• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Wyspy Brytyjskie Walia [19.10.1972, wykopaliska] Don’t dream it’s over

[19.10.1972, wykopaliska] Don’t dream it’s over
Róża Pustyni
Wszystkie przyzwoite przepowiednie są do rymu.
wiek
32
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
uzdrowicielka w grupie archeologicznej, wróżbitka
Ginevra rzuca się w oczy. To szczupła i dość wysoka kobieta, sięgająca 177 cm. Ma owalną twarz, skórę koloru kawy z mlekiem i jasnobrązowe oczy; włosy długie do pasa, ciemnobrązowe. Ubiera się raczej schludnie niż byle jak. Jej usta często zdobi psotliwy uśmieszek. Mówi z akcentem, słychać, że nie pochodzi z Anglii. Otacza ją mgiełka orientalnych perfum - klasycznej egipskiej mieszanki cytrusów, jaśminu i słodkiego ananasa.

Guinevere McGonagall
#11
06.08.2026, 20:37  ✶  

Nie miała siły tłumaczyć, że może Owen może wydawać swoją profesjonalną opinię i jej nic do tego, tylko że ich głosy niosły się tutaj lekkim echem i zniekształcały się, kompletnie zagłuszając inne dźwięki, które chciała teraz wyłowić. Nie miała siły tłumaczyć, że nie on pierwszy i nie ostatni wdał się w pyskówkę z Nell i lepiej żeby jego tyłek nie był ze szkła, bo powinien się już teraz przygotować na kilka uszczypliwych uwag. Nie miała siły tłumaczyć, że boli ją głowa i od tej ich kłótni boli jeszcze bardziej. Że ma wrażenie, jakby coś naciskało jej czaszkę od wewnątrz i chciało wyskoczyć. I nie chodziło wcale o to, że chciało jej się rzygać – bo nie. Gdyby tak się czuła, to nigdy nie zdecydowałaby się na pracę tego dnia.

Gdzieś wewnętrznie odetchnęła z ulgą, że nie stali, a się ruszyli, chociaż prawdę powiedziawszy była gotowa złapać ich wszystkich za fraki i wyteleportować (co niechybnie skończyłoby się dla niej wymiotami), gdyby jednak stali tutaj i wykłócali się dalej. Była gotowa na to poświęcenie. Tymczasem Cathal podniósł Nell jakby była (wydzierającym się) workiem ziemniaków i ruszył w drogę powrotną, Ginny za nim i – na całe szczęście – Owen nie został tam sam. Przyspieszyła.

Nie była w stu procentach pewna, że ma rację. Ale ten nacisk na czaszkę zrobił się już nieznośny i miała takie przeczucie, że jednak nie powinni tam zostać. Że powinni stąd wyjść jak najprędzej.

Nie uszli wcale daleko. Najpierw usłyszeli jak coś się odrywa, a następnie nastąpił huk tak wielki, jakby waliło się z dobry tuzin głazów, posadzka zatrzęsła się, a powietrze wypełniło pyłem i kurzem, które na dobrą chwilę utrudniły oddychanie. Zrobiło się jakoś ciemno. Ciemniej niż wcześniej – ale może to tylko ułuda związana z nagłym piskiem w uszach, jakiego doświadczyła Egipcjanka.


// AF – czy utrzymam równowagę czy się wywalę na głupi ryj
Rzut O 1d100 - 23
Akcja nieudana
Syn czarnoksiężnika
wiek
35
sława
IV
krew
czysta
genetyka
dziedzic Slytherina
zawód
Archeolog
Cathal wdał się w dużej mierze w matkę z Gauntów: po niej ma dość jasne włosy i jasne oczy. Mężczyzna bardzo wysoki, około 192 cm wzrostu, któremu wyraźnie nie był w życiu obcy wysiłek fizyczny. Gdzieś pomiędzy trzydziestką a czterdziestką.

