• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Little Hangleton v
« Wstecz 1 2 3 4 Dalej »
[9.08 wieczór | Posiadłość A.J. Shafiq'a] Riders of the storm

[9.08 wieczór | Posiadłość A.J. Shafiq'a] Riders of the storm
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#21
12.06.2024, 15:55  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.06.2024, 23:34 przez Anthony Shafiq.)  
I tak rozmowa wpadła na właściwe tory, a on mógł odetchnąć z ulgą. Wypłata z konta zaufania względem najbliższej grupy przyjaciół nie była aż tak duża, z resztą odsetki wspólnie spędzonych lat w tej chwili odnosiły swoją korzyść. To nie oznaczało, że nie mógłby o tym mówić. Chodziło o to, że doskonale wiedział, że nie potrafiłby przestać.

Teraz jednak mógł się odprężyć, łagodny uśmiech mógł powrócić na jego twarz wraz z deklaracją Morpheusa co do jego ślubów czystości. Mógł wyłożyć się wygodnie na profilowanym schodku, mógł zaufać, że żadne z nich choćby dla zabawy nie będzie próbowało oblewać go woda. Woda, woda... Delikatny ciurkot z kranu, bańki magią podtrzymywane. Na języku rozpływała się wędzona w dymie dębów szynka, gdzieś w tle pobrzękiwały echa dawnych rozmów, które tu odbyli. Na powierzchni toczyła się wojna, tu czas zatrzymał się, rozciągał i zamierał w doskonałym zachwycie chwilą odprężenia.

– Chciałbym poprosić o oddzielny apartament, najlepiej przedzielony ścianą wygłuszającą – mruknął, zwilżając usta czerwonym winem i rozkładając się wygodniej. Założył ręce za głowę i przymknął oczy, czując że na twarzy odbijają mu się kolory syreniego witrażu. Przez szarość powiek przebijał błękit. To było miłe. – Albo najlepiej w drugim budynku. Myśleliście już o tym gdzie chcecie jechać? Po Kambodży możemy mieć problem z ministerialnymi świstoklikami, więc muszę dać znać do transportu nieco wcześniej gdzie chcę jechać na delegacje ze swoim zastępcą. No i musimy wyznaczyć kogoś na stanowisko kierownicze. Masz jakiś pomysł Johny? Na zastępcę zastępcy?
Evil Queen
Kill them with success and bury them with a smile
wiek
sława
V
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
Niewymowna
Ma jasne włosy, jasne oczy i 177 centymetrów wzrostu. Chętnie chodzi w butach na obcasach, mimo wysokiego wzrostu. Potrafi uśmiechać się bardzo pięknie i ciepło, ale zwykle uśmiech ten jest absolutnie fałszywy.

Charlotte Kelly
#22
13.06.2024, 16:35  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13.06.2024, 16:36 przez Charlotte Kelly.)  
– Śmierć z miłości, ileż w tym dramatyzmu – westchnęła Charlotte, tonem, który raczej nie pozostawiał wiele wątpliwości wobec tego, że absolutnie nie uważa czegoś takiego za choć trochę dramatycznie. – Musieliby być kochankami, z rywalizujących rodzin bądź przynajmniej towarzyszami broni na jakiejś wojnie, którzy mogliby żyć, gdyby jeden koniecznie nie chciał poświęcać się dla drugiego.
Przez chwilę leżała z półprzymkniętymi oczyma nim uniosła powieki i obrzuciła Morpheusa leniwym spojrzeniem. Jeżeli szło o nią, też niewiele miała wstydu – Longbottom mógł biegać tutaj nago albo nawet zacząć dobierać się do Shafiqa, a ona po prostu skupiłaby się na jedzeniu winogron, niezbyt przejęta tym, co wyprawia się tuż obok. Oczywiście, gdyby ktoś inny pozwalał sobie na takie rozrywki, umiałaby to odpowiednio skomentować: bywała nie tylko snobem, ale i okropną hipokrytką.
– Nie zachowałeś więc czystości do ślubu? W takim wypadku chyba nie chcę za ciebie wychodzić, to skandaliczne zachowanie z twojej strony, że na mnie nie czekałeś – rzuciła do Jonathana, wydymając przy tym usta, w wyrazie udawanego oburzenia. – A skoro Morpheus jeszcze nie planuje kupić nam prezentu, to jestem już zupełnie zniechęcona: co to za wesele, na którym najlepsi przyjaciele nie planują wręczać prezentów?
Potrafiłaby wyobrazić sobie samą siebie jako żonę Jonathana. Z dużym prawdopodobieństwem byliby szczęśliwsi niż wiele innych par – może nawet by się w sobie zakochali, skoro już się kochali. Ale wcale nie chciała się przekonywać, czy to byłby dobry pomysł te dwadzieścia parę lat temu, bo w tamtych czasach ona była zbyt uparta, aby chcieć zrobić to, co nakazywała matka, a on nazbyt pragnął się wyszumieć, nie zakładać rodziny. Persephona Crouch wciskałaby się w ich życie na każdym kroku w dodatku, wywołując u Charlotte nieustanną irytację. Za duże było zagrożenie, że z czasem zaczęliby żyć obok siebie zamiast razem, przyjaźń by przeminęła i wszystko by się tutaj rozpadło.
– Tony, o czym ty mówisz? Mieszkalibyśmy wszyscy czworo w jednym, tak żeby wywołać jak najwięcej plotek – parsknęła Charlotte, obracając się do patery z owocami, by wybrać ten najpiękniejszy. – Jeśli już o plotkach, to może porozmawiamy o tych wokół Morpheusa? – dodała, jakby bezbłędnie wyczuwając, że Longbottom właśnie o tym rozmawiać nie chce. Ach, to omawianie spraw miłosnych przyjaciół… – Nie martw się, wcale w nie nie uwierzyłam. Jestem pewna, że powiedziałbyś nam, gdybyś zamierzał się żenić, choćby po to, aby mnie uprzedzić, że mam trzymać się z dala od przyszłej żony, dopóki nie wypowie wszystkich słów przysięgi.
Na weselu Blacków zresztą nie był przecież z żadną Ollivanderówną. Że ta była tam z innym, Charlotte nie miała pojęcia - za mało interesowali ją inni ludzie, by miała szansę rozpoznać Septimę.

Czarodziej
Some legends are told
Some turn to dust or to gold
But you will remember me
Remember me for centuries
wiek
43
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
Zastępca szefa OMSHM-u
Wysoki (191 cm), szczupły i zawsze zadbany brunet, który ewidentnie poświęca dużo czasu na to, by wyglądać najlepiej jak tylko się da. Najczęściej stroi się w wysokiej jakości szaty, garnitury i koszule. Niemal zawsze uśmiechnięty.

Jonathan Selwyn
#23
15.06.2024, 01:28  ✶  
– Śluby czystości – mruknął rozbawiony, wpatrując się w różową pianę, tak krystalicznie białą jak przysłowiową niewinność Longbottoma. – To kiedy wpadasz do biura z ciastkami dla kolegów z pracy twojego szanownego małżonka?
W końcu obiecał w lipcu Shafiqowi ciastka za pojawienie się w pracy. Nie powiedział jednak od kogo mają one być.
Morpheus miał duże szczęście, że miał właśnie igłę w brzuchu, bo inaczej Jonathan rozważyłby pociagniecie go za kostkę i wrzucenie do wody. Naprawdę! Nie przynieść przyjaciołom prezentu na ślub, którego nawet nie było! Skandal!
– I co dalej? – spytał, zanurzając się nieco w wodzie z udawanym oburzeniem. – Czy jeśli będę na skraju śmierci raz, to potem nie przyniesiesz kwiatów na pocieszenie, gdy będę kiedyś umierał naprawdę? Żadnej wiązanki na moim pogrzebie? – Oh, to był dobry pomysł... Powinien zrobić kiedyś symulację własnego pogrzebu, tak by w razie czego dyrygować wszystkim, jak mieli się zachowywać na faktycznej ceremonii. Sięgnął po kieliszek z alkoholem. Niestety prawdziwe pogrzeby miały tę wadę, że chociaż było się w samym centrum atencji, to ciężko było cieszyć się z tego faktu.
Rozbawiony zerknął na Charlotte.
– Przecież mówiłem ci, że jestem pełen niespodzianek. Nigdzie nie powiedziałem, że muszą być one pozytywne dla ciebie. Zresztą, jak mówię, bylbym pożądanym towarem przez czarnoksieżników. Musiałem jakoś się bronić – odparował w odpowiedzi na "zarzuty" o nieczekanie do ślubu.
– Hm... Na razie mam raczej listę tych osób, które zastępca zastępcy prędko nie będą – mruknął, przyglądając się zawartości swojego kieliszka. Niestety wyjazd ich obojga zawsze niósł ze sobą strasznie dużo zachodu, a Rita, chociaż niewątpliwie zdolna, była na razie jedynie stażystką i za krótko pracowała w ich biurze o iście lovecraftowskim skórci, aby zostawić ją ze wszystkimi obowiązkami. – Wiecie co? Nie mam żadnego miejsca, do którego najchętniej bym pojechał. Może po prostu coś wylosujmy? Zaszalejmy. – Byle nie Francja. Mógł nawet jechać na Grenlandie, byle nie do Francji, w której sercu dalej miał swój apartament, do którego, jeszcze jako ambasador, planował wszystkich zapraszać na wakacje, nawet lata po zmianie stanowiska, tylko po to, aby nigdy nawet nie wspomnieć o możliwości wycieczki do Paryża, gdy już wrócił do kraju. Z dnia na dzień, Francja przestała być wspaniałym krajem z duszą, a zaczęła być paskudnym miejscem pełnym suchych croissantów, wrednych Francuzów i podłych róż.
– Jak to się stało ogóle stało, że powstały te plotki? – zagadał Morpheusa, upijając łyka wina. On i Charlotte chodzili przecież i mówili, że biorą ślub, więc ktoś mógł rzeczywiście wpaść na pomysł, że są zaręczeni, ale wątpił, czy Longbottom robiłby to samo, a za każdą plotką stała jakaś historia.

ceaseless watcher
Vigilo, opperior, Audio.
wiek
43
sława
IV
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
Niewymowny
Średniego wzrostu czarodziej (176cm), ubrany w modne szaty, szpakowate loki sięgają mu za ucho, a na twarzy nosi dość długi zarost, broda jest w wielu miejscach siwa. Ma ciemne, niemal czarne oczy. Emanuje od niego bardzo niespokojna energia.

Morpheus Longbottom
#24
17.06.2024, 14:48  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.06.2024, 14:50 przez Morpheus Longbottom.)  

— Nie widzisz jakie piękne patery przygotowałem. W różowym fartuszku z falbankami. Jestem perfekcyjną panią domu — wyszczerzył się w stronę dwójki, ciągnąc żart o małżeństwie. Wiedzieli, że gdyby miał takowy wziąć z rozsądku, jego pierwszą kandydatką byłaby Florence Bulstrode, kobieta o niezszarganej opinii, według niektórych zimna, ale według niego wspaniała kobieta. Największą przeszkodą było to obciążenie trzecim okiem, ciężko powiedzieć, jakie monstrum by z nich wyszło. Na pewno nie mesjasz, prowadzący nacje do chwały.

Plotki. Trochę go zmroziło. Jakież znów plotki, chyba nikt nie zrobił mu zdjęcia, gdy robił maślane oczy do Vakela? Na bogów, tych niższych i tych na samym Olimpie, miał nadzieję, że nie. Oczywiście, że jego przyjaciele wiedzieli, że coś było na rzeczy, ale należał do tych osób, które ukrywały odmienność innych, tak jak oczekiwał, że inni będą chronić jego inność, więc nigdy nie wspominał o tym, co dokładnie łączyło jego i Dolohova. Nie byli jednak głupi, mógł zarzucić im wiele, ale nie to, nosił w sobie przekonanie, że wiedzą o powiązaniu z drugim wróżbitą. Zresztą Jonathan mógł po prostu to ujrzeć dzięki swojej magii widzenia nici.  Kontynuacja jednak go zdziwiła, aż zmarszczył brwi.

Spakował swój zestaw do podawania insuliny z pedantyczną dokładnością. Zamknął go.

— Septima Ollivander. Chciałem jej wynagrodzić incydent, w którym przez przypadek zamieniliśmy się ciałami. Korzystałem z pomocy jej i jej ojca przy badaniach do powiązania z predestynacją, losem i różdżkami. Trochę za dużo wypiła z nerwów i odprowadziłem ją do Warowni, niczym rycerz w białej zbroi, a stare baby już mielą ozorem.

Podszedł do basenu i zanurzył stopę w wodzie. Za gorąca jak na jego gust, ale nie wszyscy lubili szczękać zębami po pięciu minutach, a po dziesięciu trząść się jak osika z sinymi ustami. Woda doskonała do rozluźnienia mięśni i usunięcia koszmarów z jego głowy. Przeszedł po schodkach w dół, w głąb basenu, zanurzył się całkiem zgrabnie i w ciszy wody sięgnął umysłem do Jonathana.


Percepcja (PO): Jasnowidzenie dla Jonathanna przeciwko jego oklumencji.
Rzut PO 1d100 - 31
Slaby sukces...



And when I call you come home
A bird  in your teeth
the end is here
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#25
19.06.2024, 12:22  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.06.2024, 12:28 przez Anthony Shafiq.)  
Chlupot wody nie kojarzył mu się dobrze, ale tutaj przytłumiony gęstą umagicznioną pianą był znośny, zwłaszcza w połączeniu toczących się nad białą chmurką uszczypliwości, jak chilli, którym posypuje się czasem ciepłe kakao, dla podbicia jego naturalnych walorów smakowych.

– Nie musimy losować. Kupiłem dwa dni temu winnice w Hiszpanii. Warunki są dość prymitywne, ale czasem i takie mają swój urok. – Główną wadą tego miejsca była jego absolutna mugolskość, ale tego nie powiedział głośno, nie chcąc sprowadzać na sobie gniewu pozostałej trójki. Z drugiej strony mugolskość była również, o ironio, zaletą tego miejsca, bowiem wino robione bez ingerencji magii smakowało po prostu... inaczej. – Za radą mojego... – zawahał się, jakby kartkował słowniki wielu krajów w poszukiwaniu najbardziej adekwatnego słowa, a było to zaiste trudne. Przyjaciel? Czy jego kochani jeźdźcy się nie obrażą za zrównanie ich wielu lat znajomości, z jego emocjonalną niedyspozycją? Może i też ów problem liczony był w latach, może Anthony nawet nie dopuszczał, że przyjdzie mu kiedykolwiek wybierać między nimi a nim, ale... Cisza rosła jak balon, odmierzana unoszącą się klatką piersiową, próbującą pomieścić wszystkie słowa, które były dobre, ale nie dość dobre. Czy w ogóle można o nim było mówić "mój"? Każdy wyraz czynił semantyczną wywrotkę i więcej pętli i pytań niż Anthony miałby siłę przyznać.

W końcu z jego gardła dobył się pomruk irytacji, gdy podniósł się na swoim siedzisku i ukrył twarz w dłoniach, pocierając ją gwałtownie, a potem przeczesując palcami włosy. Jakby znów miał 16 lat i musiał w spazamach wicia się, ślizgania, niedopowiedzeniach i matactwach tłumaczyć czemu nigdy nie pozna Ashissy, egipskiej wymyślonej dziewczyny Tośka, który nie miał ochoty tłumaczyć zainteresowanym nim pannom powodów swojego absolutnego braku nimi zainteresowania. – No nic... Za jego radą, zdecydowałem się zachować to miejsce i wino tylko dla siebie i najbliższych mi osób. O! Mam pomysł! Naleję Wam po kieliszku i zgadniecie z jakiego regionu pochodzi! Jest absolutnie... jest... – przygryzł wargę, myśląc o tych wszystkich emocjach, które kłębiły się w jego sercu z powodu tego wina. O rozczarowaniu, o goryczy odrzucenia, o samotności i w końcu, na samym końcu, na finiszu tych ciemnych barw o waniliowej nadziei pozostającej na podniebieniu. O chmurach, które rozchodzą się odsłaniając gwieździste niebo, o chłodnej nocy, spędzonej przed ciepłym kominkiem w bezpiecznym uścisku. – Jest najlepszym winem jakie piłem do tej pory. – Podniósł się sięgając po ręcznik. Wiedział, że jest nudny. Że gdzieś przetacza się obok rozmowy, nie podchodzi kreatywnie do rzucanych przez przyjaciół słownych gierek. Ale może właśnie dlatego tak bardzo lubił spędzać z nimi czas. Że nie musiał tego robić. Nie musiał udawać.

– Dajcie mi moment, mam jeszcze kilka butelek tuż obok. – dodał jeszcze, dostojnie wyczłapując bosymi stopami z łazienki, do przepastnego labiryntu korytarzy swojej piwnicy. Szczęśliwie nie potrzebował mapy, żeby się w niej odnaleźć.
Evil Queen
Kill them with success and bury them with a smile
wiek
sława
V
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
Niewymowna
Ma jasne włosy, jasne oczy i 177 centymetrów wzrostu. Chętnie chodzi w butach na obcasach, mimo wysokiego wzrostu. Potrafi uśmiechać się bardzo pięknie i ciepło, ale zwykle uśmiech ten jest absolutnie fałszywy.

Charlotte Kelly
#26
20.06.2024, 09:11  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.06.2024, 09:11 przez Charlotte Kelly.)  
Od wymyślonego ślubu przeszli więc do prawdziwej podróży poślubnej i to organizowanej dla czterech osób, Charlotte jednak ani nie była tym zdziwiona, ani nie zamierzała narzekać.
– Powinniśmy pojechać do mugolskich kasyn w Las Vegas, wypuścić tam Jonathana i Morpheusa i zarobić majątek – stwierdziła rozleniwionym głosem. Czy było to oszustwo? Oczywiście: aurowidz i jasnowidz w kasynie. Czy biedni mugole stracili by na tym majątek? Pewnie. Czy Charlotte Kelly cokolwiek to obchodziło?
Ani trochę.
– Ale ponieważ taka podróż utrzymałaby nas trochę za długo od pracy, zadowolę się Europą. Chociaż kiedyś, gdybyśmy mieli ochotę zaszaleć, moglibyśmy wybrać się do Peru albo do Argentyny. Co w Argentynie, zostaje w Argentynie, bardzo niechętnie dokonują ekstradycji przestępców i pewnie odwrotnie byłoby dokładnie tak samo.
Oczywiście, nie to że zamierzała dać się przyłapać na robieniu czegoś nielegalnego. Ani że planowała nielegalne rzeczy, ale gdyby akurat takie miały być zabawne i gdyby już przypadkiem Jonathan dał się na czymś złapać, bo przecież nie ona, to przezorny zawsze ubezpieczony, prawda?
– I wszystko jasne. Nie znam jej zupełnie, ale na pewno byłaby zbyt mdła dla ciebie: jak większość kobiet i mężczyzn zresztą – podsumowała Charlotte, sięgając po kolejny owoc. Prawdopodobnie nigdy nie natknęła się na Septimę Olivander, i jej osąd nie był ani trochę sprawiedliwy, ale Charlotte była tym gatunkiem człowieka, który większość ludzi ma za mdłych, a tym, których za nudnych nie uważa, wybacza za to bardzo wiele. Taki Anthony faktycznie nie musiał się przekomarzać z nimi, silić się na żarciki i w ogóle mógł niczego nie robić, a tylko sobie siedzieć i ładnie wyglądać albo pleść o smokach, albo o tym tajemniczym „nim”, a nie miałoby to znaczenia, bo skoro już Charlotte postanowiła adoptować sobie go jako przyjaciela, znaczy się, że był wspaniały i tyle. (Wybaczała mu nawet, że był z nią spokrewniony, a przecież na większość spokrewnionych z Parkinsonami szczerzyła od razu kły. Tak dla zasady.)
Odbiła się więc po prostu od brzegu basenu i przepłynęła go, by znaleźć się bliżej krawędzi, z której wstał Tony. Gotowa spróbować tego wina – i dlatego, że cóż, była ciekawa tego najlepszego wina, jakie pił Shafiq, a jeszcze bardziej tego, jak na jego postrzeganie smaku wpłynęło to, że to wino wiązało się z tym „nim”.
A kim jest on, to ona się jeszcze dowie.

Czarodziej
Some legends are told
Some turn to dust or to gold
But you will remember me
Remember me for centuries
wiek
43
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
Zastępca szefa OMSHM-u
Wysoki (191 cm), szczupły i zawsze zadbany brunet, który ewidentnie poświęca dużo czasu na to, by wyglądać najlepiej jak tylko się da. Najczęściej stroi się w wysokiej jakości szaty, garnitury i koszule. Niemal zawsze uśmiechnięty.

Jonathan Selwyn
#27
20.06.2024, 09:23  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.06.2024, 17:29 przez Jonathan Selwyn.)  
Jonathan spojrzał z zaciekawieniem na przyjaciela, gdy ten wspomniał o zamienieniu się ciałami z czarownicą, ale uznał, że może nie warto było pytać o konkrety.
– Dlatego uważam, że w Ministerstwie Magii powinien powstać osobmy departament kontroli starych ciotek – zażartował wesoło, zupełnie nieświadomy tego, że nie dość, że jego przyjaciel właśnie grzebie mu w umyśle, to jeszcze, że w jego najbliższej przyszłości wydarzy się coś, czego wygrzebania szalenie pragnąłby uniknąć.

Morpheus vs Jonathan, decydujące starcie
Rzut na oklumencje (PO) potem zedytuje
Rzut PO 1d100 - 11
Akcja nieudana


Bezczelny atak na Jonathana przyniósł Morpheusowi obraz w postaci roztrzęsionej dłoni, trzymającej pogięty list.
"Twoja krew nie jest jak wino. Wiem, że mówiłem Ci jakie preferuje roczniki, lecz zbyt długie dnie nie sprzyjają cierpliwości. Podjąłem decyzję, że w ramach Twojego prezentu urodzinowego dowiesz się pierwszy. Zimą przybędę do Londynu, aby móc wysycić się tym co mi Ciebie ukradło." pisał adresat w ostatnim paragrafie, który dało się odczytać, a potem dłoń ponownie zgięła list i cisnęła nim gdzieś w dal.
– W takim razie koniecznie podziękuj twojemu za tak złota radę – powiedział Jonathan rozbawiony zawahaniem Anthony'ego. Czyżby to już był taki chłopak, że udzielał mu porad odnośnie winnic? – Brzmi wspaniale Tony. Hiszpania jest zdecydowanie warta odwiedziń, czy raczej jak to mówią sami Hiszpanie Espagne vale la pena cada visita – oznajmił z pewnością siebie i błędem, bo na dobrą sprawę hiszpańskiego nie znał poza kilkoma zwrotami, jak właśnie ten i dos cervezas por favor.
– Możemy ci zrobić urodziny w stylu Las Vegas jeśli chcesz Lottie – powiedział ponownie przymykając na chwilę oczy. Może Charlotte z całym swoim potencjałem do popełniania przestępstw rzeczywiście dostała się do Hufflepuffu, bo zagroziła Tiarze. A może po prostu mili Puchoni byli jedynie szkodliwym stareotypem. Nie ważne. I tak ją kochał, tak jak tych dwóch obok niej, nawet jeśli jeden dołączyl do klubu impro Brenny, a drugi nie przychodził do pracy.
ceaseless watcher
Vigilo, opperior, Audio.
wiek
43
sława
IV
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
Niewymowny
Średniego wzrostu czarodziej (176cm), ubrany w modne szaty, szpakowate loki sięgają mu za ucho, a na twarzy nosi dość długi zarost, broda jest w wielu miejscach siwa. Ma ciemne, niemal czarne oczy. Emanuje od niego bardzo niespokojna energia.

Morpheus Longbottom
#28
25.06.2024, 18:35  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 25.06.2024, 18:44 przez Morpheus Longbottom.)  
Wróżba dla: Charlotte
Rzut Symbol 1d258 - 9
Biżuteria (prezent)


Wróżba dla: Anthony'ego

Rzut Symbol 1d258 - 204
Stopy (ważna decyzja)


Wróżba dla: Jonathana
Rzut Symbol 1d258 - 219
Telefon (kłopot z pamięcią)


Rozmowy toczyły się, jedzono, pito, pływano. Czwórka przyjaciół dogryzała sobie, śmiała się wspólnie, czując się wreszcie w komplecie i latając różne pustki, które nosili w sercach, nawet jeśli się przed nimi nie chcieli przyznać. Za namową innych i po uzgodni zasad, Morpheus powróżył im jeszcze raz, tym razem mniej inwazyjnie.

Charlotte oczywiście, oczywiście miała coś tak bardzo pasującego, jak biżuterię i żartował, że to oznacza, że jednak ten prezent na ślub dostanie. Anthony'ego postraszył podejmowaniem ważnych decyzji i miał przy tym zmarszczone czoło i wnikliwie spojrzenie, poszukujące znaków, że może to dotyczyć tej osoby, o której myślał. Ostatni był Jonathan, lecz tutaj nie było już tak prosto.

— Słyszałem pieśń o dawnej miłości... — powiedział Jonathanowi w pewnym momencie, gdy nadeszła jego kolej na wróżbę, gdy rozmowa między Charlotte i Anthonym poniosła się w inną stronę, porzucając dwójkę na chwilę bliżej głębiny ogromnego basenu do kąpieli. Z troską w głosie wyjawił mu treść swojej wizji, o liście, który zobaczył, a później dodał nieszczególnie optymistycznie zapominalstwo lub problemy z pamięcią.


Koniec sesji


And when I call you come home
A bird  in your teeth
the end is here
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Shafiq (3746), Charlotte Kelly (3079), Jonathan Selwyn (2955), Morpheus Longbottom (2133)


Strony (3): « Wstecz 1 2 3


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa