Nie narzekała, chociaż jej oddech mówił sam za siebie. Miała problem, aby za nim nadążyć. Nie była sportowcem, nie miała długich nóg, a na jej stopach oczywiście znajdowały się całkiem urocze pantofelki, które zdecydowanie nie nadawały się do przemierzania podobnego terenu. Mogło być gorzej, mogła postawić na sandały, a wtedy czułaby pod bosą stopą każdy kamyk, każdy patyczek... więc póki co nie zamierzała narzekać. Szła przed siebie bardzo szybkim jak na siebie tempem i nie zwalniała, nie chciała mu dać tej satysfakcji. Nie lubiła stawiać się w roli ofiary, zamiast tego zacisnęła po prostu zęby i starała się nadążać, co sporo ją kosztowało, ale póki co działało wcale nie najgorzej. Miała świadomość, że to ona rzuciła te wyzwanie, głupio by było, gdyby zaczęła jęczeć, a że potrafiła się dostosowywać, to właśnie to w tej chwili robiła.
- Dokładnie tego się po Tobie spodziewałam. - Dodała całkiem pewnym tonem głosu, chociaż wiedziała, że nie było w tym ani odrobiny prawdy. - Czyli mogę modlić się o to, że w końcu coś wciągnie Cię głębiej, jest dla mnie jeszcze jakaś nadzieja. - On mógł się modlić o to, żeby nic go nie wciągnęło, ona mogła o coś zupełnie przeciwnego. Nie mogła tak po prostu sobie odpuścić tego ich typowego przekomarzania się, być może szli dzisiaj w jednym kierunku, jednak nie zmieniało to tego, w jaki sposób się traktowali. To było ich stałą od kilku lat, dobrze było wiedzieć, że coś nadal działało w przeciwieństwie do tej całej sytuacji.
- Przynajmniej mamy co do tego zgodność. - Uśmiechnęła się sama do siebie, bo uznała to nawet za drobny sukces. Nie zaprzeczył jej słowom, przyznał, że doskonale wiedzą jak to wygląda, zgodził się z nią, a więc mieli mały kompromis. Pewnie nie spodziewał się, że jego słowa sprawią jej, aż taką satysfakcję. Wiedziała, że jest dupkiem, który myśli tylko o sobie i najwyraźniej nie chciał zmieniać tej wizji, doskonale - przynajmniej nie psuł jej wyobrażenia o jego osobie.
- To całkiem zaskakujące, zwłaszcza, że nigdy nie możesz mieć pewności, że upadek będzie spektakularny, a po co zaśmiecać tę Twoją pamięć, czymś zwyczajnym? Śmiem stwierdzić, że po prostu wszystko, co związane ze mną uważasz za warte zapamiętania. - Gdyby znajdowali się w innej sytuacji pewnie nie odezwałaby się do niego w ten sposób, ale ten dzień był inny od tych wszystkich, które spędzali w szkolnych murach. Znajdowali się na zupełnie neutralnym gruncie, nikt nie mógł przyglądać się ich dyskusji, dzięki temu też była nieco odważniejsza, zupełnie nie musiała przejmować się przecież tym, że ktoś ich podsłucha, a więc mogła prowokować go bardziej niż zazwyczaj, co było całkiem przyjemną odmianą.
Prudence nadal podążała za nim, nie miała szansy go wyprzedzić, w sumie może nie było to wcale takie złe, gdyby pojawiło się jakieś niebezpieczeństwo to on pierwszy by się w nie wpakował, ona mogłaby uciec, czy coś... tak, jasne - na pewno zostawiłaby go na pastwie losu, nie była taką osobą, nawet jeśli sprawa dotyczyła jej największego wroga. Szła jednak za nim, aż w końcu do jej uszu doszedł ten charakterystyczny dźwięk. Wydawało jej się, że gdzieś w oddali w końcu mogli usłyszeć wodę, czy to było jezioro, czy rzeka jeszcze nie wiedziała, ale istniało, a przynajmniej tak się jej wydawało, zmysły na pewno nie płatały jej figli.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control
![[Obrazek: 4GadKlM.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=4GadKlM.png)