Cathal Shafiq
#12
08.08.2026, 07:38  ✶  
Trzask.
Najpierw niezbyt głośny. Ale odbił się w głowie Cathala echem, przywołując inne dźwięki tego typu: także te, które usłyszał dawno, dawno temu u progach swojej kariery. I jak zdarzało się, że przytłoczony wspomnieniami zamierał, tak teraz nie wahał się długo. Nie teleportował się – nie z obawy o wymioty, ale dlatego, że w tych podziemiach teleportacja płatała figle i była ostatecznością. Jeżeli nie rzucił Nell to tylko z obawy, że mogłaby stracić równowagę, ale postawił ją na ziemi mało delikatnie i pchnął do przodu.
– BIEGIEM! – zarządził i tym razem kobieta nie dyskutowała, a wystrzeliła do przodu, nie oglądając się za nimi, bo i w pełni była świadoma, że ani nikomu nie pomoże, ani nie będzie dobrze, jak zaczną na siebie wpadać. Cathal zaś chwycił nadgarstek Ginewry i pociągnął, sam startując do pędu, kiedy za nimi zaczęło się wszystko walić. – Przemiana?! – zawołał do niej jeszcze, bo na kocich łapach mogłaby wydostać się stąd zdecydowanie szybciej. A potem wstrzymał oddech, gdy korytarz zaczął wypełniać się pyłek, przeklinając jedynie w myślach: nie chciał tracić na to sił ani pozwolić, by kurz i drobiny skał wypełniły mu usta i utrudniły ucieczkę. Lumos wygasło gdzieś po drodze, i biegnący Owen zaklął, gdy zderzył się ze ścianą, ale zdołali wypaść na główny korytarz, wcześniej już sprawdzony, gdzie wciąż znajdowała się lampa. Nell nie zatrzymała się tam, biegnąc niby najlepsza sprinterka dalej: znikła im z oczu w pomieszczeniu, za którym znajdowała się pracownia Augustusa. Cathal też tam ruszył, nie oglądając się. Najlepiej było wyjść stąd całkiem: nie mieli pewności, czy coś nie wywoła reakcji łańcuchowej, więc lepiej było wrócić tu później… i zdecydowanie także z pracownikami, którzy lepiej znali się na rzemiośle i będą mogli ocenić bezpieczeństwo zwaliska.
Shafiq chwilowo o nic nie pytał. Pytania mogły poczekać na później. Dopiero więc gdy znaleźli się w budynku, w którym znajdowało się przejście – i gdzie w świetle dnia mogli zaczerpnąć oddechu oraz przekonać się, że wszystkich ich pokrył kurz – wbił w Ginewrę uważne spojrzenie.
– O jasny… blisko było. Podobno sprawdzili ten cholerny korytarz! – jęknęła Nell, która padła na podłogę i z trudem chwytała oddech, zmęczona wysiłkiem. – Mieliśmy tylko ocenić, czy jest tam coś wartego priorytetowego badania!
– To zablokowane przejście było ukryte – przypomniał Cathal, podpierając się o ścianę. – Przegapili je.
– Niech ja kurwa sprawdzę, kto tam kierował ekipą…
Róża Pustyni
Wszystkie przyzwoite przepowiednie są do rymu.
wiek
32
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
uzdrowicielka w grupie archeologicznej, wróżbitka
Ginevra rzuca się w oczy. To szczupła i dość wysoka kobieta, sięgająca 177 cm. Ma owalną twarz, skórę koloru kawy z mlekiem i jasnobrązowe oczy; włosy długie do pasa, ciemnobrązowe. Ubiera się raczej schludnie niż byle jak. Jej usta często zdobi psotliwy uśmieszek. Mówi z akcentem, słychać, że nie pochodzi z Anglii. Otacza ją mgiełka orientalnych perfum - klasycznej egipskiej mieszanki cytrusów, jaśminu i słodkiego ananasa.

Guinevere McGonagall
#13
10.08.2026, 12:56  ✶  

Już to kiedyś słyszała. Nawet nie tak dawno temu, ale jakby sięgnąć pamięcią do maja, to w dziwnej wizji wtłoczonej jej do głowy przez Cassandrę Blackwood słyszała właśnie taki trzask, a później łomot walących się kamieni. Skojarzenie nie przyszło rzecz jasna od razu, głowa była zbyt zajęta jednoczesnym przetwarzaniem niedawnego snu oraz wszystkiego co działo się teraz, włącznie z nagłym skokiem adrenaliny, kiedy ciało uświadomiło sobie, że są w ogromnym niebezpieczeństwie. Cathal nie musiał jej mówić, że ma biec. Wiedziała to zanim cała reszta zebrała się z miejsca – nie zatrzymała się aż do momentu, gdy straciła równowagę, a Cathal pociągnął ją za rękę.

Może i w kociej postaci wydostałaby się stąd szybciej, ale by się przemienić, potrzebowała się skupić, robienie tego w biegu i na oślep, i to jeszcze gdy dzwoniło ci w głowie i pył zasnuwał usta, nie było bodaj najprostszą rzeczą pod słońcem. Poza tym musiałaby się na chwilę zatrzymać… A to mogło kosztować trochę więcej.

Dlatego tego nie zrobiła. Zresztą gdy Cal do niej krzyknął, za chwilę sama musiała wstrzymać oddech i niewiele później wypadli na korytarz. Jej kondycja zostawiała wiele do życzenia, ciężka noc i kac też nie pomogły, i kiedy dobiegli w końcu do budynku z przejściem, Ginny nie dołączyła do rozmowy od razu, nawet nie zwróciła z początku uwagi na to, że jest uważnie obserwowana, bo przez pierwszy moment próbowała odzyskać oddech. Mięśnie ją paliły, zresztą tak samo jak płuca, po tym szaleńczym wręcz biegu. Chwilę później, jak przestała już czuć taki ogień w gardle, oparła się plecami o ścianę i zsunęła się po niej, żeby sobie usiąść, wpatrując się może nawet nieco nieobecnym wzrokiem w przestrzeń. Miała pustkę w głowie.

I… nie zauważyła nawet, że przestało jej rozsadzać czaszkę.

Słowa Nell i Cathala przepłynęły gdzieś obok niej, nieco bezwiednie, trzęsącą się ręką przeczesała długie, pokryte pyłem i kurzem włosy, kiedy nawiedziła ją bardzo dziwna myśl.

– Która jest godzina? – to pytanie mogło się wydawać kompletnie odklejone, ale prawdę powiedziawszy Ginewra poczuła jak ścisnął jej się właśnie żołądek. Bo uświadomiła sobie, że to, że pomyliła godziny i tak mocno zamieszało jej się w głowie, to mógł wcale nie być przypadek. To mogła być… wizja, która trwała nawet po obudzeniu.

Syn czarnoksiężnika
wiek
35
sława
IV
krew
czysta
genetyka
dziedzic Slytherina
zawód
Archeolog
Cathal wdał się w dużej mierze w matkę z Gauntów: po niej ma dość jasne włosy i jasne oczy. Mężczyzna bardzo wysoki, około 192 cm wzrostu, któremu wyraźnie nie był w życiu obcy wysiłek fizyczny. Gdzieś pomiędzy trzydziestką a czterdziestką.

Cathal Shafiq
#14
11.08.2026, 13:05  ✶  
– Nie będę pracował w takich warunkach.
– To nie pracuj – burknęła Nell na skargi Owena, a potem zerknęła na Cathala, zmarszczyła brwi i dźwignęła się z podłogi. – Pewnie odczuli wstrząsy, idę to wszystko wyjaśnić…
– Ten absolutny brak profesjonalizmu?
– Brak profesjonalizmu to będzie, jak cię trzepnę! – oświadczyła kobieta, po czym wypadła z budynku. Owen spojrzał na Shafiqa, chyba oczekując jakiejś żywej reakcji, ale gdy ten zwyczajnie odchylił głowę, podparł ją o ścianę i zamknął oczy, mruknął coś o tym, że jego noga więcej tu nie postanie i wyszedł.
Cathal przez chwilę milczał.
W jego głowie raz po raz rozlegały się huki, wspomnienie stare i wspomnienie całkiem nowe. Pył nieprzyjemnie drażnił skórę, nos, gardło, sprawiał, że oczy piekły. Pomyślał, że powinien przepłukać usta i potem czegoś się napić, przepłukać oczy, i pewnie nawet miał manierkę w woreczku ze skóry z wsiąkiewki, ale nie chciało mu się po tę sięgać.
Naprawdę mało brakowało.
Być może powinien teraz się cieszyć, że jest żywy: że wszyscy są żywi. Ale jego myśli po chwili popłynęły na inne tory – czy to zwalisko i niewielkie trzęsie nie zasypało innych korytarzy, w których trwały prace? Dobrze, że standardowo gdy sprawdzano nowe sale lub odgałęzienia, reszta przerywała swoją robotę, tak na wszelki wypadek…
– Nie wierzę, że to mówię, ale w takich chwilach brakuje mi Lety – skwitował. Lety, Jamila, Ulyssesa. A także kilku innych osób, które zostały w Egipcie: tam ekipa po długim czasie współpracy działała razem dużo lepiej, a tu, pod szarym, angielskim niebem, wszystko zdawało się coraz trudniejsze. – Nie wiem. Chyba koło dziesiątej – powiedział, unosząc rękę. Tarcza zegarka była lekko pęknięta: musiał walnąć przegubem o ścianę, kiedy brał zakręt. – Coś tam zauważyłaś? Wszystko wyglądało stabilnie i jestem pewien, że nie weszliśmy w żadną pułapkę…
Coś musiało się uruchomić po drugiej stronie zwaliska albo mieli po prostu pecha, ale Owen twierdził, że nie wyczuwa żadnych klątw, a Cathal przecież niczego nie dotknął: dopiero zaczynał oglądać korytarz i zdawało się mu, że wszystko w porządku.
Róża Pustyni
Wszystkie przyzwoite przepowiednie są do rymu.
wiek
32
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
uzdrowicielka w grupie archeologicznej, wróżbitka
Ginevra rzuca się w oczy. To szczupła i dość wysoka kobieta, sięgająca 177 cm. Ma owalną twarz, skórę koloru kawy z mlekiem i jasnobrązowe oczy; włosy długie do pasa, ciemnobrązowe. Ubiera się raczej schludnie niż byle jak. Jej usta często zdobi psotliwy uśmieszek. Mówi z akcentem, słychać, że nie pochodzi z Anglii. Otacza ją mgiełka orientalnych perfum - klasycznej egipskiej mieszanki cytrusów, jaśminu i słodkiego ananasa.

Guinevere McGonagall
#15
11.08.2026, 23:56  ✶  

Charakter Owena i Nell był ewidentnie niekompatybilny i jakikolwiek kontakt ze sobą mieli, to krzewili iskry i to wcale nie te dobrego rodzaju. Ginewra starała się to ignorować (choć jeszcze chwilę temu bardzo jej to przeszkadzało), bo w tej chwili miała ważniejsze sprawy na głowie, jakkolwiek by to groteskowo nie brzmiało. Była to sprawa pomiędzy Nell a Owenem i nie zamierzała się w to mieszać, a sądząc po reakcji Cathala – on również nie. Mieli więc Bagshotównę, która dość przytomnie wypadła na zewnątrz, poinformować innych, którzy najpewniej usłyszeli ten wstrząs, i klątwołamacza, który rzucił focha z przytupem, najwyraźniej zupełnie nieprzygotowany raz, że do trudniejszych warunków na wykopaliskach, a dwa, że ewidentnie nie był odroprny na słowne prowokacje.

Guinevere przetarła twarz dłońmi i spojrzała przez palce na Cala, gdy ten się odezwał.

– Nadawały na tych samych falach. Z Nell – stwierdziła, nieco zachrypniętym głosem, po części się z nim zgadzając. Bo i jej brakowało Jamila, czy Lety czy innych członków ekipy, którzy po czasie pracy w Egipcie dotarli się i wiedzieli co i jak, a tutaj trzeba było wszystko ustalać niemalże od zera.

Ale też potwierdzało to teorię Ginewry na temat Anglików: że mają kija w dupie (z nielicznymi wyjątkami rzecz jasna).

Koło dziesiątej spowodowało, że poczuła jak zimna bryła lodu wpada jej do żołądka i mrozi wszystko od środka. Tego się właśnie obawiała, ale kto ostatni włosek nadziei, której już nawet nie miała, ale się łudziła, właśnie się zerwał. A ostatecznie chcąc przełknąć ślinę poczuła, że ma całkowicie suche gardło.

– Nic nie widziałam. Słyszałam tylko kapanie wody – powiedziała po chwili. – Wszystko było tak jak w moim śnie. Ciemność, kłótnia, woda i… – i wybuch.

I ta pomylona godzina, po której czuła, że zupełnie jej się wszystko już mieszało. Jak miała funkcjonować, skoro nie mogła być nawet pewna, czy jest w trakcie wizji czy nie? Na pewno dało się to jakoś rozróżnić, tylko zwyczajnie nie wiedziała jak.

Syn czarnoksiężnika
wiek
35
sława
IV
krew
czysta
genetyka
dziedzic Slytherina
zawód
Archeolog
Cathal wdał się w dużej mierze w matkę z Gauntów: po niej ma dość jasne włosy i jasne oczy. Mężczyzna bardzo wysoki, około 192 cm wzrostu, któremu wyraźnie nie był w życiu obcy wysiłek fizyczny. Gdzieś pomiędzy trzydziestką a czterdziestką.

Cathal Shafiq
#16
15.08.2026, 10:16  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.08.2026, 10:17 przez Cathal Shafiq.)  
Nell była osobą trudną we współpracy, którą Cal trzymał przy sobie od wielu lat nie tylko ze względu na jej duże zdolności, ale też z powodu osobistych powiązań, bo znał ją odkąd oboje byli nastolatkami, i dlatego, że oboje nauczyli się dobrze działać mimo trudnego charakteru tego drugiego. Nieraz jednak pojawiały się problemy we współpracy z innymi. I o ile z Letą nadawała na tych samych falach, ich speca od pułapek z Egiptu chyba przerażała, a z takim Jamilem darła koty, ale jednocześnie w pewnym sensie byli do siebie przywiązani, o tyle często okazywało się, że z niektórymi ludźmi po prostu nie była kompatybilna.
– Znów muszę poszukać klątwołamacza – westchnął Shafiq, bo było więcej niż jasne, ze nie pozbędzie się Bagshot. Nie mógłby nawet: oboje znali trochę za dużo nieprzyjemnych sekretów tej drugiej strony. – Może Figg znajdzie dla nas trochę czasu.
Był trochę zbyt przyzwoitym człowiekiem, żeby Cal nie czuł się dziwnie, kiedy go tutaj ściągał, ale też może Nell będzie miała odrobinę skrupułów przed naskakiwaniem na niego niby rozzłoszczona kotka. Figg niby kojarzył się z kotami, ale Cathalowi czasem przypominał dużego labradora, nawet jeśli pod tym krył pewnego rodzaju smutek.
Odruchowo uniósł znów rękę i opuścił ją, gdy uświadomił sobie, że nie może za jej pomocą przepłukać sobie oczu. Wyciągnął więc różdżkę i wymamrotał zaklęcie, proste aquamenti, zabierając się za oczyszczanie rąk i twarzy z pyłu. Zdawał się teraz siwy, gdy szare drobinki osiadły na białych drobinkach, i nawet na brwiach. Zajął się tym na dobre trzy czy cztery minuty, nie od razu odpowiadając na słowa Guinevere: może potrzebował trochę więcej czasu, żeby je sobie przeanalizować, porównać z tym, co zapamiętał z podziemi, odtworzyć w głowie każdą sekundę i upewnić się, że faktycznie nie dało się tam dostrzec niczego zwiastującego nadciągającą katastrofę.
– Uważasz, że przewidziałaś, że to się zawali – powiedział w końcu. – Może i faktycznie – dodał: wywlekła ich stamtąd przecież, a nawet jeżeli nie, to powątpiewanie było ostatnią rzeczą, jakiej teraz od niego potrzebowała. – Dzięki za podniesienie alarmu na czas.
Huk walących się korytarzy.
Wtedy i teraz.
Powtarzający się w jego głowie raz za razem.
Róża Pustyni
Wszystkie przyzwoite przepowiednie są do rymu.
wiek
32
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
uzdrowicielka w grupie archeologicznej, wróżbitka
Ginevra rzuca się w oczy. To szczupła i dość wysoka kobieta, sięgająca 177 cm. Ma owalną twarz, skórę koloru kawy z mlekiem i jasnobrązowe oczy; włosy długie do pasa, ciemnobrązowe. Ubiera się raczej schludnie niż byle jak. Jej usta często zdobi psotliwy uśmieszek. Mówi z akcentem, słychać, że nie pochodzi z Anglii. Otacza ją mgiełka orientalnych perfum - klasycznej egipskiej mieszanki cytrusów, jaśminu i słodkiego ananasa.

Guinevere McGonagall
#17
15.08.2026, 16:42  ✶  

Nell nie wadziła Ginewrze być może dlatego, za Bagshotówna nigdy do niej nie startowała. A może po prostu, gdy Nell pierwszy raz spojrzała na Ginny, to uznała, że może nie warto jej zaczepiać, choć może na pierwszy rzut oka wyglądało to tak, jakby to nie było możliwe. Ale przy podobnym wykształceniu (przynajmniej częściowo podobnym), rzeczywiście potrafiły ze sobą bardzo spokojnie porozmawiać – może była to też zasługa Ginny, która miała chyba anielską cierpliwość i nie była słodką kochaną bułeczką, której żal było napyskować bo to jak kopnąć szczeniaczka, a podobne uwagi trochę po niej spływały to raz, a dwa – potrafiła odpowiedzieć, nawet jeśli nie następowało to często. I czasami sama prowokowała niektóre zachowania Bagshot, tyle że raczej w towarzystwie, które było w stanie to wytrzymać. Lubiła Nell. I śmiać jej się chciało, jak widziała, jak Jamil robił do blondynki maślane oczy. Kłótnie z innymi członkami ekipy były trochę martwiące, ale wiedziała, że Cathal się jej nie pozbędzie, że prędzej pozbyłby się Guinevere, niż Nell.

– Może. Nie wiem czym on się teraz dokładnie zajmuje – miała z Thomasem bardzo dobry kontakt, dobrze się dogadywali odkąd się poznali w Egipcie i gdy ten wrócił do Anglii pisywali do siebie listy, żeby tę znajomość utrzymać, ale to nie było tak, że rozmawiali codzIennie i o wszystkim. Ba, Ginny nawet nie wiedziała, że kogoś sobie znalazł, ani że pod koniec sierpnia miało miejsce coś, co mocno zachwiało jego duszą. Każde żyło własnym życiem i jakoś prościej było się porozumieć, gdy żyli na osobnych kontynentach, niż spotkać, gdy oboje byli w Wielkiej Brytanii.

Nie przeszkadzała jej ta cisza, ani że Cathal potrzebował trochę czasu, żeby odpowiedzieć na to co powiedziała. Sama… potrzebowała dojść do siebie i kiedy w końcu odpowiedział, to zaśmiała się krótko, choć w jej głosie nie było wesołości.

– Byłam pewna, że zaspałam. Jak się obudziłam i zobaczyłam, że jest za pięć dziesiąta, to rzuciłam wszystko, żeby się szybko ogarnąć i już układałam w głowie całą przemowę, żeby się z tobą pokłócić o to, dlaczego nikt mnie nie obudził – wyznała z jakąś taką… bezsilnością. – Nie wypiłam nawet kawy – a żeby nie zacząć dnia od kawy, to w wykonaniu Guinevere była prawdziwa rzadkość. – A potem przyszłam tam i okazało się, że jestem przed czasem – tajemnica tego, dlaczego nie przyszła na miejsce zbiórki, tylko czekała na nich przy wejściu, nie była żadnym sekretem. Została tam już, bo już wtedy myślała, że dzieje się coś dziwnego i potrzebowała dojść do siebie. – Chyba muszę wziąć jednak wolne. Przynajmniej do czasu, aż nie dojdę do porozumienia z własną głową – i mówiła to nie bez ciężaru, bo praca była poniekąd jej pasją. Nie praca sama w sobie, ale to co tu robili. Tyle, że w tym momencie nie była w stanie nawet oszukać samej siebie, że wszystko jest w porządku. Nie było.

Syn czarnoksiężnika
wiek
35
sława
IV
krew
czysta
genetyka
dziedzic Slytherina
zawód
Archeolog
Cathal wdał się w dużej mierze w matkę z Gauntów: po niej ma dość jasne włosy i jasne oczy. Mężczyzna bardzo wysoki, około 192 cm wzrostu, któremu wyraźnie nie był w życiu obcy wysiłek fizyczny. Gdzieś pomiędzy trzydziestką a czterdziestką.

Cathal Shafiq
#18
17.08.2026, 14:24  ✶  
Ginny też niektóre uwagi Nell, nie zawsze grzeczne, traktowała chyba po prostu jako coś, co gdzieś tam przelatuje i sytuacja nie eskalowała: Bagshot miała specyficzny styl bycia, i dlatego niektórzy mieli problem z przetrawieniem samej jej osobowości, stylu wypowiedzi, sposobu, w jaki się wyrażała… Poza tym Nell prawdopodobnie polubiła Ginewrę, a ewidentnie nie było szans na to, że polubi Owena: Cathal Shafiq zaś bardzo cenił swoje zdrowe zmysły i nie chciał ryzykować ciągłej wojny.
– Też nie mam pojęcia. Ale konsultował jedno z pomieszczeń na dole parę tygodni temu – mruknął. Nie miał pojęcia, co działo się w życiu Figga, po prawdzie jednak niezbyt go to poruszało czy nawet nie pragnął wiedzieć. Nawet wobec ludzi teoretycznie sobie bliskich, a tych było naprawdę wielu, zachowywał się tak, że można by pomyśleć, że jest w tym coś oschłego: choć tak działał jego umysł i jego relacje. Rzadko dyskutowali o bardzo prywatnych rzeczach z Ulyssesem czy Letą, a jednak potrafili razem usiąść i zaplanować morderstwo albo wyjść na dwugodzinny spacer z psem i rozmawiać w tym czasie na przykład o wierzeniach starożytnych Majów. – Jeśli nikt nie odpowie na ogłoszenie, pewnie do niego napiszę – westchnął po prostu.
Kącik ust drgnął mu lekko, kiedy wspomniała, że biegła się z nim pokłócić, by dowiedzieć się, czemu nikt jej nie obudził, ale nic nie powiedział. Wysłuchiwał historii w milczeniu, domywając ręce, oczy i twarz, a potem sięgając i po manierkę, by przepłukać usta i się napić. Wyciągnął ją i w jej stronę, jeśli miała chęć się napić: pył z podziemi w gardle i ustach nie był niczym przyjemnym.
– W porządku – zgodził się bez oporów, nawet jeżeli nie do końca było mu na rękę, ale takie miejsca jak to działały tylko, gdy ludzie naprawdę chcieli tu być i przede wszystkim mogli skupić się na swojej pracy: a ona miała z tym problemy. – Może powinnaś wyjechać gdzieś na weekend. Do jakiegoś spokojnego miejsca. Albo wziąć tydzień wolnego i wybrać się do Egiptu… chociaż nie jestem pewien, czy spotkanie z twoją matką byłoby najlepszym pomysłem.
Poza tym chyba trochę martwiłoby go, czy nie zniknie wtedy jak Leta i Ulysses.
Róża Pustyni
Wszystkie przyzwoite przepowiednie są do rymu.
wiek
32
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
uzdrowicielka w grupie archeologicznej, wróżbitka
Ginevra rzuca się w oczy. To szczupła i dość wysoka kobieta, sięgająca 177 cm. Ma owalną twarz, skórę koloru kawy z mlekiem i jasnobrązowe oczy; włosy długie do pasa, ciemnobrązowe. Ubiera się raczej schludnie niż byle jak. Jej usta często zdobi psotliwy uśmieszek. Mówi z akcentem, słychać, że nie pochodzi z Anglii. Otacza ją mgiełka orientalnych perfum - klasycznej egipskiej mieszanki cytrusów, jaśminu i słodkiego ananasa.

Guinevere McGonagall
#19
18.08.2026, 11:52  ✶  

Coś po prostu zaklikało pomiędzy Nell a Ginny, i tak o to nie było większych problemów. McGonagall nie była zresztą typem osoby, którą łatwo urazić, choć pewnie gdyby Bagshot z zapamiętaniem się do niej doczepiła i na każdym kroku rzucała nieprzyjemne uwagi wycelowane prosto w nią, to nie byłoby tak miło.  Było dokładnie tak: Ginny niektóre jej uwagi po prostu ignorowała, zazwyczaj bez wzruszenia.

– Może będzie mieć czas. Miał jakiś wypadek podczas Spalonej, ale pisał mi, że dość szybko się z tego wylizał – tyle wiedziała. Coś, że na jakiś czas stracił wzrok, ale że wszystko jest już w porządku… Nie wiedziała co robił później. Pewnie pomagał w naprawach zniszczeń, może z jakimiś klątwami, które nawiedziły po tym wszystkim mieszkańców… Co zaś się tyczyło Cathala i tego jaki był… Guinevere chyba nigdy nie odbierała tego, jako oschłość. Albo, że mu nie zależy na ludziach, którymi się otaczał bliżej. Mógł nie mówić na głos o wielu rzeczach, ale to, o czym nie mówił, a co robił, było równie wymowne. Jak choćby wczoraj, gdy wysłuchiwał jej żali bez słowa skargi i jeszcze podzielił się Ognistą. Albo te wszystkie razy, jak gdzieś się z nią włóczył, bo uważał, że spodoba jej się miejsce. Nie musiała wcale szukać w głowie potwierdzeń, bo wiedziała o tym doskonale.

Po chwili zastanowienia przyjęła od niego manierkę, bo faktycznie ten pył gdzieś tam się gnieździł i drażnił.

Wystarczająco poważnie podchodziła do pracy, żeby nie chcieć narażać innych. A choć być może bez niej skończyłoby się to dzisiaj tragedią, ale prawda była taka, że w tej chwili sobie nie ufała. Musiała, potrzebowała poukładać sobie rzeczy w głowie, bo nie chciała nikogo narażać. Za bardzo lubiła to, co tutaj robili.

– Co się tu robi w Anglii, jak się chce odpocząć? O wiem, pójdę do lasu i pozbieram grzyby – i trudno było powiedzieć, czy mówi na poważnie, czy sobie tylko w sarkastyczny sposób żartuje, ani tym bardziej, czy znała się na angielskich grzybach. Egipt… Jakkolwiek krótki wyjazd był nęcący, to był to na to bardzo kiepski moment. – Nie wiemy jeszcze kiedy będzie pogrzeb, dziadkowie to załatwiają… I wydaje mi się, że chcą go możliwie jak najbardziej opóźnić, żeby mój ojciec… albo oboje z matką mieli czas tu dołączyć, gdyby chcieli wziąć w nim udział. Załatwiłam kontakt przez ambasadę – żeby było szybciej. Przez Shafiqów. Tak więc… Tydzień wolnego i wyjazd do Egiptu odpadał. Cathal mógł być więc spokojny o to, czy Guinevere nie zniknie, jak Ulysses czy Alathea.

Syn czarnoksiężnika
wiek
35
sława
IV
krew
czysta
genetyka
dziedzic Slytherina
zawód
Archeolog
Cathal wdał się w dużej mierze w matkę z Gauntów: po niej ma dość jasne włosy i jasne oczy. Mężczyzna bardzo wysoki, około 192 cm wzrostu, któremu wyraźnie nie był w życiu obcy wysiłek fizyczny. Gdzieś pomiędzy trzydziestką a czterdziestką.

Cathal Shafiq
#20
19.08.2026, 08:47  ✶  
Nie był człowiekiem często okazującym emocje: wpływały na to i chyba po prostu charakter, i wychowanie, i cała historia. Ta po prawdzie nie była jakoś ogromnie tragiczna, jak opowieści niektórych – nigdy nie chodził głodny, nie maltretowano go, nie narzucano oczekiwań, których nie mógłby udźwignąć, matka była dumna z tego, że urodziła syna, krew Slytherina, ojczym w pewnym sensie chciał należycie go wychować, a po jego śmierci i powrocie do kraju niektórzy krewni ojca w ten czy inny sposób go wsparli. Ale Cathala Shafiqa nie wychowywano na dobrego człowieka, a śmierć członków rodziny zawsze odciskała swoje piętno. Ot nie stał się przez to ani jakoś przeżarty złem, ani mrocznym księciem.
– Przekonamy się. Rozpuszczę najpierw wici, że szukamy kogoś od klątw, może znajdzie się ktoś, kto… – urwał, niepewny, jak to ująć: będzie w stanie albo zignorować Nell, albo kogo ona zignoruje, albo z kim będą się po prostu kłócić, ale nie w taki sposób? – Kto lepiej się sprawdzi niż Owen – oświadczył w końcu. Mógł wspomnieć o tym krewnym, innym członkom ekipy, a dopiero jak tu nic nie wyjdzie puścić ogłoszenia.
Zamarł na moment, gdy spytała, co robiło się tutaj, jeśli chciało się odpocząć.
Bo to było właściwie dość obce mu zagadnienie. Cathal jeśli nie pracował… po prostu lubił się włóczyć. Najchętniej w miejscach, których nie odwiedził wcześniej. Ewentualnie szedł karmić węże. Ale miał wrażenie, że to może nie być typowe.
– Krąży po wrzosowiskach, szukając głosów i duchów z przeszłości? – strzelił w końcu. – Może powinnaś po prostu pozwiedzać Szkocję. Albo spróbować poznać kogoś zupełnie nowego… chociaż tego w Anglii pewnie ci nie brakowało – ocenił w końcu, i podniósł się. Nie miał pojęcia, jak normalni ludzie radzili sobie z żałobą albo porządkowali rzeczy w głowie. Prawdopodobnie nie w taki sposób jak on. – Póki co w każdym razie trzeba iść ogarnąć zamieszanie – dodał, z jakąś rezygnacją. Teraz trzeba było upewnić się, czy wstrząs nie uszkodził żadnego stanowiska już wykopanego, sprawdzić, czy podziemia były bezpieczne, wdrożyć dodatkowe zabezpieczenia, przeorganizować pod to harmonogram prac i tak dalej… Wyciągnął rękę do kobiety, gotów pomóc jej wstać.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cathal Shafiq (3641), Guinevere McGonagall (4498)


Strony (3): « Wstecz 1 2 3 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa