• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Wyspy Brytyjskie Walia [18.10.1972, wykopaliska] Wrzosy pachną jeszcze moim jesiennym przebudzeniem

[18.10.1972, wykopaliska] Wrzosy pachną jeszcze moim jesiennym przebudzeniem
Róża Pustyni
Wszystkie przyzwoite przepowiednie są do rymu.
wiek
32
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
uzdrowicielka w grupie archeologicznej, wróżbitka
Ginevra rzuca się w oczy. To szczupła i dość wysoka kobieta, sięgająca 177 cm. Ma owalną twarz, skórę koloru kawy z mlekiem i jasnobrązowe oczy; włosy długie do pasa, ciemnobrązowe. Ubiera się raczej schludnie niż byle jak. Jej usta często zdobi psotliwy uśmieszek. Mówi z akcentem, słychać, że nie pochodzi z Anglii. Otacza ją mgiełka orientalnych perfum - klasycznej egipskiej mieszanki cytrusów, jaśminu i słodkiego ananasa.

Guinevere McGonagall
#21
07.05.2026, 20:48  ✶  

– Daj spokój… I myślisz, że jak by takie lekcje wróżbiarstwa wyglądały w moim wykonaniu? Zmuszaniem do gapienia się w kulę? – słyszała już o takich praktykach i osobiście była przeciwniczką, by każdego ucznia sadzać przed kryształową kulą, a potem zmuszać do godzinnego gapienia się w mlecznobiały wir. – Układaniem pasjansa? – parsknęła pod nosem. – To robiliście? Całe lekcje próbowaliście zobaczyć coś w kuli albo fusach i większość widziała nic albo rozmokłe fusy, a potem ściemniała? – i wkuwała na pamięć znaczenia symboli, rzecz jasna. – I przerysowywaliście te bezkształtne placki na pergamin? – odwróciła w końcu wzrok od blondyna i na moment przymknęła jasnobrązowe oczy, których teraz ani razu nie zmieniła na kocie, z którymi można ją było tak często spotkać. – Do niczego nie będę cię zmuszać, Cal – nigdy nikogo nie zmuszała do niczego, uważając granice innych za świętość. – Chyba, że będziesz się stawiać przed koniecznymi syropkami, wtedy będę zmuszać – to był jej jedyny wyjątek: kwestie zdrowotne.

Kiwnęła głową na znak, że rozumie. Kwestie podziałów hogwardzkich uczniów zostały jej przedstawione już dawno, chociaż się z nimi z wiadomych powodów nie utożsamiała, ale rozumiała, że do szkoły uczęszczało grono dzieciaków z rodzin, które miały bardzo krytyczne zdanie na temat mugoli czy mugolaków i najczęściej trafiali to jednego domu, więc… zamiast ich porozdzielać i nauczyć w ten sposób większej tolerancji, to się ich wciskało do jednego wora, jednego sosu i dzięki temu umacniali się w swoich poglądach, często radykalnych, a jak tylko odstawałeś, miałeś jakieś inne, to nie dawali ci żyć. Zaś numerologia faktycznie wymagała przeczytania sporej ilości książek – i analitycznego umysłu, który Cal zdecydowanie posiadał. Sama do pewnego momentu zajmowała się numerologią i szyframi, ale okazało się, że nie ma na to wszystko czasu, gdy dodać jeszcze do tego potrzebę związana z malunkiem.

– Wróżbiarstwo jest wymagające. Znacznie bardziej niż się wydaje na początku. Wymaga ćwiczeń umysłu, a nie tylko gapienia się w kształty… Na swój sposób jest to podobne do numerologii. W tym sensie, że trzeba wytrenować umysł do dostrzegania pewnych schematów, by wiedzieć w jaki sposób spojrzeć, żeby zobaczyć, nie wiem czy wiesz, co mam na myśli – bogowie, dobrze, że nie plątał jej się język, bo miała wrażenie, że byłaby w tej chwili jeszcze mniej zrozumiała niż już była.

Nie było żadną tajemnicą, że Ginny nie miała zbyt mocnej głowy, a może i wypili podobną ilość tej Ognistej, ale Gin piła rzadziej, nie była tak wprawiona, całkiem możliwe, że niewiele dzisiejszego dnia zjadła czy to przez stres, smutek i zmartwienie, czy dlatego, że zapomniała, a choć była wysoka jak na kobietę, to była też szczuplutka. Raczej nie uniosłaby zbyt ciężkich kamieni. Przytrzymała się więc wyciągniętej do niej ręki, nim złapała równowagę i poczuła, że jest w stanie iść.

– Dzięki – mruknęła. – Coś ty mi dał – paplała dalej, łypiąc na butelkę, którą Cathal zostawił na kamieniu i  wzięła ją ze sobą, żeby tak tu niedopita nie stała, chociaż nie brała kolejnego łyka, gdy przedzierali się przez wrzosowisko.

I nie była pewna, czy wypiła już tak dużo, że ma zwidy, czy to jakaś fatamorgana (choć na tym obszarze chyba takie obrazy nie powstawały? Z drugiej strony może to sama Morgana stworzyła ten miraż… to w końcu były tereny, na których bywała, czyż nie?), czy jeszcze coś innego, ale aż przymrużyła oczy i westchnęła nieco głośniej, niżby sobie życzyła. Filar błyszczał. Migotał w blasku zachodzącego słońca, a przy nim…

Cathal milczał, ale on często milczał i nie było to nic złego, ale czy musiał być akurat w tej sekundzie zajęty tymi cholernymi papierosami? Wyciągnęła dłoń, by złapać go za rękę i zatrzymać. W tym momencie mimowolnie mrugnęła i wszystko zniknęło, a wtedy poczuła coś… czego nie czuła zbyt często.

To był strach.

Aż oczy jej się na jedną krótką chwilę rozszerzyły ze strachu.

A zaraz po tym poczuła jak żołądek podjeżdża jej do gardła i gdzieś w niej obudziła się ciekawość.

– Cal. Cal ten filar – oczywiście, że nie widział, bo gdyby widział, to by coś zrobił. – Błyszczał.

Syn czarnoksiężnika
wiek
35
sława
IV
krew
czysta
genetyka
dziedzic Slytherina
zawód
Archeolog
Cathal wdał się w dużej mierze w matkę z Gauntów: po niej ma dość jasne włosy i jasne oczy. Mężczyzna bardzo wysoki, około 192 cm wzrostu, któremu wyraźnie nie był w życiu obcy wysiłek fizyczny. Gdzieś pomiędzy trzydziestką a czterdziestką.

Cathal Shafiq
#22
08.05.2026, 14:04  ✶  
– Wybrałem wróżbiarstwo, bo wydało mi się przedmiotem, który najłatwiej zignorować – odparł po prostu szczerze. – Nie obchodziły mnie wyniki.
Miał wystarczająco dobre oceny z pozostałych przedmiotów, aby zaliczyć SUMY na takim poziomie, jaki mu pasował. Przy wróżbiarstwie mógł właśnie przez lekcje prześlizgiwać się, zwyczajnie zmyślając, a i po prawdzie egzaminy nie miały większego znaczenia, bo nauczycielka pewnie zdawała sobie sprawę z tego, że niewielu jej uczniów ma prawdziwy dar, a że jeśli da wszystkim fatalne noty, to nikt później nie wybierze tego przedmiotu.
Bardzo starał się nie krzywić.
Oczywiście wiedział, że do niczego by go nie zmuszała. Nie leżało to w jej naturze, tak jak w jego naturze nie leżało ustępowanie: nie wątpił, że Ginny zdaje sobie sprawę z tego, że zmuszenie go do siedzenia i wysłuchiwania takiego wykładu graniczyłoby z niemożliwym.
– Podobne do numerologii? Obawiam się, że nie jest to coś, w czym się zgodzimy – stwierdził, tu już się mu wyrwało, bo ot nie potrafiłby usiedzieć cicho. Numerologia była dla niego nauką ścisłą, wymagającą logiki i stawiania na umysł, a wróżbiarstwo… wróżbiarstwo było tą dziedziną, którą traktował jako najmniej ścisłą. O ile mógł uwierzyć jeszcze w proroctwa, to absolutnie nie w znaki. Uważał zresztą, że do takiej wróżby symbolu zawsze da się coś dopasować, i nie ma w tym tak naprawdę znaków od losu. Mooooże czasem jakiś człowiek obdarzony Trzecim Okiem zobaczył w tej całej szklanej kuli coś więcej, ale wobec tego jego sceptyczny umysł też miał wątpliwości.
– Najpopularniejszy trunek w Anglii. Teraz już będziesz wiedziała, o czym mówią ludzie, jak opowiadają o smaku ognistej whisky – stwierdził, gdy wstali. Ale trzymał się w pobliżu, w razie czego podstawiając ramię, by mogła się na nim podeprzeć. Alkohol sprawił wprawdzie, że odrobinę zaszumiało mu w głowie, mniej jednak niż jej. Nie upijał się często – to nie było zabawne dla kogoś z jego chorobą – ale pewnie przez całe życie pił trochę więcej niż ona, a swoje robiło po prostu to, że mając taki wzrost i jeszcze całkiem sporo mięśni, potrzebował trochę większej dawki, żeby faktycznie się zaprawić.
Odpalił papierosa akurat w chwili, w której Ginny wspomniała o błyszczącym filarze.
Spojrzał w tamtą stronę. Zmrużył oczy. Filar jednak zdawał się taki sam jak zwykle, co najwyżej odbijało się od niego słońce. Nawet otworzył już usta, żeby powiedzieć, że to tylko słoneczne promienie, ale zerknął na nią, jakoś dziwnie bladą i ostatecznie zmilczał. Może to było złudzenie, wywołane grą świateł i cienia, może alkohol, a może coś zobaczyła i uwierzyła, że to kolejna wizja?
– w takim razie podejdźmy bliżej i się przyjrzyjmy. Niczego nie zauważyłem – stwierdził w końcu tylko. Ruszył w tamtą stronę, wypuszczając kłąb dymu, ale kamień i znaki na nim wyglądały tak samo: nie błyszczały jak w tych wspomnieniach, które im przekazano. Okrążył filar, wciąż jednak nie widział żadnej zmiany względem ostatniego razu.
Róża Pustyni
Wszystkie przyzwoite przepowiednie są do rymu.
wiek
32
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
uzdrowicielka w grupie archeologicznej, wróżbitka
Ginevra rzuca się w oczy. To szczupła i dość wysoka kobieta, sięgająca 177 cm. Ma owalną twarz, skórę koloru kawy z mlekiem i jasnobrązowe oczy; włosy długie do pasa, ciemnobrązowe. Ubiera się raczej schludnie niż byle jak. Jej usta często zdobi psotliwy uśmieszek. Mówi z akcentem, słychać, że nie pochodzi z Anglii. Otacza ją mgiełka orientalnych perfum - klasycznej egipskiej mieszanki cytrusów, jaśminu i słodkiego ananasa.

Guinevere McGonagall
#23
09.05.2026, 12:32  ✶  

Prowadziła z nim tę rozmowę nie po to, by go do czegokolwiek przekonać, a dlatego, że mogła. Dlatego, że miała taką ochotę. Wiedziała, oczywiście, jakie Cathal miał do tematu podejście, wiedziała to od bardzo dawna i nie miała zamiaru z tym walczyć. Jego brak wiary był tylko jego problemem. Ale to nie znaczyło, że nie mogli o tym rozmawiać, tak?

– Uczyłam się numerologii – nawet z powodzeniem ją przez jakiś czas wykorzystywała, dopóki nie zrezygnowała z tematu. – I możesz się nie zgadzać, ale to są moje wnioski wyciągnięte po wgłębieniu się w jeden i drugi temat – odparła spokojnie, niewzruszona tym, że Calowi się „ulało”. Wróżbiarstwo to też był schemat i szyfr… tylko nie układany przez ludzi, a przez świat. Przez magię, która w nim krążyła. Jak nie wiedziałeś gdzie spojrzeć, to tego nie dostrzegałeś. – Poza tym nie zastanawiałeś się nigdy dlaczego tak wielu jasnowidzów… wróżbitów… zajmuje się również numerologią? To nie jest przypadek – energia cyfr i liczb, daty urodzeń, kreślenie horoskopów… to nadal była działka wróżbiarstwa jakby nie patrzeć i mogło to mówić o człowieku znacznie więcej, niżby sobie tego życzył.

– Naprawdę najpopularniejszy? Anglicy to masochiści – wymruczała pod nosem, bo nie rozumiała jak TO może być najpopularniejsze. Na pewno było charakterystyczne, tego nie mogła odmówić, ale chyba znacznie bardziej do jej gustu przypadły grzańce niż ta cholerna ognista whisky (była jednak skuteczna i na dzisiaj prawdopodobnie idealna, bo miała wrażenie, że świat przestał się rozmazywać w ten dziwaczny sposób, jaki miało to miejsce przez pół dnia, a niedługo pewnie zacznie się rozmazywać tak, jak należało po alkoholu). A po drodze bodaj raz musiała się tylko złapać Cala, gdy się potknęła, poza tym szła dzielnie i całkiem prosto.

– To było tylko przez chwilę – przyznała, gdy może nawet nieco bardziej dziarsko ruszyli w stronę tego filaru, a po drodze analizowała wszystko, co jej się dopiero co wydawało. Kiedy Cal okrążał filar, ona podeszła i wpatrywała się w ziemię. Tu przecież ktoś stał, tak? Jeśli to było prawdziwe, to wrzosy powinny być w tym miejscu trochę udeptane… tak? – Wydawało mi się, że kogoś tutaj widziałam – powiedziała po chwili tego wgapiania się w ziemię, nim uniosła spojrzenie na filar.

Syn czarnoksiężnika
wiek
35
sława
IV
krew
czysta
genetyka
dziedzic Slytherina
zawód
Archeolog
Cathal wdał się w dużej mierze w matkę z Gauntów: po niej ma dość jasne włosy i jasne oczy. Mężczyzna bardzo wysoki, około 192 cm wzrostu, któremu wyraźnie nie był w życiu obcy wysiłek fizyczny. Gdzieś pomiędzy trzydziestką a czterdziestką.

Cathal Shafiq
#24
09.05.2026, 19:59  ✶  
– Nie, jakoś nigdy nie zaprzątało mi to głowy – przyznał Cathal, który wróżbami i proroctwami przejmował się głównie wtedy, gdy zostały wygłoszone tysiąc lat temu i zapisane na ścianie jakiegoś grobowca. No dobrze, przejął się też trochę tym, co pozostawiła po sobie Cassandra dla, najwyraźniej, Guinevere, ale to było coś innego. Dotyczyło tej wioski, jej upadku, jego współpracownicy i, w pewnym sensie przynajmniej niemal przyjaciółki. Do tej pory nawet nie był świadom, że jasnowidze chętnie studiowali numerologię, sam tę dziedzinę ceniąc bardziej za wyliczenia i możliwości związane z szyframi i tym podobnymi, niż wyliczanie mocy związanej z imionami albo datami narodzin.
Nie żeby sam nie był dość typowym skorpionem.
– Z tego co mi wiadomo, owszem. Jest serwowana zwykle na przyjęciach, w barach, chętnie wybierana przez kawalerów czystej krwi, kiedy się bawią… i oczywiście służy jako doskonała łapówka – przytaknął z pewnym rozbawieniem, podpierając ją znowu, kiedy omal się nie potknęła. Wiedział, że zabrała butelkę, ale w tej chwili miał wrażenie, że dobrze, że nie dopiła jej zawartości, bo skończyłoby się pewnie na tym, że z powrotem musiałby ją nieść na plecach. – Ale po prawdzie ja mam większy sentyment do doprawianej wersji piwa kremowego niż do ognistej – stwierdził. Może miało to coś wspólnego z tym, że to był jeden z pierwszych alkoholi, jakie pił: gdy już skończył siedemnaście lat, a wciąż był w Hogwarcie, łatwiej było dostać takie niż cokolwiek innego. Oczywiście, nie łamało się wtedy prawa, ale szkolne zasady już owszem, i może właśnie ten posmak zakazanego owocu sprawiał, że miał pewien sentyment do trunku.

Nie widziała śladów.
Może nikogo tu nie było i to była gra świateł i cieni. Albo wizja. Lub ta osoba stała nieruchomo, albo akurat w miejscu, którym przeszedł Shafiq, by zbliżyć się do filaru.
Shafiq wychylił się zza kamienia, spoglądając na nią już z większą powagą, gdy powiedziała, że zdawało się jej, że kogoś tu widziała.
– To mi się nie podoba – przyznał. Wiedzieli, że wioska kogoś interesowała. I wiedzieli, że te filary kiedyś uaktywniono. Wiedzieli też, że być może… dało się dokonać tego ponownie za pomocą nekromancji.
Leta uważała, że powinni spróbować i między innymi dlatego tak strasznie się z nią pokłócił.
– Być może trzeba będzie zabezpieczyć to miejsce. Może Thomas da radę stworzyć jakiś śledzący mechanizm… Albo nałożę wokół pieczęcie.
Róża Pustyni
Wszystkie przyzwoite przepowiednie są do rymu.
wiek
32
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
uzdrowicielka w grupie archeologicznej, wróżbitka
Ginevra rzuca się w oczy. To szczupła i dość wysoka kobieta, sięgająca 177 cm. Ma owalną twarz, skórę koloru kawy z mlekiem i jasnobrązowe oczy; włosy długie do pasa, ciemnobrązowe. Ubiera się raczej schludnie niż byle jak. Jej usta często zdobi psotliwy uśmieszek. Mówi z akcentem, słychać, że nie pochodzi z Anglii. Otacza ją mgiełka orientalnych perfum - klasycznej egipskiej mieszanki cytrusów, jaśminu i słodkiego ananasa.

Guinevere McGonagall
#25
10.05.2026, 11:27  ✶  

Może nawet nie zwrócił uwagi na ten drobny fakt, skoro tak bardzo kręcił nosem na wszelkie wróżby, że wiele z tych „logicznych” dziedzin nauki były przez wróżbitów tak szeroko i często wykorzystywane. To nie była tylko numerologia, której nigdy nie postawiłby blisko, ale też astronomia, przydatna do kreślenia kosmogramów. Na tym się jednak kompletnie nie znała, bo co prawda uwielbiała patrzyć w gwiazdy i oczywiście zdała astronomię w szkole, to na tym się ta historia zakończyła. Wiedziała, oczywiście, że tematem przepowiedni w jakiś tam sposób się Cathal przejmował, ale bardziej podchodząc chyba do nich jak do tekstu, w który wierzyli starożytni, i do którego dostosowali swoje życie. Nie była pewna co uważał odnośnie przepowiedni Cassandry, która objawiła się iście widowiskowo, bo Guinevere zaczęła gadać dziwne rzeczy, a potem zwój, którego Shafiq nie potrafił odczytać zapłonął… Przejął się na tyle, że reszta pracowników miała zakaz zbliżania się do wioski po zmierzchu, ale problem polegał na tym, że teraz zmierzch zapadał szybciej… Ale czy przejął się, bo wierzył w te słowa, czy może dlatego, że coś działo się z jego współpracownicę, czy koleżankę, czy… kimkolwiek dla siebie byli w zasadzie, pomiędzy pracą, wyjściami gdzieś we dwójkę, rozmowami czasami zdecydowanie mocno prywatnymi, a tymi okazyjnymi flirtami.

Ginny uśmiechnęła się tylko pod nosem i już nie kontynuowała tego tematu, bo też ten szybko wywiał jej z głowy.

– Kiedy się bawią… Rozumiem. Nie trzeba się napić dużo, żeby zadziałało. Niezwykła oszczędność czasu, zamiast kilka kieliszków to kilka łyków – mruczała pod nosem (co musiało być nawet trochę zabawne, bo Guinevere raczej rzadko narzekała na głos, ale najwyraźniej ten alkohol wyzwolił w niej pewne pokłady marudzenia), ale iluż tych młodych kawalerów chętnych do zabawy w tejże Wielkiej Brytanii było? To zdecydowanie nie było dla niej, ale tak, dzielnie niosła tę butelkę, chociaż wcale nie było powiedziane, że się jeszcze napije. – Te grzańce były lepsze – kremowe piwo oczywiście było wspaniałe w swojej podstawowej formie, tej doprawionej chyba nie próbowała.


– Nie wiem, Cal – stwierdziła w odpowiedzi na nic konkretnego, może nawet bardziej do siebie. – To był ktoś w płaszczu i ten płaszcz… Był znajomy. Nie wiem, nie potrafię… – sobie przypomnieć, dopasować tego do niczego co potrafiła nazwać. – Nie wiem nawet czy to był facet czy kobieta – kucnęła, świat trochę zawirował, ale udało jej się nie wywrócić, i przejechała dłonią po wrzosach, przeczesując je w miejscu, gdzie – jak jej się wydawało – widziała tę osobę. Nic. To mogło być inne miejsce. Mogło faktycznie być zadeptane. A może nikogo tutaj nie było, a głowa płatała jej figla.

– Może to nie jest zły pomysł – powiedziała, patrząc teraz na Shafiqa. – Chyba nie zaszkodzi… – już i tak byli ostrożni, ale skoro teraz pora roku i obraz zgadzał się z tym, co widziała, i faktycznie mieli już w obozie kogoś, kto próbował ich przejrzeć, to zabezpieczenie filaru, który był tak prosto dostępny, to nie taki zły pomysł?

Syn czarnoksiężnika
wiek
35
sława
IV
krew
czysta
genetyka
dziedzic Slytherina
zawód
Archeolog
Cathal wdał się w dużej mierze w matkę z Gauntów: po niej ma dość jasne włosy i jasne oczy. Mężczyzna bardzo wysoki, około 192 cm wzrostu, któremu wyraźnie nie był w życiu obcy wysiłek fizyczny. Gdzieś pomiędzy trzydziestką a czterdziestką.

Cathal Shafiq
#26
11.05.2026, 15:54  ✶  
Sam pewnie nie umiałby nazwać relacji jego i Ginny, ale nie potrzebował szukać właściwych słów. Prawdopodobnie nie użyłby słowa przyjaźń, bo nie nadużywał go nigdy: i bo właśnie nie była jedną z tych, które znały te brzydsze strony jego osobowości. Nazywał przyjaciółmi spośród tych, którzy byli przy życiu, bodaj tylko Letę, Nell i Ulyssesa, bo ta trójka niosła w sobie równie wiele cieni i niejednoznaczności, co on, i kroczyli ścieżkami, na które nie zapędziłaby się raczej Ginewra. Ale prawdopodobnie ona i Jamil byli całkiem tego miana bliscy.
– Tak, podobno sprzyja doskonałej zabawie i pozwala szybko rozkręcić każde przyjęcie – stwierdził, odrobinę kpiąco. Sam w ogóle nie był jakimś orędownikiem wielkich zabaw, i to obojętnie, czy szło o eleganckie bale (tych unikał, bo bywał zbyt bezpośredni, a poza tym nie cierpiał nosić krawata), czy o pijackie posiadówki w jakimś barze na samej granicy Nokturna. Był na to trochę za mało towarzyski, trochę za mało pogodny i zbyt zgryźliwy. – Osobiście uważam, że wino serwowane w Hogsmeade je przebijało.
Ale istniała całkiem spora możliwość, że skoro receptura na grzańca była dopiero testowana, to Cathal dostał trochę inny niż ten jej, mniej doprawiony na przykład. Na razie nie czuł potrzeby wracania tam, by znów spróbować – ale też prawdą było, że ogółem był zawsze orędownikiem próbowania tego, co nowe.
Chyba że chodziło o fasolki wszystkich smaków.
Naprawdę nie chciał na zawsze zapamiętać smaku takiej woszczyzny z uszu. Istniały jakieś granice.

Przypatrywał się jej przez chwilę, gdy wspomniała o tym znajomym płaszczu. Zakładał, że błyski to tylko gra światła i cieni, może wpływ alkoholu, ale to że zdawało się jej, że kogoś rozpoznała… to już wzbudzało czujność. Może i to było proroctwo, ale jeżeli szło o niego, to paranoiczny nieco umysł podsuwał inne rozwiązanie: ktoś z obozu interesował się filarami. Ktoś, kogoś Ginny po prostu widywała, ale z daleka nie była pewna, kim jest. Niby nic niezwykłego, rozglądanie się przy filarach stanowiło część ich pracy… ale Cathal celowo przydzielił do tej roboty konkretne osoby i żadna z nich nie mogła pojawić się tu tutaj.
Zaciągnął się papierosowym dymem, zamyślony.
– Spróbujmy z mechanizmami – zdecydował. – Pieczęcie mogą kogoś zaalarmować. Pomyślę, co jeszcze zrobić, a na razie… chyba powinniśmy wrócić do obozu.
Róża Pustyni
Wszystkie przyzwoite przepowiednie są do rymu.
wiek
32
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
uzdrowicielka w grupie archeologicznej, wróżbitka
Ginevra rzuca się w oczy. To szczupła i dość wysoka kobieta, sięgająca 177 cm. Ma owalną twarz, skórę koloru kawy z mlekiem i jasnobrązowe oczy; włosy długie do pasa, ciemnobrązowe. Ubiera się raczej schludnie niż byle jak. Jej usta często zdobi psotliwy uśmieszek. Mówi z akcentem, słychać, że nie pochodzi z Anglii. Otacza ją mgiełka orientalnych perfum - klasycznej egipskiej mieszanki cytrusów, jaśminu i słodkiego ananasa.

Guinevere McGonagall
#27
12.05.2026, 07:55  ✶  

Tak po prawdzie grzane piwo i grzane wino w jej głowie zdążyło wpaść do tej samej kategorii, którą w swoim ignoranctwie nazywała grzańcami. Mogła mieć kontakt z językiem angielskim od dziecka bo w domu, ale pewne różnice kulturowe i wiedza nie szły z tym w parze, więc miewała czasami takie momenty niepełnego zrozumienia działającego w dwie strony.

W tej chwili już niczego nie zakładała. Ani tego, że jej się przywidziało, ani tego, że to jakaś prorocza wizja (chyba nie była jeszcze na tym etapie by dobrze rozpoznawać moment przychodzenia takowych), ani tego czy to było echo wspomnienia, ani tego że Cassandra nadal jest w stanie zza grobu pokazywać jej obrazy, ani tego, że to ktoś z obozu… opcji było z jakiegoś powodu strasznie dużo, a Ginewra nawet pod wpływem alkoholu była wystarczająco kreatywna, by je mnożyć.

– Okej… – nie powiedziała tego na głos, ale pomyślała o tym, że nawet jeśli to nie było rzeczywiste, to odrobina więcej ostrożności i zabezpieczeń przy tak dostępnym filarze na pewno nie będzie żadną przesadą. Może nawet powinni pomyśleć o tym wcześniej… – A mechanizmy nie zwrócą uwagi? – zapytała jeszcze.

Nie miała nic przeciwko temu, żeby wrócić. Mówiła mi: wszystko było jej jedno i to się w ciągu ostatnich piętnastu minut nie zmieniło.


Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cathal Shafiq (4932), Guinevere McGonagall (6666)


Strony (3): « Wstecz 1 2 3


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa