• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Pokój Życzeń Sny v
1 2 Dalej »
[Jesień 1972, 30.10 | Jonathan & Anthony] A Court of Dusk and Dreams

[Jesień 1972, 30.10 | Jonathan & Anthony] A Court of Dusk and Dreams
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#11
06.06.2026, 16:56  ✶  
Skrzydlaty brunet zbliżał się do niego, a wszystko co mówił i robił wskazywało raczej na to, że był przynajmniej w tym momencie sojusznikiem. Oczywiście i w tym mógł być jakiś podstęp, jakaś finta w fincie, nie można było ufać nocnikom, jak ich nazywano na południu Prythianu, czy może w każdym Dworze na południe od Dworu Nocy.

Srebrzyste nieufne oczy wgapione były w sylwetke, choć świadomość powoli uchodziła z wilczej głowy. Zdradzieckie ciało podcinało mu nogi, pozbawiało siły sprawczej impetu zdziczałej magii wiosennej ziemi. W jego stronach dotykanie wysokiego fae, nawet w jego zwierzęcej powłoce, było skandalem, dyshonorem i najgorszym nietaktem. Sierść jeżyła się wciąż kompulsywnie, gdy leżał bezwładnie na tej przeklętej trawie, mchu, nocnikowych kwiatkach i gałązkach. Sapnął w irytacji i powoli, powolutku odwrócił łeb ku dłoniom, które manipulowały przy metalowym zębom wbitym w grubą skórę gigantycznego wilkora.

Gdy tylko odpuściły, poczuł słodki przepływ magii. Mógł znów się przemienić, mógł teleportować się możliwie daleko od tych głupich lokalnych zbrodniarzy, mógł… mógł też. Oprzeć łeb o biodro błoniastego i na moment na krótki moment przymknąć wytrzeszczone powieki, nie dbając, że brudzi mu w ten sposób szatę pianą toczoną przed momentem z pyska. I tylko uniósł chrapy i zawarczał ostrzegawczo na wspomnienie o łotrach którzy teraz mieliby go gdziekolwiek nosić. Powiedzmy że miał w sobie przestrzeń na zgodę by dotykał go kuzyn księcia, ale jakieś brudne łapy pomniejszych fae? Jeśli tylko by się zbliżyli, jeśli usłyszałby choć szelest zbliżających się ku niemu intruzów, warkotem i odsłoniętymi zębiskami w paszczy dłuższej niż ludzkie przedramie zapewniałby solennie, że może błoniasty zasłużył sobie na jego łaskę, ale nikt poza nim.
Czarodziej
Some legends are told
Some turn to dust or to gold
But you will remember me
Remember me for centuries
wiek
43
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
Zastępca szefa OMSHM-u
Wysoki (191 cm), szczupły i zawsze zadbany brunet, który ewidentnie poświęca dużo czasu na to, by wyglądać najlepiej jak tylko się da. Najczęściej stroi się w wysokiej jakości szaty, garnitury i koszule. Niemal zawsze uśmiechnięty.

Jonathan Selwyn
#12
09.06.2026, 18:11  ✶  

Nagły ciężar wilczego pyska na własnym biodrze był czymś tak niespodziewanym, że Jonathan na chwilę zapomniał o tym, że ta akcja ratunkowa się jeszcze nie zakończyła. To nie był pierwszy raz, gdy jakieś zwierzę przytulało się do niego, ale pierwszy raz zadziało się to w sytuacji, w której spodziewał się prędzej bólu wgryzających się w niego zębów, a nie ciepła wilczego ciała obok jego własnego. Było to dziwne uczucie, mieszanka niepewności, czy zwierzę jednak czegoś mu nie zrobi, strachu że gdy tylko on się bardziej ruszy, to ten magiczny moment zniknie i ogólnego rozczulenia, bo nigdy wcześniej nie spotkał tutaj tak wspaniałego stworzenia. Powoli wyciągnął dłoń i pogłaskał wilka po karku, niepewnie zanurzając palce w gęstej sierści.

Gdyby nie strach o życie zwierzęcia wysoki fae tak naprawdę nie miałby nic przeciwko temu, aby tak siedzieć i siedzieć. Wilk warknął ostrzegawczo, ale dalej leżał oparty o jego biodro i Jonathan mógłby przysiąść że zrozumiał co właśnie powiedział.
– No dobrze to… – Spojrzał z pewnym powątpiewaniem na potężne zwierzę. – Może sam go zaniosę – mruknął niezbyt przekonany, czy to się mu uda, ale oczywiście nie zamierzał się poddawać. – Macie chociaż jakieś bandaże? Środki na rany? – spytał, a skonfundowani przedstawiciele kłusowników zaczęli przeszukiwać swoje torby. Z pewnością gdyby tylko nie baliby się konsekwencji mamrotaliby właśnie pod nosem, że kuzyn księcia był chyba specjalnym kuzynem i to nie w dobrym tego słowa znaczeniu.
– Ja mam coś co może pomóc – usłyszał nagle głos Malachaili, która ze swojej torby wyciągnęła niewielką saszetkę, która najprawdopodobniej była prowizoryczną saszetką. Jonathan uśmiechnął się najpierw do niej, a potem do wilka.
– Pozwolisz podejść mojej przyjaciółce, królu lasów? – spytał cicho, dalej uspokajająco głaszcząc sierść zmęczonego stworzenia. – To dla twojego dobra, wiesz?Chcę abyś mógł po tym wszystkim ponownie biegać, jeść trawę i króliki, więc proszę pozwól sobie pomóc. Zatrzymamy krwawienie, a potem zaprowadzimy cię do dobrego zoologa. – Zniżył głos tak, aby podzielić się swoimi sekretem tylko ze zwierzęciem. – Nie mów tego nikomu, ale poszedłem z nim na średnio udaną randkę. Jestem jednak pewien, że jeśli połączymy mój urok z twoim to na pewno nie odmówi nam pomocy. Zresztą prędzej by mnie wyrzucił za drzwi, niż ciebie piękny.
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#13
09.06.2026, 18:48  ✶  
To nie powinno sprawiać mu tyle przyjemności, nie w momencie kiedy jesionowe strzały wciąż sterczały z ciała, a krwawa raniła obficie, choć uwolniona magia powoli zaczęła proces regeneracji. To zdecydowanie nie powinno mu sprwiać przyjemności, ale trudno było nie zapaść się w dotyku błoniastego, w aksamit sączonych do wilczych uszu słów otuchy, zgrabnie tkanych komplementów i odurzającego zapachu perfum, które fae wybrał sobie na schadzkę. Gardłowy gulgot przypieczętował odstraszenie łowców, którzy przestali być jakimkolwiek problemem, zagrożenie minęło.

To znaczy… wcale nie minęło. Wciąż bowiem znajdował się na wrogim terytorium, wciąż był ranny, wciąż jego los zależał od… bardzo przystojnego i przyjemnie pachnącego i - dodajmy to - równie nierozsądnego fae.

Na Dworze Wiosny coś takiego NIGDY nie miałoby miejsca. Raz, że wszyscy doskonale byli świadomi zmiennokształtności wysoko urodzonych, dwa, że wszyscy byli świadomi, które zwierzę przynależało któremu członkowi rodu, trzy, że nikt nie powoliłby sobie nazwać go królem, gdy jego starszy brat pełnił rolę Księcia. Sytuacja zaiste zdawała się surrealistyczna w swoim wymiarze, zupełnie jakby śnił.

Może rzeczywiście śnił, bo szczerze wątpił, aby błoniaści potrafili być tak piękni i delikatni w gestach.

Sapnął, pozwalając chrapom zadrgać nieco, jako oczywiste przyzwolenie na podejście kobiety, ale niechby próbowała go dotknąć, to nie zamierzał trzymać zębów ukrytych mimo wyraźnej prośby jego wybawcy. Nie wykraczał myślą zbyt daleko, mógł oczywiście się przemienić, ale na cóż niszczyć tak wyborną chwilę, gdy palce zatopione w gęstej czarnej sierści sprawiały tak wielką przyjemność, pomagając zapomnieć o bólu i strachu, o chwilach w których był przekonany, że już pożegnał się ze swoim życiem w najgłupszy z możliwych sposobów.

Upolowany.

Dlatego też poprawił ułożenie łba, przesunął się nieco, pozwalając swojemu „tymczasowemu słudze” trafić w pieszczocie na punkt przyjemnie łaskoczący skołowany układ nerwowy, co w odzwierzęcym odruchu nakazało przerośniętemu wilkorowi oblizać kilkukrotnie wilgotny wciąż n99os. Nie myślał o przyszłości, o tym, że wieczorem wszyscy dyplomaci spotkają się w gwiezdnej sali, by omówić przyszłość Prythianu, że być może za kilka godzin miną się tam nie wymieniając ze sobą ani słowa, bo czemu mieliby. Liczył się tylko ten krótki moment, który…

Zarzucił łbem w górę, gdy zawartość saszetki wylądowała na ranie, warknął wściekle i kłapnął zębami w powietrzu, choć w żaden sposób nie zahaczył nimi choćby o ubranie klęczącego przy nim fae. Sapiąc ciężko, w piekącym dyskomforcie leczniczego pyłu oparł się, tym razem o bark bruneta, aby napierając nań powstrzymać ewentualne kolejne odruchy, Już wystarczy, że kilka razy kompulsywnie jego tylna łapa wieżgnęła, nie rozumiejąc czemu reszta ciała nie poddaje się woli ucieczki od bólu.

Głaskaj mnie.

Pomyślał zniecierpliwiony, chcąc z tej absolutnie jednorazowej sytuacji, wyciągnąć jak najwięcej mimo wszystko przyjemnych wspomnień. Nie zwrócił uwagi, że w swym zniecierpliwieniu, wielgachny czarny ogon kilkukrotnie zamiótł leśne poszycie w wyczekującym geście.
Czarodziej
Some legends are told
Some turn to dust or to gold
But you will remember me
Remember me for centuries
wiek
43
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
Zastępca szefa OMSHM-u
Wysoki (191 cm), szczupły i zawsze zadbany brunet, który ewidentnie poświęca dużo czasu na to, by wyglądać najlepiej jak tylko się da. Najczęściej stroi się w wysokiej jakości szaty, garnitury i koszule. Niemal zawsze uśmiechnięty.

Jonathan Selwyn
#14
18.06.2026, 10:20  ✶  
– No już już – powiedział tak czule, jak można było mówić tylko do zwierzęcia, gdy wilk okazał dyskomfort po szybkim opatrzeniu mu ran. – Wszystko dobrze, ja wiem, pieczenie nie jest przyjemne, kochany ale przynajmniej wszystko się ładnie zagoi. – Przeniósł wzrok na Malachailę, przypomniawszy sobie, że przecież to dzięki kobiecie w ogóle był w stanie opatrzeć wilka.

– Dziękuję moja droga – powiedział, ale kobieta skinęła jedynie głową w milczeniu. Teraz Jonathan był już pewny, że fae nie może się zdecydować, czy jej właśnie zaimponował, czy jednak wolałaby aby ta schadzka zakończyła się inaczej, niż piękny wilk, który rozwalił się na kolanach jej jakże czarującej randki.

No cóż…
Przynajmniej miał całkowitą pewność, że ktoś inny skupia na nim swoją całą uwagę i sam wysoki fae planował odwdzięczyć się tym samym.

Nie pozostało mu więc nic innego niż głaskać wilka, raz po raz zanurzając smukłe palce w gęstej sierści, która była wyjątkowo piękna i zadbana, jak na żyjące w lesie zwierzę. Prawdę mówiąc spodziewał się matowych, splątanych kudłów, ale nie… Jego dłoń przechodziła przez lśniące, czarne włosie niczym przez pasma najznakomitszego aksamitu.
– Gdyby nie to, że zasługujesz na bardziej majestatyczne imię chętnie nazwałbym cię Aksamitkiem – rzucił żartobliwie. Zachęcony zachowaniem wilka, ostrożnie, tak aby nie trafić na żadne zranione miejsce, przeniósł dłoń w okolice przed ogonem wilka i zaczął je delikatnie drapacz doskonale wiedząc że niektóre psy wręcz rozciągały się całe na tę konkretną pieszczotę.
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#15
25.06.2026, 09:19  ✶  
Antóin pasjami nie znosił Dworu Nocy, głównie dlatego, że ich miasto tak zwane flagowe było Koszmarne, nomen omen nie tylko z nazwy. Odkryte dla świata Velaris - obiecujące prawdziwą realizację snu na jawie - również okazywało się wielkim rozczarowaniem aż do…

…ta chwila nie była i nie mogła być prawdziwa, ale łagodna pieszczota mamiła jego wilcze zmysły, czyniąc go miast krwiożerczą bestią, nażartego i bardzo zadowolonego kanapowca rozłożonego na miękkim poszyciu. Aż zapomniał o tym, że z jego ciała wciąż sterczały jesionowe strzały, że przed momentem cwał przez puszczę prawie przyprawił go o śmierć nie tyle od kłusowników, co z wycieńczenia. Proszek działał cuda, podobnie jak palce zatopione w gęstej sierści i och gdyby tylko ta nieoczekiwana słodka chwila mogła trwać dłużej… Gdyby tylko…

Sięgnięcie do dołu pleców przebiegło prądem po jego kręgosłupie, sam po sobie nie spodziewałby się takich reakcji, zważywszy na fakt, że ani nie miał na swoim Dworze osoby mu przypisanej, ani nie zwykł brać udziału w ojczystych wysyconych hedonizmem rytuałach, a też nikt przy żadnej okazji zwyczajnie nie ośmieliłby się zachowywać tak wobec młodszego brata miłościwie panującego Księcia. Skowytem woli i osobistego na siebie samego oburzenia, wierzgnął z miejsca swojego tymczasowego odpoczynku i puścił się galopem w stronę rzeki. Mógł się oczywiście przemienić, ale nie mógł dopuścić by żaden fae połączył to zaszczute zwierze z wiosennym dyplomatą. Ba! Żaden fae nie mógł połączyć jego osoby z rozwalonym merdającym ogonem psiakiem, któremu ktokolwiek śmiał wymyślić miano Aksamitka!

Dlatego czmychnął, dlatego wpadł do wody i gdy tylko przeskoczył nurt dbając by fizycznie jego trop był trudny do podjęcia, dopiero wtedy zrzucił wilczą skórę i rozpoczął żmudny proces teleportacji, ograniczony zakresem widzenia, wciąż jednak skuteczniejszy w pospiesznym transportowaniu własnego ciała do bezpiecznego schronienia na okręcie noszącym wdzięczną nazwę Pierwiosnek.

Był bardzo bezmyślny w tym, porzucając za sobą trzy jesionowe strzały, które znaczył jego miejsce pierwszego skoku.

Trudno.

Dopiero na statku zorientował się ze swojej nieostrożności i opatrywany przez lojalną służbę, klął w duchu na siebie i swoją lekkomyślność. Na szczęście wątpił, aby ktokolwiek na możliwie odległym dworze kojarzył przyjmowaną przez niego zwierzęcą formę. Zwłaszcza liczył, że nie będzie łączył kropek dość przystojny, wciąż jednak błoniasty, z którym - co zamierzał zadbać, zwłaszcza w kontekście nadciągającej uroczystości - miał zamiar mieć możliwie żadną interakcję. Skinienie głowy maksymalnie! A gdy koniunkcja dworów się zakończy już nigdy przenigdy… dla jego własnego dobra. Dla dobra jego poczytalności, która nękana była podczas ubierania w strojne szaty zapachem dłoni sunących tak wprawnie pod wilczą brodą, bez lęku, bez zawahania….
Czarodziej
Some legends are told
Some turn to dust or to gold
But you will remember me
Remember me for centuries
wiek
43
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
Zastępca szefa OMSHM-u
Wysoki (191 cm), szczupły i zawsze zadbany brunet, który ewidentnie poświęca dużo czasu na to, by wyglądać najlepiej jak tylko się da. Najczęściej stroi się w wysokiej jakości szaty, garnitury i koszule. Niemal zawsze uśmiechnięty.

Jonathan Selwyn
#16
29.06.2026, 09:37  ✶  
Wilk po prostu sobie pobiegł. Ot tak. Bez żadnego wyjaśnienia. Bez żadnego nagłego ruchu ze strony wysokiego fae, czy kogoś kto obserwował tę scenkę na polanie. Najwyraźniej zwierzę uznało, że pieszczoty pieszczotami, ale co za dużo to niezdrowo. Jonathan zerwał się na równe nogi, ale nie pobiegł za wspaniałym stworzeniem, doskonale zdając sobie sprawę z tego, że gonienie go nie miało najmniejszego sensu. Król Aksamitek, władca tych lasów wybrał swoją niezależność ponad pieszczoty.
– Z pewnością będzie mieć długie, wilcze życie – usłyszał za sobą głos Malachaili. Odwrócił się do niej i uśmiechnął szeroko, chociaż gdzieś w sercu czuł dziwny żal, że już nigdy więcej nie zobaczy tego konkretnego wilka. A co jeśli jednak sobie nie poradzi? Co jeśli coś mu się stanie? Co jeśli… Nie. Widział jego spojrzenie i nie miał żadnych wątpliwości, że było to szalenie inteligentne zwierzę. Z pewnością sobie poradzi, wydobrzeje, pozna sympatyczną panią wilczycę (lub pana wilka) i wezmą ślub, na którym zjedzą jakiegoś kłusownika. No właśnie! Kłusownicy. Rozejrzał się po okolicy I zauważył, że parszywi myśliwi zniknęli. Zapewne uznali, że skoro kuzyn Księcia przestał skupiać się już na wilku to teraz dla odmiany skupi się na nich.
Westchnął cicho i całą swoją uwagę przeniósł na Malachailę.
– Wybacz mi moja droga ten przerywnik, ale jak sama widziałaś czasami sprawy przybierają nieoczekiwany obrót.
Malachaila posłała mu uśmiech.
– Na pewno miło było patrzeć na to jak zwierzęta cię kochają. Wiesz… Niektóre fae mówią, że nie brakuje ci uroku i charyzmy, ale czasem brakuje ci mądrości. W pierwszej chwili gdy podszedłeś do tego wilka pomyślałam, że chyba rzeczywiście tak jest. W końcu kto myślący podchodzi do rannego wilka, ale… Widzę że było w tym wystarczająco dużo pomyślunku skoro nic Ci się nie stało. A może szczęścia?
Po tych słowach Jonathan uśmiechał się już tylko dlatego, że tak wypadało.

***

Bal oczywiście jawił się widowiskowo. Alkohol był wyśmienity, przekąski jeszcze lepsze, muzyka nastrojowa, sala bankietowa została specjalnie przygotowana na tę okazję udekorowane w złote kryształki i ciemne kwiaty, chociaż największe wrażenie i tak robiło zdobiące sufit malowidło rozgwieżdżonego nocnego nieba. Jonathan, odstrojony nie gorzej niż samo pomieszczenie, przechadzał się pomiędzy gośćmi, uśmiechając się do każdego. Jak to powiedziała Malachaila? Urok jest, charyzma jest, ale brakuje mu inteligencji. Ilu z tu zgromadzonych tak sromotnie się myliło i miało go za czarującego idiotę? Skandal. Był doskonałym dyplomatą, a to wymagało inteligencji. Był świetnie oczytany! To że nie pałał miłością do pobierania nauk w dziedzinach, które go nie interesowały to była już zupełnie inna sprawa. Mniejsza o to, teraz powinien skupić się na czymś zupełnie.
– Gustowna szata – powiedział niemalże od niechcenia, podchodząc z uśmiechem do jednego z gości.

the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#17
04.07.2026, 13:46  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.07.2026, 13:47 przez Anthony Shafiq.)  
Jeśli miałby powiedzieć jak bardzo nienawidził tego typu uroczystości, to… wystarczyłoby zaznaczyć, że to właśnie tego typu wystawne spędy wyznaczały skalę jego dyskomfortu. Oczywiście jego starszy brat był tego absolutnie świadom, posyłał go więc do ościennych księstw na największe z możliwych celebracji, aby - zgodnie z oficjalnie przynajmniej przedstawianym tłumaczeniem - zaprawić go w boju. Tymczasem Antóin wolał zdecydowanie towarzystwo książek od fae, zwłaszcza podpitych fae, których kłamliwe oczka śledziły jego ruchy, gotowe najdrobniejszą pomyłkę wytknąć mu w możliwie najgorszej dla niego chwili.
Choć liczył już sobie 300 wiosen, (a właściwie 299, co sugerowało stanowczo zbyt wielką i huczną imprezę zanotowaną w kalendarzu od co najmniej trzech lat…) nigdy nie był na Dworze Nocy i zdecydowanie przyjęcie zorganizowane TUTAJ udowadniało mu, że skala może mieć jeszcze kilka cali w dół… Ilość dusz, ilość potraw, ilość zapachów, ilość wrzawy, dźwięków, muzycznych zespołów poustawianych w różnych kątach i tworzących niewątpliwie niezapomnianą kakofonadę bufonowatości, którą lokalny watażka zwany Księciem przed nimi odstawiał. Siedem dworów, trzeba było oczywiście się pokazać, ale dlaczego akurat on musiał w tym uczestniczyć?
Niewątpliwie na odbiór całego przyjęcia wpływał jego stan fizyczny. Rany po strzałach zostały niemal całkowicie zasklepione, dobrana przez niego osobiście świta szczęśliwie nie powinna donieść… komu nie powinna. Rana po magicznej pułapce jednak goiła się, mimo zastosowanego proszku, niesamowicie paskudnie, przez co dzisiejszej nocy musiał posilać się podczas chodzenia czy stania laską. Fizycznym wsparciem, którym teraz, słysząc o zgrozo znajomy głos, kilkukrotnie postukał o wypolerowany marmur.
Zacisnął szczękę, wysuwając nieco ku górze w obronnym geście podbrudek, jego stalowe oczy pilnie śledziły przemieszczający się wokół tłum, tak bardzo TAK BARDZO liczył, że laska odstraszy nawet desperatki, a nieprzystępna twarz ozdobiona ściągniętymi gniewnie brwiami odstraszy zdesperowanych mężczyzn pragnących rozmowy o tak zwanej dworskiej dupie maryni.

Pomilczał chwilę, jakby udając, że komplementu wcale nie usłyszał. Oczywiście, że miał świetną szatę. Miał doskonałą szatę! Soczysta zieleń gęsto była wypełniona mieniącym się listowiem, złociste guziki mieniły się jak słońce odbite od jeziora pośród leśnej polany. Na wysoki kołnierz opadały kaskadą ciemne czarne włosy sięgające łopatek, również przetkane należnym mu złotem. Osadzone na skroniach misterne poroże sugerowało przynależność do książęcej rodziny, choć nie było diademem per se. W końcu kto inny został namaszczony do tej funkcji. Ktoś starszy i bardziej doświadczony.

Decyzja wymagała chwili, fae nie mógł pozbyć się myśli, że został rozpoznany. Bo oczywiście tak po brzmieniu głosu, jak i po unoszących się wokół podejrzanie przyjacielskiego intruza aurze jego korzennych perfum, a patrząc na jego szczęście spośród co najmniej dwóch setek gości, błoniasty musiał akurat podejść do niego.

– Tempo walców zbyt szybkie? – odpowiedział może zbyt oschle, z silnym południowym akcentem, którego nie zamierzał maskować. – Czy może wino nieco zbyt mocne i naszła Cię Panie potrzeba przerwy? Tarasy gwarantują dobry przewiew, sądzę, że tam z pewnością znajdziesz kogoś chętnego konwersacji. – Mruknął, nawet się do niego nie odwracając, zamiast tego maczając usta w kielichu wypełnionym krystaliczną wodą. Mimo sojuszu sprzed trzech dekad to nadal był teren wroga. Musiał pozostać czujny.
Czarodziej
Some legends are told
Some turn to dust or to gold
But you will remember me
Remember me for centuries
wiek
43
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
Zastępca szefa OMSHM-u
Wysoki (191 cm), szczupły i zawsze zadbany brunet, który ewidentnie poświęca dużo czasu na to, by wyglądać najlepiej jak tylko się da. Najczęściej stroi się w wysokiej jakości szaty, garnitury i koszule. Niemal zawsze uśmiechnięty.

Jonathan Selwyn
#18
30.07.2026, 15:00  ✶  
Jonathan sam zdecydowanie wyglądał równie gustownie, co jego “rozmówca”. Wcześniej w lesie zadowolił się jedynie pięknie zdobioną koszulą i pasującymi do niej spodniami. Był to w końcu strój idealny na randki, bo nie dość że dobrze wyglądał (chociaż w czym on nie wyglądał dobrze), to jeszcze szaty nie pogniotłyny się znacząco, gdy nagle przyszło mu leżeć w szczególnej pozycji na rozłożonym kocu.

Teraz jednak Jonathan odziany był w granatową szatę koloru nocy, na której niemalże tańczyły gwiezdne konstelacje. Skronie mężczyzny oczywiście nie były przyprószone siwizną, a złotymi pyłkiem (podobnie zresztą jak jego skrzydła), chociaż rzecz jasna sproszkowane złoto nie było główną ozdobą głowy fae. Nie kiedy kuzyn księcia nosił dumnie złoty diadem, dobitnie sugerujący, że był on członkiem rodziny książęcej. Jedyne co nie różniło się zbytnio od jego leśnej wersji to wesołe iskierki w oczach, które mrukliwa odpowiedź przygasiła jedynie na chwilę.
– Nie zwykłem narzekać na tempo walców. W końcu czy finisz tańca nie jest czasem milszy, gdy następuje po tak wesołym zmęczeniu? – powiedział przyglądając się z uwagą gościowi z Dworu Wiosny.Sam nie wiedział czemu jeszcze tutaj stał, skoro fae najwyraźniej nie życzył sobie, aby z nim rozmawiać. Może po prostu zirytowany jego zachowaniem chciał się z nim jeszcze trochę podrażnić, zanim pójdzie sobie rozmawiać z kimś innym, kto, jak każdy rozsądny, wiedział że Jonathan był przyjemnym towarzyszem balowych pogawędek. Obszedł jeleniego fae tak aby jego rozmówca mógł na niego spojrzeć. Chodził o lasce. Czy to dlatego był taki markotny? Coś go bolało? A może była to stara rana, zapewne od głaskania jakiegoś niedźwiedzia jak to lubili na tym konkretnym Dworze. A może po prostu fae w soczystej zieleni był najzwyczajniej na świecie mrukiem i to niestety najwyraźniej wysoko urodzonym. – No i po zmęczeniu i napitki są słodsze. Czyżby woda nie smakowała tutaj tak dobrze jak w waszych stronach? Powiedz sobie czego sobie życzysz, a jestem pewny, że zaraz na to coś  zaradzimy. Nie chciałbym abyś myślał, że Dwór Nocy nie jest w stanie zadowolić każdych potrzeb.

the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#19
30.07.2026, 17:08  ✶  
Uparty dzban.
Nie powinien się temu dziwić, bo błoniasty dał już popis swoich najlepszych cech w lesie, gdy wbrew wszelkiej logice postanowił przed tą panną popisywać się zaklinaniem zwierząt.

Idiota. Gdybym to nie był ja, pilibyśmy teraz na stypie, a nie dyplomatycznym party.

– rozmyślał, dając słowom impertynenta przepływać przez umysł, czekając aż się znudzi. Rana wciąż doskwierała, diadem z insygniami brata ciążył, a korzenna woń, którą infekował jego myśli błoniasty stawała się trudna do zniesienia.

– Och, w to akurat nie wątpię – wyrzucił z siebie opryskliwie, w końcu obdarzając rozmówcę karcącym spojrzeniem spod ściągniętych brwi. Co to za okrążanie? Co to za domaganie się uwagi? Lada moment gotów wejść w niego, niczym natrętna przekupka. – Wasz Dwór, a Ty Panie w szczególności jesteś zdolny do tego aby mnie w pełni zaspokoić, – Słowa zawisły między nimi gdy tylko zdał sobie sprawę z ich dwuznaczności. Slowa w duchocie tych przeklętych perfum, aksamitem podszytego głosu i wspomnienia błogiego, kojącego dotyku, który… – …możesz na ten przykład się zamknąć i iść dręczyć kogoś innego – wypchnął z siebie wściekle i stuknąwszy laską w marmur jednokrotnie, imitując w pewien sposób znak interpunkcyjny ale i dając ujście ściśniętej w duchu frustracji na zaistniałą sytuację, odstawił puchar i odwrócił się zamierzając odejść gdziekolwiek indziej. Tarasy wydały się dobrą opcją, nawet jeśli ktokolwiek uznałby to zaproszenie do pogawędki, w tym momencie byłby skory się na to zgodzić tak długo jak nie będzie to przerośnięty błoniasty ubrany w samo nocne niebo.
Sztywno i z widocznie ukrywaną trudnością zaczął iść kuśtykając, przeklinając w duchu własną bezsilność i wszystkie piekielne urządzenia wymyślone po to by uczynić jego życie tak beznadziejnym. To pewnie jakiś świtenski wynalazek. Powinni ten Dwór już dawno temu zrównać z powierzchni ziemi, aby ująć mu tej potwarzy…

Kiedy ten dzień zamierzał się w końcu skończyć?
Czarodziej
Some legends are told
Some turn to dust or to gold
But you will remember me
Remember me for centuries
wiek
43
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
Zastępca szefa OMSHM-u
Wysoki (191 cm), szczupły i zawsze zadbany brunet, który ewidentnie poświęca dużo czasu na to, by wyglądać najlepiej jak tylko się da. Najczęściej stroi się w wysokiej jakości szaty, garnitury i koszule. Niemal zawsze uśmiechnięty.

Jonathan Selwyn
#20
30.08.2026, 17:27  ✶  

Sposób w jaki wykorzystał to milczenie po dość niezręcznym wysłowieniu się fae, był pokierowany chyba jedynie czystą złośliwością, która zakradła się do ust Jonathana, gdy zrozumiał, że nie miał co liczyć na sympatyczne pogawędki z drugim dyplomatą, ani tym bardziej cokolwiek sympatycznego. Dlatego też wbrew zdrowemu rozsądku słysząc, że byłby w stanie w pełni zaspokoić swojego rozmówcę, uniósł jedną z brwi wysoko do góry i bardzo bezczelnie zmierzył buca z Dworu Wiosny spojrzeniem od stóp do głów. Fae był przystojny. Tylko co z tego, gdy za tą przystojną twarzą nie szła żadna sympatyczna cecha charakteru.
– Hm… No nie wiem, nie wiem, nie jestem tego taki pewny – rzucił sarkastycznie wciąż nie ruszając się o krok od tego… Jelenia. – Obawiam się, że nawet najsłodsze dobrodziejstwa Dworu Nocy, nie będą w stanie zaspokoić kogoś, kto już na dzień dobry postanowił być mrukiem wobec swoich gospodarzy. W końcu kluczem do własnego zaspokojenia jest pewien entuzjazm, gdy jest ono oferowane, czyż nie?
Skomplementował tylko jego strój. Chciał być miły. Chciał aby goście poczuli się zauważeni, a ten hm… wiosenny baran, był dla niego opryskliwy bez najmniejszego powodu! I co? I przybywają tacy do Dworu Nocy, jego domu, po czym opowiadają jak tu jest tragicznie, kiedy nawet nie raczyli spróbować nacieszyć się Velaris. Nadęty buc. Niech idzie do siebie wąchać stokrotki i co tam jeszcze robią, zamiast psuć mu humor na balu.
– A jak widzę jaśnie pan jest szczególnie niechętny do praktycznie wszystkiego, więc i ciężko mówić o satysfakcji. Chociaż może powinienem po prostu współczuć i założyć, że to wynik niepewności, bo zapewne na Dworze Wiosny wszystkie zabawy to hulanki przy ognisku, a zamiast tańców istnieją bardziej pierwotne aktywności — mruknął jeszcze, tak by odchodzący fae go słyszał, po czym rozejrzał się za najbliższą tacą z napitkami.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Shafiq (4296), Jonathan Selwyn (3608)


Strony (3): « Wstecz 1 2 3 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa