• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 4 5 6 7 8 … 16 Dalej »
Love is the death of duty [4 lipca 1962]

Love is the death of duty [4 lipca 1962]
strength [reversed]
Your hands protect the flames
From the wild winds around you
wiek
28
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Przedsiębiorca
Wzrost: 177 cm, czarne włosy, brązowe oczy, silny londyński akcent, ubrany zwykle w luźny garnitur: często bez marynarki, z kamizelką i kilkoma rozpiętymi guzikami koszuli.

Icarus Prewett
#21
20.09.2024, 14:14  ✶  
Wziął głęboki oddech, jak zalecił mu ojciec. Było to trudne, gdy chłopak cały drżał, a powietrze z trudem dostawało się do jego płuc. Niemal na skraju ataku paniki nie dało się trzeźwo myśleć. Nie było odwagi, mocy, by bronić Mony. A głos ojca był kojący. Mówił prawdę, trudną prawdę. Icarus był zaś idiotą, zbyt młodym, by jeszcze decydować o takich sprawach. Historia była jego całym życiem. Miał do tego talent i nie mógł go marnować.

Wybór był trudny, ale Icarus wiedział, że ojciec to rozumiał. Ba! Był w stosunku do swojego syna niezwykle wyrozumiały, bo nawet jeśli Icarus był głupi i nie wiedział, co było dla niego dobre, Dedalus gotów był wskazać mu właściwą drogę. Bez wściekłości ani wyrzutów. Może rzeczywiście z Moną była to tylko miłostka z Hogwartu? Było to miłe, ale wszystko dobre kiedyś się kończyło. Trzeba było dokonać poświęceń, jeśli chciało się osiągnąć wielkość.

– Masz rację, ojcze. Dziękuję – powiedział, brzmiąc... martwo. Coś w nim właśnie umarło. Czy tak wyglądało wychodzenie z dzieciństwa w dorosłość? Tak, to musiało polegać na podejmowaniu trudnych decyzji. Dorośli robili to cały czas. A Icarus już był dorosły, tak przynajmniej twierdził ojciec... wraz z prawem czarodziejów.

Poszedł do gabinetu ojca, zaciskając pięści. Tak, czuł się podle, ale teraz już wiedział, że czyni to, co konieczne. A kiedy Mona zadała mu pierwsze pytanie, mieszanka silnych emocji, którą czuł, stała się niczym wyraziste farby wymieszane razem i tworzące paskudną szarość. Nie potrafiłby określić swojego nastroju, tego otępienia inaczej. Było mu... szaro.

– Bo to były żarty, Mono. Nic poważnego. Teraz jednak jest poważnie i nie wierzę, że nie potrafiłaś tego zrozumieć – powiedział, nie patrząc na Monę. Nie potrafił na nią spojrzeć, bo by się złamał. – Wydaje mi się, że to wszystko... było niepoważne. A nie jesteśmy już dziećmi w Hogwarcie. Jesteśmy dorośli i... – zaciął się na chwilę. Uparcie patrzył na swoje buty. Żołądek mu się ściskał z oczu leciały łzy. Musiał jednak to zrobić. Im szybciej to się stanie, tym mniej będzie bolało. – Nie... nie możemy już się spotykać. Ojciec... Ja uświadomiłem sobie, że jeśli będziemy to kontynuować, nigdy nie zostanę historykiem. Tak będzie lepiej dla nas obojga.

Zabrzmiał okrutnie, ostro, zupełnie niepodobnie do siebie. Wydawało mu się jednak, że mówił z sensem.

– I tak nie było dla nas szans. Jesteśmy z dwóch różnych światów i nie ma możliwości, żeby je połączyć – dodał jeszcze w desperackiej próbie, żeby Mona zgodziła się z jego słowami.
sacrificial lamb
Why does my skin start to burn?
wiek
28
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
smokolożka
rude loki, ciemne i bystre oczy. Mierzy 168 cm

Mona Rowle
#22
20.09.2024, 15:28  ✶  
— Tylko żarty? — jej głos zyskał na sile, a sarkazm, który dotąd był tylko cieniem bólu, wybrzmiał w pełni. — Nie mogłam wziąć tego na poważnie? Och, przepraszam. Zapomniałam, że twoja rodzina nie przyjmuje żartów ani własnych opinii. Może mam się nauczyć hymnu pochwalnego na cześć twojego ojca, żeby już nigdy nie palnąć żadnej głupoty? Podziękować mu za to, że pomógł ci dorosnąć w te kilka minut? Ja nie… Nie, Ari… Nie wierzę w ani jedne twoje słowo! — nie mogła się powstrzymać. — Więc tak wygląda miłość i jakiekolwiek okazywanie uczuć w twojej rodzinie? Zamknij się, siedź cicho, a może zasłużysz na to, żeby nie upokorzono cię publicznie? To jakiś wasz rytuał rodzinny… co?

Zamilkła na chwilę, a z jej twarzy szybko zniknął gorzki uśmiech. Mona starała się zrozumieć sens jego słów. W jej oczach przez ułamek sekundy pojawiła się dezorientacja, a potem zaczęła walka o to, by utrzymać to, co właśnie rozsypywało się na jej oczach. Niedowierzanie z desperacją — wszystko się wymieszało.

— Co? Nie...— głos zadrżał od strachu. Chwyciła go za ręce, przyciągnęła do siebie, jakby mogła zmusić go do zmiany zdania samym dotykiem. — Twój ojciec kazał ci to powiedzieć? Nie ma dla nas szans? A co z Walią? Od paru miesięcy planujemy nasz wyjazd, a teraz ty…

Mona patrzyła na Icarusa z szeroko otwartymi oczami pełnymi przerażenia i bólu. Miała zgodzić się z jego słowami? Nie mogła uwierzyć w to, co słyszała!

— Ari, mój Ari… — chwyciła go za policzek, żeby zmusić go do spojrzenia na nią. — Pójdę do twojego ojca i go przeproszę, dobrze? Co ty na to? — jej słowa były gorączkowe, desperackie. — Przeproszę go i powiem, że to był okropny błąd. Wezmę to na siebie, wszystko!

Była gotowa zrobić wszystko. Cokolwiek, byleby tylko nie musieć stracić tego, co było dla niej wszystkim.

— Jesteśmy z różnych światów? O czym ty do mnie mówisz w tym momencie?! Ja… dobrze! Wyprę się wszystkiego, co kiedykolwiek było związane ze smokami, przysięgam! Nigdy więcej nie wspomnę o smokach, ani przy tobie, ani przy twoim ojcu. Obiecuję. Mogę być kimkolwiek, kim tylko chcesz, kim on chce… Ari, proszę, nie każ mi cię…

To była szybka decyzja, ale Mona naprawdę była gotowa wyrzec się siebie. Smoki, które były jej pasją, miłością od dzieciństwa, stały się jej wrogiem? Dobrze. Jeśli to one były przeszkodą między nią a Icarusem, wyrzeknie się ich. Nigdy więcej nie wróci do Walii, nigdy więcej nie będzie pracować ze smokami, jeśli tylko to mogło ich uratować. Zamieszka w Londynie, może znajdzie jakąś pracę, zatrzyma się u rodziny?
strength [reversed]
Your hands protect the flames
From the wild winds around you
wiek
28
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Przedsiębiorca
Wzrost: 177 cm, czarne włosy, brązowe oczy, silny londyński akcent, ubrany zwykle w luźny garnitur: często bez marynarki, z kamizelką i kilkoma rozpiętymi guzikami koszuli.

Icarus Prewett
#23
20.09.2024, 17:22  ✶  
– Myślisz, że to wszystko jest takie proste?! – podniósł głos, chyba po raz pierwszy w czasie ich znajomości. – Nie wiesz jak to jest, gdy jesteś bękartem i tylko w jeden sposób będziesz naprawdę przynależeć do rodziny. Nie masz pojęcia, jak to jest znosić krzywe spojrzenia macochy, która cię nienawidzi, to, że twoje rodzeństwo praktycznie nie może ze mną spędzać czasu, że całe życie nie pasujesz! A kiedy wreszcie staram się wpasować, spotykam ciebie i wszystko niszczysz!

To było najbardziej paskudne wyznanie miłości, jakie można było sobie wyobrazić. Wyrażone najgorszymi możliwymi słowami, we wściekłości, żalu i strachu. Nie chciał już nigdy więcej się tak czuć. Złamany, rozdarty. Pragnął uciec przed tym stanem, przed spojrzeniem Mony i jej słowami, które z każdą chwilą bardziej bolały.

Kiedy położyła dłoń na jego policzku, patrzył na dziewczynę przez chwilę. Był moment, że miał ochotę zaproponować, żeby rzucili to wszystko, żeby mógł wyjechać z nią do Walii i nigdy więcej nie spotkać się z rodziną. Bo tym groził taki plan... całkowitym odcięciem. Icarus przestałby być Prewettem. Problem był w tym, że nie był nikim więcej.

– Nie ma szans na Walię. Ani na nas. I mówię to ja, a nie mój ojciec – powiedział cicho. – Albo ja porzucę to, co jest dla mnie najważniejsze, albo ty. Myślę, że... nie warto. Powinnaś robić to, co kochasz, oboje powinniśmy po prostu... pozostać na swoich miejscach.

Zdjął jej dłoń ze swojego policzka i cofnął się. Każdy ruch go bolał, a ból ten był przeszywający duszę... i konieczny. Wszystko się rozpłynęło. Nie było błogiego wyjazdu do Walii, nie było wspólnej przyszłości z Moną. Czekało na Icarusa tylko to, co właściwe, to co dla niego zaplanowano.

– Jeśli miłość ma być takim poświęceniem, wolę poświęcić miłość – dodał na koniec, patrząc na Monę ten ostatni raz.

Być może już miał jej nigdy nie zobaczyć. Jej twarzy, uśmiechu, rudych włosów, które tak lubił przesiewać między palcami... Tak chyba rzeczywiście było lepiej. Karmienie złamanego serca obrazem ukochanej było złym pomysłem, szczególnie kiedy Icarus sam to serce złamał. Sobie i jej.

– Eustachia odprowadzi cię do drzwi – jakimś cudem jego głos zabrzmiał jeszcze bardziej głucho niż wcześniej.

Za oknem zaczął padać deszcz. Tak jakby sam świat płakał za ich straconą miłością.
sacrificial lamb
Why does my skin start to burn?
wiek
28
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
smokolożka
rude loki, ciemne i bystre oczy. Mierzy 168 cm

Mona Rowle
#24
20.09.2024, 19:08  ✶  
Mona wzdrygnęła się, kiedy Icarus podniósł głos, a potem z trudem złapała oddech, gdy słuchała, jak wypowiadał kolejne słowa. To był wyrok.

— Icarusie... żaden normalny rodzic nie stawia swojego syna przed takim wyborem. Co to za rodzina, która potrafiłaby odrzucić cię tylko dlatego, że... że nie zgadza się z twoimi…

,,Spotykam ciebie i wszystko niszczysz’’. Dokładnie jakie uczucie towarzyszyło jej w tamtym momencie? Czym był ten ból w klatce piersiowej? Z towarzyszącym szumem w uszach jakby tonęła? To przed czym zawsze ją ostrzegano. Złamane serce. Czysty, prosty ból, który rozchodził się po ciele jak trucizna i paraliżował każdy nerw.

I wtedy poczuła powracający wstyd. Gryzący, przytłaczający wstyd, który ścisnął jej gardło i prawie ściągnął na kolana. Jak mogła być tak naiwna? Jak mogła uwierzyć, że dla Icarusa Prewetta, potomka jednej z najważniejszych rodzin w czarodziejskim świecie, ona mogła mieć jakiekolwiek znaczenie? Była gotowa porzucić wszystko dla niego. Po raz któryś pomyślała, że była okrutna. Ten sam przypadek i ta sama myśl sprzed paru miesięcy. Wiedziała, jak Icarus zawsze stanąłby po stronie swojej rodziny, gdyby musiał dokonać wyboru. Wiedziała to. Ale nic nie mogło zmniejszyć bólu, kiedy usłyszała to na własne uszy.

— Proszę, przestań
— jej głos przeszedł w błagalny szept. — Nie rób mi tego. Nie ty, Ari. Nie ty. Ktokolwiek, ale nie ty… — oddech przyspieszył, a z oczu spłynęły łzy, kiedy odsunął jej ręce. — Nie tak miał wyglądać ten wieczór…

Już była gotowa zaoferować wsparcie, wspólną ucieczkę, cokolwiek! Ale chłopak ją wyprzedził. W momencie, kiedy powiedział, że była to jego decyzja, nie ojca… Uświadomiła sobie, że to już nie miało większego znaczenia. Icarus najwyraźniej nie chciał jej w żadnym wydaniu, w żadnej formie. Nie miało znaczenia to, jak mogłaby postarać się, aby być częścią jego życia, bo on już dokonał wyboru. Nie chciał mieć z nią nic wspólnego. Nie była jego warta. Ani teraz, ani nigdy.

Mona zawsze również wiedziała, że smoki są niebezpieczne, potężne, dzikie. Ale w tamtym momencie miała wrażenie, że to nie smoki są najgroźniejsze, tylko to uczucie, które zagnieździło się w jej sercu. Bo kiedy tak łatwo powiedział, że musi poświęcić się nauce, zignorował coś, co dla niej było wszystkim. Czy nie widział, że to właśnie z nim chciała dzielić swoje marzenia, swoją pasję? Było coś upokarzającego w tej myśli. Wiedza, że dla niego jej obecność była czymś, co mogło odciągnąć go od kariery, bolała bardziej niż była w stanie przyznać sama przed sobą. A jednak wystarczyło jedno ostrzeżenie ojca, by wszystko zaczęło się kruszyć.

— Mówisz o poświęceniu... Ale to nie jest poświęcenie, Ari. To ultimatum, które postawił ci ojciec. To wybór, który już dawno za ciebie podjął. Albo może tak naprawdę to ty nigdy nie miałeś odwagi, żeby wybrać inaczej.

Mona chciała zapamiętać każdą linię jego twarzy. Próbowała zapamiętać te oczy, które tak bardzo kochała. Ale jeśli to miała być miłość, to nie chciała jej.

— Nie trzeba jej fatygować
— odezwała się cicho po dłuższym momencie, głos miała zaskakująco opanowany. Jakimś cudem odnalazła siłę, by wypowiedzieć ostatnie słowa, które miały ostatecznie zakończyć wszystko, co między nimi było. — Znajdę drogę do drzwi.

Niemal wybiegła z kamienicy, zostawiając za sobą swoje nakrycie na wieszaku. W pośpiechu zapomniała też o małym zeszyciku w kieszeni, w którym notowała wszystkie drobnostki, jakie chciała pokazać Icarusowi podczas ich wspólnego wyjazdu do Walii. Tamte starannie zapisane plany nie miały już żadnego znaczenia.
strength [reversed]
Your hands protect the flames
From the wild winds around you
wiek
28
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Przedsiębiorca
Wzrost: 177 cm, czarne włosy, brązowe oczy, silny londyński akcent, ubrany zwykle w luźny garnitur: często bez marynarki, z kamizelką i kilkoma rozpiętymi guzikami koszuli.

Icarus Prewett
#25
20.09.2024, 20:45  ✶  
Nie było już więcej słów. Icarus nie był w stanie skomentować tego, co Mona mówiła o jego ojcu. Uznał, że wypowiadała te słowa w emocjach, mimo, że przecież były prawdziwe. A w dodatku ona... znów wszystko upraszczała. Sytuacja Icarusa zaś nie była łatwa. Nie potrafił przyznać, że ojciec nie we wszystkim mógł mieć rację.

Wiele rzeczy pozostało niewypowiedziane. To też nie była dobra rozmowa, ale jak takie rozmowy mogli przeprowadzać osiemnastolatkowie? Normalnie mieliby wsparcie rodziców, ale Icarus nie mógł na to liczyć. Musiał to załatwić sam, zachować się jak dorosły.

Jednak, gdy tylko Mona wyszła, wstrząsnął nim płacz. Chłopak opadł na podłogę, oparł plecy o biurko i schował twarz w dłoniach. Nawet ojciec dał mu przepłakać swoje i został w salonie, szanując potrzebę samotności u chłopaka.

Jak się okazywało, szybkie ucięcie znajomości wcale nie było tak bezbolesne, jak się wydawało. A w następujących latach Icarus miał się o tym przekonać.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Bard Beedle (1995), Icarus Prewett (3127), Mona Rowle (3356)


Strony (3): « Wstecz 1 2 3


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa