Dlaczego nadal trzymali stronę Persephony? Może dlatego, że to nie ona zniknęła bez słowa, a w dodatku miała na siebie trud wychowania Megajry i Hadesa? Czy to naprawdę było takie ciężkie do zrozumienia? Gdyby się tak jednak zastanowić to próba - bezskuteczna - wychowania jej męża była zadaniem o wiele trudniejszym. W porównaniu do tego dryblasa, wszystkie McKinnon były niczym bezbronne aniołki.
Pojedynek zamiast zmierzać ku końcowi, rozpędzał się na nowo. Nikt nie chciał się poddać. Rosie gdzieś tam próbowała coś zdziałać, ale Hades miał to gdzieś, po prostu odsuwając ją na bok i rozbrając ją z broni. Nazwanie tego "odsunięciem", było jednak trochę umniejszaniem tego jak nią pierdolnął bez ksztu wychowania.
To jednak nie powstrzymały Ambrosii od kolejnej próby ataku. W tym momencie należało się zastanowić nad podstawowym pytaniem, który brzmiało - "Rosie była wróżbitką czy płatną morderczynią?". Ona na każdym rogu miała jakieś narzędzie zbrodni w postaci świecznika czy innego wazonu. Strach było się bać tego, do czego była ona zdolna, a żyłka to jej prawie wybuchła za pewne.
Trzeba było też przyznać jej to, że wkurwianie się na Alexandra, przynosiło efekty. Ćwiczenia i praktyka, którą podejmowała na Mulciberze, musiała teraz przynieść korzyści. Gdyby Borgin nie musiał teraz martwić się o swoje zdrowie, przyglądałby się temu z uśmiechem na ustach. W życiu nie chciałby być na miejscu Hadesa, który właśnie wyrwał listwę na dziąsło przy użyciu jakiegoś świecznika.
Role się odmieniły i to Stanley musiał się teraz bronić, co próbował skrzętnie zrobić. Tym razem postanowił zgasić próbę McKinnona w zarodku - tak, aby nic mu przypadkiem nie zrobił, wszak rycie ryjem po podłodze było czymś niefajnym. W tym akurat był dobry przez całą szkołę i liczył, że może się uda.
- Bo nic złego nie zrobiła do kurwy nędzy?! - odpowiedział na pytanie, pewnie jakoś chwilę po Rosie, a następnie skupił się na tyle, na ile potrafił. Musiało mu się udać obronić, bo jak nie... cóż, będzie wesoło.
Dwie próby na rozbicie czarów Hadesa. Korzystam z rozproszenia.
Sukces!
Akcja nieudana
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972