• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna Plac i stragany [Jesień 1972] Równonoc Jesienna - Kiermasz (Wątek główny)

[Jesień 1972] Równonoc Jesienna - Kiermasz (Wątek główny)
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#81
04.04.2026, 12:24  ✶  
z Basiliusem

Zwykle te stragany przemierzał w towarzystwie Florence. Nie był jakoś przesadnie na dopełnianie tradycji, ale te spacerki wśród rozstawionych stoisk nawet na swój sposób lubił. Mogli porozmawiać, pochylić się nad rzeczami które były im potrzebne, albo zastanowić jaki upominek kupić komuś innemu. Ale teraz siostry już nie było i przez bardzo długi czas Atreus zastanawiał się, czy w ogóle chce mu się w Mabon wychodzić na plac na ulicy Pokątnej. W końcu jednak doszedł do wniosku, że nie było co się nad sobą rozczulać - robił wszystko, żeby wziąć się w garść, od Spalonej Nocy. Zaciskając zęby, pomagał w organizacji pogrzebu, wracał do zdrowia, a w końcu i pojawił się na korytarzach Ministerstwa w swoim mundurze. Uznawał, że wszystko było dobrze, ale sam nie był pewien czy kiedykolwiek już miało być.
- Jak tam w pracy? Uspokoiło się nieco po Spalonej Nocy? Wyhodowałeś komuś innemu trzecią nogę? - zapytał Basiliusa, bo po całym szarpaniu się z samym sobą doszedł do wniosku, że Prewett do tych spacerków między straganami był chyba najwłaściwszą osobą.
Sięgnął dłońmi do kieszeni marynarki, z pewnym zastanowieniem błądząc po nich, a wreszcie wyciągając z jednej z nich papierośnicę. Wysunął jednego papierosa i odpalił go, z zadowoleniem zaciągając się dymem. Ubrany był, jak często mu się od Beltane zdarzało, odrobinę niewłaściwie na panującą pogodę. Zbyt lekko, bo otaczający ich ludzie mieli na sobie płaszcze, a niektórzy szaliki czy czapki. Atreusowi jednak było nieprzemijająco zimno i chłód zewnętrzny, szczególnie taki który wcale zimniejszy od niego samego nie był, niekoniecznie mu przeszkadzał.
doktor Moreau
I am a demanding creature. I am selfish and cruel and extremely unreasonable.
wiek
24
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
magimedyk
Wysoka na metr osiemdziesiąt, bardzo jasna blondynka o niebieskich oczach, zwykle ubrana w szaty magimedyka ze św. Munga. Często jest brana za starszą, przez to że kilka lat temu wylała na siebie eksperymentalny eliksir swojego ojca. Wydaje się bardzo opanowana, gdy rozmawia z rodziną i znajomymi, ale w bardziej nerwowych sytuacjach zdarza jej się zacinać i być wyraźnie spłoszoną.

Deirdre Malfoy
#82
10.05.2026, 23:29  ✶  

Deirdre dała znać swojej matce w kilku słowach, że udaje się z Astorią na Pokątną, na co jej matka uśmiechnęła się przytakująco i pośpieszyła ją, aby dołączyła do znajomych. Sama zamierzała jeszcze porozmawiać ze swoimi znajomymi. Miały spotkać się w domu na świątecznej kolacji. 

Wkrótce więc młode kobiety teleportowały się na Pokątną. Deirdre uderzyła pustka na straganach i ogólny brak świątecznego nastroju dookoła nich, co w teorii było zrozumiałe, ale raziło ją.

Wzięła Avery pod rękę i rozejrzała się.

— Trochę jak sceneria jakiejś sztuki u Selwynów — stwierdziła przyciszonym głosem. — Myślisz, że będzie tutaj cokolwiek wartego uwagi?

Deirdre najbardziej rozglądała się za straganami ze słodkościami, których zazwyczaj w takich miejscach bez liku, z kolejkami rodziców zaciągniętych przez dzieci ku pastelowym cukrowym świderkom, czekoladowym fontannom i magicznym żelkom. Tym razem jednak wypatrzyła tylko jedno takie miejsce, co przyprawiło ją o zawód. Brak konkurencji oznaczał kiepski wybór.

— Może będą mieli watę cukrową.

Biorąc pod uwagę jak chuda była uzdrowicielka, ciężko uwierzyć, że bywały dni, kiedy żywiła się tylko i wyłącznie czekoladowymi żabami, herbatnikami oraz naparami ziołowymi. Od dziecka Deirdre kochała słodycze, jak każdy szkrab, tylko nigdy z tego nie wyrosła. Gdy była nastolatką, matka złapała ją na dosypywaniu cukru do wina do kolacji, bo jego cierpkość wykręcała jej buzię, a posłodzone zawsze smakowało lepiej. W Hogwarcie, jeżeli była taka możliwość, ciągle zajadała jakieś ciasta i tartaletki i pomimo uszczypliwości koleżanek o jej apetycie, nie przybrała od tego ani grama. Gorzej, że groźby, że żaden jej nie będzie chciał, i tak się spełniły, nadmiar tłuszczu czy nie. Po prostu Deirdre miała odpychającą osobowość.



I can feel the light shine on my face
Dzieło sztuki
które chcesz polizać
wiek
24
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
kustoszka sztuki
Brunetka o jasnej cerze i zielonych oczach. Mierzy 166 cm wzrostu przy wadze 50 kg. Bardzo dba o swój wygląd. Poczucie estetyki rozwinięte na wysokim poziomie sprawia, że przywiązuje ogromną wagę do detali - od ubioru, przez makijaż, po dodatki. Ubraniami stara się przykryć swoją niedowagę. Jej arystokratyczna postawa, pełna powściągliwości i elegancji, dodaje jej szyku, co niektórzy odbierają jako dystans i wyniosłość.

Astoria Avery
#83
22.05.2026, 19:36  ✶  
Pokątna wyglądała inaczej niż zwykle o tej porze roku. Plac, na którym zimą zazwyczaj stało ogromne świąteczne drzewko pełne zaczarowanych świateł i złotych ozdób, teraz zastawiony był rzędami ciasno ustawionych straganów. Między latarniami zwisały wstążki w kolorach bursztynu, rdzawego złota i kasztanowego brązu, poruszające się leniwie na chłodnym wietrze. Miały dodawać miejscu ciepła, ale nawet one nie potrafiły całkowicie przykryć ciężaru, który zawisł nad Londynem po Spalonej Nocy. Ludzie poruszali się wolniej. Ciszej.
Astoria poprawiła rękę Deirdre wsuniętą pod jej ramię i ruszyły powoli między straganami. W chłodnym świetle jesiennego popołudnia panna Malfoy wyglądała niemal nierealnie - jasna, smukła, z porcelanową cerą kontrastującą z ciemniejszymi kolorami tłumu.
- Takiej, po której wszyscy wychodzą z teatru w absolutnym milczeniu i udają, że zakończenie ich nie przeraziło - mruknęła. Rozejrzała się jeszcze raz po placu, wyłapując kartki przypięte do stoisk: część dochodu przeznaczona na odbudowę warsztatu, wsparcie dla rodzin poszkodowanych, pomoc dla odbudowy Pokątnej. Nawet handlarze wyglądali na zmęczonych.
- Całkiem możliwe. Niektórzy potracili znaczną część majątków. Mogą sprzedawać wartościowe pamiątki rodzinne, żeby przetrwać - sytuacja była ciężka, wiele czarodziejów było zdesperowanych, żeby zapewnić przetrwanie sobie i swoim rodzinom. Avery z pewnością będzie szukała perełek wśród sterty śmieci. Nie wątpiła, ze wielu z handlarzy będzie próbowało wcisnąć najgorszy bubel, byle tylko zarobić.
Kącik jej ust drgnął lekko, gdy spojrzała na uzdrowicielkę. Zawsze fascynowało ją to absurdalne połączenie: uzdrowicielka o chłodnej prezencji, która potrafiła godzinami mówić o właściwościach eliksirów przeciwbólowych, a jednocześnie rozpromieniała się na myśl o cukrowej wacie jak dziecko. I szczerze mówiąc, Astoria uważała to za urocze.
- Chodź - odezwała się łagodniej. - Najpierw znajdziemy coś słodkiego, zanim każesz mi oceniać obrazy pod wpływem głodu.
Przystanęła przy jednym ze stoisk z gobelinami i przesunęła dłonią po ciężkiej tkaninie wyszywanej ochronnymi runami. Materiał był dobry, ale wykonanie przeciętne. Zaraz obok ktoś sprzedawał niewielkie pejzaże w ciemnych, jesiennych barwach. Ktoś ustawiał nowe lampiony. Ktoś sprzedawał karmelizowane jabłka, choć kolejka była trzy razy krótsza niż rok temu. Londyn próbował wrócić do siebie. Wszyscy tu próbowali.
- Powiedz mi więcej o obrazie. Mówiłaś wcześniej, że chciałabyś obraz lub gobelin do mieszkania. Masz jakieś bardziej sprecyzowane oczekiwania? - zapytała, zwalniając krok przy jednym ze straganów, gdzie pod zadaszeniem wisiały ciężkie tkaniny haftowane złotą nicią. Przez dużą różnicę wzrostu spowalniała marsz Deirdre, więc wyższa z kobiet musiała się dostawać do tempa. Przesunęła spojrzeniem po twarzy Deirdre, próbując odczytać to, czego ta sama mogła jeszcze nie umieć nazwać. Ludzie często przychodzili do galerii przekonani, że szukają konkretnego koloru albo stylu, a tak naprawdę pragnęli ciszy. Bezpieczeństwa. Wytchnienia. Czasem odwrotnie - czegoś żywego, co zagłuszy pustkę mieszkania.


learn the rules
then
break some

doktor Moreau
I am a demanding creature. I am selfish and cruel and extremely unreasonable.
wiek
24
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
magimedyk
Wysoka na metr osiemdziesiąt, bardzo jasna blondynka o niebieskich oczach, zwykle ubrana w szaty magimedyka ze św. Munga. Często jest brana za starszą, przez to że kilka lat temu wylała na siebie eksperymentalny eliksir swojego ojca. Wydaje się bardzo opanowana, gdy rozmawia z rodziną i znajomymi, ale w bardziej nerwowych sytuacjach zdarza jej się zacinać i być wyraźnie spłoszoną.

Deirdre Malfoy
#84
23.05.2026, 17:46  ✶  

Deirdre była bardzo nieświadoma tego, jak jej aparycję postrzegali inni — poza jej matką. Ona bardzo wyraźnie wyrażała się na temat tego, że córka powinna opracować jakiś lek na bycie chudą tyczką. Uzdrowicielka wiedziała, że matka nie robi tego z czystej złośliwości, a z troski, mogłaby jednak wybrać rzeczy, nad którymi Deirdre miała jakąkolwiek władzę. Modne wzory na szatach i dobra edukacja były jednak niewystarczające dla pani Dolohov-Malfoy. Dodatkowo bardzo często przebywała z Lorraine, która swoim urokiem i pięknem przebijała ją o głowę. Dlatego nie wiedziała, że ktokolwiek mógł dostrzec artystyczną wartość jej wyglądu.

— To… to smutne — wyraziła z rzadką siebie szczerością. Przypomniała sobie o diademie swojej babci, który leżał bezpiecznie w jej żołądku, chroniony jej ciałem przed lepkimi rękoma swojego ojca, który lubił wydawać więcej pieniędzy niż miał na rzeczy, które nie były potrzebne, a należały do kategorii zachcianek. Wątpiła, aby ojciec ruszył jej wiano, ale przezorny, zawsze ubezpieczony. Nie chciała ruszać diamentowej konstrukcji, aby zapłacić za urządzenie mieszkania. To nie wypadało. Jednak wielu nie miało możliwości ochronienia swoich największych skarbów i Malfoy współczuła im.

— Nie wiem. Mam puste ściany, wszystko, um, wszystko spłonęło i nawet nie zaczęłam… mam tylko krzesło. — Nie zamierzała nawet zająknąć się, że jej zwyczajnie nie stać na kupienie całego wyposażenia na raz, a mowa o obrazie była klasycznym pozerstwem. Jeżeli umebluje pokój gościnny, w sypialni może mieć sam materac i trzy wieszaki, a w kuchni jeden stół i to parszywe krzesło, które przetrwało. Filiżanki będzie transmutować z ziaren grochu na te nieliczne okazje, gdy ktoś przyjdzie w gości. Ściana jednak nie mogła być pusta. Gdyby ktoś jednak przyszedł.

— O! Sprzedają owoce w… popiele? Na sen. Przydadzą mi się. Odkąd mieszkam u Desmonda, rzadko kiedy przesypiam noc. Ma… ma paskudny materac w pokoju gościnnym i dziwne poduszki — Desmond Malfoy był jej kuzynem i alternatywą do mieszkania z rodzicami, czego bardzo nie chciała. Chociaż narzekała na łóżko, wiedziała, że to nie jego wina. Po prostu tęskniła za własną pościelą i własną poduszką, które zostały  zwęglone podczas Spalonej Nocy.


@Astoria Avery


I can feel the light shine on my face
Dzieło sztuki
które chcesz polizać
wiek
24
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
kustoszka sztuki
Brunetka o jasnej cerze i zielonych oczach. Mierzy 166 cm wzrostu przy wadze 50 kg. Bardzo dba o swój wygląd. Poczucie estetyki rozwinięte na wysokim poziomie sprawia, że przywiązuje ogromną wagę do detali - od ubioru, przez makijaż, po dodatki. Ubraniami stara się przykryć swoją niedowagę. Jej arystokratyczna postawa, pełna powściągliwości i elegancji, dodaje jej szyku, co niektórzy odbierają jako dystans i wyniosłość.

Astoria Avery
#85
28.05.2026, 00:25  ✶  
Tłum przesuwał się wokół nich powoli, szeleszcząc cięższymi płaszczami i papierowymi torbami, ale ona zdawała się odcinać od tego wszystkiego, skupiona na Deirdre. Na słowa o pustych ścianach jej spojrzenie zmiękło niemal niezauważalnie. Puste ściany. Brzmiało to znacznie gorzej niż samo spłonęło. Bo po pożarze zwykle zostawało coś materialnego - nadpalony mebel, okopcona ramka, zapach dymu wbity w drewno. Pustka była bardziej brutalna. Dawała wrażenie, że człowiek jeszcze nie wrócił do własnego życia.
- Może powinnaś zacząć od mebli? - podsunęła z delikatnym uśmiechem, bo w takim przypadku brak obrazów nie był jej jedynym zmartwieniem. - Jeśli będziesz potrzebowała pomocy w dekorowaniu, możesz na mnie liczyć. Chyba, że chcesz odwzorować wcześniejszy układ.
Współczuła jej, że straciła w pożarze wszystkie rzeczy, tym bardziej, że sama przecież wróciła do mieszkania przesiąkniętego sadzą i dymem, do książek, których nie mogła już dotknąć bez wyczuwania spalenizny na palcach. Cóż więc jej po tym, że mieszkanie nie spłonęło, skoro i tak nie mogła do niego wrócić przez smród?
- Po obraz najlepiej, gdybyś wpadła do galerii. Będziesz mogła wybrać coś dla siebie - dodała spokojnie, gdy przechodziły między kolejnymi straganami. Nie chciała dać jej przypadkowego obrazu, byle był. Obraz potrafił całkowicie zmienić przestrzeń, więc musiała najpierw wiedzieć, czego kobieta oczekuje.
Przystanęła przy straganie z drobną ceramiką, ale tylko na moment, bardziej odruchowo niż z faktycznego zainteresowania.
- Klienci często wybierają coś dlatego, że jest modne albo wygląda elegancko z daleka, a potem wieszają to na ścianie i po kilku tygodniach przestają nawet zauważać - mówiła dalej. - Tymczasem naprawdę dobry obraz powinien rezonować z właścicielem. Powinien coś w nim poruszać, nawet jeśli nie do końca potrafi nazwać co.
Ruszyły dalej powoli przez kiermasz, mijając stoisko z suszonymi ziołami i ręcznie haftowanymi obrusami. Gdzieś obok sprzedawca nalewał gorący cydr do ceramicznych kubków, a zapach cynamonu mieszał się z chłodnym powietrzem i ledwie wyczuwalną nutą spalenizny, której Londyn nadal nie potrafił się pozbyć.
Kiedy Dei wspomniała o owocach w popiele, Astoria uniosła wzrok ku niewielkiemu stoisku. Rzeczywiście w drewnianych skrzynkach leżały ciemne owoce obtoczone srebrzystoszarym pyłem. Pachniały słodko i dymnie jednocześnie.
- Na sen? - powtórzyła ciszej. Spojrzała na Deirdre uważniej. - Nie wróciłaś do rodziców? - Pod zmęczonymi oczami dostrzegała cień niewyspania, napięcie ukryte w ramionach, tę charakterystyczną kruchość ludzi, którzy zbyt długo funkcjonują na eliksirach, obowiązkach i sile rozpędu. - Powinnaś trochę przystopować, Dei, bo się wykończysz. - dobrze znała te mechanizmy. Potrafiła całymi dniami żyć wyłącznie na herbacie i chłodnej determinacji, ignorując zmęczenie aż do momentu, gdy organizm wymuszał na niej zatrzymanie.
Gdy dotarły do stoiska z przeróżnymi smakołykami, Astoria odeszła na moment do sąsiedniego handlarza, który częstował cydrem. Nad miedzianym kotłem unosiła się para pachnąca cynamonem, goździkami i pieczonym jabłkiem. Materiał jej płaszcza poruszył się miękko przy ruchu, kiedy wyciągnęła dłoń po dwa gliniane kubki. Wróciła do Deirdre i podała jej jeden.
- Proszę - uśmiechnęła się lekko, rozglądając się już za kolejnym przystankiem. - Materacy tu chyba próżno szukać, ale może znajdziemy ci wygodne poduszki?


learn the rules
then
break some

doktor Moreau
I am a demanding creature. I am selfish and cruel and extremely unreasonable.
wiek
24
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
magimedyk
Wysoka na metr osiemdziesiąt, bardzo jasna blondynka o niebieskich oczach, zwykle ubrana w szaty magimedyka ze św. Munga. Często jest brana za starszą, przez to że kilka lat temu wylała na siebie eksperymentalny eliksir swojego ojca. Wydaje się bardzo opanowana, gdy rozmawia z rodziną i znajomymi, ale w bardziej nerwowych sytuacjach zdarza jej się zacinać i być wyraźnie spłoszoną.

Deirdre Malfoy
#86
09.06.2026, 10:58  ✶  

Magimedyczka obiecała przyjaciółce, że umówi się na wizytę w galerii, żeby mogły coś wybrać i oznajmiła, że chce zmienić wyposażenie, ale zupełnie nie ma pomysłu, bo chociaż chciałaby coś modnego, to zawsze wracam do tego samego schematu i nie umie go złamać.

Podkręciła delikatnie  głową w zaprzeczeniu na pytanie Astorii o rodzicach. Deirdre zakupiła owoce w popiele, chowając je do malutkiego koszyka wiklinowego, w którym wcześniej miała wianek.

— Mieszkam z Desmondem i Oleandrem. Moja matka ostatnio jest… bardzo męcząca. Uparła się, że mam wyjść za mąż w tym albo w następnym roku.

Otuliła kubek dłonią o długich palcach, próbując się ogrzać. Miała wrażenie, że skostniała, chociaż nie było jeszcze aż tak zimno, jeszcze czuło się ostatni lata w temperaturze. To nie tak, że stała w opozycji do pomysłu matki i Astoria to wiedziała. Od zawsze Deirdre widziała swoją przyszłość jako kobieta zamężna, z kilkorgiem dzieci, w odpowiednim mariażu niekoniecznie z miłości. Matka Deirdre, Ivanka, zwyczajnie należała do tych kobiet, które bardzo głośno wyrażały dezaprobatę do stanu cywilnego swoich dzieci i wywierały presję na nich w kwestii ożenku. Zawsze było widać, że matka Malfoyówny wolałaby dziecko bardziej podobne do siebie, a nie do swojego męża. Bogini jednak zadecydowała inaczej i Deirdre zmagała się z niezręcznością swojej osoby.

— Nie dają wolnego w Mungu. Jeszcze nawet nie wróciłam na swój oddział. Dość o mnie. Spodziewam się, że nawet po Spalonej Nocy, twoje życie nie zatrzymało się i nadal pędzi. Mam nadzieję, że nic poważnego się nie stało w związkuz twoją kuzynką.

Deirdre nie śledziła kolumn plotkarskich, robiła to jednak jej matka i nie omieszkała powiadomić swojej córki o tym, jak zakończyło się przyjęcie Muzy w Hogsmeade i o ataku na pannę Avery, dopytując się, czy tamta to nie aby koleżanka Deirdre. Kiedy magimedyczna uspokoiła matkę, że to nie Astoria wyraża się pro-mugolacko i nie ona została zaatakowana, Ivanka odetchnęła z ulgą. Byłoby niefortunnym być z nią powiązanym, rzekła, przechodząc do tematu problemów w Lecznicy Dusz w związku z wakatem na miejsce pracy pana Blacka.

— Ostatnio inspirują mnie ptaki — zaproponowała w kontekście poduszek.



I can feel the light shine on my face
Dzieło sztuki
które chcesz polizać
wiek
24
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
kustoszka sztuki
Brunetka o jasnej cerze i zielonych oczach. Mierzy 166 cm wzrostu przy wadze 50 kg. Bardzo dba o swój wygląd. Poczucie estetyki rozwinięte na wysokim poziomie sprawia, że przywiązuje ogromną wagę do detali - od ubioru, przez makijaż, po dodatki. Ubraniami stara się przykryć swoją niedowagę. Jej arystokratyczna postawa, pełna powściągliwości i elegancji, dodaje jej szyku, co niektórzy odbierają jako dystans i wyniosłość.

Astoria Avery
#87
01.07.2026, 23:00  ✶  
Przytaknęła powoli, gdy dowiedziała się, że Deirdre nie wróciła do domu rodzinnego. Doskonale rozumiała tę decyzję. Czasami nawet niewygodny materac i prowizoryczne warunki były łatwiejsze do zniesienia niż nieustanna troska najbliższych, która - choć płynęła z miłości - potrafiła odebrać człowiekowi poczucie samodzielności. Sama po Spalonej Nocy wróciła do rodowej posiadłości i była już zmęczona. Po latach mieszkania w pojedynkę niezwykle szybko przypomniała sobie, jak wielkim luksusem była zwykła cisza własnych czterech ścian. Bycie panią własnego domu dawało rodzaj swobody, którego nie doceniała, dopóki go na chwilę nie utraciła.
Przez krótką chwilę obracała w dłoniach kubek z cydrem, obserwując, jak para unosi się ku chłodnemu powietrzu.
- Pozwoli ci chociaż wybrać przyszłego męża? Czy sama zamierza się tym zająć? - zapytała, bo koncepcja sama w sobie nie była jej obca. Jeszcze do marca sama nosiła na palcu pierścionek zaręczynowy. Nie był owocem wielkiej miłości ani nawet osobistego wyboru. Był decyzją rodziców, kolejnym elementem misternie układanej gry rodowych interesów. Astoria od początku wiedziała, że jej zdanie ma w tej sprawie niewielkie znaczenie. Wychowano ją przecież z przekonaniem, że obowiązek wobec nazwiska stoi wyżej niż osobiste pragnienia.
Posłała Deirdre krótkie, pełne współczucia spojrzenie, gdy ta wspomniała o Mungu. Było jej szczerze żal uzdrowicieli. Po Spalonej Nocy stali się jedną z tych grup, na których barkach spoczął ciężar całej tragedii. Jednocześnie uszanowała fakt, że przyjaciółka sama ucięła ten temat. Skoro chciała choć przez chwilę nie myśleć o pracy, miały ku temu idealną sposobność.
Zamiast tego, na wzmiankę o swojej kuzynce, wypuściła z płuc długie, ciężkie westchnienie. Przez moment patrzyła przed siebie, na powoli mijające ich stragany, jakby ważyła słowa.
- Mogła nam poważnie zaszkodzić - powiedziała cicho, z dozą rezygnacji. - Nie mogę uwierzyć, że posunęła się do czegoś tak głupiego.
Zanim plotki zdążyły rozrosnąć się do rozmiarów niemożliwych do opanowania, rodzina zrobiła wszystko, by przeciąć je u źródła. Rozmowy prowadzono za zamkniętymi drzwiami, odpowiednie osoby uspokojono, a niewygodne szepty gasły jeden po drugim, zanim zdążyły nabrać rozpędu. Nie oznaczało to jednak, że niesmak zniknął.
- Z tego co wiem, sytuacja jest już opanowana - dodała. - Ale wiesz… u mnie w domu to temat tabu. Powód do wstydu - nie wiedziała nawet, co się dzieje z Raphaelą, nie dopytywała, bo była zwyczajnie zła, jak niewiele brakowało, by jedno wystąpienie kuzynki rzuciło cień na każdego z nich.
Kiedy przystanęły przy jednym ze straganów, odłożyła kubek na skraj lady i zaczęła powoli przesuwać dłońmi po poduszkach - przyglądała się fakturze materiału, jakości szwów i sposobach wykonania haftu.
- Hm, ta nie - mruknęła bardziej do siebie. Kolejna przedstawiała pawie pióra. - Taka? - pokazała, już grzebiąc w koszu po kolejną, która zdecydowanie bardziej zachwycała. Na środku rozciągał się haft, przedstawiający dwa lecące żurawie. - Ta mi do ciebie pasuje. Żurawie symbolizują spokój i szczęście. Przyciąga spojrzenie, ale nie jest nachalna. Jak myślisz?


learn the rules
then
break some

Czarodziej
*sigh*
wiek
30
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Uzdrowiciel
Szczupły i dość wysoki (183 cm) mężczyzna o czarnych lokach i brązowych oczach. Często wydaje się być blady i zmęczony, a jego dłonie są niemal zawsze zimne. Na codzień stara się ubierać w miarę elegancko.

Basilius Prewett
#88
06.07.2026, 15:32  ✶  
Z Atreusem

Właściwie to sam od kilku dni sam zastanawiał się, czy nie wyciagnąć Atreusa na kiermasz. Nie do końca tylko wiedział, jak zrobić to w ten sposób, aby jego kuzyn nie myślał że robi to tylko, bo się o niego martwi. Oczywiście, Basilius martwił się o niego i nie miał najmniejszej wątpliwości że Atreus o tym wiedział i się na niego za to irytuje. Chodziło tylko o to, aby Bulstrode uznał, że był to jedyny powód. Na całe szczęście Basilius nie musiał zbyt długo się nad tym pochylać, bo kuzyn sam zaproponował mu wyjście.
Chodzili teraz pomiędzy straganami, a Prewett zastanawiał się, czy lepiej na morale nie zrobiłoby, gdyby tego kiermaszu po prostu nie było. Zdecydowanie brakowało tu nawet odrobiny radości i energii, które wypełniały kiermasz podczas Lammas, chociaż przynajmniej tym razem nikt się nie bił, anie nie tworzył świeczek o wątpliwych kształtach.
– Zdefiniuj uspokoiło się – powiedział, zapinając ciemny płaszcz na wyższy guzik. Tak jak Atreus ubrał się zdecydowanie zbyt lekko w porównaniu do reszty tutaj zgromadzonych, tak Basilius znajdował się raczej po tej drugiej stronie skali. Nic jednak nie mógł poradzić na to, że było mu zimno częściej, niż rzadziej, a jesień nie sprzyjała tej sytuacji. – Zapewne jest lepiej niż było. Na pewno jest lepiej niż było, ale w porówaniu z latem wciąż jest kiepsko.
No i był też zmęczony. Zdecydowanie za bardzo zmęczony.
Wziął głęboki oddech i spojrzał na kuzyna, aby ponownie skomentować tę trzecią nogę, kiedy zobaczył papierosa.
— Nie pal – rzucił w jego stronę. – Szukaj jakiś jadalnych jabłek a nie.
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#89
08.07.2026, 01:06  ✶  
z Basiliusem

— Hm. Uspokoiło się, czyli nie musicie siedzieć dwadzieścia cztery godziny bez przerwy i możliwości powrotu do domu. Nie napływają do was bez przerwy ranni, którym domy zawaliły się na głowę, albo których posiekał jakiś dupek. Uspokoiło się, czyli czy na przykład, miałbyś czas wypić kawkę — sprecyzował. Nie wątpił, że w szpitalu nigdy tak naprawdę nie mogło być spokojnie, ale to co działo się w Mungu w nocy z ósmego na dziewiątego września było ewenementem. Wszystko gotowało się, ścierało ze sobą i człowiek nie wiedział na czym skoncentrować uwagę. Nawet siedząc w swojej sali słyszał z korytarza poruszenie, które wydawało się nie kończyć. — Mam nadzieję, że ten stan nie potrwa jeszcze długo — poklepał Basiliusa po ramieniu, uśmiechając się do niego lekko, ale w wyraźnie zmęczony sposób.

Wrzesień się jeszcze nie skończył, rozłażąc we wręcz nieprawdopodobny sposób, a Atreus wciąż czuł się tak samo niewyspany i znużony. Nie było czasu by zgubić się w kasynie, bo z jakiegoś powodu uznał, że praca to będzie jego sposób na zajęcie myśli. Siedział więc w niej do oporu i ile tylko mógł, męcząc ciało bardziej niż bezsenność z którą już wcześniej się zmagał.

— Czemu nie? Jestem na dworze, chcę zapalić — skrzywił się wyraźnie. Nawet nie chodziło o to, że chciał – zwyczajnie musiał. Nałóg nie pozwalał o sobie zapomnieć, nawet jeśli próbował. Nie dotknęła go klątwa ognia, całe kurwa szczęście, bo inaczej chyba chodziłby po ścianach, ale jednocześnie zwyczajnie zapominał, że niektórzy mogli mieć co do tego jakieś obiekcje. Starał się tego unikać w towarzystwie Brenny, ale reszta? Reszta spychana była na dalszy plan. — I co sobie z tych jabłek zrobisz, kompot? Tam jest jakiś stragan z warzywami — wskazał na któreś ze stoisk, które miało przybity znak z koszem owoców.

fretka
wiek
21
sława
I
krew
półkrwi
genetyka
metamorfomag
zawód
kieszonkowiec
uwaga - metamorfomag na gigancie! dość wysoka mulatka, 175 cm, 83 kg, kręcone czarne włosy, intensywnie zielone oczy

Keyleth Nico Yako
#90
20.07.2026, 15:05  ✶  
– Ale to wszystko jest najprzepiękniejsze! – Keyleth, czy raczej Nico, przeżywała jarmark jak żaba okres, bo przecież nigdy wcześniej nie uczestniczyła w żadnym jarmarku. Być może też dlatego teraz testowała ten wizerunek, aby niepohamowana ekscytacja nie ściągała na siebie za dużo oczu i pytań. Jasna głowa, dwa mysie ogony po bokach, znaczy całkiem legitne warkoczyki i uśmiech od ucha do ucha z oczami lśniącymi jak dwa awenturyny. Nawet miała jakieś adekwatne ciuchy wygrzebane ze śmietnika. W worku niosła swój wieniec dla tutejszego ducha opiekuńczego, znaczy dla boginii księżyca, którą wszyscy lubili, mimo że Londyn spłonął.

Czy miało to znaczenia, skoro wszystkie towary wystawione na stoiskach były TAKIE PIĘKNE?!

– A widziałaś to! Asena Asena zobacz a tam! Och błagam chodźmy tu czy te drewniane figurki nie mogłyby być słodsze?! Zaraz sobie na nich zęby połamie! – ćwierkała radośnie nie gorzej niż świergotnik w okresie godowym, przeskakując od straganu do straganu, kładąc swoje obecnie dziesięcioletnie łapki na wszystkich zwłaszcza świecących przedmiotach i przedmiocikach.

Zatrzymała się dłużej gdy dotarły do szat. Płaszcze sprzedawane przez Bardzo Poważnego Kogoś zdawały się być istotne i magiczne i choć nie potrzebowała takiego okrycia w Rejwachu w którym nic jej nie brakowało, nagle strasznie strasznie strasznie zapragnęła mieć taki. Taki płaszcz… był bardzo poważny. Dostojny. W takim płaszczu każdy prezentowałby się dobrze i poważnie, nawet ona.

Zmarkotniała wyraźnie gdy usłyszała cenę. Sięgnęła do kieszeni swojej dziecięcej sukieneczki i wyciągnęła z niej trzy guziki i zdechłego brokuła.

– Och dziecko, kiedyś jak już skończysz Hogwart i będziesz mieć pracę, to kupisz sobie taki płaszcz. Teraz to raczej rola… – sprzedawca przeniósł krytyczny wzrok na Asenę. Chciał powiedzieć "mamy", ale nie dokończył, zamiast tego zapytał z typową dla sprzedawców uprzejmością: – Pani sobie czegoś życzy z asortymentu? Tu dalej mamy też wpierające siłę woli łakocie. Prima sort. – zachęcił wskazując na suszone owoce posegregowane w eleganckich torebeczkach bardziej jak leki niż słodycze.

Kradzież tożsamości III | Biedak II
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ambroise Greengrass-Yaxley (2670), Ambrosia McKinnon (265), Anthony Shafiq (1606), Asena Greyback (973), Astoria Avery (1390), Atreus Bulstrode (1306), Bard Beedle (994), Basilius Prewett (711), Brenna Longbottom (1572), Cameron Lupin (418), Cathal Shafiq (2055), Ceolsige Burke (1514), Christopher Rosier (1531), Deirdre Malfoy (944), Dora Crawford (1510), Erik Longbottom (2318), Eutierria (271), Geraldine Greengrass-Yaxley (1670), Guinevere McGonagall (2847), Hannibal Selwyn (1725), Helloise Rowle (1593), Jessie Kelly (1006), Jonathan Selwyn (310), Keyleth Nico Yako (1090), Lazarus Lovegood (1982), Leviathan Rowle (1612), Lorien Mulciber (1837), Mona Rowle (273), Pan Losu (109), Urd Nordgersim (264), Victoria Lestrange (299)


Strony (11): « Wstecz 1 … 7 8 9 10 11 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa