym w podłogę.

Od początku powinna wyczuć podstęp, po tym, jak to powiedział.

I miała pozwolić, żeby zrobił sobie krzywdę? Na jej oczach? Nie była żadnym asem z magii rozpraszania, nie była też zbyt silna, wiedziała, że jak będzie chciał coś zrobić, to to zrobi, ale i tak musiała spróbować. Więc nie czekając na to, aż Shafiq raz jeszcze uniesie rękę, by rzucić zaklęcie, zrobiła krok, potem drugi i trzeci, by jednak z powrotem wejść do piwnicy i spróbować złapać jego dłoń i go powstrzymać.

– Cal, zostaw.

Syn czarnoksiężnika
wiek
35
sława
IV
krew
czysta
genetyka
dziedzic Slytherina
zawód
Archeolog
Cathal wdał się w dużej mierze w matkę z Gauntów: po niej ma dość jasne włosy i jasne oczy. Mężczyzna bardzo wysoki, około 192 cm wzrostu, któremu wyraźnie nie był w życiu obcy wysiłek fizyczny. Gdzieś pomiędzy trzydziestką a czterdziestką.

Cathal Shafiq
#19
18.02.2026, 21:15  ✶  
Pomysł Gin miałby sporo sensu, gdyby robili wtedy cokolwiek… konkretnego. Ale gdy Cathal pozwolił swojej pamięci popłynąć do tego momentu, nie znajdował w ich poczynaniach niczego, co mogłoby uaktywnić jakieś zaklęcie. On był na korytarzu. Ona była pod postacią kota w środku. Jeszcze można by uznać, że należało stanąć w konkretnych miejscach, ale… kto tworzyłby mechanizm uaktywniany akurat pod ciężarem kotki…? Byłby to chyba najdziwniejszy wyzwalacz zaklęcia, z jakim się spotkał, a widział już w swoim życiu różne dziwne rzeczy.
Z pewną irytacją spojrzał na swoją różdżkę, gdy proste zaklęcie nie zadziałało i przez moment kontemplował, czy mogło chodzić o fakt, że była nowa i wciąż się docierali, czy może w piwnicy działało więcej magii. Może piwnica próbowała się chronić?
– Nie planuję przecież zniszczyć całego pomieszczenia, Guinevere – powiedział, wciąż z tą odrobiną irytacji, gdy kobieta wróciła do piwnicy i chwyciła go za rękę, zanim spróbował ponowić zaklęcie i przebić się przez podłogę. Nie był pewien, o co go podejrzewała – może o to, że miał plan, aby rozwalić całą posadzkę? – To proste zaklęcie, mające wybić dziurę w miejscu, gdzie znajdowała się klapa. Nie zawali całego budynku i nie rzucam go sobie pod nogi. Jeśli jest tam przejście, otworzy je. Jeżeli go nie ma, w najgorszym razie będę miał wgłębienie w piwniczej podłodze i dużo kurzu.
Wysadził drzwi piwnicy w gniewie, i w gniewie z pewnością rzuciłby się na bębnistę, gdyby go znalazł. Ale teraz nie złość pchała go do próby przebicia się w dół, a świadomość, że gdzieś pod budynkiem, w którym leżało jego mieszkanie – nawet jeśli właściwie nigdy naprawdę tu nie żył, zbyt zajęty podróżami i okazyjnie bywający w Little Hangleton, a to był tylko przystanek i miejsce spotkań – znajdował się podejrzany ołtarz i pokrwawione instrumenty. To nie były rzeczy, na które machało się ręką. Irytacja zaś wynikała bardziej z nieudanego zaklęcia: fakt, że różdżce zdarzało się zawodzić przy prostych czarach był na swój sposób irytujący…
Róża Pustyni
Wszystkie przyzwoite przepowiednie są do rymu.
wiek
32
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
uzdrowicielka w grupie archeologicznej, wróżbitka
Ginevra rzuca się w oczy. To szczupła i dość wysoka kobieta, sięgająca 177 cm. Ma owalną twarz, opaloną skórę i jasnobrązowe oczy; włosy długie do pasa, ciemnobrązowe, proste i grube. Ubiera się raczej schludnie niż byle jak. Jej usta często zdobi psotliwy uśmieszek. Mówi z akcentem, słychać, że nie jest z Anglii. Otacza ją mgiełka orientalnych perfum - klasycznej egipskiej mieszanki cytrusów, jaśminu i słodkiego ananasa.

Guinevere McGonagall
#20
20.02.2026, 01:08  ✶  

– Może i nie, ale ewidentnie planujesz zrobić sobie krzywdę – co, gdyby tam jednak coś było pod spodem? Co, gdyby jego zaklęcie wywołało jakąś niekontrolowaną reakcję, a podłoga zawaliła się tak dziwacznie, że Cal spadłby na dół i połamał sobie obie nogi, albo jeszcze gorzej? Potrafiła to sobie niestety wyobrazić. – Bo jednak chciałeś, żebym się odsunęła – gdyby to było takie bezpieczne, jak twierdził, czy prosiłby ją, żeby poczekała na korytarzu? Jakoś wątpiła. – Wgłębienie w posadzce i rozwalone drzwi – przypomniała usłużnie, chociaż teraz już się nie uśmiechała, jak to miała w zwyczaju.

– Może zamiast bardziej uszkadzać tę twoją piwnicę… chcesz, żebym spróbowała na jakiś czas zmienić właściwość tej podłogi? Mogę zrobić ją ze szkła, żebyśmy zobaczyli co jest pod spodem. Potem możesz cofnąć moje zaklęcie – o ile coś tam w ogóle było… Powinni wtedy zobaczyć co jest pod spodem, czy była tam faktycznie jakaś dziura. – Albo mogę spróbować zamienić to miejsce, gdzie powinna być klapa w… nie wiem. W pergamin. Karton. W cokolwiek – na pewno było to bezpieczniejsze niż wybijanie dziury w podłodze. Po co się narażać, skoro można było spróbować najpierw delikatniej…? – Chociaż prawdę mówiąc wątpię, że tam cokolwiek jest. Myślę o tym ciągle i co jeśli to naprawdę jakiś poltergeist? Może wpadł tu, zastawił pułapkę, którą były te dźwięki i miały trwać, dopóki ktoś tu nie zejdzie i nie będzie na tyle wytrwały, żeby zobaczyć klapę? I na tym żart się kończy, bo zobaczyliśmy makabryczny ołtarz, wyszliśmy i wszystko się rozwiało. A poltergeista pewnie już dawno nie ma, ale słyszę w głowie rechot jaki mógł robić jak majstrował w twojej piwnicy – skrzywiła się na myśl o tych cholernych bytach i zorientowała się, że nadal trzymała dłoń Cathala, więc go puściła. – To byłoby w stylu tych cholernych żartownisiów – oczywiście może się myliła. Może ta piwniczka naprawdę tam była, a zakrwawiony bęben był tego dobitnym dowodem. Może ktoś przeprowadzał tu jakiś okropny rytuał. Może… Ginewra przygryzła dolną wargę i zmarszczyła brwi.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cathal Shafiq (3697), Guinevere McGonagall (3915)


Strony (3): « Wstecz 1 2 3 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa