Nie miała siły tłumaczyć, że może Owen może wydawać swoją profesjonalną opinię i jej nic do tego, tylko że ich głosy niosły się tutaj lekkim echem i zniekształcały się, kompletnie zagłuszając inne dźwięki, które chciała teraz wyłowić. Nie miała siły tłumaczyć, że nie on pierwszy i nie ostatni wdał się w pyskówkę z Nell i lepiej żeby jego tyłek nie był ze szkła, bo powinien się już teraz przygotować na kilka uszczypliwych uwag. Nie miała siły tłumaczyć, że boli ją głowa i od tej ich kłótni boli jeszcze bardziej. Że ma wrażenie, jakby coś naciskało jej czaszkę od wewnątrz i chciało wyskoczyć. I nie chodziło wcale o to, że chciało jej się rzygać – bo nie. Gdyby tak się czuła, to nigdy nie zdecydowałaby się na pracę tego dnia.
Gdzieś wewnętrznie odetchnęła z ulgą, że nie stali, a się ruszyli, chociaż prawdę powiedziawszy była gotowa złapać ich wszystkich za fraki i wyteleportować (co niechybnie skończyłoby się dla niej wymiotami), gdyby jednak stali tutaj i wykłócali się dalej. Była gotowa na to poświęcenie. Tymczasem Cathal podniósł Nell jakby była (wydzierającym się) workiem ziemniaków i ruszył w drogę powrotną, Ginny za nim i – na całe szczęście – Owen nie został tam sam. Przyspieszyła.
Nie była w stu procentach pewna, że ma rację. Ale ten nacisk na czaszkę zrobił się już nieznośny i miała takie przeczucie, że jednak nie powinni tam zostać. Że powinni stąd wyjść jak najprędzej.
Nie uszli wcale daleko. Najpierw usłyszeli jak coś się odrywa, a następnie nastąpił huk tak wielki, jakby waliło się z dobry tuzin głazów, posadzka zatrzęsła się, a powietrze wypełniło pyłem i kurzem, które na dobrą chwilę utrudniły oddychanie. Zrobiło się jakoś ciemno. Ciemniej niż wcześniej – ale może to tylko ułuda związana z nagłym piskiem w uszach, jakiego doświadczyła Egipcjanka.
// AF – czy utrzymam równowagę czy się wywalę na głupi ryj
Akcja nieudana